Bez kategorii

Dyrektor koncernu węglowego jeździ do pracy rowerem. Czy to wzór do naśladowania?

Wyobraźmy sobie dwie osoby: jedna jeździ do pracy rowerem każdego dnia, druga kilkanaście razy w roku lata służbowo samolotem. Kto ma gorszy wpływ na klimat? Odpowiedź wydaje się oczywista. Ale!

Pracownik jeżdżący rowerem to dyrektor koncernu węglowego, który lobbuje za powstaniem kolejnych elektrowni węglowych. A pracownik latający samolotem to naukowiec badający, jak zmiana klimatu przyspiesza topnienie lodowców, by zwrócić uwagę ludzi na kryzys klimatyczny.

Więc… Kto ma gorszy wpływ na klimat?

Nie ślad węglowy, a…

Tzw. ślad węglowy pozwala obliczyć, jak nasze konkretne działania wpływają na klimat. A dokładniej – ile emisji gazów cieplarnianych pozostawia za nami nasz obiad, nasza jazda samochodem do sklepu czy nasze ogrzewanie domu.

Pojęcie to dwie dekady temu spopularyzował koncern naftowy BP z jednej prostej przyczyny: by przerzucić odpowiedzialność z wielkich firm i potrzeby zmian systemowych na jednostki i drobne działania.

Ślad węglowy ma ten atut, że pozwala dokładnie obliczyć emisje gazów cieplarnianych dla jednostki czy w zakresie przedsiębiorstwa. Ale dające się przeliczyć na konkretne liczby działania to za mało, by pokazać rzeczywistość. Prawdy o dziecku nie powiedzą nam przecież wyłącznie jego oceny w szkole. Tak samo prawdy o naszym wpływie na klimat nie pokaże więc wyłącznie ilość dwutlenku węgla, który wyemitowaliśmy przez to, co jemy, jak się przemieszczamy czy ile prądu z elektrowni używamy.

Chcemy poważnie podejść do tematu? Przestańmy skupiać się wyłącznie na śladzie węglowym i zacznijmy patrzeć na „cień klimatyczny”.

… cień klimatyczny

„Cień klimatyczny”  to nie tylko konkretne kilogramy CO₂, lecz również to, co nieprzeliczalne, a jednocześnie zazwyczaj o wiele ważniejsze.

Na kogo głosujemy w wyborach? Czy namawiamy polityków do działań dla klimatu? W jakiej firmie pracujemy? Czy lobbujemy za ekologicznymi zmianami w miejscu pracy? Czy rozmawiamy o kryzysie klimatycznym z bliskimi? Czy inwestujemy na giełdzie w spółki paliwowe?

To może powiedzieć o nas o wiele więcej niż to, że raz w roku polecieliśmy na wymarzone wakacje samolotem, bo tak było najtaniej, a połączeń kolejowych nie ma.

Zmiany większe niż własne

„Cień klimatyczny” to pojęcie wymyślone przez pisarkę Emmę Pattee. Jego stworzenie to efekt frustracji na to, jak wielki biznes przekierowuje narrację na łatwe do oszacowania, ale nie tak istotne działania indywidualne.

W ten sposób, jak tłumaczy Pattee, tracimy cenną energię, którą moglibyśmy wykorzystać znacznie lepiej: w walce o większe zmiany niż nasze własne.

„Robert Kennedy powiedział kiedyś o naszym PKB: »Krótko mówiąc, mierzy wszystko, z wyjątkiem tego, co czyni życie wartościowym«. Coś podobnego można powiedzieć o naszym śladzie węglowym: Mierzy on wszystko z wyjątkiem tego, co faktycznie ma znaczenie” – tłumaczy Pattee.

Mój ślad węglowy jest o połowę mniejszy niż kilka lat temu i o połowę mniejszy od średniej dla osoby w Polsce. Czy to dla mnie ważne? Cóż, tylko trochę. Bo sam sobie pokazuję, że można być zadowolonym z życia i nie przyczyniać się wielce do wzrostu emisji.

Ale najważniejsze jest dla mnie to, że jestem dziennikarzem zajmującym się kryzysem klimatycznym. Że mogę do Ciebie pisać, a Ty chcesz to czytać. Że mogę próbować edukować, wywierać presję na decydentów oraz budować zrozumienie i poparcie dla zmian systemowych. To mój „cień klimatyczny”- dla mnie osobiście o wiele ważniejszy od własnego śladu węglowego.

W skrócie: ślad węglowy pokazuje nas w ułamku, cień klimatyczny pokazuje nas w całości.

Co z tymi bogaczami?

Nie można przy tym zapominać, że rozdmuchany styl życia najbogatszych ma jednak znaczenie.

Na przykład badanie z 2018 r. wykazało, że „luksusowe” emisje 20 miliarderów wynoszą średnio ponad 8 tys. ton CO2. To… 1700 razy więcej niż wynosi średnia dla przeciętnego człowieka. Wielkie rezydencje, prywatne jachty, regularne loty odrzutowcami, gigantyczna garderoba wypełniona raz noszonymi ubraniami – to coś, co swój ślad (węglowy) jednak zostawia, i to naprawdę pokaźny.

Ogólnie zaś, jak wynika z raportu organizacji Oxfam, 1% najbogatszych ludzi na świecie odpowiada za dwa razy większe emisje CO₂ niż biedniejsza połowa ludzkości.

Z drugiej strony mamy jednak inną analizę, z tego roku. Przyjrzano się w niej emisjom 125 miliarderów, ale uwzględniając nie tylko ich styl życia, lecz również to, w co inwestują pieniądze. A inwestują niemało, bo miliarderzy ci włożyli w 183 firmy aż 2,4 biliona dolarów.

Wniosek? Od 50 do 70% ich emisji pochodzi właśnie z tych inwestycji. Dlatego, że grubymi milionami wsparli przedsiębiorstwa, które odpowiadają za znaczne emisje gazów cieplarnianych – na przykład koncerny paliwowe.

W efekcie 125 miliarderów odpowiada łącznie za tyle emisji, co zamieszkiwana przez 67 mln osób Francja.

Przy uwzględnieniu inwestycji emisje niektórych z nich rosną zaś nawet do ok. 3 mln ton CO2 rocznie. To… ponad milion razy więcej od średniej dla biedniejszych 90% ludzi.

A zatem… Dyrektor koncernu węglowego jeżdżący do pracy rowerem, bo ma blisko, czy naukowiec latający samolotem, który bada konsekwencje globalnego ocieplenia: kto ma gorszy wpływ na klimat?

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii