Z serii "Szczęśliwe zwierzęta"

Szczęśliwa świnka - reklama masarni z Wilkowic.

Może rzeźnik sam by tak spróbował... Ciekawe, ile obrotów korbką by wykręcił..?

I kolejna szczęśliwa świnka.

Świnka już tylko w połowie, ale wciąż radosna.

A tu szczęśliwy kurczak zachęca, żeby go ‘chrupnąć’.

Jakby Cię tak kroili na plasterki, też byś się pewnie oblizywał na myśl o apetycznym mięsku (szczególnie, jakbyś był vege, jak ta krowa).

A tu w klimacie japońskiego harakiri.

A tej śwince aż odwaliło z radości…

Nie wiem, k&*w@, co autorzy tych grafik muszą mieć w głowie...

Komentarze

21.06.2019 13:00 Devak

Patrząc na takie reklamy coraz częściej myślę, że trzeba zostać wegeterianinem

21.06.2019 14:22 Logic

Pojebało kogoś.

21.06.2019 14:33 Damage

Gruba faza.

21.06.2019 15:12 Carlinfan

Eureka. Mięsożercy obudzili się jak reklamowany jest pokarm dla nich...

21.06.2019 15:23 wsciekly_kot

To jest piękne^^

Przynajmniej bez zamydlania oczu. Powinna jeszcze buchać krew... Zaraz zaraz, ale to by było już obrzydliwe i nikt by nie kupił.... dobra, dawaj bez krwi Stefan...

21.06.2019 16:24 Marek Marszałek

Eksperymentuje z weganizmem już od kilkunastu dni. Na razie same pozytywy. Tracę masę około 0,5 kg na tydzień, nie boli mnie układ trawienny mam siłę do wszelakich prac poza upałem. Zmienia się świadomość. Już miałem w ostatnich latach na wyprawach rowerowych takie epizody gdzie poza krówkami i czekoladą jadłem pokarm roślinny. Są do prawdy większe problemy do rozwiązania. Człowiek jest wszystkożerny i jak wierzą katolicy rozumny i wolny dlatego powinien jeść pokarm roślinny. Nie jesteśmy przystosowani do jedzenia surowego mięsa nie mamy budowy ciała drapieżnika. Podzielam obydwa argumenty weganizmu czyli nie etyczna, katownia, bliskich naszemu gatunkowi ssaków ptaków też ryb oraz absurdalne marnotrawstwo zasobów paliw kopalnych, wody, gruntów która idzie za utrzymaniem tych obozów śmierci. W przyrodzie drapieżnictwo ma jedynie sens w kontrolowaniu rozrostu gatunków roślinożerców aby nie zniszczyły liczebnością swego ekosystemu. Jest to fundamentalna prawda całkowity temat tabu w opanowanej przez religie człowieka Polsce. Jedynym gatunkiem drastycznie burzącym ład w przyrodzie jesteśmy my ludzie. Ale gdzie tam ksiądz tego nie powie w kazaniu, że jeśli chcecie zwiększać populacje to musicie żyć bardziej skromnie aby starczyło zasobów. Przeczytajcie sobie powieść Chłopi gdzie świetnie przedstawiony jest ten problem, głodowanie to normalka. Kiedyś musiało to być oczywiste. Paliwa kopalne to opium dla ludów.

21.06.2019 20:20 Marcin Leszczyński

Można by zrobić tak, że aby kupić mięso trzeba obejrzeć film jak to było robione, albo samemu to zrobić.

Niestety coś co jest obrzydzające po pewnym czasie staje się normą, więc to by nie zadziałało.

Właściwie to człowiek potrzebuje pewne ilości mięsa spożywać, lub innych produktów pochodzenia zwierzęcego z uwagi na brak lub małe zdolności do syntezy pewnych związków.

Zwierzęta są też dosyć gęste energetycznie co w wypadku niskich temperatur nie jest bez znaczenia.

W krajach południa może i można jeść samą sałatę, ale jakoś ciężko to sobie wyobrazić tu na północy (choć ostatnio zmiany klimatu to zmieniają, ale trzeba pamiętać, że teraz mamy centralne ogrzewanie i świetne ciuchy, samochody więc trasy są krótsze) i wyżej na północ.

Zimą można hodować zwierzęta karmiąc je sianem, a samego siana człowiek nie zje przecież bo nie jest bydłem czy owcą.

21.06.2019 20:21 Marcin Leszczyński

trasy piesze*

22.06.2019 3:03 Godlike

Ja jem mięso zwierząt bez ograniczeń, ale jak pewnego dnia, na mojej drodze do pracy pojawiły się miniaturowe żabki w liczbie kilkuset, to bardzo uważałem, żeby żadnej nie nadepnąć, ale około dwie niechcący rozdeptałem i było mi ich bardzo szkoda z tego powodu :(
Czyli kupując mięso kręgowców w sklepie mam w D. ich życie, ale gdy sam je odbieram małej żabce, to mi go szkoda :(

22.06.2019 20:19 Marek Marszałek

Sprostowanie:

Szok ! Nie dawno dowiedziałem się, że masło roślinne wbrew nazwie zawiera nie tylko składniki roślinne. Masakra. Nie będę tego spożywał aby eksperyment był prawdziwy.

Odniosę się pierwszy raz do Pana Marcina Leszczyńskiego. Jak napisałem kiedyś,przedstawiam swój monolog i nie dyskutuje z anonimami, zrobię wyjątek bo to jest chyba prawdziwa tożsamość. Piszesz tutaj hasełka które słucham od dzieciństwa. Powiela się to we wszelkiego rodzaju przekazach, szkole, wypowiedziach ekspertów itp. ZNR to jest portal starający się promować fakty. Dowiedziałem się tu nowej prawdy, powoli zainicjowały one kolejne zmiany w mym bycie i ciągle mi mało. Mimo tego że byłem formowany w duchu ultrakatolickim, odrzucającym reformę Soboru Watykańskiego II. To środowisko jest skrajnie denialistyczne, podobnie jak rozmaite nurty chrześcijańskie. Także wywodzę się ze skrajnej prawicy. Zmieniałem zdanie już niejednokrotnie i tak trzeba.

Dobrze Marcinie Leszczyński, przeprowadzę eksperyment wegański, zobaczę po kilku miesiącach czy coś mi się stanie. Najpierw w roku 13 rzuciłem mięso poza rybami okazyjnie. Dopiero tego roku obudziłem się i najpierw mleko porzuciłem, potem jajka. Fajny tekst jest na ten temat na exignorancie. Spożywanie mleka czy jajek to do prawdy, możemy sobie tylko wmawiać, że etycznie się czymś różni od zajadania mięsa. Wyparcie jest naszym wentylem bezpieczeństwa przed samobójstwem.

Dobrze Marcinie Leszczyński piszesz banały a poza tym olej słonecznikowy, rzepakowy, orzechowy, jest też bardzo kaloryczny a już najbardziej potrzebnym składnikiem do wszelkiego wysiłku jest taki czy inny cukier a wiem na 100 % że to nie mit, bo jak się jedzie w daleką trasę rowerem to gdy się nie wsypie wyciągu z buraka to organizm odmówi posłuszeństwa. Chłopie ja nawet wciągałem ze 2 kg cukru na dzień i czułem się cudownie. Zmiana diety będzie szokująca gdyż organizm z mego doświadczenia wynika, że jest systemem dopiero który po pewnym czasie przestawi się na inny tryb. Pewnie tak samo jest z odstawianiem tytoniu czy alkoholu. Wiecie jak się tak jedzie daleko na rowerze z bardzo ciężkim cargo to pierwszego dnia jest super. Kolejnego dnia ogromny kryzys, mięśnie bolą, straszne to. Ale już następnego dnia organizm się przyzwyczaja i taki tryb życia staje się normalny. Najważniejsza pamiętajcie jest woda trzeba ją pić na siłę i zawsze mieć przy sobie. Pamiętam raz użyłem takiej z rzeczki na Śląsku pewno nie była czysta
ale wystarczy przegotować i nic się nie stanie. Dlatego tak się stresuje jak szasta się pitną wodą
i zazdroszczę ludziom którzy mieszkają przy czystych strumieniach gdzie se można napić się od tak.
Co jeszcze z banałów nie zjemy siana bo nie mamy przystosowanego do tego układu trawiennego. Kilkanaście lat temu miałem w domu świnki morskie i one normalnie wcinały miesiącami tylko zieleninę i rozmnażały się, karmiły, żyły. Może zamiast wypisywać kulturowe banały, Zadziw się ! jak to jest możliwe że sarenki, jelenie, słonie (a pono drapieżnik jest zawsze inteligentniejszy od ofiary czyli często roślinożercy)jedzą trowe, liście, korę, owoce i im niczego nie brakuje trwają jako gatunek przez miliony lat. To jest prawdziwie niesamowite !

Nie chce pisać wulgarnie bo mam pogodny nastrój choć się zestresowałem tym kłamliwie nazwanym roślinnym masłem. Marcin Popkiewicz pozwala na swobodę wypowiedzi ale jeszcze raz stukam jakie są tego owoce? Czasami jestem wzburzony ale zdecydowałem się na komentowanie na ZNR bo chcę się pochwalić czymś pozytywnym, jak buduje potencjał OZE, jakie przeprowadzam eksperymenty i że nie uważam tego za coś wielkiego. Chciałem napisać że dziś byłem na prawdziwie eko zasobie czyli borówkach. Elegancko obrodziły bo były sprzyjające warunki atmosferyczne. Wiem że głupio jest apelować do kogoś kto przez lata ukrywa się pod nickiem i sieje tutaj nihilizmem. Dobrze Marcinie Popkiewiczu pisali w 19 wieku rzymscy papieże co wolność słowa, prasy przyniesie ludzkości. Tak fałsz, mity, głupota, bezbożność zalała świat.

22.06.2019 23:54 Mariusz R.

@MAREK MARSZAŁEK, Przyjacielu! Tak nieco abstrahując od tematu troszkę o tej anonimowości w sieci, o której często wspominasz w swoich komentarzach. Bawi mnie trochę ta Twoja obsesyjka.
Kiedyś podpisywałem się tu tylko imieniem, ale pojawił się inny Mariusz, więc dodałem jedną literkę z nazwiska dla odróżnienia a i tak nie jestem wcale bardziej anonimowy od Ciebie. Przecież pomimo, że podpisujesz swoje komentarze imieniem i całym nazwiskiem, to nadal jesteś anonimowym komentatorem, bo przecież w sieci można znaleźć kilkudziesięciu Marków Marszałków, podobnie jak Mariuszów Raczyńskich.
Ale jeśli zależy Ci na tym, by wiedzieć nieco więcej o jednym z komentujących tutaj anonimów to dołączam link: https://www.salon24.pl/u/mariusz-raczynski/

23.06.2019 10:09 Realista

Brakuje mi tu jeszcze firmy "Prosiaczek" z roześmianą twarzą świnki. Może można by dorzucić ich logo?
www.prosiaczek.pl

23.06.2019 15:02 Ludomir

Jak to oglądam to cieplej myślę o kanibalizmie

24.06.2019 3:23 gupol(szukam w OZE)

a co ze "szczęśliwymi roślinami"?.

24.06.2019 14:34 Mariusz

Widziałeś może roślinę cierpiącą podczas ścinania/wyrywania?

24.06.2019 14:47 Mariusz

Ja jestem laktowegetarianem. Ale nabiał też odstawiam. Pomaga w tym duchowy rozwój i czucie energii "chi" zawartej w powietrzu którą wdychamy i wchłaniamy przez skórę.

25.06.2019 2:21 gupol(szukam w OZE)

@mariusz
owszem. a ty widziałeś cierpiące zwierzę? skąd wiesz że cierpi? albo inaczej - że czuje ból tak jak ty? odczuwanie bólu jest subiektywne. nawet u ludzi. różni ludzie różnie go odczuwają.
czy wystarczy znieczulić zwierzę by bez wyrzutów sumienia kroić je na żywca jak marchewkę?
rośliny czują i cierpią podobnie jak zwierzęta. możliwe że nawet bardziej.
a ich jestestwo jest równie wartościowe. mają tylko inne neuroprzekaźniki. sprowadzanie roślin wyłącznie do biomasy i odmawianie im tym samym cech pełnoprawnych istot żywych to typowy redukcjonizm stosowany także przez wegetarian, żeby się "lepiej poczuć". na zasadzie antropocentrycznej - im bardziej odmienna istota ode mnie tym mniej odczuwająca, świadoma i wartościowa.
łatwiej się żyje z takim podejściem, prawda?

25.06.2019 10:08 Marcin Leszczyński

@MAREK MARSZAŁEK

Ok to -
niech wszyscy, 100% ludzi przestanie jeść wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego - co się wobec tego stanie ze wszystkimi setkami milionów zwierząt przemysłowych jak również w mniejszych gospodarstwach?

Mamy te miliony zwierząt ubić czy wypuścić na wolność?
Setki milionów zwierząt które znają tylko klatkę?
Czy może je więzić i dokarmiać? Czy podpiszesz się pod którąś decyzją, czy masz inny pomysł?

Druga sprawa - ludzie aktualnie zajmują ogromną ilość przestrzeni sobą, to również przyczynia się do zabijania zwierząt. Weganie również nie powinni używać np. samochodu. Droga to wielka bariera dla bioróżnorodności. Hałas, zagrożenie, odkryta przestrzeń. Niby są korytarze ekologiczne, ale to trochę mało.

Czy jak ja zjem czasem kawałek mięsa lub jajko, to jest to gorsze od używania samochodu czy latania samolotem?

@Gupol - zgadzam się, choć pewnie ból, strach można zobrazować w układzie nerwowym i hormonalnym.

25.06.2019 11:35 Cruithne

Ja od początku stycznia przeszedłem na dietę wege i po pół roku tego eksperymentu jestem zadowolony ze zmiany. Co prawda wcześniej zjadałem tylko około 10 kg mięsa rocznie (średnia w Polsce 78 kg), głównie drobiowego, bo inne nigdy mi zbytnio nie smakowało. Zrezygnowałem z produktów odzwierzęcych głównie z pobudek środowiskowych, nie chcę dłużej wspierać destrukcyjnego wpływu hodowli przemysłowych na środowisko i klimat. Często mówi się, że hodowle przypominają obozy koncentracyjne, ale one ich nie przypominają - one de facto są obozami zagłady, nie chcę także dłużej brać udziału w tym procederze, płacąc za zabicie zwierząt, których truchła trafiają na mój talerz, a które przez całe swoje krótkie i straszne życie były traktowane w sposób urągający pojęciu człowieczeństwa. Mamy rozum i wiedzę, a do tego rozwinięte rolnictwo, ogrodnictwo i sadownictwo, dzięki czemu nie ma już potrzeby hodowli zwierząt w koszmarnych warunkach, żeby zaspokajać głód, to nie jest już wystarczająca wymówka na dzisiejsze czasy.

@GUPOL(SZUKAM W OZE): widziałem cierpiące zwierzęta, w młodym wieku brałem kilka razy udział w tradycyjnym wiejskim świniobiciu, w zasadzie można powiedzieć, że byłem zmuszony brać w tym udział. Każdy zatwardziały obrońca mięsa powinien przejść inicjację w takim wydarzeniu, sądzę że wielu zareagowało by omdleniami.
Byłem też kiedyś w ubojni. Widziałem również w dzieciństwie, jak traktowane były zwierzęta w tzw. punkcie skupu żywca, prowadzone na rzeź. Nikt mi nie wmówi, że zwierzęta nie cierpią, że to co przeżywają, nie jest autentycznym horrorem, albo że zwierzęta nie zdają sobie sprawy ze swojej przerażającej sytuacji.

Twierdzenie, że rośliny też cierpią, jest moim zdaniem niegodne z rzeczywistością - ból i cierpienie jest reakcją neurologiczną, która ma zmotywować zwierzę do natychmiastowej ucieczki przed czynnikiem zagrażającym życiu, a rośliny nie są mobilne, nie mają takiej możliwości, dlatego taki mechanizm nie ma racji bytu w ich przypadku, nie ma żadnego uzasadnienia ewolucyjnego dla wykształcenia się czegoś takiego jak ból u roślin. Gdyby czuły ból, to by na niego reagowały, a nie cierpiały w milczeniu i bezruchu. Roślinom może być co najwyżej "przykro", że ktoś je ścina, zanim zdążyły wyprodukować nasiona, bo taki jest cel ich istnienia. Przecież rośliny produkują owoce i nasiona właśnie po to, żeby różne łakomczuchy je zerwały i przepuściły przez swój przewód pokarmowy, lub rozprzestrzeniły w inny sposób (np. wiewiórka zbiera orzechy i je sobie zakopuje w różnych miejscach, część z nich zjada jako nagrodę od leszczyny, a o innych zapomina i rosną nowe drzewa - jest z tego obopólna korzyść).

PS: piszę tylko o sobie, nikogo nie mam zamiaru "nawracać" na weganizm, każdy powinien sam to sobie przemyśleć i postępować zgodnie ze swoimi poglądami. Twierdzę jedynie, że każdy konsument powinien jest mieć świadomość tego, skąd się bierze i jaką drogę przebywa mięso, zanim trafi na nasz talerz i jakie skutki ma hodowla dla środowiska.

25.06.2019 11:46 Cruithne

@MARCIN LESZCZYŃSKI
"niech wszyscy, 100% ludzi przestanie jeść wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego - co się wobec tego stanie ze wszystkimi setkami milionów zwierząt przemysłowych jak również w mniejszych gospodarstwach?"

To nie jest argument, bo każda duża zmiana ma dużą bezwładność, nie ma takiej możliwości, żeby wszyscy jednocześnie zrezygnowali z mięsa. Powolna zmiana to powolne wygaszanie hodowli i zmniejszanie skali rozrodu zwierząt, nie ma mowy o jakichś masowych uwolnieniach zwierząt na wolność, gdzie by sobie nie poradziły, to chyba jest oczywiste.
To proces na lata, nie ma innej możliwości, zarówno od strony społecznej, jak i organizacji procesu hodowli.
Czy kiedy do użytku wchodziły płaskie monitory i telewizory, też płakałeś nad wypuszczonymi na wolność odbiornikami "z dupą" i ich bankrutującymi producentami?

25.06.2019 13:30 Marcin Leszczyński

@CRUITHNE

Obecna sytuacja, w której:

a) jest masowa hodowla zwierząt dla setek milionów ludzi, łącznie z transportem na setki km i przechowywaniem

b) jest z jednej strony masowa otyłość (a więc spożywanie za dużej ilości kalorii), z drugiej moda aby czegoś po prostu nie jeść, bo stać nas na to, mamy co innego i martwimy się cierpieniem innych organizmów

- nie są sytuacją normalną, naturalną.

Nie ma w tym nic normalnego!

Gdy skończą się zasoby do trwania tego systemu to wrócimy do regularnego głodu (tym bardziej ze np. zmianami klimatu czy przeławianiem mórz i taką populacją),
oraz do jedzenia tego co jest dostępne.
Jak będziesz głodny to zjesz wszystko.

I nie mówię tu o głodzie, że nie zjadłeś śniadania...
w głodzie ludzie jedzą wszystko, bywa, że nawet innych ludzi...

Zmiany nastąpią same - i bez starań ludzi, którzy teraz przestaną jeść mięso.

Podobnie jest ze zmianami klimatu - większy efekt będzie przez geologię i upływ czasu, niż przez celowe starania, konferencję, protokoły itd.

Nie jest to argument przeciw staraniom - po prostu obserwacja tego co się dzieje od dłuższego czasu.
Nie wygrasz z ludzką naturą. Może Ci się uda uciec od produktów zwierzęcych, ale czy od paliw kopalnych? Używasz przecież komputera??

Zwierzęta będą za to używane tak jak były przez setki lat - jako np. transport w miastach i maszyny do uprawy roślin i innych prac do której słabe ciała człowieka nie dadzą rady, lub dałyby ale człowiek jest zbyt leniwy. Do tego skóry i źródło pożywienia.

25.06.2019 18:55 Cruithne

MARCIN LESZCZYŃSKI
"Nie ma w tym nic normalnego!"

Zgadzam się, ale nie w pełnym zakresie :) Wszystko zależy, od jakiej perspektywy patrzymy, bo normalność może mieć różne oblicza. Na pewno normalne nie jest powszechne marnowanie żywności, transport na drugą półkulę, żeby ktoś mógł sobie w lutym zjeść winogrona, obżeranie się ponad stan i otyłość nie jest normalna, ale nie jest normalne również użytkowanie 75% gruntów rolniczych do celów produkcji paszy dla zwierząt, nie jest też normalne w diecie człowieka jedzenie mięsa 3 razy dziennie i łącznie 100 kg rocznie. Człowiek w całej swojej historii nigdy się tak nie odżywiał (może oprócz Eskimosów, ale u nich to skutek zajęcia terenów, których w żaden sposób nie można nazwać naturalnym środowiskiem gatunku ludzkiego).

Jest natomiast normalne moim zdaniem, żeby dostosowywać swoją dietę tak, żeby była mniej obciążająca dla środowiska i bardziej etyczna. Ewolucja (albo jeśli ktoś woli: Bóg) wyposażyła nas w zdolność abstrakcyjnego myślenia i i dostrzegania relacji przyczynowo skutkowych. Jako pierwszy w historii planety gatunek istot możemy wpływać na swoje otoczenie w szeroki sposób, ale zamiast kształtować je mądrze, wolimy truć i zaśmiecać wszystko dookoła, po to żeby zaspokajać swoje zachcianki, do tego często nie nasze, ale wpojone nam przez tych, którzy chcą na tym skorzystać finansowo. To nie jest postępowanie godne istot myślących - wiemy, jakie będą skutki, ale działamy tak, jakbyśmy tego nie wiedzieli.

Dzisiaj widziałem w telewizji relację z fabryki lodu, która oprócz zwykłych kostek wyprodukowała też taki wielki, metrowy blok lodu, w celu wykorzystania go do wykonania rzeźby lodowej. Czujesz to? Zużyli kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset kWh energii po to, żeby zrobić z tego jakąś rzeźbę, która roztopi się po kilku minutach w dzisiejszej temperaturze otoczenia. To jest dopiero patologiczne podejście do spraw energii i zasobów, a Ty zastanawiasz się, czy weganizm jest normalny i naturalny? Przynajmniej coś zmienia na plus, może niewiele w skali całego społeczeństwa, ale przynajmniej jest to jakiś pozytywny krok.

27.06.2019 3:55 gupol(szukam w OZE)

@cruithne
"ból i cierpienie jest reakcją neurologiczną, która ma zmotywować zwierzę do natychmiastowej ucieczki przed czynnikiem zagrażającym życiu, a rośliny nie są mobilne, nie mają takiej możliwości, dlatego taki mechanizm nie ma racji bytu w ich przypadku, nie ma żadnego uzasadnienia ewolucyjnego dla wykształcenia się czegoś takiego jak ból u roślin. Gdyby czuły ból, to by na niego reagowały, a nie cierpiały w milczeniu i bezruchu. Roślinom może być co najwyżej "przykro", że ktoś je ścina, zanim zdążyły wyprodukować nasiona, bo taki jest cel ich istnienia. "

co za brednie. widać tu mocne wyparcie psychologiczne.
ból i cierpienie jest reakcją na uszkodzenie organizmu. to jaką decyzję podejmie organizm w związku z tym to zupełnie inna sprawa.

widziałeś antylopy pożerane żywcem przez hieny lub likaony? podobno zwierzęta poddane takiemu traktowaniu nie czują bólu. są naturalnie znieczulone szokiem. jak żołnierze na froncie którzy nie czują że urwało im rękę póki nie spróbują czegoś nią sięgnąć.
także ten problem jest dość skomplikowany.
ból i cierpienie nie potrzebują receptorów bólowych do istnienia. nawet ameby i glony jako organizmy wolnożyjące wykazują wrażliwość na niekorzystne warunki środowiska.
a co do "mobilności" roślin to co powiesz o mimozie? a drapieżne rośliny?
dla mnie nie ma różnicy czy uderzam siekierą w tucznika czy w drzewo.
poza tym z etycznego punktu widzenia zabijanie to zabijanie. zło samo w sobie i nie ma znaczenia czy unicestwiana istota czuje ból czy nie.

27.06.2019 11:45 Cruithne

@GUPOL(SZUKAM W OZE)

Po co od razu pisać, że coś jest bredniami? Przecież ta dyskusja i tak ma tak naprawdę podłoże humanistyczne i wiele zależy tu od osobistych odczuć danej osoby, subiektywnej moralności i innych tego typu "pierdół", dlatego wyraźnie zaznaczyłem, że nikomu nie narzucam swojego sposobu myślenia, napisałem to wszystko tylko po to, żeby podzielić się swoimi odczuciami, żeby pokazać, że taki sposób myślenia występuje wśród ludzi - czego jestem przykładem :) Po co się spinasz z tego powodu - nie bardzo wiem. Czy uważasz, że skoro dla Ciebie zabicie tucznika i zabicie sałaty to to samo, to uważasz, że ja też jestem zobowiązany przyjąć taki system myślenia? Bo zgodnie z Twoimi zapatrywaniami, osoby wrażliwe na krzywdę zwierząt powinny w ogóle przestać się odżywiać i umierać z wyczerpania organizmu, albo od razu popełnić samobójstwo, skoro i tak skutkiem przyjęcia Twoich norm będzie śmierć głodowa? Przecież coś trzeba jeść.

"z etycznego punktu widzenia zabijanie to zabijanie. zło samo w sobie"

Teraz ja mógłbym napisać, że to bzdury. Zabijanie jest niezbędne do utrzymania równowagi w przyrodzie, czy to się komuś podoba, czy nie. Całe łańcuchy pokarmowe w każdym rodzaju ekosystemu na Ziemi tak są właśnie skonstruowane. Czy cała przyroda jest złem? Jeśli patrzymy na to od strony moralności w Twoim rozumieniu - TAK, ta planeta jest przesiąknięta złem, na poziomie każdej biocenozy tu występującej. Tyle, że za zło mogą to uznać chyba tylko ludzie obrażeni na rzeczywistość, dlatego rozumiem, że są sytuacje, kiedy człowiek powinien odegrać rolę drapieżnika szczytowego i kontrolować sytuację w takich ekosystemach, które zostały ewidentnie zachwiane i bez ingerencji zmierzają do katastrofy, ale to nijak się ma do przemysłowych hodowli zwierząt, które same w sobie są już taką katastrofą.
Nie wiem czy wiesz, ale regularny wypas lub koszenie (czyli sprowadzanie cierpienia i zabijanie roślin) jest warunkiem utrzymania bioróżnorodności ekosystemów trawiastych, ale wg Ciebie koszenie łąk to pewnie sprowadzanie masowej zagłady?

O ile mi wiadomo, rośliny drapieżne i mimoza też nie potrafią uciekać w sytuacji zagrożenia, zdaje się, że nadal pozostają zakorzenione tam, gdzie są.

27.06.2019 12:08 Cruithne

@GUPOL(SZUKAM W OZE)
"dla mnie nie ma różnicy czy uderzam siekierą w tucznika czy w drzewo"

Okej, ale napisz jeszcze szczerze i konkretnie: ile takich tuczników zabiłeś siekierą w swoim życiu?

29.06.2019 4:19 gupol(szukam w OZE)

pewnie kilkanaście. nie liczyłem. ostatnio 2 na wielkanoc. robiłem zapasy na cały rok żeby nie kupować tego syfu z marketu.


@cruithne
"osoby wrażliwe na krzywdę zwierząt powinny w ogóle przestać się odżywiać i umierać z wyczerpania organizmu, albo od razu popełnić samobójstwo, skoro i tak skutkiem przyjęcia Twoich norm będzie śmierć głodowa? Przecież coś trzeba jeść."

no i tu jest sedno problemu. jaki jest sens dyskusji o nie zabijaniu zwierząt skoro ich zabijanie jest niezbędne?

skoro cała przyroda to śmierć, okrucieństwo i cierpienie to czemu się obrażać na ten stan rzeczy i walczyć z nim? czyż nie jesteśmy częścią przyrody?

dziś zabijam świnię, muchę lub sałatę. jutro moimi zwłokami pożywią się muchy. świnie i sałata.

materia z ktorej jesteśmy stworzeni nie jest naszą własnością. życie to siła która trzyma ją w kupie. gdy się kończy lub słabnie materia rozsypuje się i przechwytuje ją inne życie. i tak od miliardów lat.



a co do etyki to jednak rośliny żywią się wodą, dwutlenkiem węgla i promieniowaniem słonecznym, żyjąc w ten sposób nikogo nie krzywdzą. my jesteśmy pasożytami do obecności których się przystosowały.
idź do lasu i spróbuj znależć coś do jedzenia. ogromna niejadalna masa roślinna. połowa z tego trująca. dlaczego?

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto