Ustalenia zakończonego właśnie szczytu klimatycznego w Dubaju uznano za „historyczne” i „przełomowe”. Słowa zadowolenia płyną z wielu rządów na świecie i chętnie podchwytują je media. Czy słusznie?
W dokumencie podsumowującym szczyt klimatyczny po raz pierwszy w historii zapisano coś (podobno) naprawdę ważnego. Czyli że jedną z dróg do realizacji najważniejszego celu klimatycznego jest „odejście od paliw kopalnych w systemach energetycznych” (więcej o innych ustaleniach przeczytasz na końcu tekstu).
Czy to jednak taki sukces?
Wezwanie to nie zobowiązanie
Porozumienie przedstawiane jest jako symboliczny początek końca paliw kopalnych.
Problem w tym, że w kraje są jedynie „WZYWANE do wniesienia wkładu w globalne wysiłki”. Nie są więc do nich zobowiązane, a działania mogą wdrażać w swoim tempie. Sam zwrot „odchodzenie od paliw kopalnych” jest zaś bardzo powściągliwy. Trzeba od nich uciekać jak najszybciej.
Mówimy przecież o największym kryzysie zagrażającym miliardom ludzi, nie o potrzebie naprawy jednej z 20 par butów.
Czy to brzmi wiarygodnie?
Wyobraźmy sobie trzy historie.
„Powoli zaczniemy kraść mniej” – deklarują złodzieje, którzy co roku kradną na potęgę.
„Stopniowo ograniczymy podpalanie lasów” – przekonuje grupa piromanów z iskierkami w oczach.
„Będę jeździł po pijaku tylko w ostateczności” – zapewnia pijany mężczyzna z kluczykami w ręku.
Wszyscy obiecują poprawę, ale w swoim tempie. Sami z siebie, bez przymusu. Wystarczy im uwierzyć. Uwierzysz? Ja nie.
Z czego tu się cieszyć?
Pierwszy szczyt klimatyczny odbył się w 1995 r. Dowody na destrukcyjny wpływ działalności ludzi na klimat istniały już wtedy. Przez kolejne lata nauka zdobywała coraz większą pewność.
Z czasem rosła też naukowa świadomość, że bolesne konsekwencje zmiany klimatu odczujemy wcześniej niż sądzono.
Mimo to od 1995 r. emisje gazów cieplarnianych… wzrosły o połowę. Przez ten czas rządy i zanieczyszczające atmosfery firmę zrobiły też wiele, by ukrywać prawdę, podważać naukę i zniechęcać ludzi do poważnego potraktowania problemu.
Mamy się cieszyć, że po 30 latach łaskawie umieszczono jakiekolwiek odwołanie do paliw kopalnych? Bądźmy poważni.
Podstawowe prawa człowieka
Pamiętajmy też, o czym mówimy. Nie chodzi o to, by ludzie zyskali prawo do piątego samochodu, trzeciego domu i rabatu na drogi zegarek.
Mówimy o podstawowych prawach człowieka. Bezpieczny klimat, zadbane środowisko naturalne, czyste powietrze, dostęp do wody pitnej… To nie są rzeczy, o które powinno się walczyć. To nie są rzeczy, które powinny nam być łaskawie dane.
To rzeczy, które Ziemia przez tysiące lat dawała nam sama z siebie. I które są nam zabierane przez chciwość polityków i wielkiego biznesu.
Papierosy dla zdrowia
Czy na konferencję o zdrowiu powinno zapraszać się producenta papierosów? Chyba nie.
Na szczycie klimatycznym było jednak aż 2456 lobbystów z sektora paliw kopalnych. I to tylko tych oficjalnych, bo wielu innych przybyło jako delegacja państw.
Dla porównania przedstawicieli rdzennych społeczności, które chronią 80% zachowanej różnorodności życia na Ziemi, reprezentowało 316 osób.
Ale czy to dziwi, skoro przewodniczącym szczytu był sułtan Al Jaber, szef największego koncernu paliwowego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich?
Gdzie 200 Polaków…
Mimo wszystko trzeba przyznać, że ustalenie czegokolwiek na szczycie klimatycznym nie jest łatwe.
Wyobraźmy sobie, że spotykamy się z 200 innymi Polakami, a każdy broni swoich interesów. W świat możemy wypuścić tylko to, na co zgodzą się wszyscy. Ciężka sprawa, prawda?
Taki kompromis trzeba jednak osiągnąć na szczytach klimatycznych, które organizowane są z udziałem 200 państw należących do ONZ.
I nie jest tak, że każdy rząd ma ochronę klimatu w nosie. Wiele z nich chce działać szybciej. I zaczęło to robić.
(Uzasadniona) nadzieja
W ostatnich kilku latach działania na rzecz klimatu sprawiły, że przewidywane ocieplenie na koniec wieku zmalało z ok. 3,5 do 2,5°C.
Jeśli wszystkie zapowiedziane przez rządy obietnice zostaną zaś spełnione, możliwe jest utrzymanie się na poziomie poniżej 2°C.
To coś, co dekadę temu wydawało się niemal nieosiągalne, bo polityka klimatyczna wielu państw – w tym ta międzynarodowa – wołała o pomstę do nieba. Teraz wciąż woła, ale widać sygnały, że głosy te zaczynają być w końcu słyszane.
Choć nie tak głośno, jak powinno, usłyszano je również w Dubaju.












