W ostatnim momencie kadencji Sejm przyjął pakiet ustaw, które uderzają w Odrę, polskie lasy i prawo obywateli do współdecydowania o środowisku. Organizacje ekologiczne alarmują: Polska staje się krajem autorytarnym.
Sejm przyjął też specustawę odrzańską, która zamiast dbać o poprawę ekosystemu drugiej co do wielkości rzeki w Polsce, będzie prowadzić do jej dalszej dewastacji.
Przeciw Odrze
– W ustawie, która ma być odpowiedzią na katastrofę ekologiczną z 2022 r., nie ma realnych rozwiązań problemów Odry. Największym problemem są zrzuty zanieczyszczeń, przede wszystkim soli, z kopalni węgla kamiennego i zakładów przemysłowych kontrolowanych przez spółki Skarbu Państwa. W rządowej propozycji nie znajdziemy jednak wzmianki o wprowadzeniu limitów na zrzuty. Zamiast tego planowane jest zwiększenie ceny za kilogram soli wypuszczonej do wody z – uwaga – 5 na 10 GROSZY… i to dopiero od 2030 roku! – oburza się Marta Wróblewska z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
– Kocham te okolice, dzięki nim chwyciłam za aparat, bo chciałam uwiecznić to, jak przepięknie wyglądają. Nie chcę żyć nad skanalizowaną rzeką i nikt nie będzie chciał też do nas przyjeżdżać – dodaje 17-letnia Julia Lament z Sieradza, która protestuje przeciwko betonowaniu nabrzeża.
Projekt ustawy spotkał się z szeroką krytyką środowiska naukowego i organizacji zajmujących się ochroną przyrody. Powody? To m.in. brak zapisów zapobiegających katastrofom ekologicznym w przyszłości, ingerencja w ekosystemy oraz przestarzałe rozwiązania oparte nie na przyrodzie tylko o beton i stal. Eksperci krytykują także niskie kary dla zakładów zanieczyszczających Odrę, m.in. kopalni. Kontrowersje wzbudza również powołanie uzbrojonej w pałki i paralizatory Inspekcji Wodnej, co może pogłębić chaos kompetencyjny w monitoringu i kontroli polskich wód.
Młodzi aktywiści podkreślają więc, że ustawa o rewitalizacji Odry nie jest ani tylko o Odrze, ani o rewitalizacji, ani o pobudzaniu gospodarki i rozwijaniu transportu. – Autorzy ustawy chcą zniszczyć ekosystemy dorzecza Odry, dobić lokalne biznesy w imię niespełnialnego i nieopłacalnego na żadnym poziomie marzenia o żegludze śródlądowej jak na Renie czy Dunaju. Prawdziwym celem projektów jest transfer 1,2 mld złotych z naszych podatków do kieszeni budowniczych stopni wodnych i producentów betonu – komentuje Szymo Kacprzak z MSK.
Przeciw lasom
Parlament rzutem na taśmę zdecydował też o finansowym wsparciu biomasy drzewnej. Przyjęta na ostatnim posiedzeniu nowelizacja ustawy o OZE zakłada ponad 11 mld zł publicznych środków do 2045 r. na rozwój technologii odnawialnych. W katalogu promowanych rozwiązań znalazły się instalacje biomasowe, co w opinii ekspertów oznacza właśnie finansowanie emisyjnego i szkodliwego dla lasów paliwa.
Zgodnie z ustaleniami raportu „Lasy do spalenia” zdecydowaną większość biomasy spalanej w polskich zakładach energetycznych stanowi biomasa drzewna. Z tego znaczna część to pierwotna biomasa drzewna – czyli taka, która została pozyskana w lesie bezpośrednio na cele energetyczne.
– Dopóki w elektrowniach jako biomasę spala się głównie drewno, dopłaty dla biomasy wspierają nie odnawialne źródło energii, ale kryzys klimatyczny i bioróżnorodności. W latach 2011-2020 producenci energii elektrycznej z biomasy uzyskali pomoc o łącznej wartości 21 miliardów złotych. Kolejne systemy wsparcia to jeszcze więcej publicznych pieniędzy na finansowanie emisyjnego i szkodliwego dla lasów paliwa – komentuje Aleksandra Wolska z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Co warte podkreślenia, rosnący popyt na surowiec drzewny sektora energetycznego wzmaga konkurencję na rynku drewna. Efektem jest m.in. wzrost cen. Przemysł przetwórstwa drewna skarży się, że nie jest w stanie konkurować z energetyką, która otrzymuje dopłaty, więc surowiec zamiast do przetworzenia trafia do pieca elektrowni.
Przeciw obywatelom i przyrodzie
Sejm na ostatnim posiedzeniu przyjął rządową nowelizację ustawy ocenowej. Określa się ją jako „Lex Knebel”, gdyż knebluje usta obywatelom, gminom i organizacjom pozarządowym, kneblując im usta w sprawie współdecydowania o środowisku.
Każda inwestycja, która zostanie przez rząd uznana za strategiczną, wykluczy obywateli z procesu inwestycyjnego i zignoruje przyrodę. Wszystko może być uznane za strategiczne: składowanie i utylizacja niebezpiecznych odpadów, kopalnia zanieczyszczająca rzeki, dowolna inwestycja, pod którą zniszczyć trzeba będzie ludzkie domy czy cenne przyrodniczo obszary Natura 2000. Katalog jest obszerny i mocno dowolny.
– Dziś nikt nie może czuć, że jego dom i miejsce, w którym żyje są bezpieczne. Dwóch ministrów „z góry” uzna jakąś inwestycję za „strategiczną” a cała reszta społeczeństwa będzie musiała się podporządkować i nie będzie miała żadnych możliwości, by ochronić miejsce, w którym żyje. Lex Knebel jednoznacznie umieszcza Polskę wśród systemów autorytarnych, gdzie głos obywatela nie ma znaczenia, a z powodu decyzji władzy dobytek rodzin czy całych miejscowości może zostać zniszczony a życie utrudnione przez szkodliwe, trujące inwestycje – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Ekspert zwraca przy tym uwagę, że Prawo i Sprawiedliwość od lat kawałek po kawałku, za pomocą specustaw (np. drogowej, o budowie muru na granicy, odrzańskiej) niszczy standardy prowadzenia inwestycji, utrudniając obywatelom walkę o prawo do życia w zdrowym środowisku. – Lex Knebel to postawienie kropki nad i w zdemontowaniu prawa środowiskowego. Dziś każda inwestycja, która napotykała na społeczny opór ze względu na swoją szkodliwość będzie mogła być realizowana – wyjaśnia.
Ile jeszcze?
Jak wskazuje Pracownia, nowe prawo jest sprzeczne z unijnymi dyrektywami. Dlatego zamierza działać. – Na szczęście jesteśmy częścią Unii i mamy narzędzia prawne, aby przeciwdziałać naruszeniom, dlatego zapowiadamy skierowanie skargi do Komisji Europejskiej – zapowiada Ślusarczyk.
Kolejne skargi składane do KE nie sprawiają jednak, że rząd zaczyna bardziej dbać o klimat i środowisko. Nie kończą się też tym, że demokracja w Polsce zaczyna być wzmacniana. Jedyny efekt jest taki, że demolowanie przyrody i demokracji zachodzi co najwyżej nieco wolniej.
Ile to jeszcze potrwa, zanim jedno i drugie załamie się całkowicie?












