Ogromne centrum danych Google w Essex może emitować pół miliona ton CO₂ rocznie

Spółka zależna Alphabetu złożyła wniosek o budowę tzw. hiperskalowego centrum danych w Thurrock, w hrabstwie Essex. Zgodnie z dokumentacją planistyczną kompleks o powierzchni 52 hektarów może generować do 568 727 ton ekwiwalentu CO₂ rocznie, co czyni ten projekt jednym z najbardziej rozległych i dyskutowanych obiektów infrastruktury cyfrowej na terenie Wielkiej Brytanii.

Skala w liczbach

Liczby pojawiające się w dokumentach pozwalają ocenić rozmach planowanej budowy:

  • Teren kompleksu wynosi 52 ha.
  • Szacowany poziom emisji sięga 568 727 t ekwiwalentu CO₂ rocznie. Dla porównania: to porównywalne ze śladem węglowym około 500 lotów tygodniowo na trasie Heathrow–Malaga.
  • Już teraz centra danych zużywają około 2,5% całej energii elektrycznej Wielkiej Brytanii.
  • Według szacunków Izby Gmin popyt na energię elektryczną ze strony takich obiektów może do 2030 roku wzrosnąć czterokrotnie.
  • Rząd prognozuje, że do 2035 roku moc obliczeniowa wykorzystywana do zadań związanych ze sztuczną inteligencją wzrośnie 13-krotnie.

Co dokładnie powstanie na terenie dawnego toru w Thurrock

Działka znajduje się na obszarze tzw. „szarego pasa”, gdzie wcześniej znajdował się m.in. tor wyścigowy. Google złożyło wniosek planistyczny dotyczący lokalizacji hiperskalowego kompleksu, który w przypadku pozytywnej decyzji władz pomieści do czterech odrębnych centrów danych. Na razie projekt ma status inwestycji planowanej, a jego los w całości zależy od procedury planistycznej.

Sztuczna inteligencja jako główny motor boomu budowlanego

Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji kształtuje bezprecedensowy popyt na moce obliczeniowe. Trzynastokrotny wzrost obciążenia, którego rząd oczekuje do 2035 roku, wyjaśnia, dlaczego korporacje technologiczne tak agresywnie rozbudowują infrastrukturę. Dla Wielkiej Brytanii nowe centra danych są argumentem za wzmacnianiem gospodarki cyfrowej i podnoszeniem produktywności, która w ostatnich latach pozostawała jednym z kluczowych problemów kraju.

Kto dokładnie obciąża serwery

Rosnący popyt na moce obliczeniowe składa się z wielu źródeł: platformy streamingowe, usługi chmurowe, fintech, telemedycyna i — co mniej oczywiste — branża iGaming. Jednak liczne kasyna online i platformy bukmacherskie generują ogromny ruch, a wymagania dotyczące ochrony danych osobowych graczy zmuszają operatorów do wdrażania złożonych systemów sztucznej inteligencji do szyfrowania, weryfikacji i wykrywania nadużyć w czasie rzeczywistym. Każda taka operacja to dodatkowe obciążenie infrastruktury serwerowej.

Próbując ocenić, na ile prawdziwy jest duży udział hazardu w ogólnym zużyciu energii przez centra danych, szukaliśmy komentarzy bezpośrednich uczestników tej branży. Wśród branżowych zasobów w czołówce wyników wyszukiwania natrafiliśmy na stronę www.darmowe-obroty.pl, poświęconą przeglądom ofert bonusowych kasyn online na polski rynek. Jej autorzy zgodzili się podzielić spostrzeżeniem: tylko w ostatnim roku liczba zapytań do serwerów dużych platform hazardowych wzrosła o 40%, w dużej mierze z powodu komplikowania algorytmów personalizacji i systemów antyfraudowych. Te liczby potwierdzają, że iGaming pozostaje jednym z najbardziej zasobożernych segmentów gospodarki cyfrowej.

W efekcie łączne obciążenie ze strony dziesiątek podobnych branż wyjaśnia, dlaczego takie korporacje jak Google są zmuszone uwzględniać w projektach moce porównywalne z zużyciem energii przez niewielkie miasta.

Rozmowy Londynu i Waszyngtonu w kontekście złożonego wniosku

Projekt jest omawiany w kontekście aktywnych kontaktów między administracją Donalda Trumpa a rządem Keira Starmera z kluczowymi graczami z Doliny Krzemowej. Na horyzoncie pojawiły się szeroko zakrojone porozumienia inwestycyjne związane z rozwojem sztucznej inteligencji, w których — obok Alphabetu — pojawiają się takie firmy jak Nvidia i OpenAI.

Google uznaje emisje za „nieznaczne”

W materiałach planistycznych firma argumentuje, że oczekiwane emisje należy oceniać w skali krajowych budżetów węglowych i w tym porównaniu są one „nieznaczne”. Takie podejście odzwierciedla standardową praktykę dużych korporacji, gdy lokalny wpływ zestawia się z ogólnokrajowymi wskaźnikami makroekonomicznymi i klimatycznymi całego kraju.

Foxglove bije na alarm

Organizacja Foxglove, opowiadająca się za sprawiedliwą regulacją technologii, ocenia sytuację inaczej. Przedstawiciel Foxglove stwierdził, że obiekt w Essex będzie generować emisje „wielokrotnie przewyższające poziomy notowane na międzynarodowym lotnisku”, i nazwał podobne projekty próbą amerykańskich korporacji, by narzucić Wielkiej Brytanii infrastrukturę bez uwzględnienia konsekwencji środowiskowych. Ta krytyka jest skierowana nie tyle do samego Google, ile do modelu rozwoju, w którym zasoby krajowe podporządkowuje się interesom zagranicznego biznesu.

Energetyka i zaopatrzenie w wodę pod presją

Eksperci i parlamentarzyści zwracają uwagę na ryzyko, jakie wielkoskalowe centra danych stwarzają dla lokalnych sieci energetycznych i systemu zaopatrzenia w wodę. Przy obecnym udziale zużycia na poziomie 2,5% ogólnokrajowego wolumenu energii elektrycznej oraz prognozowanym czterokrotnym wzroście popytu do 2030 roku obciążenie infrastruktury może okazać się krytyczne. Chłodzenie wodne sal serwerowych również wymaga znacznych ilości zasobów, co budzi niepokój władz lokalnych.

Kiedy rozstrzygną się losy projektu

Dalsze kroki zostaną określone w toku standardowej procedury rozpatrywania wniosku planistycznego, obejmującej konsultacje publiczne i ekspertyzy. W przypadku zatwierdzenia Google uzyska możliwość realizacji kompleksu z czterema w pełni funkcjonalnymi centrami danych. Konkretnych terminów podjęcia decyzji na razie nie podano, jednak skala i rozgłos projektu sugerują wnikliwą i prawdopodobnie długotrwałą ocenę.