Pandemia i rozszczelnianie zdrowego rozsądku. Szansa na demontaż ‘business as usual’?

Jako filozofka nauki i socjolożka wiedzy naukowej od ponad dekady zajmuję się dyskusją na temat zmiany klimatycznej i planetarnego kryzysu środowiskowego. Czytam teksty dotyczące nowej epoki geologicznej – antropocenu, czyli epoki człowieka, którą definiuje ryzykowne przekraczanie tzw. granic planetarnych (ang. planetary boundaries) [1]. Chodzi o raportowaną przez naukowców degradację gleb, wielkie szóste wymieranie gatunków, destabilizację hydrosfery, zakwaszanie oceanów, a także szokującą destrukcję ekosystemów. W czerwcu 2018 roku ukazała się moja książka Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu, w której nazywam XXI wiek epoką marazmu, zastanawiając się między innymi nad tym, jakie są wielowymiarowe przyczyny obecnego impasu w polityce prośrodowiskowej oraz klimatycznej [2].

Od tekstów na temat kampanii dezinformacyjnych dotyczących globalnego ocieplenia oraz artykułów omawiających dramatyzm współczesnych zagrożeń środowiskowych szybko przeszłam do lektury opracowań wskazujących na pilną konieczność przeprowadzenia dekarbonizacji gospodarek i klimatycznego korygowania współczesnego kapitalizmu [3]. Wiele badaczek i badaczy uważa, że jedną z wielu przyczyn wspomnianego już marazmu antropocenu jest po prostu uwiąd wyobraźni: inercja myślowa i paraliż jeśli chodzi o śmiałe teoretyzowanie na temat świata (kultury i gospodarek) radykalnie różnego od tego, do czego przywykliśmy w krajach rozwiniętych [4].

Rzeczywiście, od ponad 40 lat debata publiczna w krajach bogatej Północy toczy się w warunkach tak silnego neoliberalnego konsensusu, że całkowicie zaskorupiło to masową wyobraźnię. Jak wiadomo, łatwiej było wyobrażać sobie koniec świata niż otworzyć się na ideę końca kapitalizmu, zwijania gospodarek wzrostu, redukowania tzw. przestrzelenia konsumpcyjnego (ang. overconsumption), blokowania szybkiego obiegu pieniądza w gospodarce czy wyhamowywania transnarodowego „wolnego” handlu. Tymczasem indolencja polityk proklimatycznych wiodła aktywistów i klimatologów (rozumiejących, co jest stawką w grze na wypadek kontynuowania modelu business as usual) na sam skraj rozpaczy [5].

W marcu 2020 roku dość niespodziewanie wszyscy znaleźliśmy się jednak w nowej, zaskakującej rzeczywistości pandemii koronawirusa. W samej pandemii COVID-19 nie ma niczego zaskakującego z punktu widzenia parametrów antropocenu. Zagrożenie koronawirusem przypomina problem zmiany klimatycznej choćby pod tym względem, że w obu przypadkach mamy do czynienia z kryzysami, których de facto oczekiwaliśmy – a przynajmniej naukowcy ich oczekiwali. Światowa Organizacja Zdrowia od kilkunastu lat przygotowywała globalne sieci reagowania na tego typu zagrożenia, od dwóch lat ostrzegała zaś przed możliwością wystąpienia kolejnego odzwierzęcego patogenu. Drastyczna utrata bioróżnorodności w XXI wieku ma wiele skutków [6] – jednym z nich jest właśnie obniżona odporność homo sapiens na choroby odzwierzęce.

Podobnie już od dekad eksperci badają zagrożenia wynikające z antropogenicznej destabilizacji klimatu, namawiają decydentów do dekarbonizacji gospodarek i opracowania mechanizmów adaptacji do nowego reżimu aberracji pogodowych. Od 1988 roku działa powołany przez ONZ Międzyrządowy Panel ds. Zmiany Klimatycznej (IPCC), regularnie publikujący rozbudowane raporty. Po raz pierwszy w 1992 roku i ponownie w roku 2017 badacze i badaczki sformułowali Ostrzeżenia naukowców świata do ludzkości, dotyczące powagi problemu degradacji środowiska i wyzwań antropocenu. Podkreślali w nich, że „ludzkość naraża na szwank przyszłość” i „wkrótce będzie już za późno”[7].

Antropocen to epoka, w której sprawczość gatunku homo sapiens, dokonującego intensywnej transformacji atmosfery, hydrosfery, litosfery i biosfery, zaczyna przypominać potężne siły geologiczne. To paradoksalna, jak możemy się po raz kolejny przekonać, epoka hipersprawczości (przemieszczania stref klimatycznych i fantastycznych warunków komunikacyjnych umożliwiających rozprzestrzenianie się wirusa) oraz równoczesnej bezradności (ofiar pandemii, uchodźców klimatycznych czy ofiar anomalii pogodowych).

W epoce człowieka (w roku 2016) Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze uznał degradowanie środowiska i nielegalną eksploatację zasobów naturalnych za zbrodnię przeciwko ludzkości [8]. Antropocen to wobec tego czasy nieredukowalnej współzależności człowieka i przyrody. W marcu 2020 roku koronawirus stał się pełnoprawnym aktorem naszych zbiorowości i ważnym elementem praktyk społecznych. To, co ludzkie (transport globalny, sukces firm, handel międzynarodowy, targowiska miejskie, zwyczaje kulinarne) i to, co pozaludzkie (wirusy, zasoby wodne, zjawiska klimatyczne) są ze sobą mocno splecione, wzajemnie się definiując. Dualizm natura–społeczeństwo i separacja obu domen są dziś na wiele sposobów problematyzowane. Cechą antropocenu jest też prawdopodobnie to, że może okazać się on epoką wymykania się katastrof spod kontroli porządków społecznych i systemów ubezpieczeń. Możliwe, że już wkrótce wszyscy odczujemy to bezpośrednio na własnej skórze. Podsumowując: globalna pandemia koronawirusa nie powinna być w epoce człowieka zaskoczeniem.

Zaskakujące w marcu 2020 roku okazało się natomiast to, że w ciągu kilkunastu dni czy kilku tygodni obszar „niemożliwego” (z punktu widzenia zdrowego rozsądku i trybu business as usual) okazał się możliwy, a nawet względnie łatwo wykonalny. Zahibernowaliśmy społeczeństwa oraz gospodarki i uruchomiliśmy tryby radykalnej kwarantanny. Model business as usual został wreszcie, choć przejściowo, zawieszony. Wolelibyśmy oczywiście, by przebiegało to w korzystnych dla wszystkich, bezpiecznych warunkach społecznych… Hiszpania znacjonalizowała swoje szpitale prywatne, Dania zaś wprowadziła rozwiązania przypominające bezwarunkowy dochód podstawowy. Krytyka wolnorynkowego fundamentalizmu i postulaty postwzrostu przestały brzmieć utopijnie, co na początku kwietnia przyznali nawet dziennikarze „Financial Times”, o papieżu Franciszku nie wspominając. W warunkach pandemii to, co wydawało się niemożliwe, okazało się co najmniej dopuszczalne. Czy czasy pandemii i wychodzenia z niej rozpoczną epokę wielkich zmian lub choćby tylko otwartości na transformacje gospodarcze i społeczne? Bardzo długo czekaliśmy na taki zbieg okoliczności…

***

Warunki kwarantanny to warunki swoistej hibernacji, przedłużającego się zamrożenia znanych nam praktyk i stylów życia. Na jak długo? Nikt nie potrafi jednoznacznie tego określić. Możliwe, że część praktyk utracimy w sposób nieodwracalny – jaka będzie bowiem przyszłość imprez masowych i okolicznościowych po traumie pandemii, nawet wtedy, gdy pojawi się szczepionka [9]? Perspektywa przyszłości i możliwość robienia planów zostały nam zatem (czasowo) odebrane. Odebranie perspektywy przyszłości raczej paraliżuje niż wyzwala. To wyjątkowe doświadczenie egzystencjalne, co więcej, przeżywane ponad podziałami, globalnie, w wielu krajach, w domach ludzi zarówno bogatych, jak i mniej majętnych.

To doświadczenie nie musi być jednak wyłącznie negatywne. Globalne zahibernowanie w kwarantannie daje również wyjątkową okazję do tego, by wzmocnić czy rozbudować podstawy dla planetarnego „my”. Pod względem politycznym gorączkowo potrzebujemy takiego ruchu w epoce antropocenu. Trudne, globalnie współdzielone doświadczenie egzystencjalne może sprawić, że ponad podziałami uda się zbudować nową platformę solidarności – w poszukiwaniu wspólnych, sprawiedliwych odpowiedzi na przyszłe trudne relacje społeczeństwa i przyrody, które na pewno jeszcze dadzą o sobie znać.

Z pewnym zdumieniem przyjmuję jednak ból egzystencjalny, jaki towarzyszy zamrożeniu przyszłości w perspektywie kilkutygodniowej czy nawet kilkumiesięcznej kwarantanny. Czy jest to odpowiedź adekwatna? A jeśli tak, to jak powinna wyglądać reakcja na ryzyko utraty przyszłości w kontekście planetarnego kryzysu środowiskowego? Mamy tu do czynienia z niekwestionowalnym ryzykiem utraty przyszłości w ogóle, bogato udokumentowanym danymi naukowymi [10]. Według badaczy z obszaru nauki o systemie Ziemi antropocen to epoka, w której przekraczając granice planetarne, stawiamy pod znakiem zapytania możliwość zachowania ładu cywilizacyjnego, jaki znamy. W najbliższych dekadach, kontynuując model gospodarczy business as usual, odbierzemy przyszłość kolejnym gatunkom, ekosystemom, rafom koralowym, pokrywie lodowej Arktyki, a także następnym pokoleniom. A jednak na ten problem reagowaliśmy dotąd jedynie wyparciem i marazmem. Może ból egzystencjalny pandemii pozwoli nam pojąć, co jest rzeczywistą stawką w grze o zachowanie systemów planetarnych w stanie względnej równowagi? Może uruchomi empatię i otworzy wyobraźnię?

Najbliższą mi obecnie dyscypliną zajmującą się klimatycznymi, prośrodowiskowymi korektami kapitalizmu jest ekonomia ekologiczna. Postuluje ona, by budować gospodarki elastyczne, prężne, wytrzymałe (resilient). Nomen omen, angielskie resilience to właśnie odporność. W skorygowanych ekologicznie modelach gospodarczych celem i wskaźnikiem sukcesu może być nie tyle szybki obieg pieniądza w gospodarce, ile jej odporność – zdolność systemu do tego, by adaptować się do kryzysów. W dobie zmiany klimatycznej i nadchodzących anomalii pogodowych, czyli coraz trudniejszych sprzężonych relacji zwrotnych człowieka i środowiska w antropocenie, wytrzymałość gospodarek oraz solidarność i elastyczność instytucji społecznych stanowić będą warunek przetrwania, a także utrzymania pokoju i zachowania struktur demokratycznych. Potrzebujemy gospodarek, które będą zdolne do hibernacji, zwijania produkcji i zmniejszania tempa obiegu, ale w taki sposób, by nie zagrażało to przetrwaniu i dobrobytowi obywatelek oraz obywateli. Ekonomia ekologiczna zajmuje się właśnie tym, jak produkować (i zanieczyszczać) mniej, z zachowaniem społecznej sprawiedliwości oraz skutecznych mechanizmów dystrybucji zasobów. Bardzo możliwe, że bez względu na to, jak potoczą się wypadki, epidemia koronawirusa pokaże nam wszystkim wręcz organoleptycznie, że potrzebujemy gospodarek, których celem jest odporność, a nie pogoń za wzrostem PKB.

Zamiast priorytetu szybkiego obiegu pieniądza w gospodarce potrzebujemy również bezwarunkowego dochodu podstawowego, redystrybucji bogactwa i zmniejszenia kosztów pracy. Zmurszała tkanka społeczna, nierówności, niespójności i wypłukany kapitał zaufania to złe punkty wyjścia dla społeczeństw wkraczających w okres pandemii czy anomalii klimatycznych. Współczesne nierówności (zarówno te globalne, jak i te wewnątrz większości społeczeństw) zasadnie określić można mianem „nieprzyzwoitych”[11]. W 2009 roku Roberto Korzeniewicz i Timothy Morah pisali o tym, że 40% ludzi na Ziemi żyje na niższym poziomie ekonomicznym niż psy w Stanach Zjednoczonych [12]. Wiemy, że za większość emisji gazów cieplarnianych odpowiada 20% najbogatszych ludzi na świecie, zamieszkujących kraje rozwinięte. Żyjemy w rzeczywistości głębokich podziałów ekonomicznych: odseparowanych od siebie światów przysłowiowego 1% magnatów-rentierów, słabnącej od lat 80. XX wieku klasy średniej oraz miliarda głodujących. Są to nierówności neofeudalne: 26 najbogatszych miliarderów posiada tyle, ile 50% najbiedniejszych ludzi na planecie. Czy świat tak wielkiej koncentracji zasobów (i władzy!) w rękach nielicznych okaże się zdolny do adaptacji? Czy będzie mógł zapewnić gospodarkom odporność?

Zamiast rosnących fortun nielicznych i arogancji plutokratów w trudnych czasach antropocenu odporne państwa powinny opierać się na dużej spójności społecznej i silnej tkance wzajemnego zaufania. Już dziś, po kilku tygodniach widzimy, jak bardzo potrzebujemy takich inicjatyw, jak na przykład #empatyczneinnowacje i #empatomaty. Dzięki tego typu oddolnym akcjom społecznym możemy uruchomić vouchery przyszłości, by pomóc przetrwać zahibernowanym branżom. Zakładom kosmetycznym i fryzjerskim czy masażystom można zapłacić za usługi, które zostaną wykonane wtedy, gdy wyjdziemy już ze stanu (tej) kwarantanny. Największym inicjatorem takich zabiegów i wrażliwości na problemy najsłabszych powinno być dziś jednak sprawne państwo.

Stan kwarantanny szybko ujawnia nowe podziały społeczne i nowe formy uprzywilejowania [13]. W literaturze z zakresu ekonomii ekologicznej mowa jest o wykluczeniu środowiskowym, elitaryzmie środowiskowymi o tym, że napięcia i konflikty XXI wieku zawsze będą miały w tle problem dostępu do (kurczącej się) przyrody. Reglamentacja dostępu do przyrody (i do wiosny) w nowej rzeczywistości pandemii koronawirusa pokazała, że wykluczeni okazali się ci, którzy nie posiadają własnych ogrodów i nie mają nawet psa, z którym można legalnie udać się na spacer. Zamknięto dostęp do lasów państwowych, plaż, parków, przestrzeni spacerowych. Kontemplacja natury tymczasowo okazała się luksusem niedostępnym dla mieszkańców bloków i kamienic w miastach.

Bolesny podział klasowy charakterystyczny dla antropocenu jest też podziałem pokoleniowym. Dzisiejsi nastolatkowie i dwudziestolatkowie, uczestnicy Młodzieżowych Strajków Klimatycznych, słono zapłacą za krótkowzroczność pokolenia współczesnych decydentów. To oni będą spłacać zaciągane dziś długi i to ich przyszłość dyskontowana jest we wszystkich modelach ekonomicznych, z których wynika, że gospodarek „nie opłaca się” modyfikować, nawet za cenę destabilizacji warunków, od których zależy przetrwanie życia w formie, jaką znamy.

Poważnym zagrożeniem czasów pandemii mogą okazać się też tendencje do kapitalizowania chaosu. Piszą o nich między innymi Razmig Keucheyan w książce Nature Is a Battlefield: Towards a Political Ecology [14] oraz Naomi Klein w książce Doktryna szoku [15]. Każda katastrofa przejaskrawia istniejące już bolączki, wzmacnia zagrożenia (ang. thread multiplier). Niesprawne państwa neoliberalne, prywatyzujące na potęgę sektor usług publicznych, okazują się całkowicie bezradne wobec takich kryzysów jak pandemia. Wolny rynek nie stanowi parasola ochronnego dla naszego życia i zdrowia.

Nawet najzagorzalsi zwolennicy ideologii wolnego rynku czy ulg podatkowych w warunkach krytycznych oczekują sprawnego państwa. Państwa nie tyle silnego czy autorytarnego, ile właśnie sprawnego, z bogatą infrastrukturą dobrze przygotowanych i sensownie zarządzanych usług publicznych, wrażliwego na trudności dotykające poszczególnych grup i sektorów, państwa odpornego i elastycznego (ang. resilient). Nie sprosta tym wyzwaniom państwo neoliberalne. Jak uczula Keucheyan, w świecie neoliberalnym ryzyko katastrofy klimatycznej było dotąd sekurytyzowane przez rynki finansowe oraz ubezpieczycieli. Kurczące się państwo neoliberalne wycofywało się z dbania o ewentualne problemy związane z nastaniem nowego reżimu klimatycznego aberracji pogodowych. Sektor finansowy znowu miał okazję, by zarobić. Czy chcemy, by kapitalizowanie chaosu okazało się przyszłością antropocenu?

Pandemia pokazała nam również (w warunkach przymusu, lecz bardzo dosadnie), że cywilizacja pośpiechu i nerwowej hipermobilności może się zatrzymać. Warto podkreślać, że światowy reżim mobilności jest też przy okazji reżimem nierówności. Pisze o tym Stephan Lessenich w książce Living Well at Others’ Expense [16]. Irlandczyk może udać się bez wizy do 95 krajów świata, mieszkaniec Afganistanu tylko do dwóch. 75% lotów na świecie to loty do Europy i wewnątrz UE. Statystyki wykazały, że w 2015 roku z podróży lotniczej skorzystało tylu obywateli Niemiec, ilu obywateli liczy sobie ten kraj.

Możliwe, że w dużej mierze zdalny tryb pracy oraz praktyka załatwiania spraw poprzez telekonferencje zostaną z nami już na zawsze. Otwiera to przestrzeń do refleksji i dyskusji nad kapitalizmem postpracy i czasu wolnego, skróceniem tygodnia pracy i jej dziennego wymiaru, a także nad trwale zakorzenioną w naszych zwyczajach pracą z domu. Możliwe też, że naprawdę nie musimy dalej sprowadzać tak wielu towarów z tak odległych zakątków świata. Przystopowanie rozszalałej, nieproporcjonalnej mobilności towarów i ludzi wydaje się celem, do którego zdecydowanie powinniśmy dążyć w dobie dekarbonizacji.

Wreszcie ostatnie pytanie: co z konsumpcjonizmem? Może przestrzelenie konsumpcyjne w społeczeństwach rozwiniętych również okaże się przeszłością? Albo chociaż zostanie odrobinę osłabione? Wysokoemisyjne luksusowe gospodarki hiperkonsumpcjonizmu musimy rozsądnie zwijać, nie zaś pobudzać. Być może kilka tygodni bez zakupów i Wielkanoc na niekonsumpcyjnych zasadach osiądą w pamięci tego pokolenia nie tylko jako złe wspomnienie, ale również jako rodzaj (tymczasowej) ulgi. A gdybyśmy tak pomyśleli świat bez gorączek zakupowych? Dla siebie i dla przyszłych pokoleń?

Cóż, oczywiście nie możemy wykluczyć, że po pandemii powrócimy do status quo. Będzie tak samo, jak było, tylko jeszcze szybciej oraz intensywniej. Skorupy tzw. zdrowego rozsądku błyskawicznie się odbudują i to, co niemożliwe, utopijne i nie do pomyślenia, znowu znajdzie się poza horyzontem naszej wyobraźni. Zastanówmy się jednak: czy choć odrobinę nie zależy to także od nas, aby tym razem tak się nie stało?

[1] Zob. np. Erle Ellis, Anthropocene: A Very Short Introduction, Oxford University Press, Oxford 2018.

[2] Ewa Bińczyk, Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018.

[3] Zob. Tim Jackson, Dobrobyt bez wzrostu. Ekonomia dla planety o ograniczonych zasobach, przeł. Marcin Polakowski, Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2014; Kate Raworth, Doughnut Economics: Seven Ways to Think Like a 21st Century Economist, Chelsea Green Publishing, White River Junction 2017; Alf Hornborg, Nature, Society, and Justice in the Anthropocene: Unraveling the Money-Energy-Technology Complex, Cambridge University Press, Cambridge 2019; Jonathan Symons, Ecomodernism: Technology, Politics and Climate Crisis,Polity Press, Cambridge–Medford 2019.

[4] Por. np. Nick Srnicek i Alex Williams, Wymyślając przyszłość. Postkapitalizm i świat bez pracy, przeł. Ewa Bińczyk, Jakub Gużyński, Krzysztof Tarkowski, Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2019.

[5] Por. np. wywiad z autorami w: Naomi Oreskes i Erik M. Conway, Upadek cywilizacji zachodniej, przeł. Ewa Bińczyk, Jakub Gużyński, Krzysztof Tarkowski, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2017.

[6] Naukowcy oceniają, że przetworzyliśmy już około 75% biosfery, zużywamy 50% dostępnej wody pitnej i wykorzystujemy około 50% niepokrytych lodem lądów (por. np. E. Ellis, Antrhropocene, dz. cyt.). Żyjemy w świecie, w którym na rynku brakuje piasku – tak bardzo wyczerpaliśmy zasoby Ziemi; w Indonezji i Singapurze działają mafie piaskowe.

[7] Por. William J. Ripple, Christopher Wolf, Thomas M. Newsome, Mauro Galetti, Mohammed Alamgir, Eileen Crist, Mahmoud I. Mahmoud, William F. Laurance i 15 364 naukowców ze 184 krajów, World Scientists’ Warning to Humanity: A Second Notice, „BioScience” 2017, t. 67, nr 12, s. 1026–1028; https://doi.org/10.1093/biosci/bix125.

[8] Por. Peter Dauvergne, Will Big Business Destroy Our Planet?, Polity Press, Cambridge–Medford 2018, s. 115.

[9] Oczekiwanie na technologiczne panaceum w postaci szczepionki na koronawirusa, która rozwiąże wszelkie problemy gospodarcze, społeczne i polityczne, obnażone w toku pandemii, jest wyrazem mocno zakorzenionej wiary w to, że (kolejny raz) technologie nas wyzwolą i nie trzeba będzie dokonywać żadnych bolesnych reform społecznych ani podejmować trudnych decyzji politycznych dla usprawnienia sektorów zdrowia, zarządzania czy ubezpieczeń. Nie wydaje się jednak, by jakikolwiek wynalazek czy odkrycie naukowe bez poważnych redefinicji instytucji i wyznawanych wartości zdołały zabezpieczyć nasz świat przed kolejnymi wyzwaniami epoki antropocenu.

[10] Ewa Bińczyk, Utrata przyszłości w epoce antropocenu, „Stan Rzeczy” 2018, t. 14, nr 1, s. 109–134.

[11] Por. Stephan Lessenich, Living Well at Others’ Expense: The Hidden Costs of Western Prosperity, przeł. Nick Somers, Polity Press, Cambridge–Medford 2019; Göran Therborn, Nierówność, która zabija. Jak globalny wzrost nierówności niszczy życie milionów i jak z tym walczyć, przeł. Paweł Tomanek, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2015; A. Hornborg, Nature, Society, and Justice…, dz. cyt.

[12] Roberto Korzeniewicz, Timothy Morah, Unveiling Inequality: A World-Historical Perspective, Russel Sage Foundation, New York 2009; por. S. Lessenich, Living Well…, dz. cyt.

[13] Dotyczy to oczywiście także nowych typów heroizmu. Uznanie społeczne doby pandemii należy się tym, którzy wykonują swoją pracę, chroniąc społeczeństwo, narażając swoje zdrowie oraz życie: pracownikom służby zdrowia, salowym, serwisowi sprzątającemu szpitale oraz dostawcom usług i towarów, z których nie możemy zrezygnować.

[14] Razmig Keucheyan, Nature is a Battlefield: Towards a Political Ecology, Polity Press, Cambridge–Medford 2017.

[15] Naomi Klein, Doktryna szoku. Jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne, przeł. Hanna Jankowska, Tomasz Krzyżanowski, Katarzyna Makaruk, Michał Penkala, MUZA S.A., Warszawa 2008.

[16] S. Lessenich, Living Well…, dz. cyt.

Ewa Bińczyk, Biennale Warszawa

Komentarze

25.05.2020 14:37 WJ

Cenię poglady Pani profesor EB.
Dodaje mi otuchy myśl, że odbieram pokrewnie problemy, które niestrudzenie porusza w swojej pracy czyli jestem racjonalna. (mimo wszystko ;))

25.05.2020 19:40 Nowicjusz

Postawa szlachetna, ale naiwna. Ludzie się nie zmienią, bo nie chcą przyjąć do wiadomości zagrożeń. Nawet nie chcą zdobywać informacji w tym temacie. Liczy się tylko kasa i dla części społeczeństwa władza Czyli upadek jest nieunikniony.

25.05.2020 19:58 Nowicjusz

Posty na moim blogu czyta zazwyczaj kilkaset osób. Gdy dotyczą spraw środowiska, poczytność nie przekracza kilkudziesięciu wejść. Nic dodać, nic ująć. Ludzkość to największy pasożyt na Ziemi.

25.05.2020 22:39 Zakrecony

Wszyscy moi znajomi czekają aż to się skończy i będą mogli latać na wakacje. Więc chyba raczej nic nie ruszy

25.05.2020 23:55 adaś

Widocznie żyję jakoś nietypowo. Bo dla mnie niewiele się zmieniło - gdby nie to,że trzeba szmatę nosić na gębie, to bym niewiele odczuł skutki koronawirusa.
Do pracy chodzę normalnie- jakoś schody nie chcą się zdalnie zamontować i muszę im pomagać osobiście :)
Tydzień pracy to sobie już dawno skróciłem. Wolę jechać na ryby niż zarobić kolejne parę stów. Do lasu na spacery chodzę cały czas- choć bywało że pora sie zmieniła - na noc :). Zmieniło sie to że na ryby czy do lasu nie zabieram telefonu. Czyli w statystykach wyglada że kolejny obywatel siedzi w domu.
Zakupy od dawna robie raz na tydzień, podstawa to warzywa- gotuję sobie wielki gar zupy.
A z wakacjami rzeczywiście mam dylemat. Czy płynąć Wdą i korzystać z pól namiotowych ( nie wiadomo na jakich warunkach). Czy może popłynać znów Wartą i biwakować na dziko.

@Nowicjusz
"Ludzie się nie zmienią, bo nie chcą przyjąć do wiadomości zagrożeń"
Za to zagrożenia się nie przejmują tym czy ktoś je przyjmuje do wiadomości czy nie. I przez to wymuszają pewne zmiany w ludziach.

26.05.2020 10:42 PIT

To się tak szybko nie skończy.

Bardzo ciekawe informacje podali Plejaranie. W skrócie najważniejsze nowości.

Wirusa nie da się już pozbyć. Jest bardzo podstępny i posiada wyjątkową umiejętność.

Zachowuje się w organizmie jako impuls na całe życie tzn. że materialnie wirusa już może nie być ale to, że istnieje jako impuls w ukryciu powoduje, że z tego impulsu może się uaktywnić na nowo.

Nauka nie dowie się o tym bowiem stosowne zaawansowane urządzenia medyczne powstaną za około 400 lat.
Obecnie nasza wiedza jest zbyt prymitywna.

Można jedynie doprowadzić do "fałszywego" wyleczenia ale nie do całkowitego.

Ja to porównuję do wirusa opryszczki, która jak się już raz dostanie to już sobie jest w ukryciu i od czasu do czasu atakuje.

Tak więc w przyszłości będą wybuchały ogniska można powiedzieć "znikąd" bo u tak zwanych wyleczonych będzie dochodziło do ponownej aktywacji.

Co tam jeszcze podali ciekawego to to, że wirus wykorzystuje płuca do przenoszenia się na inne organy stąd dochodzi do zgonów np, na wątrobę czy nerki.

26.05.2020 10:59 Mariusz

PIT
Tak z ciekawości - jak poradziłeś sobie z tym, że liczba Pi podawana przez głosy w głowie Billego Meiera jest nieprawidłowa? Bo po tym jak wyjaśniliśmy jak prostymi środkami obliczyc prawidłową wartość z parę miesięcy cię nie było na portalu/....

26.05.2020 11:13 PIT

@MARIUSZ

Okaże się pewnie przy uderzeniu Apophisa bo NASA twierdzi, że zagrożenia nie ma.

Przekazali nam prawidłową liczbę PI, nie bez powodu.

Czas pokaże kto ma rację.

Odnośnie wirusa to dość szokujące informacje i to oznacza duże problemy.

26.05.2020 11:24 Mariusz

A czemu zdolni do przewidywania przyszłości Plejaranie nie przewidzieli wirusa tak z rok temu? To by co nieco uwiarygodniło ich osoby (ale nie dla mnie, bo ja i tak wiem że to są tylko istoty ze świata duchowego opętujące Meiera - duchy tez mają pewne możliwości prekognicji).

26.05.2020 12:46 PIT

@MARIUSZ

Przewidzieli dokładnie w 1995 roku. A tłumaczenie pojawiło się w 2007 roku.
Nie było podanych szczegółów tylko zostało to zasygnalizowane.

Tekst został opublikowany lata wstecz przed zaistniałym wydarzeniem.
Sam mogę to poświadczyć bo czytałem to przed wydarzeniami więc nie zostało to zmienione wstecz.

Krótki wycinek mówiący o wirusie w Chinach wywołujących chorobę płuc.

http://www.futureofmankind.co.uk/Billy_Meier/Contact_Report_251

https://i2.wp.com/theyflyblog.com/wp-content/uploads/2020/02/UFO-Contactee-Billy-Meier-Corona-Virus-Epidemic-Predicted-in-1995-1.jpg?ssl=1

26.05.2020 14:28 WJ

@NOWICJUSZ

Miło, że nadal czytujesz ZnR :)

Czasem brakuje mi Tych z którymi mam skojarzenia ( prócz Aktualnych Stałych Komentatorów) kontaktując się z portalem np. OBSERVER, LOGIC, a może daruję sobie wyliczankę, ale cieszą mnie takie wpisy, które potwierdzają że jednak jest pewna stała społeczność wokól tutejszych tematów.

26.05.2020 19:11 Nowicjusz

@WJ
ZnR czytuję cały czas, tylko coraz rzadziej się udzielam. Uważam, że to nie ma sensu. Ludzie i tak nic nie zrozumieją, w swojej przytłaczającej masie. Po pandemii konsumpcja wróci do poprzedniego stanu. A nawet będzie większa, bo przecież trzeba nadrobić stracony czas przymusowego postu.

26.05.2020 23:03 papa ohara

Nowicjusz, zgadzam się z Tobą. Już tak się dzieje jak piszesz. Minęły fantastyczne czasy sprzed kilkunastu tygodni, kiedy na ulicach nie było żywego ducha i wtedy można było korzystać z życia do oporu czyli jeździć bez korków, chodzić z dziećmi na wielogodzinne spacery i zwiedzać piękną Polskę ile tylko się da na darmowym wręcz paliwie. To był fantastyczny świat przypominający dosłownie wyłączony (lepszy moim zdaniem) PRL. Nawet w stanie wojennym jak pamiętam ruch na ulicach był wtedy większy.
Niestety ten czar już prysł i to już bezpowrotnie minęło bo lemingi powyłaziły z nor i wyjechały na ulice, gdy tylko zorientowały się, że robi się ich w konia. Czar wymyślonego przez media i internet adenowirusa już się niestety skończył. Wszystko wraca do normy i teraz znowu nie ma już sensu wychodzić z domu :(

26.05.2020 23:09 Felek

@Nowicjusz

Dokładnie, biała flaga powiewa im przed nosem, że środowisko się poddaje i trzeba przestać z nim walczyć tylko należy zacząć je ratować dla swojego właznego dobra i tych biednych dzieci, które podobno wszystkich obchodzą. Jak jest naprawdę to widać. Za zysk jednego pokolenia sprzedadzą przyszłość swoich potomków z kolejnych 20 pokoleń. Dominująca część społeczeństwa tylko czeka aż będzie można tą szmatę odsunąć sprzed oczu, podrzeć, płutno, białą tkaninę rzucić na ziemię, podeptać i robić co się żywnie podoba dalej aż do upadku wśród gromkich oklasków stada podobnych sobie bezmyślnie prowadzonych na rzeź baranków. Stwierdziłem, że trudno - nie chcą słuchać, nie będę zmuszał. Mam co robić ze swoim życiem, na własnym podwórku i jestem przekonany, że dobrze robię tak jak żyję. Skromnie, po swojemu i dając jak najmniej żerować na mnie wielkiemu, bezlitosnemu biznesowi.

26.05.2020 23:22 adaś

@PIT.
Na czym polega kultura osobista nie bedę ci tłumaczył, bo to chyba pojęcie dla ciebie obce.
Dlatego powiem ci mniej kulturalnie : Spadaj stąd z tymi swoimi plerajanami na inny portal. Już raz cię Marcin prosił ale widzę nie dotarło.

27.05.2020 17:38 Marcin Popkiewicz

@PIT
Przypomnę: Nie lubię usuwać wpisów, ale Plejarianie, Reptilianie itp. to nie na ZnR

27.05.2020 23:24 Misha_XL

Piękna wizja - jak wszystkie utopie.
Na przykład ten tekst: "potrzebujemy gospodarek, których celem jest odporność, a nie pogoń za wzrostem PKB".
Tylko jak to zrobić, jeśli wszyscy są u wszystkich pozadłużani na absurdalne sumy (chodzi mi o państwa, nie o jednostki) i oczywiście na procent? Jeśli gospodarka przestanie rosnąć, szybko się okaże, że państwo nie jest zdolne do obsługi długu - i będzie klops. Rozwiązanie? Nie widzę. No, może jedno: wyzerować wszystko w cholerę i zacząć od nowa, ale zupełnie inaczej. Podejrzewam jednak, że każdy ekonomista na taki pomysł najpierw by się przeżegnał, a potem zmieszał go z błotem w młodopolskim stylu - takim z dużą ilością wykrzykników i wielkich słów typu "apokalipsa", "zagłada" czy "ekonomiczny holokaust".
Nigdzie - pani profesor nie jest wyjątkiem - nie znalazłem odpowiedzi na trzy podstawowe pytania:
- co zrobić, żeby nie zniszczyć planety i siebie przy okazji?
- jakie będą koszty tych działań, głównie w wymiarze ekonomicznym?
- i najważniejsze: jak przekonać ludzkość, żeby te koszty poniosła?
O ile w pierwszej kwestii wszyscy bardzo chętnie się udzielają, o tyle w drugiej i trzeciej - cisza jak makiem zasiał.
Bez obrazy dla pani profesor, ale krytyka konsumpcjonizmu i cywilizacji pośpiechu przy jednoczesnym wychwalaniu "sprawnego państwa z bogatą infrastrukturą usług publicznych" jest rażącą sprzecznością. SPRAWNE państwo to BOGATE państwo.
Albo pogodzimy się z perspektywą niezbyt sprawnych (bo biednych) państw, albo będzie business as usual.
Jak mawia moja znajoma prostytutka - NIE MA ZA DARMO.

28.05.2020 2:30 Coyote

@MISHA_XL Najśmieszniej że będzie jedno i drugie . Korporacje jak i zwykli szarzy ludzie próbujący walczyć o business as usual . Utrzymanie złudzeń wiecznego wzrostu gospodarczego i rozwoju . A w tle tej orkiestry na Titanicu sypiąca się infrastruktura usług publicznych , coraz większa bieda . Niewydolność administracji , nawalające dostawy prądu i wody , służba zdrowia staczająca się do standardów Afrykańskich , niedofinansowana , zdemoralizowana policja , dziurawe drogi , walące się mosty ...

28.05.2020 9:15 Ryan

@Coyote

O ironio, Twoje słowa przedstawiają dokładnie realia jednego kraju na zachodzie, zwie się on Stany Zjednoczone Ameryki.

28.05.2020 21:23 Andrzej j

Dziękuję Panie Marcinie za czuwanie. Nie pozwólmy sprowadzić naukowej dyskusji do spiskowej teorii dziejów

28.05.2020 22:26 Coyote

@RYAN wczoraj wybuchły tam zamieszki po zabójstwie dokonanym przez policjantów w Minneapolis . Udusili nie stawiające już oporu gościa na oczach kamer telefonów obywateli . Nagrania z zamieszek wyglądają normalnie jak z filmów serii "Noc oczyszczenia" . Co gorsza widziałem też nagrania z LA . Zamieszki roznoszą się chyba na inne miasta . Tradycyjnie takie rozróby dotyczyły murzyńskich dzielnic i ich mieszkańców . Zapalnikiem mogło być zamordowanie przez policjantów niewinnego obywatela lub nawet zabicie w strzelaninie zdegenerowanego dilera narkotyków przez czarnoskórego funkcjonariusza . BLM i ich poprzednicy nie byli tu wybredni . Te zamieszki chyba wymknęły się z tradycyjnych rasowych ram . Widać dużo uczestników rasy kaukaskiej czy latynosów . Za dużo jak na margines zadymiarzy z antify . Najpewniej ludzi którym kryzys wywołany koronawirusem zabrał pracę i perspektywy . Psychologia tłumu może sprawić że przeniosą rozróby do swoich dzielnic potęgując zniszczenia . A po zamieszkach biznes ucieknie z okolicy jeszcze potęgując biedę i bezrobocie . Tak jak ucieczka co rozsądniejszych i wykwalifikowanych . Bez wpływów z podatków władze miejskie nie będą miały na odbudowę zniszczonej w toku walk infrastruktury . https://www.mprnews.org/story/2020/05/27/violence-near-south-minneapolis-police-precinct-continues-a-second-day?fbclid=IwAR3MSbXfDquhQrJolIZWt7T7OqivjW-VqLdtbyQHLB4WoAhHOx5RJQoIM2Y

https://www.youtube.com/watch?v=apzayKr8aMg

https://www.youtube.com/watch?v=F_0SYcmxsh8

LA https://www.youtube.com/watch?v=U28N4EfcCqI

31.05.2020 9:17 pole torsyjne

skoro został wywołany temat reptylian to może kogoś to zaiteresuje bo właśnie jest tu trochę na ten temat,
https://www.youtube.com/watch?v=KEflt5y0CfU
tak więc nie każdemu jego wewnętrzny cenzor pozwoli to obejrzeć

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto