Sondaże przy okazji protestów rolników pokazują jasno: zdecydowana większość osób w Polsce je popiera. Nawet 3/4 z nas. I daję sobie rękę uciąć, że większość tych osób tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, co popiera. Czemu tak uważam?
Zanim ktoś uzna, że to przejaw „zadufania”, „odklejenia” czy czegokolwiek innego negatywnego, poproszę o informację, który z tych postulatów brzmi źle.
Bo to wszystko postulaty z Europejskiego Zielonego Ładu, który tak bardzo chcą odrzucić protestujący rolnicy – przy, jeśli sondaże nie kłamią, akceptacji większości społeczeństwa.
- Ograniczenie ilości pestycydów.
- Ograniczenie ilości sztucznych nawozów.
- Zadbanie o poprawę jakości gleby.
- Walka z monokulturami i większe postawienie na zróżnicowane uprawy.
- Wspieranie ekologicznego rolnictwa.
- Skrócenie łańcucha dostaw i promowanie żywności lokalnej oraz sezonowej.
- Dążenie do poprawy różnorodności biologicznej na obszarach wiejskich (więcej motyli, więcej ptaków itp.).
- Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych z rolnictwa.
Co jest oburzające?
No, więc która z tych rzeczy jest zła pod względem zadbania o jakość żywności?
Która jest zła pod względem poprawy stanu środowiska na obszarach rolnych?
Która jest zła pod względem zadbania o drobnych rolników, którym zależy na tym, by nie pozostawić po sobie wyjałowionej ziemi?
I jak szybko upadnie nasze rolnictwo, jeśli zacieśniającej się na nim pętli zniszczenia nie poluzujemy?
Oczywiście Unia Europejska ma wiele grzechów na sumieniu. Kto czyta moje posty już jakiś czas, ten wie, że nie jestem jej ślepym obrońcą. Grzechy te dotyczą też dekad polityki rolnej, która była nastawiona na rolnictwo przemysłowe, skoncentrowane, szkodliwe dla klimatu, środowiska i naszego zdrowia.
Ale wiecie co? Europejski Zielony Ład właśnie to miał zmieniać.
I wiecie co jeszcze? Przesadna biurokracja, na którą tak często powołują się protestujący (i słusznie!), to rezultat polityki prowadzonej głównie przez polski rząd. UE wypisywania tylu ton papierów wcale nie nakazuje.
Ugięci politycy
Europejski Zielony Ład jest wprowadzany źle pod kątem komunikacyjnym, ale jego założenia są słuszne.
Po raz kolejny okazuje się jednak, że politycy nie będą robić tego, co uzasadnione. Będą robić to, do czego zmusi ich społeczeństwo. Lub protestujący.












