Wycinanie lasów tropikalnych

Rośliny podczas wzrostu pochłaniają dwutlenek węgla i wbudowują go w siebie. Podczas spalania roślin i rozkładania się ściętego drewna zmagazynowany w nich węgiel trafia znów do atmosfery. W lasach będących w stanie równowagi ilość pochłanianego i uwalnianego dwutlenku węgla jest zbliżona i nie wpływa na globalny bilans dwutlenku węgla. Jednak masowe wycinanie lasów i zmniejszanie ich areału powoduje, że w wyniku naszej działalności zmagazynowany w roślinach węgiel trafia do atmosfery.

Rezultatem masowego wycinania lasów jest też pustynnienie terenów i zaburzenie gospodarki wodą. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód unosząc ze sobą bryły ziemi i powodując osuwanie się terenu. W Azji Bangladesz jest regularnie pustoszony przez powodzie, gdyż ogołocono z lasów ściany Himalajów. Giną mieszkające w lasach gatunki zwierząt i cenne, nie poznane jeszcze rośliny. Zagrożeni są też pierwotni mieszkańcy lasów deszczowych.

W wielu ubogich krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej lasy tropikalne wycinane są w zastraszającym tempie. Co 3 lata na świecie znikają lasy tropikalne o powierzchni Polski. W niektórych krajach Afryki wyrębem lasów zajmuje się na co dzień aż 70% mieszkańców, dla których karczowanie lasów jest głównym źródłem dochodów. 60% wyciętych drzew przeznacza się na opał, karczuje się też pola pod nowe uprawy i pastwiska. Nikt nie myśli, co będzie, kiedy już zostanie wycięte ostatnie drzewo. Jak na razie więc większość mieszkańców konkuruje o zasoby według dewizy: "spiesz się z wycinaniem drzew, żeby inni nie skorzystali na tym przed Tobą"...

Rys. Zdjęcia Ziemi. Źródło: NASA.

Uboga gleba lasów tropikalnych nie nadaje się do celów rolniczych i hodowlanych. W Amazonii, aby wyżywić jedną krowę, trzeba wykarczować na pastwiska prawie 7 hektarów lasu. Pola założone na takich terenach po 2-3 latach przestają dawać plony, po czym trzeba karczować las na nowe pole.

Proces wylesiania jest nasilany przez budowę dróg. Zdjęcia pokazują Autostradę Transamazońską podczas budowy i kilka lat później. Na drugim zdjęciu wyraźnie widać wyrąb lasu wzdłuż autostrady.

..

Konsekwencje mogą być dramatyczne. Wycinając lasy ludzie podcinają gałąź, na której siedzą. Lokalne społeczności niestety zazwyczaj koncentrują się na bieżących potrzebach, często nawet nie uświadamiając sobie konsekwencji swojego postępowania. Poziom świadomości, jak ważne są lasy z punktu widzenia absorpcji dwutlenku węgla, wykracza niestety poza zdolność pojmowania tubylców. Nie żebyśmy my, mieszkańcy Zachodu, byli znacznie lepsi i mądrzejsi - to międzynarodowe koncerny, zarówno wydobywcze, jak i żywnościowe finansują wyrąb lasów na największą skalę.

Jak policzyć wartość lasów i cenę, jaką ponosimy przez degradację środowiska naturalnego?

Lasy dostarczają nam żywności, drewna, zapewniają retencję, oczyszczają powietrze, produkują tlen, a wszystko to za darmo. Wycinane lasy, przestają świadczyć nam te usługi.
Zamiast tego trzeba budować zbiorniki retencyjne, uprawiać żywność, albo obyć się bez tego i ponosić koszty tej sytuacji w postaci powodzi czy erozji gleby. W obu przypadkach oznacza to bezpośrednie koszty finansowe.

Analiza strat związanych z wycinaniem lasów została przeprowadzona na zlecenie Komisji Europejskiej w studium The Economics of Ecosystems and Biodiversity (TEEB) ang kierowanym przez ekonomistę Deutsche Bank Pavana Sukhdeva w oparciu o bezpośrednie przeliczenie wartości ekonomicznej lasów.
Raport wykazał, że związane z utratą lasów straty wynoszą 2000-5000 miliardów dolarów rocznie, czyli 7% światowego PKB. Ponadto koszt ten w nieproporcjonalnie wysokim stopniu ponoszą najubożsi, szczególnie mieszkający w tropikach i na co dzień uzależnieni od lasów.

Kilka lat temu wydawało się, że będzie lepiej - tempo wylesiania spadło. W Brazylii ustanowiono mądre prawa, zgodnie z którymi właściciel lasu miał prawo wyciąć jedynie 20%, a 80% powinien zostawić w stanie nienaruszonym. Jednak tempo wylesiania znowu wzrasta. Presję na karczowanie dżungli nasilają znane nam dobrze zjawiska - run na tereny pod uprawę biopaliw, poszukiwanie i podejmowanie wydobycia w dziewiczych rejonach Amazonii (i gdziekolwiek tylko są szanse dobrać się do pozostałych jeszcze zasobów ropy) oraz, związana z kryzysem żywnościowym i rosnącymi cenami jedzenia, presja na zwiększanie areału terenów uprawnych. Wszystko to spowodowało, że w 2007 roku Indonezja i Brazylia znalazły się na 3 i 4 miejscu, zaraz za Chinami i USA, w rankingu krajów odpowiadających za największą emisję dwutlenku węgla na świecie.

Rys. Zasięg lasów deszczowych Amazonii w roku 2000 (góra) oraz w 2020 w scenariuszu optymistyczny (środek) i pesymistycznym (dół). Kolor czarny - las, który uległ degradacji (sawanna lub teren bezleśny); czerwony - obszar lasu, który ulegnie średniej degradacji; żółty - obszar lasu, który ulegnie niewielkiej degradacji; zielony - las nienaruszony.
Według aktualnie realizowanego scenariusza pesymistycznego, do 2020  roku w stanie nienaruszonym pozostanie 5% powierzchni lasów. Źródło: Rainforests.

Mechanizm prowadzący do wycinki lasów Indonezji i Brazylii zasługuje na bliższe przyjrzenie się. Unia Europejska i USA uznały, że w związku z koniecznością ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i rosnącego zapotrzebowania na paliwa, należy stymulować produkcję biopaliw. Niestety, uprawa kukurydzy, rzepaku czy buraków cukrowych jest nieefektywna, w a w skrajnych przypadkach produkowanie energii z biopaliw wymaga włożenia w ich uprawę, zebranie i przerób większej ilości energii, niż ta, którą pozyskujemy. Jednak przepisy wymagające dodawania biopaliw do benzyny i przyznające rolnikom wysokie dotacje zaczęły żyć własnym życiem. Lobby rolnicze, szczególnie w USA, uznały dotacje do upraw paliwowych za wspaniały, wart miliardy dolarów biznes - obecnie wszelkie próby cofnięcia bezsensownych przepisów spotkają się z gwałtownym oporem.

Rolnicy uprawiają wciąż więcej i więcej kukurydzy na paliwa - w stanie Iowa wyparły one praktycznie inny uprawy, w tym soję i pszenicę. Eksportowana wcześniej żywność, zamiast trafiać do ludzi, trafia do baków - na jeden bak idzie tyle kukurydzy, ile mogłoby zapewnić człowiekowi jedzenie na cały rok. Kryzys żywnościowy rozkręca się, a ceny rosną.

Tymczasem w Brazylii i Indonezji rolnicy wietrzą interes. Po pierwsze tam opłaca się efektywnie uprawiać na paliwo trzcinę cukrową (olej palmowy też się zresztą nadaje), a po drugie wyższe ceny żywności i zaprzestanie uprawy soi w USA stymulują ich uprawę na nowych terenach. Rolnicy z reguły nie wycinają dżungli - zajmują tereny na których hodowano bydło - w zasadzie nie można im nic zarzucić. To hodowcy bydła wypalają dżunglę. I tak oto, chroniąc klimat doprowadzamy do astronomicznych emisji dwutlenku węgla spowodowanych wylesianiem. Owszem, biopaliwa zasadniczo dają mniejsze emisje niż spalanie ropy, nawet o kilkadziesiąt procent - ale, kiedy policzyć jak długo to zmniejszenie emisji musi mieć miejsce, żeby zrównoważyć wyrzucony przy wypalaniu i oraniu dżungli dwutlenek węgla, to wychodzi, że jakieś 100 lat. Nic dziwnego, że Unia dochodzi do wniosku, że pomysł z biopaliwami, który nieźle sprawdzał się w małej skali, na skalę makro prowadzi tylko do nasilenia problemu, który miał z założenia rozwiązać. Na zakończenie warto jeszcze zauważyć, że według raportu Banku Światowego z 2008 roku to właśnie eksperyment z biopaliwami odpowiada za 75% ostatnich wzrostów żywności i szalejący kryzys żywnościowy. A to wszystko przy produkcji zaledwie 1,5 miliona baryłek biopaliw dziennie, jedynie 2% całości paliw ciekłych. 

Chronione tereny są wycinane i wypalane, prawo jest martwą literą, a rabunkowej eksploatacji dżungli sprzyjają też lokalni, często skorumpowani i nie dbający o ekologię, politycy. W 2005 roku gubernator brazylijskiego stanu Mato Grosso, w nagrodę za wyjątkowe osiągnięcia w destrukcji lasów Amazonii otrzymał nawet "Złotą Piłę Łańcuchową" ang .

Efekty wylesiania mogą mieć bardzo poważne konsekwencje, niekoniecznie oczywiste dla tych, co doprowadzili do takiej sytuacji. Przykładem może być Haiti, dzielące z Dominikaną wyspę o tej samej nazwie. Większość tropikalnych lasów po haitańskiej stronie granicy została całkowicie nielegalnie wycięta. Nikt jednak nie protestował - Haiti wciąż przeżywa niepokoje społeczne, więc jakiekolwiek działania władz na terenach nielegalnej wycinki lasów mogłyby spowodować zamieszki.

Fot. Granica między Haiti (teren bezdrzewny), a Dominikaną (teren zalesiony).

W rezultacie każdy przechodzący przez Karaiby huragan nigdzie indziej nie zabija tylu ludzi, co właśnie na Haiti. Nawet słaby cyklon, przynosząc obfite deszcze, doprowadza do reakcji łańcuchowej. Nadmiar wody pochodzącej z opadów nie jest zatrzymywany przez lasy, gdyż na olbrzymim obszarze kraju po prostu już ich nie ma, więc woda wsiąka w grunt i wywołuje masowe osunięcia ziemi. Zwały błota zatapiają dziesiątki wiosek, zabijając przy tym tysiące ludzi.

A jaki jest Twój wpływ na środowisko związany ze spalaniem paliw kopalnych. Jak wiele świat potrzebowałby ropy, węgla i gazu, gdyby wszyscy żyli tak, jak Ty? Jak wysoka jest Twoja emisja dwutlenku węgla? Zobacz, policz i porównaj: Moja emisja CO2 - kalkulator.

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto