Bez kategorii

Umowa koalicyjna dla klimatu i środowiska. Niby ambitna, a jednak słaba

Szefowie do tej pory opozycyjnych partii podczas podpisywania umowy koalicyjnej. Źródło: Nowa Lewica.

Podtrzymanie ustaleń z górnikami, brak deklaracji odejścia od węgla, zero konkretnych dat, kwot i procentów – to tylko część zastrzeżeń, jakie można mieć do zawartej przez przyszły rząd umowy koalicyjnej.

W umowie koalicyjnej przyszłe partie rządzące przyznają, że to człowiek odpowiada za zmianę klimatu. Miła odmiana po rządzie PiS, który zmianę klimatu wyśmiewał.

Cieszy też to, że KO, Trzecia Droga i Nowa Lewica chcą przyspieszyć zieloną transformację, w tym rozwój energetyki wiatrowej i słonecznej.

I niby pięknie, ale…

Węgiel do 2049 r.?

W dokumencie brakuje daty odejścia od węgla i osiągnięcia przez Polskę neutralności klimatycznej. Nie ma też jakiejkolwiek wzmianki o zmniejszaniu emisji gazów cieplarnianych.

W umowie koalicyjnej pominięto potrzebę odchodzenia od paliw kopalnych. Są za to zapisy o „uwzględnieniu bezpieczeństwa pracowników sektora energetycznego” oraz „respektowaniu ustaleń zawartych ze stroną społeczną”.

To tak naprawdę powód do zmartwień. Bo zawarta przez rząd PiS umowa społeczna z górnikami zakłada, że węgiel będzie wydobywany do 2049 r.

To absurdalny termin. Nie tylko niemożliwy do realizacji, ale i sprzeczny z celami klimatycznymi, do których powinny dążyć kraje rozwinięte – takie jak Polska.

Rolnictwo pomija klimat

Wyraźnie widać wpływy rolniczych konserwatystów z PSL i AgroUnii (jej lider był jedynką na jednej z list KO).

Dlatego w umowie jest sporo o obronie interesu polskich rolników przed konkurencją z zagranicy, a nie ma nic o tym, że rolnictwo ze względu na zmianę klimatu (i np. coroczne już susze) musi się zmienić.

Do tego obecnie główny model rolnictwa niszczy glebę, zabija różnorodność biologiczną i promuje przemysłową hodowlę zwierząt, stanowiącą zagrożenie dla klimatu, środowiska i zdrowia ludzi.

Deklaracje o „działaniu na rzeczy poprawy dobrostanu zwierząt” oraz „zachowaniu równowagi w odpowiednim rozwoju” produkcji roślinnej i zwierzęcej to pustosłowie.

Konkrety mało konkretne

Gdy pisze się wniosek np. o grant, trzeba podać wskaźniki. Dzięki nim wiadomo, czy cel grantu osiągnięto. W przypadku umowy koalicjantów zrobiono wszystko, by konkretnych wskaźników uniknąć.

Jest bardzo dużo słów o „dążeniu do…” czy „podjęciu działań w celu…”, ale nie ma żadnych kwot, procentów (za wyjątkiem ochroną przed wycinką 20% najcenniejszych lasów) czy dat. Nie wiadomo więc do kiedy przyszły rząd będzie chciał wprowadzić zmiany ani kiedy miałyby one przynieść efekt.

Ścieżka wzrostu

W jednym z punktów umowy wskazano na potrzebę powrotu na „ścieżkę długoterminowego wzrostu gospodarczego”.

Teoretycznie nie ma to nic wspólnego z tematami, którymi zajmuję się na profilu. ale w praktyce wielu osobom może tu zapalić się czerwona lampka.

Coraz więcej ekspertów i naukowców wskazuje, że dążenie do nieograniczonego wzrostu na ograniczonej planecie jest niewykonalne oraz szkodliwe dla ochrony klimatu i środowiska.

W skrócie: ślepa pogoń za pieniądzem nie jest opłacalna ani dla ludzi, ani dla planety.

Duda-sabotażysta?

Ile obietnic nie dotrzyma przyszły rząd. To zależy nie tylko od niego.

Dzięki prawie weta Andrzej Duda może skutecznie sparaliżować działania Sejmu i Senatu aż do kolejnych wyborów prezydenckich. Kto wie, czy nie będzie grał więc na to, by doprowadzić do przedwczesnych wyborów parlamentarnych.

To przecież de facto prezydent PiS, a nie Polski.

Koalicja w imię czego?

Będziemy mieli koalicję od prawa do lewa. I to dosłownie, bo na pokładzie z AgroUnią i Zielonymi, PSL i Nową Lewicą, Romanem Giertychem i Agnieszką Dziemianowicz-Bąk.

Koalicjantów połączyło to, co łączy wielu przeciwników: wspólny wróg.

Uratowanie demokracji, cofnięcie lat fatalnych decyzji i rozliczenie poprzedników za łamanie prawa to niezwykle ważne sprawy. Ale jednocześnie, paradoksalnie – przyzwoite minimum. Czy jednak można liczyć na ambitniejsze maksimum w tak zróżnicowanej koalicji?

Zagrożeniem dla nowego rządu nie będzie tylko Andrzej Duda. Będzie nim również nowy rząd.

Coś pozytywnego

Muszę jednak przyznać, że umowa koalicyjna na papierze nie jest taka zła. Zwłaszcza dla tak zróżnicowanej koalicji.

Warto też odnotować sam fakt powstania i upublicznienia zapisów. To dobry standard, który zwiększa moją nadzieję na lepszą jakość w polityce.

Podobnie jak fakt, że część wciągniętych do umowy postulatów pochodzi od ekspertów i naukowców, m.in. z Koalicji Klimatycznej. To np. ochrona 20% cennych lasów przed wycinką, stworzenie nowych parków narodowych, renaturyzacja rzek i uwolnienie energetyki wiatrowej na lądzie.

A wszystkie obietnice przyszłej koalicji w temacie klimatu, środowiska czy energetyki znajdziesz w tym artykule.

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii