Przenoszenie kosztów na innych

Model konsumpcyjny nie mógłby działać tak skutecznie bez eksternalizacji kosztów. Co to znaczy? Oznacza to, że koszty naszej konsumpcji ponoszą inni. Za przykłady mogą służyć ukryte koszty energetyki węglowej, samochodów czy produkcji przemysłowej. Przyjrzyjmy się działającym tu mechanizmom:

Energetyka węglowa. Najtańszy prąd, prawda? Cóż, niezupełnie… Nie byłby taki znowu tani, gdyby doliczyć do ceny prądu z węgla ukryte koszty, zamiast po cichu przerzucać je na ogół społeczeństwa, jak to ma miejsce obecnie. To koszty dewastacji środowiska w rejonach górniczych, zatrute rzeki i powietrze, kwaśne deszcze niszczące lasy i zabytki oraz obniżające plony. To także koszty zdrowotne i medyczne ponoszone na leczenie nowotworów, chorób płuc i oskrzeli, nieżytów, ataków serca, alergii, astmy, uszkodzenia płodów, autyzm itp., związane z zanieczyszczeniem środowiska i żywności tlenkami siarki i azotu, pyłami czy przyswajalnymi toksycznymi metalami ciężkimi (np. rtęć, ołów, arsen). Według badań Uniwersytetu Sztokholmskiego każdego roku w Chinach i Indiach na skutek chorób wywołanych zanieczyszczeniem powietrza przedwcześnie umiera ponad 350 tysięcy ludzi.Jeśli policzyć te koszty (wliczając jedynie koszty leków, badań i opieki medycznej, a nie utraty zdrowia, życia, czy uszkodzeń płodów), to z analiz Uniwersytetu Princeton wynika, że cena energii z węgla, w zależności od nowoczesności zakładu i jakości paliwa, żeby skompensować te koszty powinna być wyższa o 20-60%.

Smog nad Chinami

Rys Zdjęcie satelitarne Chin - smog wisi nad całym krajem, w wielu miastach przez wiele dni nie widać Słońca, alarmy smogowe ogłaszane są aż w Japonii.

Funkcjonowanie społeczeństwa w oparciu o samochody osobowe. Kierowca płaci za samochód, za paliwo (z podatkami i akcyzą, a jakże), ubezpieczenia, przeglądy itp. I narzeka, że państwo go grabi. Naprawdę? Uwzględnijmy, że:

  • samochody odpowiadają za 65% zanieczyszczeń w EU, zdecydowaną większość zanieczyszczeń w miastach i związanych z tym szkód zdrowotnych zawdzięczamy właśnie jeżdżeniu samochodami;
  • budowa dróg, mostów, parkingów, stacji benzynowych i garaży;
  • utrzymanie sygnalizacji świetlnej oraz systemów sterowania ruchem;
  • pokrycie strat w środowisku wywołanych zanieczyszczeniami;
  • koszty renowacji niszczonych przez smog budynków i zabytków;
  • utrzymanie administracji związanej z bezpieczeństwem transportu;
  • hałas i walka z nim - przez budowę barier dźwiękochłonnych;
  • złomowanie samochodów;
  • utrzymanie służb ratowniczych;
  • zakorkowanie ulic (koszty korków są szacowane na ponad 1% PKB)
  • leczenie ofiar wypadków i inne koszty gospodarcze (straty finansowe państwa z tytułu wypadków drogowych wyniosły w ubiegłym roku około 7 procent PKB.

Z danych Fundacji Lanckorońskiej wynika, że jak się to wszystko uwzględni, to użytkownik samochodu pokrywa jedynie 25% rzeczywistych kosztów używania samochodu. Na całą resztę zrzucają się wszyscy, także ci nie używający aut. Super.

Paskudna ta eksternalizacja kosztów związana z samochodami, prawda? Ale to tylko bezpośrednie koszty finansowe. Zauważmy też, że wpływa to także na kwestie bezpieczeństwa i bezprecedensowych zmian społecznych w ciągu zaledwie jednego pokolenia. Ludzie mieszkają w jednym miejscu, a pracują w innym. Nie chodzą do pracy, za to jeżdżą samochodem. Spędzając czas daleko od domu, z ludźmi mieszkającymi daleko od nas, nie znamy swoich sąsiadów i w związku z tym nie ufamy im. Ulice stają się niebezpieczne, nie wypuszczamy dzieci z domów, do momentu aż praktycznie stają się dorosłymi ludźmi. W 1971 roku, 80% angielskich dzieci w wieku 7-8 lat chodziło samodzielnie do szkoły, coś, co obecnie rodzicom wydaje się absolutnie niewyobrażalne.

Tam, gdzie wcześniej dzieci uczyły się samodzielności, bawiąc się na dworze, dziś są prowadzane za rękę przez rodziców z zajęć na zajęcia, lub po prostu siedzą w domu przed telewizorem lub grami komputerowymi. Badania naukowców pokazują, że wychowujemy całą generację dzieci, które nie mają żadnego związku z przyrodą .

Jakie będą dalsze konsekwencje tego trendu...? Hipermobilność i praca z daleka od domu prowadzi również do erozji demokracji i społeczności lokalnych. Spędzając dużo czasu wśród obcych ludzi i w dojazdach, nie mamy już nie tylko czasu dla najbliższych, ale też na angażowanie się w działania lokalne. Po co zresztą? Jeśli dom traktujemy tylko jako sypialnię, to lokalny samorząd nie jest nawet w stanie reprezentować nas i naszych interesów. Nie jest to oczywiście dosłowna eksternalizacja kosztów w sensie ekonomicznym, ale odbieranie dzieciom szczęśliwego dzieciństwa, wychowywanie niesamodzielnych i wyalienowanych jednostek - za nasz sposób życia przychodzi płacić naszym dzieciom.

Produkcja towarów przemysłowych. Kupiłeś dziecku ślicznie opakowaną zabawkę? Całkiem możliwe, że zrobił ją rówieśnik lub rówieśnica Twojej pociechy, pracując po kilkanaście godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, a przez resztę czasu śpiąc w betonowym baraku, w oparach toksycznych chemikaliów, pijąc trującą wodę, a w przypadku choroby lub wypadku wylatujący na bruk bez ubezpieczenia i środków do życia. Chińska gospodarka to nie tylko szybko rozwijająca się fabryka świata. To także smog, pyły, kwaśne deszcze, martwe rzeki-ścieki, 35000 ginących co roku górników, choroby, a w niektórych rejonach oczekiwana długość życia skrócona o 10 lat. Toksyczne chemikalia są we wszystkim, nawet w zabawkach dla dzieci, łyżkach i mleku w proszku.

Kto za to płaci? Kiedy wyrzucamy te chemiczne śmieci i je spalamy, chemikalia trafiają do atmosfery, a potem do roślin, zwierząt i nas samych. Ale przynajmniej jest tanio, nie? Koszty są eksternalizowane, udajemy, że ich nie ma. W 2005 roku Chiny udostępniły zestawienie rozwoju gospodarczego przygotowane w oparciu o standardy europejskie, uwzględniające koszty degradacji środowiska. Z raportu wynikało, że wiele chińskich prowincji ma zerowy lub nawet ujemny wskaźnik tak liczonego wzrostu gospodarczego . Nigdy więcej takie zestawienie nie zostało już przygotowane...

Aby bliżej zapoznać się ze smogiem nie trzeba zresztą jechać do Chin. W Polsce też potrafi przybrać całkiem konkretne kształty. Smog potrafi wisieć w dolinach górskich, miastach, a nawet pokrywać cały kraj.

Jedzenie. Kiedy idziemy do sklepu spożywczego, coraz częściej kupujemy przetworzone i zapakowane jedzenie w postaci gotowych dań zamiast świeżych składników z warzywniaka za rogiem. Abstrahując nawet od zdrowotnych kwestii pochłaniania potężnych ilości gromadzących się w naszych organizmach konserwantów, barwników, spulchniaczy, emulgatorów, polepszaczy smaku i tym podobnych E-wynalazków, często od strony produkcyjnej produkt jest dodatkiem do swojego opakowania. I obowiązkowej foliowej reklamówki... Produkujemy, kupujemy i wyrzucamy miliardy opakowań i worków dziennie. Następnego dnia robimy to samo. Miliardy ludzi przez setki dni w roku... Używamy przez kilka minut, a później rozkłada się to przez kilka wieków. Nawet na środku Pacyfiku pływa licząca tysiące kilometrów warstwa śmieci .

Przykłady można mnożyć. Emisja CO2, degradacja zasobów biosfery, wyczerpywanie metali i paliw kopalnych, rabunkowa wycinka lasów tropikalnych, wykorzystanie wody czy degradacja gleb to także eksternalizacja kosztów.

Albert Einstein "Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i ludzka głupota; chociaż jeśli chodzi o Wszechświat, to nie jestem pewien".

Albert Einstein

Także w małej skali mamy z tym do czynienia. Weźmy sytuację z życia wziętą: mały osiedlowy sklep, a w nim na oścież otwarte drzwi. Nie byłby to pewnie żaden problem, gdyby nie to, że na dworze jest mróz, a ze środka bije fala ciepła. Ile to energii, na domiar złego elektrycznej, czyli w Polsce najbrudniejszej, wymagającej kilkanaście razy więcej paliwa niż korzystanie z ogrzewania z elektrociepłowni. Wejście do środka i próba rozmowy z kierowniczką sklepu na temat wyczerpywania się paliw kopalnych czy globalnych zmian klimatu kończy się wytrzeszczem oczu z jej strony - szczęka opada na blat. Nawet nie wiadomo, dlaczego. Czy w ogóle o tym nie słyszała? Czy nie widzi związku? Czy też może po prostu uważa, że żyje na innej planecie i te problemy jej nie dotyczą. Sprowadzenie dyskusji na bardziej przystępną dla niej płaszczyznę "czy te drzwi muszą być tak otwarte, ile to energii się marnuje?" powoduje odpowiedź "proszę nie zamykać, dzięki stale otwartym drzwiom wchodzi więcej klientów". Dalsze pytanie: "czy nie można wstawić drugich drzwi, jak w sklepie obok, i żeby to te zewnętrzne były otwarte zapraszając klientów" powoduje odpowiedź, że to by przecież kosztowało. Z kolei pytanie "ale przecież takie ogrzewanie musi kosztować majątek, te drugie drzwi zwróciłyby się chyba w ciągu roku" powoduje, że kierowniczka wreszcie się rozpromienia. Ale nie dlatego, że ją olśniło, o nie. Odpowiada: "ale to nas nie kosztuje ani grosza, cenę prądu mamy od spółdzielni w ryczałcie za wynajem!". Aha, czyli nie ma sensu oszczędzać bo za wszystko zapłaci spółdzielnia? Moja spółdzielnia? Czyli na tą panią zrzucam się ja z sąsiadami, płacąc wyższe rachunki!
Tak wygląda nasza mała, codzienna eksternalizacja kosztów.
Omijam ten sklep. Kilkadziesiąt innych osób już też.

Wszystko to byłoby może i niewesołą diagnozą naszego sposobu życia, gdyby nie skala, w jakiej opanowuje on planetę. Żyjemy na koszt naszych dzieci i to im przyjdzie płacić rachunki naszego pokolenia, które w ciągu swojego życia potrafiło wyciągnąć spod ziemi i spalić w autach o efektywności 1% ponad połowę światowych zasobów ropy.

Ziemia jest olbrzymia, a ludzie są mali. Czy możemy zmienić Ziemię, np. jej atmosferę albo  jej nieodnawialne zasoby? Przeczytaj w następnym artykule, że zużycie zasobów to kwestia skali.

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto