Styl życia najbogatszych szkodzi klimatowi setki, a nawet tysiące razy bardziej niż styl życia przeciętnego człowieka. Jeśli uwzględnimy inwestycje, dane są jeszcze bardziej oszałamiające. Jak to zmienić?
Prywatne jachty, samoloty, helikoptery i drogie rezydencje to symbol statusu najzamożniejszych ludzi na świecie i obiekt pożądania wielu pozostałych. Jednak nie tylko.
Badanie Sustainability: Science, Practice and Policy pokazuje, że stanowią one również źródło olbrzymich emisji dwutlenku węgla. W 2018 r. emisje pochodzące z wymienionych dóbr należących do 20 miliarderów wynosiły rocznie około 8194 tony CO2.
Dla porównania średnia emisja CO2 na człowieka wynosi około 5 ton CO2. Wpływ rozdmuchanego stylu życia najbogatszych na klimat jest zatem 1714 razy większy.
A to dopiero początek zatrważających danych.
Klimat najbardziej niszczą najbogatsi
Budżet węglowy to ilość dwutlenku węgla, jaką ludzkość może wypuścić do atmosfery, żeby ograniczyć wzrost średniej temperatury Ziemi do 1,5°C. To bezpieczniejszy z limitów, jaki nakreślili naukowcy zajmujący się klimatem. Po jego przekroczeniu uruchomione mogą być procesy już nie do zatrzymania, a zmiana klimatu przyspieszy i będzie nie do zatrzymania.
Jeśli nic się nie zmieni, to prawdopodobnie budżet węglowy zostanie wykorzystany do 2031 r. Przy czym – jak wynika z artykułu w czasopiśmie Cleaner Production Letters – w zdecydowanej większości odpowiadać będą za to milionerzy.
Obecnie milionerzy stanowią 0,7% światowej populacji. Autorzy badania prognozują jednak, że do 2050 r. grupa ta zwiększy się do ok. 3,3% (przy uwzględnieniu inflacji i przesunięciu progu milionera do osób, które w 2050 r. będą posiadać więcej niż 2,4 miliona dolarów).
Choć jest ich tak mało, milionerzy zużyją aż 72% budżetu węglowego. Reszta ludzkości – 28%.
Warto przy tym dodać, że dzięki zmianom np. w energetyce i transporcie w 2050 r. każdy z milionerów ma emitować rocznie ok. 45 ton CO2. To „tylko” 10 razy tyle, ile wynoszą emisje przeciętnego człowieka obecnie i o wiele mniej niż każdy z nich emituje obecnie. Problem w tym, że to wciąż bardzo dużo, a do tego zanim to nastąpi, ich superkonsumpcyjny styl życia pociągnie za sobą olbrzymie emisje – i olbrzymie konsekwencje.
Styl życia i inwestycje
Jednak emisje najbogatszych wiążą się nie tylko z luksusowym stylem życia, lecz również z inwestycjami. I to właśnie temu elementowi przyjrzał się Oxfam, brytyjska organizacja charytatywna walcząca z ubóstwem.
Jak wynika z analizy dotyczącej inwestycji 125 miliarderów, niektórzy z nich emitują średnio ok. 3 milionów ton dwutlenku węgla rocznie. Czyli ponad milion razy więcej niż wynosi średnia dla biedniejszych 90% ludzi.
W badaniu wykorzystano dane Bloomberga, który zapewnia globalne standardy obliczania emisji gazów cieplarnianych po stronie korporacji. Miliarderzy, na których się skupiono, zainwestowali w 183 firmy łącznie 2,4 biliona dolarów. Obliczono, że od 50 do 70% ich emisji pochodzi właśnie z tych inwestycji.
Co ważne, inwestycje te związane są często z branżami mającymi negatywny wpływ na klimat i środowisko. Ok. 24% z nich wiąże się z dobrami konsumpcyjnymi (samochody, towary luksusowe i usługi hotelarskie), ok. 18% z podstawowymi artykułami konsumpcyjnymi (m.in. żywność, napoje i artykuły gospodarstwa domowego), a blisko 14% z branżami wysokoemisyjnymi: energetyką czy produkcją materiałów, np. cementu.

Anna Perlańska/Skrawki Historii
Tylko jeden z badanych miliarderów inwestował w niskoemisyjną energią odnawialną.
Efekt? Łącznie roczna emisja dwutlenku węgla związana z inwestycjami 125 miliarderów wynosi ok. 393 milionów ton. To równowartość rocznych emisji Francji z populacją 67 milionów ludzi. To również więcej niż w przypadku liczącego 110 milionów obywateli Egiptu i niewiele mniej niż w przypadku Pakistanu, który zamieszkuje 230 milionów osób.
Brzmi szokująco? Autorzy raportu podkreślają, że podane liczby prawdopodobnie i tak są o wiele zaniżone. W przeszłości wielokrotnie udowadniano już, że firmy zaniżają rzeczywiste poziomy emisji CO2. Do tego w badaniach nie można uwzględnić emisji, które nie są ujawnione publicznie.
Konieczne ograniczenia dla miliarderów
Dlatego naukowcy (i nie tylko oni) coraz częściej zwracają uwagę na tzw. sprawiedliwość klimatyczną.
„Ma ona kluczowe znaczenie, ponieważ ci, którzy w najmniejszym stopniu przyczynili się do zmiany klimatu, są nimi nieproporcjonalnie dotknięci” – komentuje dr Aditi Mukherji, naukowczyni z Nepalu współtworząca najważniejsze raporty ONZ o zmianie klimatu.
Z kolei według Oxfam skrajne nierówności i koncentracja bogactwa osłabiają zdolność ludzkości do powstrzymania katastrofy klimatycznej. „Bardzo bogaci ludzie emitują ogromne ilości dwutlenku węgla i mają ogromny wpływ na naszą gospodarkę” – zauważa organizacja.
Z tego powodu niezbędne są działania skierowane właśnie do najbogatszych. Zdaniem Oxfam choć będzie to trudnym i złożonym przedsięwzięciem, stanowi to także moralny i praktyczny imperatyw w obliczu nasilającego się kryzysu klimatycznego. I choć rośnie presja na bogaczy takich jak Bill Gates, czy Elon Musk w sprawie porzucenia prywatnych odrzutowców, to autorzy raportu zauważają, że niezbędne są również zmiany systemowe.
Jednym z pomysłów jest wprowadzenie progresywnych podatków od emisji. W skrócie: im częściej robisz coś naprawdę negatywnego dla klimatu, tym więcej za to płacisz.
Inny pomysł to podwyższenie stawek podatkowych w przypadku inwestycji w branże najbardziej zanieczyszczające. Ma to na celu zniechęcić inwestorów do wkładania pieniędzy w najbardziej szkodliwe branże i skierować ich uwagę na branże bardziej przyjazne klimatowi.












