Volvo, Bentley, Jaguar... W transporcie nadjeżdża elektryczna rewolucja

Ilustr.1: Samochód elektryczny marki Jaguar. Źródło: John Robert McPherson, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

W jeden majowy dzień doszło do trzech ważnych wydarzeń w branży paliwowej. W odstępie kilku godzin Shell został zobowiązany przez sąd w Holandii do redukcji emisji dwutlenku węgla o 45% do 2030 r., akcjonariusze Chevrona nakazali koncernowi zmniejszenie emisji ze swoich produktów, a do zarządu ExxonMobil dostało się dwoje przedstawicieli posiadającego 0,02% udziałów funduszu hedgingowego, który powstał w celu przyspieszenie „zielonej” transformacji firmy.

Choć zagraniczne i polskie media opisywały ten dzień jako historyczny i przełomowy, tak naprawdę rewolucja w transporcie już się dzieje. By ją dostrzec, warto połączyć kropki.

Branża idzie w elektryki

Dużą część z nich coraz mocniej stawiają producenci samochodów oraz politycy.

Wśród marek, które w ostatnich miesiącach zapowiedziały, że w najbliższych latach przejdą na sprzedaż jedynie pojazdów elektrycznych, znajdują się m.in. Jaguar (w 2025 r.), Land Rover (2030 r.), Bentley (2030 r.), Mini (2030 r.) i Volvo (2030 r.). General Motors, właściciel takich marek jak Cadillac, Chevrolet i Hummer, obiecał zaś, że zrobi to do 2035 r. Z kolei Ford deklaruje, że od 2030 r. w Europie będzie sprzedawać tylko elektryki, a do tego czasu auta takie stanowić będą 40% sprzedawanych przez koncern globalnie. A gdy w maju amerykański producent zaprezentował całkowicie elektryczną wersję pickupa F-150 (najlepiej sprzedającego się pojazdu amerykańskiego producenta), w tydzień otrzymał 70 000 rezerwacji.

Odpowiednie ramy czasowe przyjmują też poszczególne rządy, miasta i regiony. Pod koniec 2020 r. Międzynarodowa Rada ds. Czystego Transportu wskazała, że prawne zobowiązania do wycofania ze sprzedaży aut z silnikami spalinowymi obowiązują już w 17 miejscach, które odpowiadają rocznie za 13% sprzedanych aut.

Najszybciej zakazy zamierza wprowadzać Europa. Norwegia chce, aby wszystkie sprzedawane nowe samochody osobowe, lekkie pojazdy użytkowe i autobusy miejskie były zeroemisyjne już od 2025 r. (autobusy będą mogły korzystać z biogazu). Od tego samego roku zeroemisyjne będą musiały być wszystkie wprowadzane na drogi autobusy w Holandii, a pięć lat później obowiązek ten obejmie też osobówki. 2030 r. to data wyznaczona także przez Szwecję, Danię, Słowenię i Irlandię, w 2035 r. do grona tego dołączą m.in. Wielka Brytania, stan Kalifornia (szósta największa gospodarka świata) i Wyspy Zielonego Przylądka, a w 2040 r. - Hiszpania i Francja.

Od czasu listopadowego raportu podobnych deklaracji przybyło. Wystarczy wspomnieć o stanie Waszyngton, który wyprzedził w ambicjach Kalifornię i zapowiedział wdrożenie zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2030 r. Japonia planuje zaś wprowadzenie zakazu od 2030 r., a Tajlandia – od 2035 r.

Elektryki coraz tańsze

Według Bloomberg New Energy Finance za kilka lat samochody elektryczne i dostawcze w każdym segmencie w Europie będą tańsze w produkcji niż pojazdy napędzane paliwami kopalnymi. W przypadku sedanów oraz SUV-ów ma tak się stać w 2026 r., a w przypadku osobówek - w roku 2027. Co więcej, zdaniem BNEF za sprawą spadających kosztów baterii i linii produkcyjnych dedykowanych dla pojazdów elektrycznych zakup takich pojazdów będzie przeciętnie tańszy nawet bez dotacji.

Ilustr.2: Przewidywane zmiany w cenie samochodów elektrycznych i spalinowych w Europie. Źródło: Bloomberg BEF.

Do podobnych wniosków doszli także naukowcy z USA. Według nowego badania przeprowadzonego przez Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley za około pięć lat koszt zakupu samochodów elektrycznych osiągnie poziom równy kosztowi zakupu pojazdów benzynowych. „Ponieważ samochody elektryczne są bardziej wydajne i wymagają mniej kosztownej konserwacji, szybka elektryfikacja transportu pozwoli zaoszczędzić około 2,7 bilionów dolarów w kosztach kierowcy do 2050 r.” - opisuje „The Guardian”.

Presja na Bidena...

Joe Biden, prezydent USA, zadeklarował w styczniu, że zastąpi prawie 650 000 pojazdów we flocie federalnej modelami całkowicie elektrycznymi. Co prawda ram czasowych nie określił, ale stwierdził, że konsekwencją realizacji planu będzie stworzenie miliona nowych miejsc pracy w amerykańskim przemyśle samochodowym. Oprócz tego administracja Bidena zobowiązała się do uruchomienia 500 000 nowych stacji ładowania samochodów elektrycznych do 2030 r.

Naukowcy z Berkeley przekonują jednak, że można - i trzeba - zrobić znacznie więcej. Ich zdaniem całkowitą elektryfikację nowych pojazdów sprzedawanych w USA można osiągnąć już do 2035 r. Dzięki temu zmniejszyłyby się emisje pochodzące z transportu, który jest obecnie największym źródłem gazów cieplarnianych w Stanach (29% emisji w 2019 r.).

Aby USA osiągnęły cel, konieczna będzie interwencja rządu. „Rola polityki rządowej jest kluczowa, przede wszystkim poprzez zachęty do kupowania pojazdów elektrycznych do momentu osiągnięcia parytetu cenowego, a następnie do szybkiego rozwoju infrastruktury szybkiego ładowania" - tłumaczy Amol Phadke, starszy naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley i współautor raportu. „Gdyby rząd USA wyznaczył datę końca produkcji samochodów benzynowych, byłby to bardzo wyraźny sygnał dla rynku. Jeśli nie zrobi nic, przejście to nadal będzie miało miejsce, ale nie na tyle szybko, aby uporać się ze zmianą klimatu” - dodaje.

O podobne rozwiązanie w kwietniu zaapelowało 12 stanów, w tym m.in. Kalifornia, Nowy Jork i Północna Karolina. „Poprzez ustanowienie jasnej ścieżki regulacyjnej w celu zapewnienia, że wszystkie pojazdy sprzedawane w USA są zeroemisyjne, możemy wreszcie oczyścić powietrze i stworzyć miejsca pracy na drogach" - napisali gubernatorzy w liście.

… i presja na UE

Takie same oczekiwania pojawiają się także wobec Unii Europejskiej. Z badania przeprowadzonego przez instytut YouGov wynika, że 63% mieszkańców 15 dużych europejskich miast popiera zakaz sprzedaży aut spalinowych po 2030 r. W sondzie wzięli udział także mieszkańcy Krakowa i Warszawy, gdzie odsetek poparcia wyniósł 60%.

Federacja Transport & Environment, która zleciła badanie, wezwała UE do przyjęcia bardziej wymagających celów i wskazała rok 2035 jako datę końcową sprzedaży nowych samochodów spalinowych. T&E uważa, że taki scenariusz może zapewnić wyłącznie przyjęcie bardziej rygorystycznych celów w zakresie redukcji emisji CO2 dla producentów pojazdów w latach 2020-2030, w tym określenie nowego celu na rok 2027.

Z kolei w kwietniu 27 europejskich firm wezwało unijnych ustawodawców do wyznaczenia roku 2035 jako daty końcowej sprzedaży nowych samochodów osobowych i dostawczych z silnikami spalinowymi. Wśród sygnatariuszy są m.in. Volvo, Uber, Ikea, Iberdrola i Vattenfall.

„Unia Europejska może wyznaczyć datę końcową sprzedaży nowych samochodów spalinowych na 2035 rok z całkowitą pewnością, że rynek jest na to gotowy. Nowe pojazdy spalinowe, które trują powietrze i uzależniają nas od importu paliw nie powinny być sprzedawane dłużej niż to konieczne” - ocenia Rafał Bajczuk, analityk w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

MAE: Koniec aut spalinowych do 2035 r.

Przy okazji warto wspomnieć o grudniowej analizie Carbon Brief, która wskazała, że świat szczytowe zapotrzebowanie na ropę naftową ma już za sobą - nastąpiło ono w 2019 r.

W całej układance nie można zapomnieć o majowym raporcie Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Według największego autorytetu w świecie energetyki dążenie do neutralności klimatycznej w 2050 r. oznacza wprowadzenie zakazu sprzedaży aut spalinowych właśnie w 2035 r. Co więcej, 2021 r. powinien przynieść koniec poszukiwań nowych złóż paliw kopalnych, w tym ropy i gazu.

Według innej analizy MAE na koniec 2020 r. po drogach na całym świecie jeździło ponad 10 mln samochodów elektrycznych, a rok do roku ich liczba wzrosła o 43%. Choć z powodu pandemii koronawirusa rejestracja nowych samochodów konwencjonalnych spadła w tym czasie o 16%, elektryków sprzedano więcej, dzięki czemu stanowiły one 4,6% wszystkich sprzedanych przed rokiem aut. Warto też dodać, że po raz pierwszy na czele znalazła się Europa (1,4 mln nowych rejestracji), która wyprzedziła Chiny (1,2 mln) i USA (300 000).

Mimo to łącznie niskoemisyjne pojazdy wciąż stanowiły zaledwie 1% wszystkich przemieszczających się po drogach.

Polska daleko w tyle

A jak to wygląda u nas? „Według danych z końca marca 2021 r., w Polsce było zarejestrowanych łącznie 22 291 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. Przez pierwsze trzy miesiące br. ich liczba zwiększyła się o 3555 sztuk, tj. o 107% więcej niż w analogicznym okresie 2020 r.” – wynika z Licznika Elektromobilności uruchomionego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego i Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych.

Pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) stanowiły 50,2% udziału, a hybrydy typu plug-in – 49,8%. Pod koniec marca w Polsce funkcjonowało też 1425 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych.

„Miał być milion samochodów elektrycznych w 2025 roku - tyle 5 lat temu zapowiedział premier Mateusz Morawiecki. Jednak w kolejnych planach i strategiach rządu Zjednoczonej Prawicy liczba ta maleje, cel odsuwa się w czasie, a pojęcie "samochód" ustępuje znacznie szerszej kategorii "pojazd". W projekcie nowej Polityki Energetycznej Polski, rząd daje czas do 2030 r., aby liczba rejestracji sięgnęła 600 tys. pojazdów nie tylko elektrycznych, ale także hybrydowych” - podsumowuje działania rządu Marcin Walków z Business Insider.

Marcin Popkiewicz

gra kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    Marcin Popkiewicz - notka biograficzna w TVN"O co chodzi"

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto