„Zdecydowanie zabrakło konkretów”, „jestem trochę zawiedziony”, „rozczarowuje i niepokoi” – tak eksperci zajmujący się ochroną klimatu komentują exposé nowego już premiera, Donalda Tuska.
Podczas wypowiedzi w Sejmi nowy-stary premier stwierdził , że „z kryzysem migracyjnym czy katastrofą klimatyczną nie poradzi sobie pojedyncze państwo”. Wspomniał, że jednym z wyzwań przyszłości będą ruchy migracyjne wywołane przez katastrofę klimatyczną, a przyszłe wojny będą wojnami m.in. o wodę, która staje się być może najważniejszym zasobem. Zapowiedział również, że wiatraki będą w Polsce rozwijane.
I na tym w sprawie klimatu i energetyki w sumie poprzestał. Nie padła żadna deklaracja o ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych czy wyznaczeniu daty, do której Polska osiągnie tzw. neutralność klimatyczną. Słowa „węgiel”, „gaz” czy „ropa” nie padły zaś ani razu.
Eksperci: gdzie strategia energetyczna?
– Zdecydowanie zabrakło mi konkretów, a energetykę premier wspomniał w zasadzie tylko w kontekście wiatraków. Nie było nic o osiągnięciu neutralności klimatycznej do 2050 r. ani zapowiedzi strategii energetycznej z prawdziwego zdarzenia. Brak drogowskazu strategicznego na poziomie rządu, chociaż wszyscy dobrze wiedzieli, że funkcjonuje on na poziomie unijnym i wpływa na firmy i obywateli w Polsce, to niedobry sygnał na start – komentuje Aleksander Śniegocki, ekspert ds. polityki energetycznej i prezes Instytutu Reform.
Śniegockiego zastanawia też, co będzie dalej z cenami prądu i jaki będzie miks energetyczny Polski za kilka lat. Tego w exposé Tuska zabrakło. Podobnie jak podkreślenia konieczności walki z ubóstwem energetycznym i transportowym, co byłoby silnym sygnałem na początek pracy nowego rządu. – Czekamy na więcej, bo to zbyt poważny temat, by się tylko po nim prześlizgnąć – podsumowuje Śniegocki powierzchowne wypowiedzi premiera o polityce energetycznej.
Podobnego zdania jest Szymon Kardaś, ekspert ds. energetyki z think tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych. – Jestem trochę zawiedziony. Exposé wybrzmiało mniej ambitnie niż mogłyby sugerować zapowiedzi partii koalicyjnych z kampanii wyborczej. Sprawy energetyczne nie sprowadzają się do samych wiatraków. Kończy się światowy szczyt klimatyczny, na którym nie odegraliśmy żadnej roli. Czy staniemy się bardziej aktywni? Nie wiem – przyznaje ekspert.
Co z „gazową pułapką”?
– Premier Tusk słusznie wymienił katastrofę klimatyczną jako jedno z największych wyzwań i zagrożeń dla Polski zaraz obok wojny i głodu, jednak warunkiem ochrony klimatu jest pilne odejście od paliw kopalnych. Brak tego tematu w exposé rozczarowuje i niepokoi, gdyż stoimy przed ryzykiem wpadnięcia w nową, tym razem gazową pułapkę – dodaje Diana Maciąga, specjalistka ds. klimatu i gazu kopalnego z Polskiej Zielonej Sieci, która zrzesza kilkadziesiąt organizacji pozarządowych.
Na czym ma polegać ta pułapka? Dotychczasowa polityka polegała na zwiększaniu uzależniania Polski od gazu kopalnego. To nie tylko szkodzi klimatowi, ale i czyni nasz kraj szczególnie narażony na skutki geopolitycznych decyzji czy szoków cenowych.
– Nie można opierać bezpieczeństwa energetycznego na uzależnieniu od importowanego paliwa niszczącego klimat. Jeśli nowy rząd poważnie traktuje ideę niezależności energetycznej, powinien wycofać się z decyzji poprzedników o budowie wielkich i nieuzasadnionych ekonomicznie inwestycji gazowych – elektrowni czy terminala FSRU na skroplony gaz łupkowy – oraz wyznaczyć jasną ścieżkę ograniczenia zapotrzebowania na to paliwo – przekonuje ekspertka.
Ministerstwo Przemysłu, znaczy czego?
Tusk zapowiedział też powołanie Ministerstwa Przemysłu z siedzibą na Śląsku. Jego szefową zostanie prof. Marzena Czarnecka z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
– Jestem absolutnie przekonany, że Śląsk może stać się znowu przemysłowym sercem nie tylko Polski, ale i Europy – zapewniał premier.
Ministerstwo będzie koordynowało działania na rzecz Śląska oraz „sprawnego wykorzystania funduszy na sprawiedliwą transformację” tego i innych regionów. Choć słowa o zamykaniu kopalń nie padły, wiadomo, że o to chodzi. Nie wiadomo jednak, w jakim tempie.
– W tym momencie zostajemy z niewyraźną zapowiedzią ministerstwa przemysłu na Śląsku. Jakie będzie miało zadanie? Nie jest do końca jasne, jak ma funkcjonować i jak wpisze się w transformację energetyczną – zauważa Kardaś.
Lasy chronić, drewno zostawiać w Polsce
– Polska nie będzie śmietniskiem Europy. Nie będzie obrazu nieustannie płonących legalnych i nielegalnych wysypisk. Ten czarny, tragiczny obraz zatrutej Odry, ten dramatyczny obraz lasów, które znikały na naszych oczach i wyjeżdżały jakby całe knieje wyrąbane do Chin – to się skończyło. Skończyła się ta partyjna prywatyzacja Lasów Państwowych – zapewnił również nowy premier.
– Chcę, żeby polskie rodziny znowu zobaczyły, jak wygląda prawdziwy las. Las to nie jest gospodarka drewnem. To jest nasz święty zasób narodowy i będziemy znowu go chronić tak, jak na to zasługuje – kontynuował premier. – Nie będzie już tak, że polski przedsiębiorca kupuje drewno w Niemczech, w Austrii, w Szwecji, bo polskie drewno wyjeżdża z bliżej nieznanych powodów hurtowo do Chin. Polski przedsiębiorca zobaczy, że można chronić lasy i że równocześnie polskie drewno może być dostępne na rynku. I może być tańsze niż szwedzkie.
W umowie koalicyjnej zapisano, że z wycinki zostanie wyłączone 20 proc. najcenniejszych obszarów leśnych. Do tego wprowadzony ma być zakaz spalania drewna w energetyce zawodowej, powiększania parków narodowych ma ulec powiększeniu, a nad lasami ma być ustanowiony społeczny nadzór. Ponad 100 organizacji zajmujących się ochroną środowiska zwraca jednak uwagę, że to wszystko wymaga czasu. Dlatego proponuję one inne rozwiązanie.
– Jako strona społeczna jesteśmy gotowi do rozmów, by wypracować najlepsze rozwiązania – taka praca wymaga jednak czasu. Dlatego apelujemy o wprowadzenie moratorium, bo to rozwiązanie, które najszybciej i najskuteczniej faktycznie ochroni przyrodę i jest to rozwiązanie, na które czekają Polacy – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.












