Bez kategorii

Nie chcemy, by dzieci chorowały na raka? Więc stwórzmy środowisko, w którym będą mniej chorowały

Znaczny wpływ na zdrowie dziecka ma jakość środowiska, w jakim się wychowuje. Zdjęcie: kaufie/Getty Images/Canva.

Większe ryzyko nowotworów, astmy i poważnych infekcji, a do tego gorsze wyniki w nauce, wyższy poziom niepokoju i częstsze depresje – to tylko część zagrożeń, jakie dzieciom tworzy życie w zanieczyszczonym środowisku.

1 czerwca obchodzimy Dzień Dziecka. Dwa dni wcześniej minął zaś miesiąc od zbiórki Łatwoganga, na której zebrano ponad 280 mln zł dla fundacji Cancer Fighters. Kończy się też końca kolejna zbiórka influencera: na leczenie chłopców, u których choroba powoduje zanik mięśni.

Ta druga choroba ma podłoże czysto genetyczne, więc zapobiec jej nie możemy. Z nowotworem i wieloma innymi chorobami, które niszczą zdrowie najmłodszych, jest jednak inaczej.

A jednym z głównych czynników, którego negatywny wpływ możemy ograniczyć, jest zanieczyszczenie środowiska.

Powietrze, choroby i dzieci

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) klasyfikuje zewnętrzne zanieczyszczenie powietrza jako czynniki rakotwórcze z grupy 1. Oznacza to, że na pewno mogą wywołać nowotwór. W grupie tej są i pyły zawieszone (PM), które powstają głównie na skutek palenia w starych piecach, i benzen, który ulatnia się z rur wydechowych samochodów. Choć nie jest to wygodna prawda, oznacza to więc, że dzieci chorują również przez to, czym palimy w domach, jakimi autami jeździmy i jak funkcjonuje przemysł.

Jednym z przykładów to potwierdzających jest ogromna badanie z 2024 r. W analizie pt. „Environmental Pollution and Risk of Childhood Cancer” przyjrzano się ponad 170 badaniom z lat 2013-2023, w których przyjrzano się relacji między jakością powietrza a nowotworami u dzieci. Wniosek?

Powiązanie takie wykazało aż 84 proc. badań analizujących jakość powietrza wewnątrz, 79 proc. analizujących powietrze na zewnątrz i 82 proc. analizujących pestycydy. „Ogromna ilość literatury pokazuje, że ryzyko raka u dzieci może być związane z ekspozycją na środowisko w okresie prenatalnym i wczesnodziecięcym” – stwierdzono w opracowaniu.

Podobnego przeglądu literatury naukowej dokonano też w innej obszernej analizie obejmującej lata 2014-2021 („Causes of Childhood Cancer: A Literature Review”). „Związek między białaczką dziecięcą a narażeniem na zanieczyszczenia z ruchu drogowego jest dobrze udokumentowany, podobnie jak związek między białaczką dziecięcą a narażeniem rodziców na oddychanie benzenem w miejscu pracy i poza nim” – stwierdzono w badaniu.

Autorzy analizy wykazują też, że istnieją „mocne dowody” łączące białaczkę lub innego rodzaju nowotwory z ekspozycją na pestycydy (i te stosowane w domu, i te rolnicze) i farbę malarską.

Od nauki po depresję

Ale nie tylko nowotwory zagrażają najmłodszym.

„Wiele prac naukowych pokazuje, że dzieci przebywające w zanieczyszczonym powietrzu częściej chorują na depresję i inne choroby psychiczne.  Dzieci z obszarów zanieczyszczonych osiągają gorsze wyniki w nauce, prezentują zaburzenia uwagi, koncentracji, trudności z kontrolą emocji, mają wyższy poziom niepokoju. U części rozpoznaje się zaburzenia neurorozwojowe, takie jak schorzenia ze spektrum autyzmu czy ADHD” – wylicza w rozmowie ze SmogLabem dr n. med. Katarzyna Musioł, specjalistka chorób dziecięcych, onkolog i hematolog dziecięcy.

Do tego dzieci matek, które były w ciąży w okresach jesienno-zimowych, gdy smog jest większy, są częściej wcześniakami, częściej mają niższą wagę urodzeniową i gorzej rozwinięte płuca. Później w życiu gorzej sobie radzą z infekcjami.

„To jest przerażające. Na ogół jest bowiem tak, że matka chroni dziecko, bo jej organizm metabolizuje wiele szkodliwych substancji, ale gdy chodzi o zanieczyszczone powietrze tak nie jest” – komentuje w osobnym wywiadzie na łamach SmogLabu prof. Ewa Konduracka, krakowska kardiolożka i internistka.

Dzieci najbardziej narażone

Co ważne, zanieczyszczone powietrze najbardziej szkodzi właśnie dzieciom. Jak wyjaśnia zajmująca się zdrowiem środowiskowym organizacja HEAL Polska, dzieje się tak m.in. przez to, że dzieci:

  • nie mają rozwiniętych naturalnych barier ochronnych przed toksynami,
  • wykonują więcej wdechów niż dorośli w przeliczeniu na kilogram masy ciała,
  • ze względu na niski wzrost, ich usta i nosy znajdują się bliżej źródeł zanieczyszczeń (rur wydechowych, pyłu ulicznego),
  • a skutki zdrowotne mogą ciągnąć się za nim przez całe późniejsze życie.

„Smog wpływa niekorzystnie na niemal wszystkie organy ciała dziecka” – podsumowuje HEAL Polska.

„Dzieci są poddawane większej ekspozycji na zanieczyszczenia ze względu na wyższy stosunek częstości oddechów do powierzchni ich ciał oraz mniej rozwinięte naturalne bariery ochronne przed wdychanymi cząstkami. Dodatkowo te naturalne bariery, takie jak nabłonek dróg oddechowych, jelit czy bariera krew-mózg, rozwijają się gorzej, gdy dziecko oddycha zanieczyszczonym powietrzem” – tłumaczy dr n. med. Małgorzata Bulanda, alergolog z Zakładu Alergologii Klinicznej i Środowiskowej UJ CM i Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Dziecko w zadbanym środowisku

Skoro stan środowisko może pogorszyć stan zdrowia dzieci, to co robić? Kluczowe są rozwiązania systemowe, w tym m.in.:

  • wymiana „kopciuchów” i wsparcie termomodernizacji budynków,
  • zrównoważony transport (rozwój transportu publicznego, dróg rowerowych i pieszych, strefy niskoemisyjne)
  • ograniczenie ruchu aut wokół szkół i przedszkoli,
  • zazielenianie miast,
  • ograniczenia stosowania pestycydów,
  • realny monitoring jakości powietrza i egzekwowanie prawa.

Że zmiany na lepsze mogą zaistnieć, pokazują przykłady Rybnika i Krakowa.

Czystsze powietrze, lepsze zdrowie

Kilka lat temu głośno było o polsko-francuskim badaniu. Wykazało ono, że dzieci z Rybnika miały pięciokrotnie wyższe stężenie rakotwórczej sadzy niż te ze Strasburga.

Jeszcze w 2014 r. Rybnik miał ok. 130 dni smogowych rocznie. Władze miasta uznały w końcu, że nie chcą być na czele niechlubnych rankingów. W ostatnich latach miasto to stało się liderem wymiany kopciuchów w Polsce – i liczba dni smogowych w 2023 r. spadła do 16. Wpłynęło na to nie tylko mocne postawienie na wymianę źródeł ogrzewania, ale i kontrole palenisk oraz egzekwowanie prawa.

„Dziś, po likwidacji tysięcy kopciuchów i masowych kontrolach palenisk, stał się przykładem dla innych miast” – pisze o Rybniku portal SmogLab.

Z kolei w Krakowie w ciągu dekady wyeliminowano niemal wszystkie z ponad 40 tys. kopciuchów. Efekt? Zanieczyszczenia powietrza spadły o połowę, a wraz z tym zmalała też liczba dzieci chorych na astmę oskrzelową. Jak wykazały przeprowadzone badania, od 2008 do 2018 r. odsetek ten spadł z 22 do 9 proc.

10 razy więcej

W Europie przez zanieczyszczenie powietrza umiera co roku 1,2 tys. osób do 18 roku życia. W opracowaniu Europejskiej Agencji Środowiska nie podano danych dla poszczególnych państw UE. Jako że powietrze w Polsce należy jednak do najbardziej zanieczyszczonych na naszym kontynencie, można zakładać, że jesteśmy w czołówce również pod względem liczby umierających z tego powodu dzieci.

Warto mieć też na uwadze, że choć przez zanieczyszczone środowisko najbardziej cierpią najmłodsi, to jednak szkodzi ono nam wszystkim. Najwyższa izba Kontroli w swym raporcie z 2020 r. zwracała uwagę, że na polskich drogach umiera w wypadkach ok. 3 tys. osób, a przez złą jakość powietrza – ponad 40 tys.

„Oznacza to, że wskutek zanieczyszczenia powietrza przedwcześnie umiera w Polsce ponad 10 razy więcej osób niż wskutek wypadków drogowych” – zauważyła NIK.

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii