Bez kategorii

Oceany wreszcie będą chronione. Na ten traktat czekano prawie 20 lat

Przez całą historię oceany były dla ludzkości bezpłatnym ściekiem i darmowym zasobem, z którego można było korzystać dowolnie. „Traktat o pełnym morzu”, którego treść po 19 latach negocjacji zaakceptowało właśnie blisko 200 rządów, ma to zmienić.

Przed osiągnięciem porozumienia negocjatorzy rozwiązali prawie 300 nierozstrzygniętych kwestii. Ostatnia tura negocjacji trwała przez dwa tygodnie. Rozmowy na ten temat zaczęto jednak znacznie wcześniej, bo jeszcze w 2004 r. Blisko 20 lat później wreszcie się udało, a prowadząca obrady Rena Lee mogła obwieścić: „Panie i panowie, statek dotarł do brzegu”.

Statkiem tym jest „Traktat o pełnym morzu”, który ma zapewnić ochronę niezwykle cennych, a jednocześnie niezwykle niedocenianych obszarów Ziemi: międzynarodowych wód. Porozumienie w tej sprawie uzgodniło prawie 200 członków ONZ.

Dlaczego to tak ważne?

Oceany: ziemia niczyja

Pełne morza pokrywają prawie połowę powierzchni Ziemi. Są rozległe, cenne i niezwykle ważne dla ludzkości.

Działają jak pochłaniacze dwutlenku węgla, które chronią planetę przed globalnym ociepleniem. Wytwarzają też około połowy tlenu, którym oddychają ludzie. A także są podstawowym źródłem białka dla ponad 3 miliardów ludzi i przyczyniają się do utrzymania ponad 600 milionów osób.

Do tej pory ścisłą ochroną znajdowało się jednak zaledwie około 1% międzynarodowych wód. Na reszcie panował „słony Dziki Zachód”, a każdy czuł, że może zawłaszczać morskie życie i zanieczyszczać wody, nie licząc się z niczym. Efektem było m.in. ogromne przełowienie ryb i zanieczyszczenie oceanów.

„Dzisiejsza technologia otworzyła drzwi do lukratywnej eksploatacji zasobów na dużą skalę na pełnym morzu. Zwiększyła również potencjał nieodwracalnych szkód ekologicznych poprzez niezrównoważone wydobycie owoców morza, biomateriałów i minerałów. Do tego zmiana klimatu i zanieczyszczenie zagrażają ekosystemom na pełnym morzu jak nigdy dotąd” – wyjaśnia portal Mongabay.

Z 1 do 30%

Nowy traktat ma zmienić, zapewniając tak potrzebne zarządzanie.

Docelowo ochroną ma być objęte 30% międzynarodowych wód. Choć procent ten nie pada oficjalnie, od grudnia wiadomo, że zamierzenia są właśnie takie. To właśnie wtedy w Montrealu osiągnięto historyczne porozumienie w sprawie ochrony życia na Ziemi. Uzgodniono wówczas, że do 2030 r. ochroną należy objąć 30% powierzchni lądów i oceanów.

Co zapisano w traktacie?

Traktat jest w tym niezbędny. Po raz pierwszy w historii określono w nim bowiem narzędzia prawne, za pomocą których będzie można ustanawiać morskie obszary chronione. Jego sygnatariusze zobowiążą się też do sprawiedliwego dzielenia zasobami oceanicznymi – również tymi, które wykorzystywane są np. w medycynie. Do tego przed rozpoczęciem jakiejś działalności trzeba będzie przeprowadzić ocenę wpływu na różnorodność biologiczną morskiego życia.

„Traktat o pełnym morzu otwiera ludzkości drogę do ostatecznego zapewnienia ochrony życia morskiego na rozległych obszarach oceanu. Przyjęcie jego zamknie znaczną lukę w prawie międzynarodowym, i stworzy ramy dla rządów do współpracy w celu ochrony globalnego stanu oceanów, odporności na zmianę klimatu oraz dobrostanu społeczno-ekonomicznego i bezpieczeństwa żywnościowego miliardów ludzi. Jesteśmy gotowi wesprzeć jego realizację” – podsumowuje zawarte porozumienie Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN).

Czekając na ratyfikację

Oficjalnego ratyfikowania traktatu należy się spodziewać w najbliższych tygodniach.

Później nadejdzie część najtrudniejsza i jednocześnie najważniejsza: pokazanie, że nie będzie to kolejne porozumienie, które przyjęto jedynie na papierze.

Podobne wpisy

Więcej w Bez kategorii