Kompromitacja – tak najkrócej można podsumować oficjalne cele klimatyczne 20 największych producentów paliw kopalnych. Wyraźne odwołanie się do potrzeby ograniczania ich zużycia pojawia się jedynie w dokumentach Unii Europejskiej.
Każdego roku na szczycie klimatycznym rządy z całego świata mówią wzniosłe słowa o tym, jak ważna jest ochrona klimatu. I każdego roku nie dowożą tego, co najważniejsze – wiarygodnych planów, które to potwierdzają.
Oficjalnymi dokumentami, które państwa składają do ONZ, są Nationally Determined Contributions (NDC), czyli wkłady ustalone na poziomie krajowym. Nowe „wkłady” powinny być przesłane w 2025 r. W związku z tym eksperci postanowili przyjrzeć się tym, które obowiązują obecnie.
Dla każdej osoby, której zależy na ochronie klimatu, wnioski mogą być załamujące.
Paliwa? Ale jakie paliwa?
Międzynarodowy Instytut na rzecz Zrównoważonego Rozwoju (IISD) wziął pod lupę 20 największych producentów paliw kopalnych. W gronie tym znajdują się m.in. Chiny, USA, Indie, Rosja, kilka państw arabskich, a z Europy – Niemcy i Polska. Łącznie odpowiadają one za 93% światowej produkcji węgla, 80% ropy naftowej i 77% gazu.
Jak się okazuje, siedem państw w ogóle nie wspomina w NDC o produkcji paliw kopalnych, a sześć kolejnych mówi nawet o jej zwiększaniu.
Jeśli kraje wspominają już o paliwach kopalnych, to jednak nie w kontekście ograniczania produkcji zgodnej z celami nakreślonymi przez naukowców. Najczęściej pojawiające się motywy to:
- wysoka zależność gospodarcza od paliw kopalnych,
- polityki, środki i inicjatywy mające na celu ograniczenie emisji związanych z produkcją lub dywersyfikację gospodarczą i sprawiedliwej transformacji,
- bezpieczeństwo dostaw energii jako uzasadnienie dla kontynuacji sektora wydobycia paliw kopalnych
- oraz społeczne i gospodarcze skutki oraz zagrożenia dla gospodarek krajowych związane z globalną transformacją energetyczną.
„Wszystkie te tematy są ważne dla poszczególnych krajów, ale zawodzą w kontekście pilnej potrzeby odejścia od produkcji paliw kopalnych” – podkreśla IISD w raporcie.
– Nauka jest jasna: nie ma miejsca na nową infrastrukturę paliw kopalnych. w żadnej wiarygodnej ścieżce do osiągnięcia celów klimatycznych, a produkcja i zużycie paliw kopalnych muszą zostać szybko wycofane – komentuje Natalie Jones z IISD.
UE – tak, Polska – nie
Tylko Unia Europejska, którą w 20 największych producentów reprezentują wydobywające węgiel Niemcy i Polska, pozostaje na ścieżce ograniczenia produkcji tego paliwa.
Warto mieć przy tym na uwadze, że Polska nie przedstawiła swojego zobowiązania na arenie międzynarodowej. Jako jedyny unijny kraj nie zgodziła się też na przyjęcie celu osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.
– Polska ze swoją dużą populacją i znaczeniem gospodarczym, odgrywa kluczową rolę w polityce klimatycznej i energetycznej w Europie Środkowo-Wschodniej, znacząco wpływając na kierunek regionu. Jednak Warszawa wolno wycofuje się z węgla, a ostatnie zmiany w rządzie jeszcze bardziej opóźniają postęp – mówi w komentarzu do raportu Genady Kondarev z think-tanku energetycznego E3G.
Bardzo prosty test
Warto przy okazji wspomnieć o osobnym badaniu, które naukowcy z IISD oraz University College London opublikowali na łamach Science. Wynika z niego, że nie potrzeba już żadnych nowych projektów związanych z paliwami kopalnymi, aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie świata na energię. Mimo to globalna produkcja i wykorzystanie paliw kopalnych cały czas rosną.
Dlatego naukowcy proponują wprowadzenie prawa zakazującego nowych projektów paliwowych. Jeśli kraje je przyjmą i faktycznie będą je przestrzegać, w ten sposób pokażą, że na realizacji celów klimatycznych i ochronie ludzkości przed katastrofą klimatyczną faktycznie im zależy. Jeśli w produkcję paliw kopalnych wciąż będą jednak inwestować, ich doniosłych deklaracji nie należy traktować poważnie.
W skrócie: koniec słów, pora na czyny.
Warto dodać, że o braku potrzeby wdrażania nowych projektów paliwowych przekonuje też Międzynarodowa Agencja Energetyczna, czyli najważniejsza instytucja w branży. Z jej analiz wynika, że choć zapotrzebowanie na energię elektryczną w najbliższych latach będzie rosnąć o ok. 3,5% rocznie, można je zaspokoić czystymi źródłami energii, takimi jak energetyka słoneczna, wiatrowa czy jądrowa.
20 państw, które przeanalizowali eksperci z Międzynarodowego Instytutu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju, to w kolejności alfabetycznej: Algieria, Arabia Saudyjska, Australia, Brazylia, Chiny, Indie, Indonezja, Irak, Iran, Kanada, Katar, Kuwejt, Niemcy, Norwegia, Polska, Rosja, RPA, Stany Zjednoczone, Turcja i Zjednoczone Emiraty Arabskie.












