„Światowy kapitał jest wystarczający, aby szybko zredukować emisje gazów cieplarnianych” – podkreślają najważniejsi naukowcy zajmujący się zmianą klimatu. Mimo to coraz szybciej zmierzamy w kierunku granicy, po której przekroczeniu czeka nas świat o wiele gorszy niż ten obecny.
W ponad 100 lat działalność ludzi doprowadziła do tego, że ogrzaliśmy Ziemię o 1,1 st. C. To tempo nieznane od dziesiątków milionów lat.
Efekt: już dziś prawie połowa ludzi na Ziemi (3,3-3,6 miliarda) żyje w regionach, które są bardzo wrażliwe na zmiany klimatu. To m.in. przybierające na sile fale upałów, obfite opady, susze i cyklony tropikalne. Konsekwencją tego są coraz trudniejsze warunki życia, rosnące problemy społeczne, podupadające rolnictwo.
Dlaczego tak mało o tym mówimy?
Najbardziej cierpią inni
Bo w największym stopniu cierpią na tym mieszkańcy nie Europy czy Ameryki Północnej, lecz Afryki, Azji Południowo-Wschodniej i innych miejsc na południu naszej planety.
Jak wskazuje Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu (IPCC), tylko w ostatniej dekadzie liczba zgonów z powodu powodzi, suszy i burz w regionach wysoce narażonych na zmianę klimatu była 15 razy wyższa niż w regionach, w których ryzyko jest niskie. Czyli m.in. w Europie.
„Ekstremalne warunki klimatyczne i pogodowe w coraz większym stopniu powodują wysiedlenia w Afryce, Azji, Ameryce Północnej oraz Ameryce Środkowej i Południowej, przy czym małe państwa wyspiarskie na Karaibach i Południowym Pacyfiku są dotknięte w sposób nieproporcjonalny w stosunku do ich niewielkiej liczby ludności” – wskazuje IPCC w nowym raporcie, w którym podsumowuje najważniejsze badania naukowe o zmianie klimatu z ostatnich lat.
Tak naprawdę konsekwencje zmieniającego się klimatu nasilają się jednak wszędzie. I są szerokie.
„We wszystkich regionach nasilenie ekstremalnych zjawisk cieplnych spowodowało śmiertelność i zachorowalność ludzi. Wzrosło występowanie związanych z klimatem chorób przenoszonych przez żywność i wodę oraz zapadalność na choroby przenoszone przez wektory. W ocenianych regionach niektóre wyzwania w zakresie zdrowia psychicznego związane są z rosnącymi temperaturami, traumą spowodowaną zdarzeniami ekstremalnymi oraz utratą źródeł utrzymania i kultury” – informuje IPCC.
Droga do wyjścia z kryzysu
Żeby kryzys klimatyczny nie wywrócił naszego świata do góry nogami, trzeba jak najszybciej przestać emitować gazy cieplarniane. To działania rozpisane na wiele lat, ale trzeba je przyspieszać i wdrażać masowo jak najszybciej, już teraz. Tak samo jak trzeba działać, by na postępującą zmianę klimatu przygotować się jak najlepiej. Naukowcy zaznaczają, że po pierwsze innej drogi nie ma, a po drugie – że wiemy, jak się po niej poruszać.
„Istnieje wiele realistycznych i skutecznych opcji ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i przystosowania się do spowodowanej przez człowieka zmiany klimatu” – podkreśla IPCC.
To m.in. przyspieszenie wdrażania czystych źródeł energii w energetyce i przemyśle, ochrona naturalnych ekosystemów, zmiana modelu rolnictwa na bardziej zrównoważony, promowanie zdrowej, zrównoważonej diety, wspieranie efektywności energetycznej i rozwijanie transportu publicznego.
„Klimat, ekosystemy i społeczeństwo są ze sobą powiązane. Skuteczna i sprawiedliwa ochrona około 30-50% lądów, wód słodkich i oceanów na Ziemi pomoże zapewnić zdrową planetę. Obszary miejskie oferują globalną szansę na ambitne działania na rzecz klimatu, które przyczynią się do zrównoważonego rozwoju. Zmiany w sektorze spożywczym, energii elektrycznej, transporcie, przemyśle, budynkach i użytkowaniu gruntów mogą ograniczyć emisje gazów cieplarnianych. Jednocześnie mogą ułatwić ludziom prowadzenie niskoemisyjnego stylu życia, co wpłynie również na poprawę zdrowia i samopoczucia. Lepsze zrozumienie konsekwencji nadmiernej konsumpcji może pomóc ludziom w dokonywaniu bardziej świadomych wyborów” – wyliczają naukowcy potencjalne korzyści z takich działań.
– Zmiany transformacyjne mają większe szanse na powodzenie tam, gdzie panuje zaufanie, gdzie wszyscy współpracują, aby priorytetowo traktować redukcję ryzyka, a korzyści i obciążenia są dzielone sprawiedliwie – uważa Hoesung Lee, przewodniczący IPCC. – Żyjemy w zróżnicowanym świecie, w którym każdy ma inne obowiązki i różne możliwości wprowadzania zmian. Niektórzy mogą wiele zdziałać, podczas gdy inni będą potrzebować wsparcia – dodaje.
Wciąż za mało
„Światowy kapitał jest wystarczający, aby szybko zredukować emisje gazów cieplarnianych, jeśli istniejące bariery zostaną zmniejszone. Zwiększenie finansowania inwestycji klimatycznych jest ważne dla osiągnięcia globalnych celów klimatycznych. Rządy, poprzez finansowanie publiczne i jasne sygnały dla inwestorów, odgrywają kluczową rolę w zmniejszaniu tych barier. Inwestorzy, banki centralne i organy nadzoru finansowego również mogą odegrać swoją rolę” – podkreślają naukowcy z IPCC.
Część z proponowanych zmian zaczyna być wdrażana coraz powszechniej. Na przykład dzięki rozwojowi technologii w ciągu dekady koszty paneli fotowoltaicznych spadły o 85%, a wiatraków – o 55%. Wydatki na czyste źródła energii w 2022 r. po raz pierwszy w historii przekroczyły zaś bilion dolarów. Dlatego też przewidywany wzrost temperatury na koniec wieku jest dziś mniejszy, niż był choćby dekadę temu. To coś, co naprawdę warto odnotować.
Ale jednocześnie to wciąż zdecydowanie za mało, byśmy mogli mieć nadzieję na bezpieczną przyszłość. Wręcz przeciwnie – cały czas zmierzamy w kierunku, który stanowi realne zagrożenie dla naszej przyszłości. Tyle że zmierzamy tam trochę wolniej. To o tyle istotne, że im więcej czasu minie, tym coraz poważniejsze będą konsekwencje kryzysu klimatycznego. I w efekcie tym większe wyzwania staną przed rządami, społeczeństwami, ludźmi.
„Rozwój odporny na zmianę klimatu staje się coraz większym wyzwaniem wraz z każdym wzrostem ocieplenia. Właśnie dlatego wybory dokonane w ciągu najbliższych kilku lat odegrają kluczową rolę w decydowaniu o przyszłości naszej i przyszłych pokoleń” – podsumowuje IPCC.
Czy naukowcy zostaną w końcu wysłuchani?












