Donald Trump nie jest dziełem przypadku. Jest tym, co ludzkość ma do zaoferowania.
Wygranej Donalda Trumpa nie należy oceniać w odosobnieniu od sytuacji na świecie ani ograniczać jedynie do konsekwencji w samych Stanach. Na wielu poziomach to dotyczy nas wszystkich.
O czym świadczy wynik wyborów w USA i dlaczego jest on czymś, co mnie autentycznie niepokoi?
Kłamstwa
Kampania Trumpa polegała na fake newsach, nienawiści i narcystycznym kłamaniu o samym sobie.
Mówił, że migranci jedzą psy i koty (co było „fejkiem” z przypadkowego posta na Facebooku), gospodarka jest w rozsypce (a USA wyszły z pandemii lepiej niż inne rozwinięte państwa) , a poprzednie i obecne wybory były i mogą być fałszowane (na co nigdy nie pokazano żadnego dowodu).
Mimo to wygrał we wszystkich siedmiu stanach, w których wyborcy są najbardziej zmienni.
Wniosek? Fakty i prawda nie mają żadnego znaczenia. Liczy się jedynie narracja, którą kupią ludzie.
Skoro w „kolebce demokracji” wygrywają kłamstwa i nienawiść, to można się niepokoić.
Bezmyślność
Wygrana Trumpa pokazuje też bezmyślność. Od razu wyjaśniam, że rozumianą nie jako głupota, tylko brak wykonania procesu polegającego na przemyśleniu.
Na przykład ludzie zakładają, że skoro Trump jest miliarderem, to lepiej „ogarnie” gospodarkę. Nie wykonali jednak wysiłku, by „odkryć”, że kilkukrotnie ogłaszał bankructwo, jest oszustem finansowym i nie poradził sobie nawet z zarządzaniem kasynem.
Sądzą, że jest „głosem lodu”, choć to miliarder zapowiadający cięcie podatków dla miliarderów i wzrost podatków dla „zwykłych” obywateli.
Skoro ludzie widzą tylko to, w co chcą wierzyć, to można się niepokoić.
Kryzys
Kilkunastu ekonomistów z nagrodą Nobla przestrzegało, że wygrana Trumpa może przemienić się w gospodarczy kryzys. Proponowane przez niego rozwiązania doprowadzą do wystrzału inflacji i większego obciążenia finansowego „zwykłych” ludzi.
Najbogatsi mogą zaś liczyć na rozmontowanie wielu przepisów, poluzowanie regulacji i potężne ulgi podatkowe. Wielu z nich hojnie finansowało kampanię kandydata Republikanów, a sam Elon Musk może zostać jego bliskim współpracownikiem.
Rozwarstwienie społeczne w USA może więc wystrzelić w kosmos. A wraz z nim – konflikty społeczne, szukanie winnych i dalsza polaryzacja społeczeństwa.
Skoro USA grozi poważny kryzys (niekoniecznie gospodarczy), to można się niepokoić.
Rosja
Ale na tym nie koniec. Jak już wspomniałem, sytuacji w USA nie należy oceniać w odosobnieniu.
Tymczasem Rosja ani nie przegra wojny z Ukrainą, ani nie została uznana za trędowatą.
W ostatnim czasie w Kazaniu zorganizowano szczyt państw należących do BRICS. Władimir Putin spotkał się z przywódcami Brazylii, Indii, Chin, RPA i kilku państw arabskich.
Izolacja Rosji? Raczej tworzenie nowych globalnych obozów i podziałów.
Skoro Rosja trzyma się mocno z nowymi partnerami, to można się niepokoić.
Klimat
Nie zapominajmy też o zmianie klimatu. Jak kończy się lekceważenie tego tematu i potęgi natury, pokazała ostatnia powódź w Hiszpanii.
I nie mam dobrych wiadomości. Od miesięcy chyba każdego tygodnia trafiam na wiadomości, które są załamujące. Używam tego słowa w pełni świadomie, nie w ramach „clickbaitu”.
Rosną emisje gazów cieplarnianych, zanika przyroda, ubywa wody, wzrasta liczba głodujących, przybywa ekstremalnych zjawisk… a politycy z całego świata i wiele ludzi ma to w poważaniu.
Skoro udajemy, że problemu nie ma, to można się niepokoić.
Przyszłość
A przecież potencjalnych kryzysów na horyzoncie jest więcej. Niekontrolowany rozwój sztucznej inteligencji, przybierający w siłę populizm w Europie, pogłębiające nierówności społeczne, rosnące koszty życia…
Do tego:
- gospodarki i ludzie z całego świata są od siebie zależni, jak nigdy wcześniej,
- niszczymy stabilną planetę szybciej niż kiedykolwiek w dziejach ludzkości,
- a najwięcej miliarderów w historii powstało w czasach pandemii.
Skoro kryzysy są wspaniałym biznesem, to można się niepokoić.
Rzeczywistość
Przez pewien krótki okres na świecie było względnie spokojnie. Większość skupiała się więc na swoim „coraz lepiej” – i nic w tym dziwnego.
Ale jednocześnie globalne „coraz gorzej” zaczaiło się tuż za rogiem i stało się o wiele potężniejsze. I tak oto straciliśmy najlepszy czas, by jako gatunek zboczyć ze złej ścieżki.
Przyszłość napędzą więc nienawiść, kłamstwa, fake newsy, ogłupianie ludzi, wyzysk oraz pogoń za obrzydliwą kasą i władzą.
Trump nie jest dziełem przypadku. Jest tym, co ludzkość ma do zaoferowania.












