W 2023 r. na całym świecie zainstalowano o 100% więcej mocy w fotowoltaice niż dwa lata wcześniej. Tempo instalacji paneli słonecznych jest dzięki temu nawet wyższe niż to, jakie w związku z ochroną klimatu wyznaczyli naukowcy. Dobrych wiadomości dla klimatu, które przyniósł zakończony rok, jest o wiele więcej.
2023 r. był rokiem rekordowo wysokich emisji gazów cieplarnianych.
Przyniósł też wiele ekstremalnych zjawisk atmosferycznych i rekordowo wysokie temperatury na Ziemi. W skali całego roku była ona już o niemal 1,5°C wyższa niż w czasach przedindustrialnych, gdy ludzkość nie spalała jeszcze ogromnych ilości węgla, ropy i gazu ziemnego i nie rozwijała hodowli przemysłowej. Utrzymanie się poniżej tego progu jest ambitniejszym z celów, jaki nakreślili klimatolodzy. I jest celem, który coraz bardziej istnieje już tylko na papierze.
Choć fakty te są bardzo niepokojące, nie oznacza to, że problem kryzysu klimatycznego jest gremialnie ignorowany. Minione 12 miesięcy pokazało, że działania na rzecz klimatu przyspieszają – i to na całym świecie. Najlepiej widać to po zmianach w szeroko rozumianej energetyce.
Jakie są więc najlepsze wiadomości dla klimatu w tym sektorze, które pozwalają wierzyć, że uchronimy się przed najgorszymi konsekwencjami zmiany klimatu?
Czysta energia w natarciu
Globalnie w 2023 r. zainstalowano zdumiewającą moc energii słonecznej. 413 gigawatów (GW) to o 58% więcej niż w 2022 r., w którym z kolei zainstalowano o 42% więcej mocy niż w roku 2021 r. Efekt? W ciągu ostatnich dwóch lat światowa moc w fotowoltaice została podwojona. Oznacza to, że energia słoneczna jest obecnie najszybciej rozwijającą się technologią energetyczną – i to nie tylko teraz, lecz w całej historii.
Tak szybkie tempo wdrażania tej technologii oznacza, że fotowoltaika wręcz wyprzedza trajektorię, jaka jest wymagana do wyeliminowania emisji gazów cieplarnianych do 2050 r. Jeżeli energia słoneczna utrzyma taki wzrost, przed końcem tej dekady stanie się dominującym źródłem energii elektrycznej na świecie.
Szczyt zużycia, szczyt w Dubaju
W mniej imponującym tempie, ale wciąż znacznie rozwija się też energetyka wiatrowa. Dzięki temu wszystkie prognozy wdrażania odnawialnych źródeł energii sprzed kilku lat można wyrzucić do kosza. Zrobiła to m.in. Międzynarodowa Agencja Energetyczna, która w październiku ogłosiła, że światowe zużycie paliw kopalnych może osiągnąć szczyt właśnie w 2023 r. Ledwie rok wcześniej najważniejsza instytucja w branży energetycznej prognozowała, że szczyt ten nadejdzie w roku 2025.
Z kolei na ostatnim szczycie klimatycznym w Dubaju ponad 120 krajów, w tym dwaj najwięksi na świecie emitenci dwutlenku węgla – Chiny i USA – zawarło bardzo ważne porozumienie. W jego ramach wyznaczyły sobie cel potrojenia poziomu mocy energii odnawialnej i podwojenia tempa wzrostu efektywności energetycznej do 2030 r. To kluczowe elementy układanki, które pozwalają przedłużyć marzenia o ograniczeniu globalnego ocieplenia do 1,5°C.
Deklaracje ze szczytów klimatycznych nie są wiążące i często nie idą za nimi odpowiednie działania. O tym porozumieniu warto jednak wspomnieć, gdyż rozpędzająca się transformacja energetyczna faktycznie daje nadzieję, że cele zostaną osiągnięte.
Chiny przyspieszają…
Chiny, które odpowiadają za ok. 30% globalnych emisji CO2, trzy lata temu zadeklarowały, że osiągną szczyt emisji do 2030 r. Coraz więcej wskazuje jednak, że szczyt nadszedł już w 2023 r.
Powód? Globalnie większość wiatraków i paneli słonecznych instalowana jest właśnie w Chinach. Tylko w poprzednich 12 miesiącach w kraju tym zainstalowano 300 GW energii słonecznej i wiatrowej. To niemal o 100% więcej niż rok wcześniej. A także więcej mocy niż jakikolwiek kraj dodał kiedykolwiek w ciągu jednego roku.
W tym roku wzrosty mają być jeszcze większe. Dzięki temu zapotrzebowanie na nową energię elektryczną będzie można pokryć z nadwyżką z OZE. Jeśli tak się stanie, emisje z chińskiej energetyki zaczną spadać siedem lat wcześniej niż zapowiadano.
… Europa i USA również
W Europie produkcja energii z węgla spada już od lat. A w 2023 r. spadła bardzo gwałtownie, dzięki czemu udziału paliw kopalnych w wytwarzaniu energii elektrycznej spadł w pierwszym półroczu aż o 17%. Choć oficjalnych danych za drugie półrocze jeszcze nie ma, wstępne analizy wskazują, że w całym 2023 r. odnawialne źródła energii zapewniły Europie rekordowe 60% prądu. Dla porównania pod koniec poprzedniej dekady było to nieco ponad 50%.
Do tego UE udało się też znacząco zerwać z uzależnieniem od rosyjskich paliw kopalnych. Importu węgla z Rosji już nie ma, import ropy spadł o 90%, a importu gazu ziemnego o 70%.
Z kolei w USA emisja dwutlenku węgla w sektorze energetycznym spadły w 2023 r. o ok. 3%.
Zmiany w amerykańskiej energetyce rozkręciły programy wprowadzone w ramach ustawy o redukcji inflacji (Inflation Reduction Act – IRA), która jest przede wszystkim trampoliną dla transformacji energetycznej kraju. Przyjęcie ustawy zaowocowało największym wzrostem produkcji w Stanach Zjednoczonych od czasów drugiej wojny światowej. W mniej więcej rok zaplanowano już inwestycje o wartości ponad 300 miliardów dolarów. Za pieniądze te powstaną gigantyczne fabryki baterii do samochodów, elektrowni słonecznych i elektrolizerów wodoru.
Do tego 12 stanów przyjęło już przepisy wymagające przejścia na 100% czystą energię elektryczną, a taki sam cel do 2035 r. wyznaczył dla całego kraju prezydent Joe Biden. Co ciekawe, najszybsze tempo ekspansji czystej energii na świecie poza Chinami ma miejsce w… zdominowanym przez republikanów Teksasie. Jeśli nawet skrajnie prawicowy stan odrzucający ochronę klimatu działa na rzecz transformacji, to znaczy, że musi to się po prostu opłacać.
OZE zaczynają wygrywać
Ponad trzy czwarte elektrowni węglowych w rozwiniętych krajach należących do OECD ma zakończyć swój żywot do 2030 r. Z kolei szacunki MAE dotyczące wykorzystania paliw kopalnych zmniejszyły się w ciągu pięciu lat o połowę. Z jednej strony wpływają na to polityki klimatyczne państw – jak choćby te wymienione wyżej. Obecnie cel neutralności klimatycznej wyznaczyło sobie ponad 90 państw odpowiadających za prawie 80% globalnych emisji.
Drugi istotny element to pieniądze. W ciągu dziesięciu lat koszty energii słonecznej i wiatrowej spadły globalnie o od 60 do 90%. Nowe odnawialne źródła energii są zaś obecnie tańsze niż nowe paliwa kopalne w 90% krajów świata. Inwestycje w paliwa kopalne jest zaś coraz trudniej sfinansować. Banki nie udzielają już pożyczek, a ubezpieczyciele nie chcą zawierać umów. W Europie pozyskanie finansowania na nową elektrownię węglową jest już praktycznie niewyobrażalne. Globalnie wydatki na inwestycje w czystą energię są już zaś o 70% wyższe niż wydatki na inwestycje w paliwa kopalne. Jeszcze pięć lat temu stosunek ten wynosił 1:1.
Nadzieja zachowana
Te wszystkie zmiany i wiele innych sprawiły, że prognozy dotyczące poziomu ocieplenia Ziemi na koniec wieku znacząco się zmniejszyły. W 2015 r., kiedy prawie 200 państw podpisało najważniejsze w historii klimatu porozumienie o ograniczeniu globalnego ocieplenia, przewidywano wzrost temperatury o blisko 4°C. Obecnie jest to już 2,5-2,7°C.
To wciąż wystarczająco, by wywrócić do góry nogami nasz obecny świat. Nie jest to jednak tak katastrofalny wzrost, na jaki się zanosiło. Przede wszystkim jednak przyspieszające tempo transformacji energetycznej daje nadzieję, że prognozowane na koniec wieku temperatury obniżą się jeszcze bardziej.
Czy na tyle, by uchronić się przed załamaniem obecnego systemu klimatycznego Ziemi, dopiero się przekonamy.












