Prawnicza organizacja pozarządowa ClientEarth złożyła pozew przeciwko radzie dyrektorów Shell. Pozew składa jako akcjonariusz giganta naftowego i przy wsparciu innych potężnych inwestorów, którzy posiadają ponad 12 milionów akcji spółki.
Choć 2022 r. minął m.in. pod znakiem kryzysu energetycznego, to jednak nie dla wszystkich był to kryzys. Niektórzy, jak chociażby giganci paliwowi, zarobili na nim ogromne pieniądze. Kryzys z pewnością przysłużył się Shellowi, który w 2022 r. odnotował 40 miliardów dolarów zysku – czyli najwięcej w historii i ponad dwa razy więcej niż w roku 2021.
Brytyjsko-holenderski koncern zarabia krocie nie tylko na kryzysie energetycznym. Zarabia też na napędzaniu kryzysu klimatycznego, za który w największym stopniu odpowiada spalanie paliw kopalnych, w tym ropy i gazu. Jak walczyć z tak potężną firmą?
Shell pozwany w pionierskim pozwie
Jeden ze sposobów jest mocno nietypowy. To wykupowanie akcji firm, by zyskać prawo głosu i działać „od środka”. To właśnie w tym celu akcje Shella kupiła prawnicza organizacja pozarządowa ClientEarth. I to właśnie jako akcjonariusz złożyła w tym tygodniu pozew. Pozew o tyle wyjątkowy, że skierowany nie przeciwko samemu koncernowi, a jego 11 dyrektorom.
Powód? Nieskuteczne zarządzanie „istotnym i przewidywalnym ryzykiem”, jakie stanowią dla firmy zmiany klimatyczne, co stanowi naruszenie prawa spółek. Złe zarządzanie i w efekcie działanie na szkodę spółki ma objawiać się tym, że Shell nie przyjął ani nie wdrożył strategii transformacji, która byłaby zgodna z celami klimatycznymi.
Pozew ten to pierwszy tego typu przypadek w historii.
Wsparcie od akcjonariuszy
Co ciekawe, fundacja ClientEarth w swej walce nie jest sama. Pozew wspierają inwestorzy instytucjonalni posiadający ponad 12 milionów akcji Shell, a wartość zarządzanych przez nich aktywów przekracza pół biliona dolarów. Wśród tych inwestorów są m.in. brytyjskie fundusze emerytalne Nest i London CIV, szwedzki narodowy fundusz emerytalny AP3, francuski Sanso IS, Degroof Petercam Asset Management (DPAM) z Belgii, a także Danske Bank Asset Management oraz fundusze emerytalne Danica Pension i AP Pension z Danii.
– Inwestorzy oczekują działań adekwatnych do ryzyk, jakie niosą zmiany klimatu i będą przeciwstawiać się tym, którzy nie robią wystarczająco wiele, by przeprowadzić transformację swojego biznesu. Mamy nadzieję, że cała branża energetyczna to zauważy – mówi Mark Fawcett, CIO w funduszu Nest.
– Shell, owszem, osiąga obecnie rekordowe zyski, ale ze względu na zamieszanie na globalnym rynku energetycznym. Jednak los paliw kopalnych jest w dłuższej perspektywie przesądzony – wtóruje mu Paul Benson, starszy prawnik w ClientEarth.
I dodaje: – Przejście na gospodarkę niskoemisyjną jest nie tylko nieuniknione, ale już się dokonuje. Mimo to Rada zarządzająca Shellem trwa przy strategii, która jest fundamentalnie wadliwa. W konsekwencji naraża przyszłość firmy na ryzyka związane ze zmianą klimatu mimo prawnego obowiązku zarządzania nimi. W dłuższym okresie w najlepszym interesie firmy, jej pracowników, akcjonariuszy – a także planety – leży, aby Shell ograniczył emisje w większym zakresie i szybciej niż obecnie planuje to Rada.
Wadliwa strategia transformacji
Rada Dyrektorów Shella utrzymuje jednak, że „Strategia transformacji energetycznej” firmy – w tym plan osiągnięcia zerowych emisji netto do 2050 r. – jest zgodna z celem porozumienia paryskiego, czyli zatrzymaniem globalnego wzrostu temperatury na poziomie 1.5°C. Rada stoi też na stanowisku, że plan zmniejszenia emisji ze swojej globalnej działalności o połowę do 2030 r. jest jednym z „najambitniejszych w branży”, jednak obejmuje on mniej niż 10% całkowitych emisji firmy Shell.
Niezależne analizy wykazały, że strategia ta nie jest zgodna z porozumieniem paryskim. Nie uwzględnia bowiem krótko- i średnioterminowych celów dotyczących ograniczenia emisji ze sprzedawanych produktów – są to tzw. emisje zakresu 3, czyli “inne pośrednie emisje” – mimo że stanowią one ponad 90% całkowitych emisji firmy.
Emisje netto grupy mają do 2030 r. spaść zaledwie o 5%. To tylko niewielka część 45-procentowej redukcji do końca dekady, którą nakazał w maju 2021 r. holenderski sąd. ClientEarth utrzymuje, że brak pełnego wykonania tego wyroku jest również naruszeniem obowiązków prawnych Rady. Shell odwołał się od tego wyroku.
Strategia Rady zakłada również dalsze inwestycje w nowe projekty związane z paliwami kopalnymi, co stoi w sprzeczności z rekomendacjami Międzynarodowej Agencji Energetycznej.
– Przyjęty przez Radę plan “transformacji” trzyma się paliw kopalnych nie tylko w perspektywie najbliższych kilku lat, ale całych dekad. Plany redukcji ledwie zahaczają o całkowite emisje firmy. Stawianie na nowe projekty naftowe i gazowe to nie jest wiarygodny plan – to recepta na koszty osierocone – dodaje Paul Benson z ClientEarth. – Uważamy, że takie podejście naraża rentowność firmy i według angielskiego prawa jest niedopełnieniem obowiązków Rady.
To kolejny spór korporacyjny, który ClientEarth wszczyna jako udziałowiec. Po raz pierwszy zrobiła to w 2018 r. polska Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi przy okazji planowanej budowy nowego bloku węglowego w elektrowni Ostrołęka. Udało się wówczas powstrzymać tę nierentowną inwestycję.












