Na smyczy koncernów. Krótka historia kłamstwa klimatycznego

Naftowi giganci, producenci paliw kopalnych od dekad wiedzieli, że beztroska emisja dwutlenku węgla grozi katastrofą klimatyczną zagrażającą światu, jaki znamy. W imię nieograniczonych zysków puścili jednak w ruch morderczo skuteczną machinę kłamliwej propagandy zaprzeczeń i manipulacji. Sięgnęła najwyższych szczebli światowego systemu. Teraz wymknęła im się ona spod kontroli i prowadzi prawicowych polityków w kierunku, w którym nawet kapitaliści paliwowi boją się podążać.

Portal Strajk informował już o tym, że obserwatorium na Hawajach odnotowało w tym miesiącu historycznie wysoki pomiar stężenia dwutlenku węgla w ziemskiej atmosferze. Owszem, naukowcy zgadzają się, że tak wysoki poziom CO2 występował już w dziejach życia na naszej planecie. Było to jednak 5 milionów lat temu, kiedy zwierzęcy przodkowie homo sapiens zaczynali dopiero stawać na dwóch nogach.

Świat nauki nie ma dziś wątpliwości, że to działalność naszego gatunku w okresie ostatnich 150 lat doprowadziła do rekordowej zawartości CO2 w atmosferze i – co za tym idzie – do wzrostu średniej ziemskiej temperatury o ponad 1 stopień Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. Związana z tym plaga susz, powodzi i huraganów nęka ludzkość coraz dotkliwiej, rujnując szczególnie rolnictwo krajów Globalnego Południa i powodując masowe migracje. Kiedy miliony lat temu stężenie CO2 wynosiło, tak jak dziś, 415 ppm (cząsteczek na milion) temperatura była wyższa o 2 – 3 stopnie, a poziom oceanów wyższy był – uwaga! – o 25 metrów. To jest mniej więcej obraz tego, co czeka ludzkość, jeżeli będzie nadal bez opamiętania emitowała dwutlenek węgla. Niestety inercja systemu kapitalistycznego wskazuje na to, że mimo rosnącej świadomości niektórych społeczeństw, człowiek sam sobie wykopie grób.

Nikt się nie dowie

Fakt rekordowego pomiaru jest jednak o tyle znaczący, że prawdopodobieństwo jego wystąpienia w bieżącym roku został przewidziany już dawno temu, w 1982 r., a dokonał tego nie kto inny, a naukowcy pracujący dla jednego z największych koncernów naftowych Exxon – dzisiaj, po fuzji z innym, działającego pod nazwą ExxonMobil. Całość raportu, który – całkowicie trafnie – informował o takiej ewentualności, została zatajona przed światową opinią publiczną, by nikomu nie przyszło do głowy zakłócać działalności Exxonu. Światło dzienne ujrzała dopiero w 2015 r. w wyniku śledztwa przeprowadzonego przez portal InsideClimate News. W podsumowaniu analizy korporacyjnych naukowców znalazły się również przewidywania dalekosiężnych skutków beztroskiej emisji CO2: będą to katastrofalne szkody dla rolnictwa na skutek wzrostu temperatury, stopienie pokrywy lodowej na biegunach i zalanie części lądów. Raport zilustrowany jest wymownym wykresem, z którego można wyczytać, co nas dalej czeka. W 2060 r. wieku wzrost temperatury ma zbliżyć się do 2°C, co oznacza nieodwracalne skutki dla ludzkiej cywilizacji, głównie ze względu na wpływ takich zmian na rolnictwo.

źródło: thinkprogress.org

Wnioski te wyciągnęli specjaliści koncernu, który do niedawna wiódł prym w finansowaniu propagandowej walki z naukowcami i aktywistami działającymi na rzecz upowszechnienia wiedzy o globalnym ociepleniu i powstrzymania jego najtragiczniejszych skutków. Naftowy moloch, mając mocne podstawy do przewidywania ponurych rezultatów działalności swojej branży, postanowił zataić alarmistyczne prognozy. Zysk okazał się zdecydowanie ważniejszy niż ludzie. Ba, niż cała ludzkość.

Exxon nie był jedyny. Do podobnych, nawet jeszcze bardziej alarmistycznych wniosków doszli eksperci innego giganta, firmy Shell. Ich poufny raport sporządzony w 1988 r. na wewnętrzne potrzeby koncernu przewidywał, że podwojenie stężenia CO2 w atmosferze, czyli przekroczenie wartości 600 ppm nastąpi do 2030 r.

Wizja ekologicznych skutków globalnego ocieplenia według Shell była dosłownie apokaliptyczna: autorzy opracowania uznali, że cywilizacji ludzkiej zagraża wzrost poziomu wód oceanicznych o 5 – 6 metrów, a więc zatopienie całych nisko położonych krajów i regionów. Przewidywano również “zniknięcie całych ekosystemów” oraz “niszczycielskie powodzie i zatopienie nisko położonych obszarów rolniczych”. Przypuszczano, że “zajdzie potrzeba znalezienia nowych źródeł wody pitnej”, a globalny wzrost temperatur doprowadzi do “drastycznych zmian w sposobie życia ludzi”. Raport kończył się konkluzją, że “mogą to być zmiany nigdy wcześniej nie odnotowane w historii”.

Były to lata, kiedy mówiło się już o globalnym ociepleniu i tym, że powoduje je CO2 emitowane przez przemysł i transport. Zarówno raport Exxonu, jak i Shell zdecydowanie przychylały się do interpretacji, że notowany już wtedy wzrost temperatur ma swoją przyczynę w spalaniu paliw kopalnych, które sami produkowali. Ustalenia korporacyjnych naukowców nie spotkały się z żadnymi próbami ich podważenia przez kogokolwiek związanego z dyrekcją. Kapitalistyczni decydenci postanowili nie tyle położyć na szali los ludzkości, co wręcz skazali ją na katastrofę, którą już wówczas uznawali za scenariusz dość prawdopodobny.

Żywili oczywiście słuszne obawy, że w przypadku upowszechnienia się wiedzy, którą sami posiedli, rządy podejmą próby regulacji działania branży paliwowej. Wcześniej, w połowie wieku stało się tak w związku z problemem powstawania smogu w amerykańskich metropoliach. Naftowi i motoryzacyjni giganci przyjęli wtedy nieskuteczną w okresie dominacji gospodarczego interwencjonizmu taktykę opartą na argumentacji, że ograniczenia w “kopceniu” zrujnują gospodarkę.

Tym razem postanowili zatem przyjąć sposób działania firm tytoniowych, które na przełomie lat 80. i 90. prowadziły już systematyczną wojnę propagandową z naukowcami, którzy ostrzegali przed smutnymi skutkami ich działalności na polu zdrowia publicznego. Koncerny wierzyły początkowo, że zamiary regulacyjne da się spacyfikować, krytykując wyniki badań naukowców uniwersyteckich, tropiąc w nich w nich nieścisłości i kontrując je własną narracją utrzymaną w konwencji akademickiej, nad którą pracować mieli prawdziwi badacze. Wiedza o zmianach klimatycznych, mimo alarmistycznych sygnałów, nie była wówczas tak rozwinięta jak dziś. Dopiero zaczynała przebijać się do mainstreamu i świadomości decydentów. Kapitaliści paliwowi postanowili więc powołać platformy thinktankowe, które mogły ich zdaniem ukierunkować jej rozwój – oczywiście zgodnie z ich interesem.

Ruszyła maszyna

Bodźcem do zintensyfikowania działań na tym polu było powstanie w 1988 r. Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), który służyć miał systematycznemu zapoznawaniu rządzących polityków z postępami wiedzy naukowej na temat globalnego ocieplenia. Na konferencji założycielskiej w Toronto spotkało się ponad 300 naukowców i polityków, którzy przyjęli rezolucję deklarującą potrzebę “działania teraz”. Do dzisiaj IPCC pozostaje jedną z najważniejszych międzynarodowych instytucji działających na rzecz przeciwdziałania kryzysowi klimatycznemu. Niestety jej skuteczność pozostawia wiele do życzenia, bo po stanie ziemskiego ekosystemu widać, że politycy działają stanowczo zbyt opieszale i jest już za późno, o czym wprost mówi niedawny raport ONZ. Można za to “podziękować” właśnie koncernom paliwowym, które w dekadzie 90. swoją działalnością w sferze publicznej zdołały skutecznie opóźnić postęp w dyskusji o przyczynach i skutkach zmian klimatu.

Obrady Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatycznych/ sciencemag.org

Głównym narzędziem, jakim w tym celu posłużyły się korporacje, była Global Climate Coalition (GCC), grupa lobbingowa, która pierwotnie stanowiła część amerykańskiej National Association of Manufacturers, a w 1995 r. się usamodzielniła. Ufundowali ją najwięksi giganci światowej branży naftowej m.in Shell, Texaco (obecnie część Chevronu), Amoco (obecnie część BP) i Phillips Petroleum, później do składu dołączył Exxon. Podstawę programową GCC napisał w 1995 r. Leonard S. Bernstein, ekspert wywodzący się z Mobil Oil, który w tym dokumencie przyznał, że “możliwość ludzkiego wpływu na klimat jest dobrze ugruntowanym faktem naukowym i nie sposób mu przeczyć”. Zastrzegł mimo to: “Nadal jednak nie można dokładnie przewidzieć rozmiarów, ram czasowych i skutków zmian klimatycznych”. Zgodnie z tą linią jeszcze w 1997 r., w czasie negocjacji Protokołu z Kioto, sam dyrektor generalny Exxonu Lee Raymond głosił: “Tak naprawdę nadal wiele nie wiemy o tym, jak klimat się zmieni w XXI wieku i później (…) Musimy lepiej zrozumieć problem i na szczęście mamy na to czas”. W myśl wiedzy posiadanej wtedy od lat przez Exxon i Shell była to zwyczajnie nieprawda: już wtedy nie mieliśmy na to czasu.

Wpływ GCC okazał się z czasem imponujący. W kwietniu 2019 r. outlet Climate Liability News i organizacja Desmog UK ujawniły dokumenty opisujące strategię i szereg konkretnych przypadków wpływania przez GCC na pracę IPCC, na przebieg dyskusji na konferencjach pod egidą ONZ i na język przyjmowanych rezolucji, który lobbyści koncertów zdołali rozmyć i uczynić jak najmniej alarmistycznym. Przedstawiciele GCC brali udział w obradach IPCC i panelach przygotowawczych, zarejestrowani pod nazwą tej organizacji albo z ramienia innych biznesowych NGO, tak by przeważyć liczebnie reprezentantów krajów Globalnego Południa, najbardziej uczulonych na kwestię skutków ocieplenia. Podważali rzetelność ustaleń naukowców podkreślających powagę zmian klimatycznych, promowali za to swoich „badaczy” – nawet tych, o których wspomniany już L. Bernstein, jeden z głównych “mózgów” GCC, sam twierdził, że są naukowo niewiarygodni. Doszły do tego agresywne kampanie w mediach przeciwko ustaleniom czołowych klimatologów i kwestionujące ich dorobek.

Ofensywa propagandowa GCC trwała do 2002 r. Największym sukcesem organizacji było doprowadzenie do tego, że w 2001 r. Stany Zjednoczone nie podpisały słynnego Protokołu z Kioto, zakładającego plan ograniczenia emisji CO2 przez światowe mocarstwa. Ujawnione niedawno dokumenty jasno dowodzą, że na spotkaniu dyplomatów Departamentu Stanu USA z ludźmi GCC, strona rządowa w imieniu prezydenta G.W. Busha podziękowała koalicji za starania wokół Kioto i przyznała, że decyzja o nieprzystąpieniu do porozumienia zapadła “częściowo dzięki ich wkładowi”. Odmowa przez USA udziału w porozumieniu z Kioto znacznie opóźniła polityczny proces przeciwdziałania zmianom klimatu we współpracy międzynarodowej, o której można rzec, że nawet dziś raczkuje – w porównaniu z wagą globalnego wyzwania.

W 2001 r. prezydent USA George W. Bush pod wpływem lobbingu koncernów naftowych zdecydował się nie przystępować do Porozumienia z Kioto/foreignpolicy.com

Paradoks polega jednak na tym, że jeszcze pod koniec lat 90. ze wspierania działalności GCC wycofało się dziewięć firm, m.in. Exxon i BP. Doszły do wniosku, że rosnąca liczba publikacji naukowych, potwierdzających katastrofę klimatyczną grożącą ziemi na skutek także ich działalności jest zbyt przytłaczająca, by dalej ciągnąć narrację typu: “być może coś jest na rzeczy, ale nic się nie dzieje”.

“Czas na rewizję polityki w sprawie zmian klimatycznych nie następuje wtedy, kiedy dochodzi do udowodnienia w sposób niezbity związku między gazami cieplarnianymi a zmianami klimatu, tylko gdy możliwości tej nie da się już odrzucić, i gdy jest ona traktowana poważnie przez społeczeństwo, którego część stanowimy. My w BP doszliśmy właśnie do tego momentu” – oświadczył gigant paliwowy już 1996 r. Korporacje zaczęły więc opuszczać swój własny projekt polityczny. Mimo to zyskał on niezależność, zaczął żyć własnym życiem, poszerzył grono sponsorów zwiększając jednocześnie liczbę mniejszych organizacji, poprzez które działał w polityce – i tak doprowadził do swego największego osiągnięcia: Kioto.

Nowe czasy, nowe metody

Dzisiaj, w 2019 r. lobby producentów paliw kopalnych posiada posiada w USA historycznie wielkie wpływy, a firmy łożą większe niż kiedykolwiek środki finansowe na antyklimatyczną propagandę. W tych warunkach w 2017 r. prezydent Donald Trump “wypisał” swój kraj z Porozumienia Paryskiego podpisanego wcześniej przez Baracka Obamę. Zbojkotowanie Kioto okazało się sukcesem, które uprzytomniło kapitałowi, że opłaca mu się polityczna walka z nauką o klimacie, podjął ją więc na nowo również w XXI wieku. Z dużym powodzeniem. Jeden z najbardziej wpływowych lobbystów Joseph Bast, dyrektor generalny Heartland Institute, był zapraszany przez Trumpa do Białego Domu, a w 2017 r. z dumą napisał w mailu do swoich sponsorów: “Wygrywamy wojnę o globalne ocieplenie!”

Na początku stulecia układ sił w USA uległ przeobrażeniu. GCC zniknęło, a powstały American Enterprise Institute i Heartland Institute, potężne prawicowe think tanki, które kwestię globalnego ocieplenia traktowały bardziej kompleksowo – jako jeden z elementów ultrakonserwatywnej i wolnorynkowej agendy. W sytuacji sprawowania urzędu prezydenta przez G.W. Busha rozwijały się znakomicie, poszerzając grono sponsorów, asertywnie rozpychając się w kręgach politycznych i w swej działalności zapuszczając się za Atlantyk – wpływy zdobyły głównie w Wielkiej Brytanii, gdzie potem odegrały i nadal odgrywają rolę w kampanii na rzecz Brexitu.

ExxonMobil zaczął ponownie łożyć na nowe organizacje “zaprzeczeniowe”, m.in. na Heartland Institute. Koncern do dziś jest niekwestionowanym liderem finansowego wsparcia organizacji promujących kłamstwo klimatyczne: w latach 1998-2014 przekazał w sumie 31 mln dolarów dla 69 takich grup. Jednak po 1997 r. pierwsze skrzypce w finansowaniu bredni klimatycznych grają bezapelacyjnie dwaj bracia Charles i David Koch, właściciele Koch Industries, wielkiego konglomeratu naftowo-chemicznego. Ponad 80 grupom walczącym z wiedzą o nadciągającej katastrofie klimatycznej przekazali oni ponad 100 mln dolarów. Bracia Koch cały swój majątek i szkodliwy dla ziemi biznes odziedziczyli po tacie – zupełnie jak prezydent Trump, który okazał się dla nich jak dotychczas najcenniejszym partnerem politycznym.

Kochowie prowadzą poza tym wpływową prawicową organizację Americans for Prosperity, obejmującą całe USA, zatrudniającą 500 etatowych pracowników i 150 tys. aktywistów dzień w dzień pracujących na rzecz uwolnienia ojczyzny od “socjalizmu” i “lewactwa”. AfP zdolne jest już kształtować ustawodawstwo lokalne, doprowadzając w niektórych stanach do m.in. do ograniczenia praw związków zawodowych.

Charles i David Koch/YouTube

Strategia walki koncernów o bezproblemową kontynuację emisji CO2 do atmosfery przyjęta po 2000 r. nie polega już na inwestowaniu w spór naukowy, ponieważ na tym polu z kretesem przegrali – 97 proc. publikacji naukowych potwierdza wpływ człowieka na zmiany klimatu. HI postawił na prosty i emocjonalny przekazu do zwykłych ludzi, których straszy pogłoskami o “lewackim spisku” i że “odbiorą im samochody”. Łączy to z docieraniem do konkretnych polityków, głównie Republikanów, którzy głosy tak ukształtowanego elektoratu potrafią przekuć na skuteczną działalność w Kongresie. Dochodzi do tego bezceremonialne oczernianie rozpoznawalnych działaczy, polityków i naukowców zaangażowanych w ruch na rzecz klimatu. Jak łatwo się domyślić, podejście to doskonale się sprawdza w epoce mediów społecznościowych. Potężne think tanki nie boją się jednak “realu”: w 2012 r. HI rozkręcił wielką kampanię billboardową porównującą wyznawców tezy o globalnym ociepleniu do zbrodniarzy-celebrytów m.in. Osamy Bin Ladena i Charlesa Mansona.

Owszem, koncerny działają też na polu naukowym, a raczej “naukawym”. Jednym z ich największych osiągnięć okazało się “wyhodowanie” słynnego “badacza” Williego Soona, który do dziś głosi tezę, że globalny wzrost temperatury spowodowany jest cyklem słonecznym. Nikt ze świata nauki nie traktuje go poważnie, bo model astrofizyczny, którym się posługuje, jest zmanipulowany. Soon stał się jednak jednym z podstawowych pseudo-naukowych źródeł, na które lubią się powoływać domorośli denialiści. Do dorobku Williego Soona zaliczają się bon moty typu: “zbyt dużo lodu szkodzi misiom polarnym” i twierdzenie, że “ze stanem lodowca w Arktyce nie jest tak źle”. W 2015 r. okazało się, że począwszy od 2003 r. jego praca “badawcza” była finansowana z grantów przydzielanych m.in. przez ExxonMobil, Charles Koch Foundation i American Enterprise Institute.

Giganci tacy jak ExxonMobil oficjalnie uznają dziś twierdzenie o wpływie emisji CO2 przez sektor paliw kopalnych na zmiany klimatyczne, ale swoją drogą finansują też wulgarnych denialistów, którzy w dzisiejszych USA stali się potęgą polityczną. Po dojściu Donalda Trumpa do władzy eksperci HI dostali głos w ALEC, czyli Amerykańskiej Radzie Legislacyjnej. W 2017 r. HI próbował przeforsować w ALEC decyzję, żeby Rada przekonała Agencję Ochrony Środowiska do odwołania jej oficjalnego stanowiska mówiącego, że nadmierna ilość dwutlenku węgla jest szkodliwa dla ludzkiego zdrowia i środowiska naturalnego. Co ciekawe, również w tym przypadku interweniowali bezpośrednio przedstawiciele ExxonMobil, którzy ostatecznie ugasili zapał HI, czując że denialistyczne szaleństwo think tanku na szczeblu państwowym idzie za daleko. Żywioł ponownie zaczyna się wymykać spod kontroli koncernów, które mimo wszystko są zmuszone liczyć się publicznym wizerunkiem.

Tak czy inaczej, w ALEC zasiadają osoby, które wcześniej pracowały w innych organizacjach finansowanych przez producentów paliw kopalnych, podobnie jest też z samym składem Agencji Ochrony Środowiska za kadencji obecnego prezydenta. Samemu Trumpowi doradza w Białym Domu “ekspertka” HI Kathleen Hartnett White, która od 2016 r. twierdzi, że CO2 jest “gazem życia”, ponieważ uczestniczy w procesie wegetacji roślin, więc jest zbawienny dla środowiska naturalnego, a jego nadmiar nie jest w żaden sposób szkodliwy dla człowieka. Dwadzieścia lat temu trudno byłoby w to uwierzyć, ale ludzie otwarcie głoszący takie poglądy piastują dziś w USA państwowe stanowiska.

Niezależnie od faktycznego wzrostu świadomości społecznej w niektórych częściach świata, głównie w Europie Zachodniej, np. Wielkiej Brytanii, gdzie laburzyści przeforsowali parlamentarną rezolucję o “klimatycznym stanie wyjątkowym”, wiele wskazuje na to, że mentalność Amerykanów idzie w odwrotnym kierunku. Będzie to miało bardzo niekorzystny wpływ na możliwość globalnego zmierzenia się z wyzwaniem jakim już są niszczycielskie skutki zmian klimatu. Wspomniany już CEO Heartland Institute Joseph Bast pysznił się już dwa lata temu na podstawie wyników sondażu: “Wygrywamy bitwę o opinię publiczną, bo Amerykanie nie wierzą, że globalne ocieplenie zasługuje na uwagę, jaką darzą je media i politycy”. Bast podkreślał, że ich przekaz jest pozytywny: “dwutlenek węgla podnosi plony, ziemia się zieleni”.

Doprowadzili do tego obscenicznie bogaci oligarchowie, całkowicie świadomi nieuniknioności katastrofy klimatycznej, którzy w imię coraz większych zysków zdecydowali się ziemski ekosystem skazać na zagładę, a ludzkość na stoczenie się w rzeczywistość z „Mad Maxa” i powolne konanie. Jeżeli nic się nie zmieni, ta sytuacja nadal będzie im się opłacać, ponieważ niezależnie od tego jaka przyszłość czeka zdecydowaną większość ludzi, tę garstkę korporacyjnych cyników zawsze będzie stać na zapewnienie sobie dostatniego i bezpiecznego życia. Czy pozwolimy im spokojnie patrzeć, jak zdychamy zagryzając się nawzajem o wodę i żywność?

Źródło: Strajk.eu

Komentarze

12.06.2019 16:30 Logic

99% ludzi to debile wiec co sie dziwisz ?

12.06.2019 17:18 Marek Marszałek

No fajnie prawie 34 stopnie, ciekawe ile jest w pobliskim Krakowie. Ostatnio stukałem o teorii
spiskowej związanej z infrastrukturą sieci komputerowej a teraz słucham ulubionego spisku na ZNR; koncerny wydobywcze wiedziały ale nie powiedziały. To jest prawdziwa teoria spiskowa. Zgadzam się to takie banalne. Wina jest także moja bo mogę dużo więcej robić dla rewolucji energetycznej a często zajmuje się głupotami. Temperatura obecnie nie pozwala mi na projektowanie, konstruowanie ambitnych rzeczy jestem tym przytłoczony. Cieszę się z roślinek które sobie ładnie rosną, przestawiam ślimaki i jak wsadzę kapustę będę musiał wypłukiwać
gąsienice. To oczywiście nie jest dla katolików posoborowych grzechem że na te pola warzywne które ciągną się kilometrami na północ od Krakowa leją wszelkiego rodzaju trucizn mordujące a potem dają to bliźnim do jedzenia. Wiecie, że mnie we wczesnej młodości jak regularnie maszerowałem do kościoła uczyli, że katolicyzm jest religią doskonałą, nieomylną ma etykę totalną. Babcia moja nieboszczka, mówiła żebym jadł mięcho aby mieć siłę. Niestety przykro że to piszę ale GO jest jest skutkiem religijnego fanatyzmu typowego dla chrześcijaństwa myślenia magicznego. Z ciemnoty tej nie wyzwala mnie sama nauka ale słuchanie serca swego. Globalne ocieplenie nie było dla mnie bardzo szokujące bo ja nie prowadziłem konsumerystycznego życia od czasu pełnego używania rozumu (dokładnie gdzieś od roku 2004 gdy zacząłem słuchać Radia Maryja) interesowałem się zgłębianiem nauki chrześcijańskiej. Kapitalizm czy socjalizm, komunizm, jest przecież sprzeczny z tym co mnie uczono. Jakże coś takiego może być prawicowe czyli prawe, dobre!

13.06.2019 10:40 Carlinfan

W 2011 w maju były takie upały jak teraz są w połowie czerwca. Także tego...

13.06.2019 11:55 Marcin Popkiewicz

@Carlinfan
Istotna jest statystyka i trendy, a to robi wrażenie
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/coraz-wiecej-upalow-w-polsce-340

13.06.2019 12:31 pole torsyjne

w temacie teorii spiskowych nie można nie wspomnieć o konopiach. proponuje zaparzyć sobie "herbaty konopnej" do tego siemię konopne do chrupania dla miłego oglądania https://www.youtube.com/watch?v=38zoAvw58ys

13.06.2019 13:35 Zakręcony

@Marek marszalek

Mówisz , ze twoja babcia był a katolicką i kazała Ci jeść mięso abyś rósł w sile.
Czy jeśli Twoja babcia by byla ateistką i również kazał a Ci jeść mięso to co byś powiedział?
Widzę, ze niedługo Kościół będzie winny wszystkiemu.

13.06.2019 15:52 Godlike

Niedawno mówiono tu, że w Szwecji to teraz wstyd latać samolotem. Tymczasem według nowego zestawienia BP, w zeszłym roku zużycie ropy naftowej w Szwecji było per capita 67% większe, niż w Polsce.
Można jeszcze dodać, że w Norwegii zużycie ropy per capita było o 244% wyższe, niż w Polsce. Muszą kupić jeszcze wiele EV, by być tak oszczędni jak Polacy.
Poza tym i tak liczy się obraz całego świata, a nie poszczególnych krajów.

13.06.2019 16:11 Carlinfan

@MARCIN POPKIEWICZ
Zdaję sobie z tego sprawę, ale Pan też jest świadomy tego, że Ziemia przeżywała zlodowacenia i ocieplenia. Aktualnie jest wiele miejsc, gdzie zimniej niż powinno być. Ostatnia zima na kontynencie Północnoamerykańskim była bardzo sroga, szczególnie na północy. Średnie temperatury mocno poniżej (nie powyżej średniej). Logicznym jest, iż będąc na szczycie ocieplenia robi się coraz cieplej. Oczywiście do czasu.

13.06.2019 16:16 Carlinfan

I kontrapunktując, właśnie na climatereanalizer temperatura na 2m na minus. Sorry, ale ubieranie ludzi w winę za naturalne cykle zmian klimatu jest zbrodnią. A jeżeli już to winni są Ci, którzy mają największe możliwości by zmienić stan rzeczy. Inni się mogą co najwyżej dostosować albo zdechnąć, co w pewnym sensie też jest dostosowaniem...

13.06.2019 17:37 Nowicjusz

@Carlinfan
Odpuść sobie, bo chyba zabrakło Ci argumentów i zeszło powietrze.

13.06.2019 18:10 Felek

Jeśli chodzi o szukanie tego kto na klimat wpływa, są to niewątpliwie również ludzie ale nie tylko. Doszliśmy do poziomu rozwoju, który w swojej globalnej skali jest już czynnikiem znaczącym ale bynajmniej nie jest czynnikiem najsilniejszym (być może takim się jawi na ten moment, z naszego punktu widzenia). Jeśli obarczać kogoś winą za zastały stan rzeczy (urodziliśmy się bez wpływu na to co było przed naszymi narodzinami) to raczej należy kierować wzrok ku najbardziej wpływowym grupom, które wyznaczały trendy, modę i pragnienia przyszłych pokoleń. Kiedyś to byli przedsiębiorcy pracujący w pojedynkę, małe spółki albo rodzinne interesy ale teraz (od pewnie około 80 lat) są to praktycznie wyłącznie korporacje, które są już w zasadzie bezosobowym, bezimiennym tworem, którego nie można ruszyć z żadnej strony. Czynią ten swój proceder (systematycznie, dekada po dekadzie) poprzez marketing czy reklamy ale przede wszystkim masę kłamstw i manipulacji oraz pieniądze.

Spierając się kto jest winny i obrzucając argumentami za i przeciw ociepleniu jak dotąd zaszliśmy donikąd. Kombinatorstwo przeznaczyło już swoje nic nie warte pieniądze by następnie przekuć je w jeszcze większe wpływy, manipulując umysłami kolejnych setek milionów ludzi. Psychoza nakręcana jest bardzo chętnie, a tak naprawdę nie podejmowane są żadne logiczne akcje by zapobiec katastrofie. Skoro tak, to może oznacza, że najwyraźniej ta katastrofa została zaplanowana i tak ma być? Taki globalistyczny pies ogrodnika? Bo nie potrafimy dojść do konsensusu i zebrać się by zadziałać. To tylko pokazuje chorobę tych czasów, narcystyczny indywidualizm, pogarda wobec innych, uwielbienie pieniędzy oraz wiele innych. Jeśli społeczeństwo nie potrafi potrząsnąć głową to widać jego przeznaczeniem jest wyginięcie. A może to również ktoś zaplanował?
Klimat to naprawdę mały pikuś przy skomplikowaniu problemu jakim jest zawiłość dzisiejszej ekonomii i system finansowy. To wydaje się być tak poplątane, że upadek jest chyba naturalnym następstwem tego wszystkiego.

13.06.2019 18:26 Marcin Popkiewicz

@Carlinfan, Felek
Nasz wpływ na obecną zmianę klimatu jest dominujący.
Wyjaśniłem to ostatnio w
https://ziemianarozdrozu.pl/artykul/4043/ziemia-sie-nagrzewa-i-wiemy-dlaczego
Reasumując:
1. ziemski system klimatyczny akumuluje energię
2. oznacza to nierównowagę bilansu radiacyjnego planety - mniej energii jest wypromieniowywane niż pochłaniane
3. obserwujemy spadek energii wypromieniowywanej przez Ziemię na długościach fal odpowiadających pasmom absorpcyjnym emitowanych przez nas gazów cieplarnianych.
Wszystko to elementarna fizyka i obserwacje przewidziane dawno temu.

Macie u mnie obaj w prezencie książkę "Nauka o klimacie" (napiszcie na redakcja@ziemianarozdrozu.pl) i dokształćcie się ździebko w temacie. A jak po jej lekturze będziecie dalej mieć wątpliwości, to nawet udostępnię Wam dla nich łamy portalu i będziecie mogli napisać co Wam jeszcze nie pasuje :)

13.06.2019 20:43 SONAER

Wpływ człowieka - 75%
Przyczyny naturalne - 25%
Podstawowa przyczyna - przeludnienie.

13.06.2019 21:02 Logic

@Sonaer
Słowo klucz przeludnienie.

14.06.2019 0:07 Cruithne

Przeludnienie to oczywisty, chociaż mało powszechnie nieakceptowany fakt. Jest nas 7,7 mld i każdy chce jeść, pić i żyć europejskim stylem życia, a na to nie ma dość zasobów. W jakimś raporcie czytałem, że ziemski system jest w stanie wytrzymać eksploatację do poziomu 50 mld ton. Według tych danych: https://www.tandfonline.com/na101/home/literatum/publisher/tandf/journals/content/cnpe20/0/cnpe20.ahead-of-print/13563467.2019.1598964/20190417/images/large/cnpe_a_1598964_f0002_oc.jpeg od ponad 20 lat żyjemy wyzyskując planetę, z roku na rok coraz bardziej. Nieustanny wzrost gospodarczy jest niemożliwy i to już widać coraz bardziej.

Oczywiście fajnie się pisze z pozycji Europejczyka, który emituje 10 ton CO2 rocznie i jest zadowolony z życia. Nawet starając się ograniczać, trudno o spektakularne efekty: ja próbuję i z początkowych 8,8 ton zjechałem do 6,5 tony, niestety tu łatwe możliwości się kończą, musiałbym zacząć wkraczać w obszar życia jaskiniowego. Tak to wygląda, każdy jest zakładnikiem swojego sposobu życia, niewielu stać na zerwanie z nim. Tak samo ci wielcy gracze korporacyjni - oni też tylko po prostu robią swoje, to co zawsze: maksymalizują zyski i eliminują przeszkody stające im na drodze. Jak długo to jeszcze będzie możliwe?

14.06.2019 0:51 gupol(szukam w OZE)

@logic, sonaer

przeludnienie to bzdura. słowo klucz to "hiperkonsumpcja".
a właściwie źródło energii użyte do jej umożliwienia.
gdyby nie paliwa kopalne żadnego problemu z CO2 by nie było. tak czy nie?;)

14.06.2019 8:45 SONAER

@GUPOL

Wyobraź sobie, że na świecie żyje tylko jeden człowiek, który pali węglem cała dobę i przez cały dzień jeździ czołgiem dla zabawy. Czy byłby w stanie zniszczyć klimat i przyrodę, nawet gdyby żył 1000 lat?
Żaden poziom jego emisji CO2, ani zanieczyszczeń nie zagroziłby światu.
To nie paliwa kopalne są przyczyną, ale ilość ludzi, która z nich korzysta.

Ale przeludnienie to nie tylko problemy z CO2. Skąd się bierze zagłada gatunków. np ryb? Dlaczego jest coraz mniej lasów? Skąd mamy gigtony śmieci i odpadów? Dlaczego nie można napić się wody bezpośrednio z rzeki?

Ludzka głupota doprowadziła do stanu, w którym jest za dużo ludzi w stosuku do dostępnych zasobów i poziomu technologii.

Człowiek normalny najpierw zdobywa technologię, a potem się ew. rozmnaża, ale tylko do takiego stopnia by nie zaburzyć równowagi ekologicznej. Człowiek nienormalny, czyli zwyrodniały, najpierw się rozmnaża, a potem dopiero się zastanawia, co narobił.

14.06.2019 9:23 Logic

@gupol
Człowiecze poczciwy ! Gdy by ludzi było na całej ziemi 100 mln to mogli by sobie wszyscy hiper mega konsumować i nie było by problemu.

14.06.2019 9:35 pole torsyjne

bądźmy diabłami skurwysynami pasożytami tylko w rozsądnej limitowanej ilości
czy może
bądźmy aniołami bogasynami troskliwymi opiekunami a wtedy nasza liczebność nigdy nie stanie się problemem?
https://www.youtube.com/watch?v=T9ELN4Ooc14

14.06.2019 11:21 Felek

@Marcin Popkiewicz

Panie Marcinie ja nie mam wątpliwości w Pańską, Pana kolegów i koleżanek - pracę i osiągnięcia naukowe w kwestiach odgadnięcia procesów klimatycznych. Prawdopodobnie macie rację i dobrze robicie ale świat korporacji postrzega te wysiłki tylko na takiej zasadzie, że teraz wiemy dlaczego dajmy na to dla przykładu - fortepian spadnie nam na głowę ale z jakiegoś powodu nie robimy kilku kroków w bok póki jeszcze mamy na to szansę. Oni zdecydują za nas, a jeśli to będzie im na rękę to się ruszymy. To do nich trzeba uderzać, oni mają władzę i realny wpływ na świat. Ja mogę być przekonany do waszych racji i w zasadzie nawet jestem. Nie czynię spustoszenia w środowisku wykraczającego poza realne minimum moich potrzeb, zbieram śmieci po sobie, sortuję odpady, kompostuję co się da, mam własny ogródek i dom o, który dbam by był jak najbardziej oszczędny energetycznie. Nie jeżdżę po świecie paliwożernymi pojazdami, preferuję rower i własne nogi. Siedzę od ponad 30 lat w jednym niemal miejscu, z małymi wyjątkami, bez względu na to czy mam dużo czy mało pieniędzy i nie zamierzam odstępować od swojego skromnego życia.

Książka to nie wiem czy mi pomoże. Sporo z tych rzeczy czytałem w innych książkach, nawet starszych ode mnie. Wiem jaki jest mechanizm efektu cieplarnianego. Po lekturze i tak będę uważał, że za klimat na Ziemi odpowiada potężne źródło energii w naszej części kosmosu jakim jest Słońce. My tu tylko pokręciliśmy kurki z gazem i nastawiliśmy sobie grzanie ale robotę wykonuje gwiazda.
Problemem realnie istotnym jest rabunkowe, bezrefleksyjne zachowanie ludzi. To wymaga zmiany, zachowania ludzkie, nic innego nie jest wymagane. W zasadzie nawet nie ma znaczenia, czy ktoś w coś wierzy i rozumie to czy nie. Masa ludzi korzysta z elektryczności a nie ma pojęcia czym jest i skąd się wzięła w ich domu. Czy to przeszkadza im w jej wykorzystywaniu?

14.06.2019 13:44 Logic

@Pole torsyjne
To idz i wytłumacz to bidokom z Indii czy Afryki ze maja byc dla siebie mili i zajebisci i sie nie bogacić.
A Ameryka i Europa ma zbiednieć.

14.06.2019 14:09 Marcin Popkiewicz

@Felek
Chodzi o to, żebyśmy skończyli z ględzeniem o tym, że nie wiadomo, tylko - tak jak piszesz - skupili się na przyczynach (społecznych, psychologicznych, gospodarczych) i tym co zrobić.
Naprawdę chciałbym już mieć za sobą dyskusje o tym, że zmiana klimatu to może Słońce, może wulkany a może w ogóle jej nie ma. Piszesz "Sporo z tych rzeczy czytałem w innych książkach, nawet starszych ode mnie". Super, tym niemniej od tego czasu nauka poszła do przodu i wiele rzeczy, które wtedy wiedzieliśmy Pi*drzwi teraz mamy porządnie zaobserwowane i rozkminione. Jestem przekonany, że jak przeczytasz "Naukę o klimacie" zamiast rzucać wątpliwości wyjaśnisz paru osobom o co chodzi.
Do dzieła więc.

14.06.2019 15:36 Carlinfan

Ale świadomość wynikająca z przeczytania książki nic nie zmieni. Najsampierw państwa, które są odpowiedzialne za kolonializm i powinny ogarnąć burdel, który stworzyli rabując i manipulując krajami nierozwiniętymi. Bo kto inny ma zatrzymać niekontrolowany rozród tamtych regionów ? Cywilizowani ludzie nie starają się o dzieci, a analfabeci mnożą się na potęgę, w regionach gdzie były kolonie. Jak tego się nie zatrzyma to nie wiem o jakich zmianach jest mowa.
Chyba, że właśnie o to chodzi, aby myślących i mających własne zdanie było mniej, a ciemnoty, którą jest łatwo manipulować ma być więcej.

14.06.2019 15:41 Marcin Popkiewicz

@Carlinfan
Piszesz: "Ale świadomość wynikająca z przeczytania książki nic nie zmieni"
Chodzi o to, żebyśmy skończyli z ględzeniem o tym, że nie wiadomo, tylko skupili się na przyczynach (społecznych, psychologicznych, gospodarczych) i tym co zrobić.

14.06.2019 15:45 Carlinfan

Ale przyczyny już znamy, nieprawdaż ? Węgiel jest passe, choć nie ma coal peaku. A kiedy czas na ropę ?

14.06.2019 17:59 PIT

@LOGIC, @SONAER

Otóż to. Mi się już nie chce nawet o tym pisać.

14.06.2019 19:10 Logic

@Marcin Popkiewicz
Trzeba było robić za raz po ukazaniu sie granic wzrostu.
1. Ustabilizowanie populacji z tendencją do zmniejszania.
2. Uwalenie banksterki i patologicznego systemu finansowego.
3. Ograniczenie konsumpcji stopniowa eliminacja paliw kopalnych.
Do teraz ludzkość by zdążyła i byc moze nie było by nawet wielkich szkód dla planety.

Teraz jest zwyczajnie za późno na cokolwiek.
Jest za durzo debili a za mało ludzi świadomych.
Z taką populacją i do tego tak ogłupioną nic sie nie da zrobić - najwyżej jakis meteoryt zeby nie doszło do masowego kanibalizmu.9
A szkoda szczepić ryja nawet :/

Moze budowa jakiejś partii symetrystów ? Ale podejrzewam ze zakończyło by sie na nikłym poparciu.

15.06.2019 3:56 gupol(szukam w OZE)

@sonaer

a dlaczego tylko jednym czołgiem? czemu nie miałby zbudować całej dywizji autonomicznych czołgów i samolotów? i niech się rozwalają nawzajem a on będzie patrzył na widowisko i sie cieszył, co ma lepszego do roboty?
czemu nie miałby zrobić całych miast i zasiedlić je np. różnymi robotami? jak się bawić to się bawić, na grubo a co.

nie wiem która "wizja" jest bardziej absurdalna. moja czy twoja.
@logic
"Gdy by ludzi było na całej ziemi 100 mln to mogli by sobie wszyscy hiper mega konsumować i nie było by problemu."

to jest bzdura. podobno john trawolta ma kilka własnych samolotów, jachtów i kilkadziesiąt samochodów.
paliwo do nich to jest nic w porównaniu z infrastrukturą i przemysłem potrzebnym do ich skonstruowania i obsługi.. gdyby na świecie żyło 100 mln takich trawoltów to i tak było by na nim miliard samochodów i 100 mln samolotów.

a tak nawiasem. to właśnie te 100 mln najbogatszych gnojów na świecie odpowiada za 90 % emisji CO2. nie wiem czepiasz się ludzi ze slumsów którzy całe życie chodzą w butach ze śmietnika.
pewnie marzysz o tym że sam mógłbyś być tym jednym ze 100 mln milionerów ale czarna hołota ci w tym przeszkadza. smutne to trochę.

17.06.2019 21:39 mol

Z jednej strony mamy braci Koch a z drugiej strony Bloomberga(majątek 50mld) który, zamierza poświęcić się walce ze zmianami klimatu.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/michael-bloomberg-nie-bedzie-kandydowal-na-prezydenta-usa/nb2m5en

19.06.2019 11:58 Misha_XL

@MARCIN POPKIEWICZ
Też chciałbym, żebyśmy się skupili przede wszystkim na tym, co zrobić.
I naprawdę chciałbym mieć już za sobą opowiadanie bajek o tym, jak to możemy uratować planetę, siebie i wzrost gospodarczy jednocześnie.
Zrozumienie tego, co trzeba zrobić - ZBIEDNIEĆ - żeby przeżyć, to jedyna droga. Jeśli zaakceptujemy tę oczywistą oczywistość, zaczniemy myśleć JAK to zrobić.
I najważniejsze - trzeba się pogodzić z konsekwencjami: upadek gospodarek, powszechna nędza, zero socjalu. Bez tego się nie da.
Kiedy wy wreszcie zrozumiecie, że teraz mamy luksus wyboru mniejszego (ale i tak wielkiego) zła? To jest jak amputacja objętej gangreną kończyny: albo gość będzie sobie kicał, albo będzie sobie leżał w trumnie.
Rację ma Logic: jest o wiele za późno na trzyletnie debaty o jednorazowych słomkach. Niestety w obecnym systemie politycznym przekonanie ludzi do zaprzestania bogacenia się jest niewykonalne.
My, jako ludzkość, moglibyśmy jeszcze coś zrobić, żeby się uratować. Ale tego nie zrobimy...
PS. @ Logic: dawno nie widziałem byków ortograficznych w tak idealnie dobranych miejscach :-)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto