Bez kategorii

Kastrowane bez znieczulenia, rzucane o beton, dobijane siekierą. Koszmar świń na fermie

Źródło: Otwarte Klatki

Aktywistka organizacji Otwarte Klatki przez trzy miesiące pracowała na fermie, na której rozmnaża się świnie. I udokumentowała piekło.

Weronika zatrudniła się na trzy miesiące na fermie w województwie łódzkim, na której rozmnaża i odchowuje się świnie. Aktywistka Otwartych Klatek przez ten czas chciała udokumentować, jak wyglądają realia chowu klatkowego macior.

„Chcieliśmy pokazać, jak przebywanie w ciasnych kojcach porodowych wpływa na lochy i prosięta – to, co Weronika zastała na miejscu, przerosło jednak nasze najśmielsze oczekiwania” – opisuje organizacja.

Dobijane siekierą, kastrowane bez znieczulenia

Na zebranych przez Weronikę nagraniach widać m.in. jak pracownik nieskutecznie dobija prosięta obuchem siekiery. Gdy próbują się wyrwać i uciec, przydeptuje je, mówiąc „siadaj, k…o!”. Ostatecznie uderza nimi o betonową posadzkę. Rozlega się przeszywający pisk.

„W ten lub podobny sposób podczas trwania śledztwa zostało zabitych przynajmniej pięć świń” – informują Otwarte Klatki.

Źródło: Otwarte Klatki

Nagrania przedstawiają także różne zabiegi, którym prosięta są poddawane bez znieczulenia – to np. przycinanie ogonów i zębów oraz kastracja kilkudniowych prosiąt. Kastracja nie poprzez podcięcie nasieniowodów przez wykwalifikowaną osobę, lecz przez wyrwanie ich wraz z jądrami.

Nie wszystkie zwierzęta dożywają tego okresu – niektóre umierają przedwcześnie, a ich ciała leżą pośród żywych zwierząt. Część z nich, z powodu m.in. głodu i chorób, umiera w agonii, powoli, na oczach swoich matek i rodzeństwa.

Źródło: Otwarte Klatki

Zakończmy epokę klatkową

Otwarte Klatki podkreślają, że cierpienie zwierząt na fermach przemysłowych to nie kwestia zachowania jednej czy dwóch osób – to problem systemowy. „Przy intensywnej produkcji niemożliwe jest zapewnienie zwierzętom całkowitej wolności od strachu i cierpienia” – tłumaczy organizacja.

I dodaje, że są jednak pewne kroki, które pomogą choć częściowo ulżyć w cierpieniu zwierząt. Jakie?

Lochy zamykane są w kojcach na tydzień przed i kilka tygodni po porodzie. Klatki są tak ciasne, że zwierzęta nie są w stanie obrócić się o 180 stopni. „Nie mają też możliwości zbudowania gniazda przed porodem czy interakcji z prosiętami, które karmione są przez metalowe pręty” – tłumaczą Otwarte Klatki.

Źródło: Otwarte Klatki

Dlatego jednym z ważnych działań jest wprowadzenie zakazu chowu i hodowli zwierząt w klatkach. Wszystkich zwierząt. W niedawnych rekomendacjach zalecił to również Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności.

Pod zakazem stosowania klatek w hodowli zwierząt gospodarskich w państwach członkowskich podpisało się też prawie 1,5 miliona osób z UE. Organizacje prozwierzęce (Otwarte Klatki i Compassion In World Farming Polska) zbierają teraz podpisy pod petycją do polskiego ministra rolnictwa, by również poparł taki zakaz na poziomie UE. Akcję prowadzą pod hasłem #JednymGłosem. Do tej pory podpisało ją ponad 200 000 osób (chętne osoby mogą to zrobić w tym miejscu).

Źródło: Otwarte Klatki

Co jeszcze?

Oczywiście każda osoba sama może rozważyć, czy chce też w ogóle jeść mięso. To istotne nie tylko z perspektywy zwierząt hodowlanych, lecz także przyszłości naszego gatunku. Przemysłowa produkcja mięsa jest bowiem zdecydowanie najważniejszym źródłem emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie. I choć klimatowi najbardziej szkodzi produkcja wołowiny, to jednak w czołówce listy najbardziej emisyjnych produktów rolniczych można też odnaleźć wieprzowinę.

Otwarte Klatki liczą nie tylko na zmiany w przepisach, ale i egzekwowanie obecnego prawa. Dlatego w sprawie fermy z województwa łódzkiego zawiadomiły już prokuraturę, oskarżając o znęcania się nad zwierzętami.

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii