Boom na OZE w Chinach – moc odnawialnych źródeł przekroczyła 50%
Spis treści
OZE w Chinach stanowią już ponad połowę mocy zainstalowanej, ale wytwarzają wyraźnie mniej niż połowę energii elektrycznej. Panele działają tylko za dnia, turbiny tylko przy wietrze, a sieć nie nadąża z wyprowadzaniem prądu z odległych farm na zachodzie. Część tej energii po prostu przepada. Węgiel tymczasem zachowuje zagwarantowane kontrakty i rolę rezerwy, więc rekordy mocy nie zamieniają się same w rekordy produkcji.
Co składa się na ponad połowę chińskiej mocy wytwórczej?
Według Krajowej Administracji Energetycznej (NEA) moc odnawialnych źródeł energii w Chinach sięgnęła pod koniec sierpnia 2026 r. 2496 GW, czyli 60,8% całej mocy zainstalowanej. Nowe instalacje OZE dały od stycznia do sierpnia 71,6% przyrostu mocy w kraju.
Wzrost napędzają słońce i wiatr. Fotowoltaika ma około 1297 GW i w lipcu wyprzedziła węgiel. Energetyka wiatrowa ma około 693 GW. W samym 2025 r. obu tych technologii przybyło ponad 430 GW. Pod koniec lipca około 582 GW mocy słonecznej to rozproszona fotowoltaika, głównie dachowa. Resztę tworzą farmy. Energia wodna ma według lipcowych danych około 455 GW. To starsza baza systemu, która rośnie powoli.
Różne liczby wynikają z różnych definicji. Można liczyć wszystkie OZE, wszystkie źródła niekopalne razem z atomem albo tylko wiatr i słońce, które zbliżają się do połowy mocy. Przy porównywaniu liczb trzeba więc sprawdzić ich kategorię.
Ponad 60% mocy to nie 60% prądu
Moc zainstalowana mówi, ile system może wytworzyć, a produkcja energii elektrycznej mówi, ile faktycznie wytworzył. Według NEA OZE dały w I połowie 2026 r. 41,2% chińskiej produkcji energii, choć w mocy mają ponad 60%. Różnicę wyjaśnia współczynnik wykorzystania mocy. To stosunek energii faktycznie wytworzonej do tej, którą dałaby całoroczna praca na pełnej mocy.
Skąd tak duża luka? Panel pracuje tylko za dnia i pełną moc osiąga wyłącznie przy mocnym słońcu, a turbina tylko przy odpowiednim wietrze. Blok węglowy i elektrownia wodna mogą pracować przez większość godzin w roku, więc gigawat ze słońca daje rocznie kilka razy mniej energii niż gigawat z węgla. Z tego powodu hydroenergetyka, choć ma najmniejszą moc z trzech głównych technologii, dała w I półroczu niewiele mniej energii niż wiatr i fotowoltaika.
Liczba z tytułu jest więc prawdziwa, ale opisuje potencjał systemu, a nie to, skąd Chiny faktycznie biorą prąd.
Dlaczego Chiny równolegle budują elektrownie węglowe?
Raport CREA i Global Energy Monitor wskazuje, że Chiny oddały w 2025 r. do użytku 78 GW nowej mocy węglowej, choć w tym samym roku biły rekordy przyrostu OZE. W 2025 r. udział węgla w produkcji nie rósł wraz z jego mocą.
Udział węgla w produkcji energii elektrycznej spadł, według komunikatu Global Energy Monitor, do 51% w czerwcu 2025 r. Był to najniższy poziom od dziewięciu lat.
Po co więc nowe bloki? Węgiel ma w Chinach pełnić rolę rezerwy dla wiatru i słońca oraz podstawy bezpieczeństwa energetycznego, bo podobnie jak inne nieodnawialne źródła energii pracuje niezależnie od pogody. Część przychodu dają mu opłaty mocowe, czyli wynagrodzenie za samą gotowość do pracy. Od 2026 r. pokrywają one co najmniej 50% kosztów stałych. Przychód z produkcji zapewniają roczne kontrakty, przez które rezerwa nadal dużo pracuje.
Te same fakty interpretuje się na dwa sposoby. Według pierwszej interpretacji nowe bloki to ubezpieczenie na czas dochodzenia do szczytu emisji, po którym będą pracować coraz rzadziej. Druga ostrzega, że raz zbudowane moce będą szukać zajęcia i spowolnią wypieranie węgla.
Ograniczanie generacji – gdzie chińska sieć hamuje boom OZE?

Farmy wiatrowe i słoneczne powstają w Chinach szybciej niż linie, które mają wyprowadzić z nich prąd. Największe instalacje stoją na słabo zaludnionym północnym zachodzie i północy kraju, w Xinjiangu i w Mongolii Wewnętrznej. Odbiorcy mieszkają natomiast w przemysłowych miastach wschodu.
Przy nadwyżce w sieci operator każe farmom zmniejszyć produkcję. To ograniczanie generacji (curtailment): moc rośnie, a energia możliwa do wytworzenia przepada. Według analizy ograniczania generacji OZE w I połowie 2026 r. przepadło w ten sposób 360 TWh z wiatru i słońca, o 49% więcej niż rok wcześniej. To szacunek CREA, który obejmuje też przypadki niezgłoszone.
Dlaczego sieć ustępuje węglowi? Część popytu jest dla niego zarezerwowana: w 2026 r. elektrownie węglowe nadal mają podpisywać roczne kontrakty na 60–70% energii dostarczonej w roku poprzednim. W tym samym półroczu produkcja energii z węgla wzrosła o 3,4% rok do roku, po spadku w 2025 r.
Ten problem mają zmniejszać trzy narzędzia:
- Linie przesyłowe UHV – linie ultrawysokiego napięcia przesyłają prąd z baz na zachodzie do miast na wschodzie, ale buduje się je dłużej niż farmy.
- Magazyny energii – przejmują nadwyżki z godzin szczytu produkcji. W 2025 r. przybyło ich około 74 GW, czyli mniej więcej tyle, ile oddano mocy węglowej. Rządowy plan zakłada 180 GW do 2027 r.
- Elastyczny rynek – mniej sztywnych kontraktów dla węgla zostawia w sieci miejsce na energię z wiatru i słońca.
Od tempa wdrażania tych trzech narzędzi zależy, czy kolejne rekordy mocy zamienią się w rekordy produkcji.
