Prawda o klimacie nie obroni się sama. Obroni się pod warunkiem, że będziemy umieli pokazać ją w sposób ciekawy dla ludzi.
„Nie moglibyśmy sobie pozwolić na dodawanie zmielonych dżdżownic do mięsa. Hamburger kosztuje 1,5 dolara za funt, a robaki 6 dolarów” – w ten sposób pewna restauracja wyśmiała oskarżenia o swoje niecne praktyki.
To jedna z wielu anegdot, które przeczytałem, gdy postanowiłem dokształcać się na temat ludzkiej psychiki. Wiele książek, badań, opracowań czy wywiadów doprowadziło mnie do prostego wniosku: niechęci do wiedzy i nauki nie pokonasz za pomocą przekazywania wiedzy i nauki.
Prawda nie obroni się sama
Przywołując słowa semiotyka kultury doktora Marcina Napiórkowskiego, pora przestać wierzyć w to, że prawda obroni się sama. Prawda obroni się pod warunkiem, że będziemy potrafili pokazać ją w sposób ciekawy dla ludzi. W sposób, który sprawi, że przestaną się bać i (lub) zacznie im zależeć.
Humor, jak pokazuje przykład powyżej, to jeden z wielu sposobów.
Z tej samej książki – „Przyczepne historie” – pochodzi też inny przykład. W związku z działaniami na rzecz klimatu to właśnie on może okazać się tym najbardziej inspirującym. Otóż czasami najlepszym sposobem na walkę z kłamliwymi treściami jest po prostu… działanie.
Przede wszystkim: pokazać
„Nie można zmusić ludzi, żeby siedzieli na bombie” – tak o samochodach z silnikiem spalinowym wypowiadał się ponad sto lat temu pewien inżynier. Same samochody przedstawiano zaś jako „diabelskie machiny”. Co zrobili więc entuzjaści? Zaczęli organizować wyścigi na niezawodność. I jak widać po wyglądzie dzisiejszych miast – wygrali je zdecydowanie.
Co to oznacza dla ochrony klimatu? Że niechęć ludzi do ochrony klimatu czy też wiara w fake newsy o klimacie umrą śmiercią naturalną, jeśli nie będą miały żywicieli.
Czyli gdy polityka klimatyczna rzeczywiście pokaże, że jest tworzona nie z myślą o politykach, lecz zwykłych ludziach.












