Bez kategorii

Seniorki zamieszkały razem. By było raźniej i taniej

Foto: UM Rybnik.

Sceptycy mówili, że eksperyment w rybnickiej kamienicy potrwa „do pierwszej kłótni”. Trzy seniorki, które przeprowadziły się do jednego komunalnego lokalu, mieszkają wspólnie już dwa lata. Mają taniej, mają raźniej i mają weselej.

Maria Korga mieszkała w starym i dużym domu jednorodzinnym na wysokim parterze. Domu bardzo zniszczonym i zimnym. Do ogrzewania trzeba było przynosić węgiel, a emerytura mała.

Gdy 78-latka dostała propozycję przenosin w inne miejsce, miała tylko jedno pytanie: „a czy będzie tam ciepło?”.

I jest ciepło. Nie tylko dzięki ogrzewaniu gazowemu, ale i towarzystwu. Pani Maria jest jedną z trzech seniorek, które zamieszkały wspólnie w wyremontowanym lokalu komunalnym w kamienicy w centrum Rybnika.

Seniorki pod jednym dachem

78-letnia Maria Korga przez 40 lat pracowała w kiosku. Z dumą opowiada, że do którego miejsca jej nie przenosili, tam sprzedaż rosła.

87-letnia Felicja Wolny była sekretarką w szkole, którą za jej czasów rządziło pięciu dyrektorów. Po latach najmu kawalerki w bloku nie mogła już sobie pozwolić na coraz wyższe opłaty. Ale problemem były nie tylko koszty. – Chorowałam, potrzebowałam pomocy, ale też rozmowy, towarzystwa – opowiada seniorka na łamach SmogLabu.

82-letnia Felicja Berger życie zawodowe spędziła jako suwnicowa. Mieszkała w prawie 200-metrowym domu, który wymagał generalnego remontu. Ogrzewała go „kozą”, zbierała chrust, a jedzenie gotowała na kuchni węglowej.

Od 2022 r. wdowy mieszkają razem w ramach tzw. co-housingu, czyli mieszkalnictwa wspólnotowego. To rozwiązanie bardzo popularne m.in. w Skandynawii, ale w Polsce wciąż nowatorskie. Sceptycy zakładali, że eksperyment rybnickiego urzędu miasta potrwa „do pierwszej kłótni”. Choć kłótnie się zdarzają, szybko się kończą. O wiele więcej jest rozmów, radości i zabawy. Eksperyment trwa do dziś i nic nie zapowiada, by miał się zakończyć.

„Córka” do pomocy

Emerytki mieszkają łącznie na ok. 85 m2. Do dyspozycji mają salon, kuchnię, łazienkę i dwa dwuosobowe pokoje z wyjściem na przestronny, słoneczny taras. Każde pomieszczenie jest w pełni wyposażone i dostosowane do potrzeb dla osób z niepełnosprawnościami.

Urzędnicy świadomie wybrali lokal w centrum Rybnika, kilka minut od rynku i najważniejszych atrakcji 130-tysięcznego miasta. Seniorki dzięki temu są w stanie wszędzie dojść same, na piechotę. A celem jest właśnie to, by jak najdłużej wychodziły i były aktywne.

Co nie oznacza, że pomocy nie mają. Kobiety mogą liczyć na wsparcie Katarzyny Torfińskiej. To opiekunka z ośrodka pomocy społecznej, z którą zżyły się tak bardzo, że nazywają ją „córunią”. Pani Kasia jeździ z nimi do lekarza, ma dostęp do dokumentacji medycznej, pomaga w załatwianiu spraw urzędowych.

– Założenie tego lokalu jest takie, że tworzymy coś pomiędzy mieszkaniem, w którym żyła każda z pań wcześniej, a domem pomocy społecznej. Panie nie wymagają jeszcze całodobowej opieki, a jedynie wsparcia i doglądania – opowiada Torfińska w TOK FM.

Razem, znaczy taniej

Kobiety mieszkają w kamienicy w pełni przeznaczonej na funkcje społeczne. Znajduje się w niej także lokal dla kobiet z dziećmi opuszczających dom samotnej matki. Celem jest więc także i to, by różne pokolenia pomagały sobie nawzajem przy różnych obowiązkach. I by wytwarzały silne więzi, na których skorzystają również emocjonalnie.

Ale mieszkanie to także wymierne korzyści finansowe. W 2023 r. koszty utrzymania lokalu zajętego przez seniorki – energia, woda, ogrzewanie, wywóz odpadów i czynsz – wynosiły 1180 zł miesięcznie. Jak opowiadają urzędnicy, są więc o ponad 90% niższe od kosztów utrzymywania jednej starszej osoby w domu pomocy społecznej.

Co ważne, korzysta też na tym sam urząd. Dwa lata temu za miesięczny pobyt w Miejskim Domu Pomocy Społecznej trzeba było płacić 4 tys. zł, a obecnie to już 6 tys. zł. – Miasto wydaje milionowe kwoty na osoby starsze w DPS-ach. Szukaliśmy więc rozwiązania – mówi Torfińska.

Eksperyment wart powielenia

Seniorki żyjące przy ul. Chrobrego są odwiedzane przez rodziny. Każda z nich ostatnie święta spędziła z bliskimi. Tego typu spotkania a mieszkanie razem to jednak zupełnie inne doświadczenia. Wystarczy wspomnieć, że kobiety jeszcze dwa lata się nie znały, a dziś nazywają się siostrami. – Patrzę na nie i widzę, jak zmieniły się przez ten czas, jak rozkwitły. To jest największy plus tego projektu – cieszy się ich opiekunka.

Nic więc dziwnego, że urzędnicy z Rybnika przyznają wprost: eksperyment to pełen sukces. Dlatego trwają już poszukiwania lokalu dla kolejnych starszych osób zainteresowanych wspólnym mieszkaniem. O chętnych martwić się nie trzeba, bo kolejka cały czas się wydłuża.

W 2022 r. w Polsce żyło 9,8 miliona osób powyżej 60 roku życia. W 2030 r. ma to być już 10,8 miliona ludzi, a w 2050 r. – 13,7 miliona.

W większości są to kobiety, które w Polsce żyją średnio o osiem lat dłużej niż mężczyźni.

– Na Śląsku są duże domy, często zbudowane jako wielorodzinne, a w których nagle zostaje samotna, starsza pani. Mąż umarł, dzieci się wyprowadziły. Jest wielki dom. Nie opłaca się go jednak termomodernizować. Te osoby nie mają pieniędzy, żeby go ogrzać, dostosować do nowych przepisów. A dostają propozycję ciepłego mieszkania w centrum. Dobrze by było, gdyby eksperyment udało się kontynuować w szerszej skali – komentuje na łamach SmogLabu Emil Nagalewski z Polskiego Alarmu Smogowego.

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii