„Znajdujemy się na krawędzi nieodwracalnej katastrofy klimatycznej. To bez wątpienia globalny stan wyjątkowy” – podkreślają twórcy najnowszego badania o stanie klimatu.
„Przez pół wieku globalne ocieplenie było prawidłowo przewidywane jeszcze przed jego zaobserwowaniem – i to nie tylko przez niezależnych naukowców akademickich, ale także przez firmy zajmujące się paliwami kopalnym. Pomimo tych ostrzeżeń nadal zmierzamy w złym kierunku” – stwierdza międzynarodowa grupa badaczy w publikacji w czasopiśmie BioScience.
Opracowywany przez nią cykliczny raport Stan Klimatu wskazuje już w tytule, że nadeszły „niebezpieczne czasy dla planety Ziemia”. „Wiele elementów życia na Ziemi jest zagrożonych. Wkraczamy w krytyczną i nieprzewidywalną nową fazę kryzysu klimatycznego” – przestrzega grupa naukowców, którą kieruje prof. William Ripple z Oregon State University.
W obliczu przewrotu
Badacze wskazują, że obecnie zmierzamy w kierunku ocieplenia Ziemi o ok. 2,7°C do końca wieku (względem ery przedprzemysłowej). W skali naszego życia taka perspektywa jest odległa i – pisząc wprost – nie brzmi jakoś strasznie.
Dlatego od razu wyjaśniamy: to absolutnie katastrofalna prognoza, a z perspektywy dalszego funkcjonowania ludzkości na Ziemi naprawdę złe czasy mogą nadejść o wiele szybciej. Po prostu to, co czeka przyszłe pokolenia, będzie jeszcze gorsze.
„Znajdujemy się w obliczu nagłego przewrotu klimatycznego, tragicznej sytuacji nigdy wcześniej nie spotykanej w annałach ludzkiej egzystencji. Wprowadziliśmy planetę w warunki klimatyczne, których nigdy nie doświadczyliśmy ani my, ani nasi prehistoryczni krewni z rodzaju Homo” – zauważają naukowcy.
Jak na Saharze
Problem jest tym większy, że stworzony przez człowieka świat może wywrócić nie tylko wywołana przez gatunek ludzki zmiana klimatu. Chodzi o cały „destrukcyjny pakiet”, na który składają się również m.in. postępująca degradacja środowiska, utrata różnorodności biologicznej i rosnące nierówności społeczne.
„Zmiana klimatu jest rażącym objawem głębszej kwestii systemowej: ekologicznego życia ponad stan, w którym konsumpcja ludzka przewyższa zdolność Ziemi do regeneracji” – czytamy w badaniu.
Autorzy publikacji przestrzegają, że to wszystko grozi wzrostem ryzyka katastrofalnych zagrożeń. I nie chodzi tylko o rosnącą liczbę ekstremalnych zjawisk naturalnych. Z każdym rokiem coraz więcej osób będzie żyć poza tzw. niszą klimatyczną, czyli warunkami sprzyjającymi przez tysiące lat rozwojowi naszego gatunku. Pisząc inaczej: już za kilkadziesiąt lat nawet dwa miliardy ludzi może żyć w temperaturach jak na Saharze.
Widmo upadku świata
Do tego dochodzi rosnące ryzyko konfliktów międzynarodowych i innych „napięć”, które mogą doprowadzić do „synchronicznego załamania w całym systemie”. „Wraz ze wzrostem presji i rosnącym ryzykiem przejścia ziemskiego systemu klimatycznego w stan katastrofalny coraz więcej naukowców zaczęło badać możliwość upadku społeczeństwa” – stwierdzają autorzy badania.
I dodają: „Zmiana klimatu spowodowała już przesiedlenie milionów ludzi i może potencjalnie spowodować przesiedlenie setek milionów, a nawet miliardów więcej, prowadząc do większej niestabilności geopolitycznej. Do końca stulecia około jedna trzecia ludzi na całym świecie może znaleźć się poza ludzką niszą klimatyczną, stojąc w obliczu zwiększonego ryzyka chorób i przedwczesnej śmierci, głodu i wielu innych niekorzystnych skutków.”
Na jakiej podstawie autorzy doszli do takich wniosków?
„Oznaki życia” coraz gorsze
W badaniu przedstawiono stan 35 „wskaźników życiowych” planety powiązanych ze zmianą klimatu – niektóre z nich ją wzmacniają, a niektóre są jej konsekwencją.
Aż 25 z „oznak życia” znajduje się na rekordowo wysokim poziomie. To m.in.:
- temperatura powierzchni Ziemi,
- ilość spalanych paliw kopalnych (wzrost w ciągu roku o 1,5%),
- utrata powierzchni lasów (wzrost od 2022 do 2023 r. z 22,8 mln do 28,3 mln hektarów),
- emisje dwutlenku węgla i metanu,
- liczba „przeżuwaczy” (codziennie przybywa ok. 170 tys. hodowanych krów, owiec, kóz itp.)
- liczba ludzi (codziennie nasza populacja powiększa się o ok. 200 tys. osób),
- zakwaszenie oceanów, zawartość ciepła w oceanach i średni globalny poziom mórz,
- najmniejsza masa lodu Grenlandii i Antarktydy.
– To zdumiewające, że w świecie, w którym miliardy ludzi już cierpią z powodu skutków zmiany klimatu, emisje paliw kopalnych i wskaźniki wylesiania nie zwalniają, ale wręcz rosną – komentuje Thomas Crowther, ekolog z ETH Zurich w Szwajcarii i współautor raportu.
Działania pilnie potrzebne
Raport o „Stanie Klimatu” nie ogranicza się tylko do alarmowania. Wskazuje też działania, które ludzkość powinna podjąć, jeśli chce uchronić się przed katastrofalną zmianą klimatu. I tak naukowcy rekomendują m.in.:
- Wprowadzenie globalnej ceny za emisję dwutlenku węgla, co ograniczy emisje osób najbogatszych, a jednocześnie potencjalnie zapewni fundusze na dalsze działania na rzecz klimatu.
- Zwiększenie efektywności energetycznej i zastąpienie paliw kopalnych niskoemisyjnymi źródłami energii odnawialnej.
- Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych.
- Ochronę i przywracanie różnorodności biologicznej i ekosystemów, które odgrywają kluczową rolę w obiegu i magazynowaniu węgla.
- Promowanie zmiany nawyków żywieniowych na takie, które bazują na produktach roślinnych.
- Promowanie zrównoważonej gospodarki ekologicznej i znaczne ograniczenie nadmiernej konsumpcji oraz marnotrawstwa wśród osób bogatych.
- Włączenie edukacji na temat zmiany klimatu do ogólnoświatowych programów nauczania w celu zwiększenia świadomości.
- Ustabilizowanie i stopniowe zmniejszanie populacji ludzi poprzez wzmocnienie edukacji oraz praw dziewcząt i kobiet.
„W świecie o ograniczonych zasobach nieograniczony wzrost jest niebezpieczną iluzją. Potrzebujemy odważnych, transformacyjnych zmian” – apelują naukowcy.
Czy straszenie ma sens?
Część raportu poświęcono też na rozważania dotyczące tego, czy tak drastyczny ton może przynieść oczekiwane efekty. Niektórzy naukowcy wskazują, że może to doprowadzać do paraliżu i zniechęcenia. W skrócie: skoro jest tak fatalnie, to nic już z tym nie zrobimy i działanie nie ma sensu. Inne badania sugerują zaś, że zdanie sobie sprawy z powagi sytuacji daje największą szansę na „wybudzenie się z letargu” i przez to wywarcie odpowiednio dużej presji społecznej na decydentów.
Dlatego autorzy omawianego raportu nie chcą oceniać, jaki efekt wywołują tego typu doniesienia. Przyjmują, że ich „moralnym obowiązkiem” jest jak najlepsze informowanie o stanie faktycznym i wskazywanie jak najlepszych rozwiązań.
„W obliczu coraz bardziej niezaprzeczalnych skutków zmiany klimatu, tragiczna ocena jest uczciwą oceną. Zaprzeczanie egzystencjalnemu zagrożeniu stwarzanemu przez zmianę klimatu staje się coraz mniej prawdopodobne” – stwierdzają badacze, którzy w raporcie przyznają wprost, że obawiają się niebezpieczeństwa załamania klimatu Ziemi.
„Tylko dzięki zdecydowanym działaniom możemy ochronić świat przyrody, zapobiec głębokiemu ludzkiemu cierpieniu i zapewnić, że przyszłe pokolenia odziedziczą świat, na który zasługują. Przyszłość ludzkości wisi na włosku” – podsumowują badacze.
Wśród autorów raportu znaleźli się m.in. Michael Mann, Naomi Oreskes, Tim Lenton, Johan Rockström i wspomniany William Ripple. Wszyscy oni to czołowi na świecie specjaliści w zakresie klimatu.












