Bez kategorii

Wrócił stary prezydent, wróciła nadzieja. Wylesianie Amazonii spadło o ponad 60%

Puszcza Amazońska
Puszcza Amazońska. Źródło: Neil Palmer/CIAT, CC BY-SA 2.0, Wikimedia Commons.

 

 

W pierwszym miesiącu rządów prezydenta Luli wylesianie w brazylijskiej części Amazonii spadło rok do roku o 61%. Do akcji wrócili też agenci ochrony środowiska, którzy mają dbać o to, by nielegalną wycinkę w największej na świecie puszczy powstrzymać.

Styczeń był pierwszym miesiącem rządów Luiza Inácio Luli da Silvy, który odebrał fotel prezydenta skrajnie prawicowemu Jairowi Bolsonaro. Powracający do władzy Lula pełnił już tę funkcję w latach 2003-2010. Za jego czasów wylesianie w Puszczy Amazońskiej spadło o ponad 70%. Za czasów Bolsonaro… o ponad 70% wzrosło.

Wylesianie Amazonii już spada

Gdy Lula ponownie szedł do wyborów, na sztandar znów wniósł hasło powstrzymania wylesiania w największym i najważniejszym lesie deszczowym świata. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż jego poprzednik zrobił wiele, by ochronę Amazonii ograniczyć. Mimo to pierwsze pozytywne sygnały już nadeszły.

Wstępne dane satelitarne zebrane przez rządową agencję badań kosmicznych Inpe wykazały, że w porównaniu ze styczniem 2022 r. wylesianie w styczniu 2023 r. spadło w brazylijskiej części puszczy o 61% – z 430 do 167 km₂.

– Tak znaczący spadek w styczniu jest pozytywny – przyznaje Daniel Silva z brazylijskiego oddziału WWF. – Jednak jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o odwróceniu trendu, ponieważ część tego spadku może być związana z większym zachmurzeniem – dodaje ekspert.

Agenci wracają do gry

Z pewnością większe chmury zebrały się nad przestępcami, którzy z niszczenia Amazonii zrobili sobie intratny interes.

Lula bardzo szybko powołał tymczasowy zespół, który jeszcze w grudniu zawarł umowę z kongresem w sprawie podwojenia budżetu Ibamy – agencji ochrony środowiska odpowiadającej za pracę w terenie. Ibama może nakładać grzywny na przestępców, zakazywać rolnictwa na wylesionych obszarach czy też niszczyć drogi sprzęt używany do nielegalnego pozyskiwania drewna. Gdy instytucja ta była najsilniejsza, zatrudniała 2 tys. agentów terenowych. Bolsonaro zostawił ją z 350 agentami. Część z nich zostało zwolnionych, a część odeszło samych, bo za rządów poprzedniego prezydenta  nie mogli robić tego, do czego zostali powołani.

Na początku kwietnia rząd ma ogłosić nabór dla nowych pracowników, ale na ich zatrudnienie i wdrożenie potrzeba będzie wielu miesięcy.

Mimo ograniczonego personelu agenci ochrony środowiska już jednak działają w terenie. Na przykład na początku lutego władze rozpoczęły naloty w celu usunięcia nielegalnych poszukiwaczy złota z największego rdzennego rezerwatu w brazylijskiej Amazonii. Wydobywcy zostali oskarżeni o brutalne ataki i wywołanie kryzysu humanitarnego wśród ludu Janomami, który opiekuje się tym obszarem.

Nie tylko Lula

Nadzieję na powstrzymanie wycinki w Amazonii daje nie tylko nowa władza. Wygrana Luli sprawiła, że reaktywowany został zarządzany przez Brazylię fundusz Amazon. „To pula pieniędzy administrowana przez Brazylijski Bank Rozwoju, która jest wydawana na projekty ochrony lasów, takie jak rolnictwo na małą skalę i zarządzanie lasami przez rdzenną ludność” – wyjaśnia portal Climate Change News.

Wart 1,2 miliarda dolarów fundusz wcześniej wspierały głównie Norwegia i Niemcy. Został zablokowany za czasów Bolsonaro, bo kraje te nie chciały płacić za fikcję i de facto wspieranie coraz intensywniejszego wylesiania. Teraz fundusz nie tylko został przywrócony, ale i może zyskać nowych wspierających. Przekazanie pieniędzy rozważają m.in. Wielka Brytania i USA. Prezydenci Lula i Joe Biden rozmawiali o współpracy Brazylii ze Stanami w tym zakresie podczas lutowego spotkania w Białym Domu.

Przyszłość Amazonii a klimat

„Zdecydowanie głównym motorem wylesiania w brazylijskiej Amazonii jest produkcja wołowiny, a na drugim miejscu znajduje się soja na paszę dla zwierząt. Kraj ten jest największym eksporterem wołowiny na świecie, obsługującym głównie rynki w Chinach i USA” – informuje analityczny portal Carbon Brief.

Łącznie za aż 1/4 wylesiania na świecie odpowiada produkcja wołowiny w Amazonii. W rezultacie Brazylia jest szóstym co do wielkości emitentem gazów cieplarnianych na świecie i czwartym największym w historii.

Przyszłość Amazonii jest zaś kluczowa dla przyszłości Ziemi. Jeśli wystarczająca ilość lasu zostanie spalona lub wykarczowana, zmieni to lokalny klimat i obieg wody na tyle, że największy las deszczowy na Ziemi zacznie przemieniać się w sawannę. Zmiany w tym kierunku uwolniłyby do atmosfery do 140 miliardów ton dwutlenku węgla. A więc mniej więcej tyle, za ile odpowiada działalność człowieka… w ciągu trzech lat. Konsekwencje dla pogłębienie kryzysu klimatycznego byłyby więc naprawdę ogromne.

Naukowcy ostrzegają, że punkt krytyczny zostanie prawdopodobnie osiągnięty, gdy poziom wylesienia wyniesie między 20% a 25%. Dziś jest to już od 17% do 20%.

Jeśli wylesianie byłoby kontynuowane w tempie za czasów Bolsonaro, nieodwracalny punkt krytyczny zostałby przekroczony gdzieś w przyszłej dekadzie. Analiza naukowców opublikowana na portalu Carbon Brief wykazała zaś, że wygrana Liuli może przynieść ograniczenie wylesiania Amazonii o 89% do 2030 r. „Niewiele kwestii politycznych ma większe znaczenie globalne niż ochrona Amazonii” – podsumowuje analityczny portal Vox.

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii