Droga donikąd

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że droga ekspresowa ma przeciąć dolinę Biebrzy, znaną z unikalnych walorów przyrodniczych. W dodatku przez środek parku narodowego. Czyli po raz kolejny z determinacją godną lepszej sprawy zdewastujemy to, co mamy w kraju najcenniejszego.

Ludzie protestują przeciw tego typu inwestycjom z różnych powodów. A to właśnie ze względu na niszczenie cennych przyrodniczo terenów, a to ze względu na zagrożenie dla zdrowia – hałas i spaliny. Często też ze względu na konieczność wysiedlenia części mieszkańców, wreszcie ze względu na astronomiczne koszty takich projektów.

Budowa drogi przez dolinę Biebrzy jest jednak dobrym punktem wyjścia do dyskusji nad jeszcze innym problemem. Dyskusji, której nie powinniśmy odkładać ani chwili dłużej, jakkolwiek trudna, irytująca i nieprzyjemna by się nam ona mogła w tej chwili wydawać.

Rzecz w tym, że ani ta, ani wiele innych podobnych inwestycji nie ma większego sensu również w szerszej i głębszej perspektywie – w perspektywie nadciągającego kryzysu klimatycznego. Paradoksalnie,

Świat oglądany przez pryzmat nadchodzącej katastrofy staje się bardzo prosty

Transport drogowy jest bardzo istotnym źródłem gazów cieplarnianych. Także w Polsce. Dobrze wiadomo, że jeśli mamy uniknąć zbliżającej się wielkimi krokami katastrofy klimatycznej, to wszędzie, na całym Świecie powinniśmy jak najszybciej drastycznie ograniczać ich emisję ze wszystkich źródeł. Również z transportu. Również w naszym kraju.

Co na przykład oznacza elektryfikację samochodów dostawczych i autobusów. Ale oznacza też daleko idące ograniczenia w korzystaniu, lub wręcz całkowitą rezygnację z prywatnych samochodów osobowych – na dobry początek w dużych aglomeracjach .

Radykalne, prawda? Tak, ten scenariusz wciąż brzmi jak utopia. Ale to albo się stanie szybko, bo – jak to ujął Tomek Borejza – „walkę o rząd dusz w Europie wygra opowieść o świecie Grety Thunberg i XR”, albo czeka nas katastrofa. Co celnie wyraziła zresztą sama Greta:

(…) jeżeli nie uda nam się w ciągu pięciu najbliższych lat rozpocząć szybkiej transformacji naszego społeczeństwa, to w zasadzie nic innego nie będzie miało w przyszłości znaczenia.

Jeśli taka transformacja społeczna się wydarzy, to zapewne również i w Polsce. Nie sądzę, by ktoś chciał uczynić dla nas wyjątek tylko dlatego, że jesteśmy bardzo przywiązani do naszych aut, a zmianą klimatu wciąż za bardzo się nie przejmujemy.

Trudne do wyobrażenia? Zapewne, szczególnie w obecnych realiach naszego kraju, gdzie samochód jest powszechnym środkiem transportu. I nie ma co ukrywać – bardzo użytecznym, zaś w wielu miejscach, zwłaszcza na polskiej prowincji póki co praktycznie jedynym!

Akceptacji dla ograniczeń w korzystaniu z prywatnych aut osobowych czy rozwijaniu takich form użytkowania samochodów jak carpooling i carsharing nie sprzyjają też na razie wszechobecne reklamy, na które firmy motoryzacyjne wydają krocie. Ani fakt, że dla wielu naszych rodaków własny samochód jest wciąż symbolem i wyznacznikiem statusu społecznego. Ani wreszcie relatywnie bardzo niska cena zarówno używanych aut, jak i paliwa. Jednak i tak wiadomo, że

Zmiana musi nadejść, i to szybko

Oczywiście, zmiana naszych obecnych nawyków, obecnego modelu podróżowania i transportu, choć konieczna, sama w sobie nie wystarczy, by ocalić nas przed nadciągającą katastrofą. Aby się uratować, musimy zrobić też jeszcze bardzo wiele innych rzeczy.

Ale skoro z pewnością powinniśmy jak najszybciej odejść od masowego korzystania z prywatnych aut osobowych, to po co te wszystkie nowe ekspresówki i autostrady, które w dodatku wręcz zachęcają do podróżowania samochodem? Może po prostu wystarczy utrzymywać w dobrym stanie i modernizować (np. elektryfikować – z myślą o elektrycznych ciężarówkach, ale już niekoniecznie poszerzać) te, które już obecnie istnieją?

To nie nowych dróg potrzebujemy teraz najbardziej

W dodatku budowa dróg ekspresowych pochłonie nie tylko znaczne sumy pieniędzy, ale co gorsza duże ilości stali, cementu i paliwa do maszyn budowlanych. Potrzeba też samych maszyn. Wyprodukowanie tego wszystkiego, tak jak i praca ciężarówek, spychaczy, koparek to też odpowiednio wysokie emisje dwutlenku węgla (CO2). A także zaangażowanie siły roboczej – czytaj pracy setek, tysięcy robotników, i zużycie cennych surowców, których będziemy potrzebować gdzie indziej.

Gdzie? Choćby do budowy elektrowni wiatrowych i słonecznych, linii kolejowych czy obwałowań chroniących przed podnoszącym się poziomem morza. A może także i do budowy elektrowni jądrowych. I do realizacji setek innych inwestycji niezbędnych do naszego przetrwania i w miarę znośnej egzystencji. Z pewnością nie należą jednak do nich wielopasmowe drogi ekspresowe i autostrady, do jakich budowania jesteśmy obecnie przyzwyczajeni.

Wszystkie nasze wysiłki i środki powinniśmy dziś skoncentrować na powstrzymaniu nadciągającej katastrofy klimatycznej,

zamiast marnować je na inwestycje, które za chwilę będą w najlepszym razie niepotrzebne.

Co więcej, odpowiedzialny polski rząd i samorządy powinny już teraz (a raczej już dawno temu) zacząć wszelkimi sposobami zniechęcać obywateli do podróży samochodami osobowymi. Przy okazji rozwijając i promując transport zbiorowy, w tym kolej. Nic takiego nie ma miejsca, a przynajmniej skala tego typu działań jest zupełnie nieadekwatna do powagi sytuacji, w której się znaleźliśmy.

Niestety, w Polsce zarówno wielu polityków, urzędników, publicystów, a także bardzo duża część społeczeństwa wciąż zachowuje się tak, jakby nadchodzące załamanie ziemskiego systemu klimatycznego miało mieć miejsce na innej planecie. Gdyby było inaczej, to czy krajowych drogach i na ulicach polskich miast widzielibyśmy tyle samochodów, co obecnie? Samochodów, które w dodatku nie jeżdżą bynajmniej na prąd ze słońca lub wodór z elektrolizy, lecz każdego dnia emitują w sumie do atmosfery ogromne ilości dwutlenku węgla.

Tak, też wolałbym żyć w świecie, gdzie można bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia zatankować do pełna i na przykład wyskoczyć na weekend nad morze. Albo codziennie odwozić dziecko do szkoły samochodem. Ale my nie żyjemy w takim świecie. I chyba powinniśmy sobie to wszyscy szczerze powiedzieć, jakkolwiek niełatwe, nieprzyjemne i niewygodne by to nie było.

„Rozsądek” – szaleństwem, „szaleństwo” – rozsądkiem

Widać coraz wyraźniej, że to co do tej pory wydawało się działaniem jak najbardziej rozsądnym, obecnie jest czystym szaleństwem. Na przykład choćby właśnie budowa nowej drogi ekspresowej. Nawet jeśli nie prowadzi ona przez cenne przyrodniczo tereny, a budowana jest z myślą o lepszym połączeniu słabo skomunikowaniu krajów naszej części Europy czy różnych rejonów Polski.

I w drugą stronę: to co wciąż jeszcze tak wiele osób – wierzących w kompletnie oderwaną od rzeczywistości, absurdalną opowieść o ciągłym wzroście i rozwoju mierzonym jedynie przez PKB – uważa za przeciwną rozwojowi i postępowi histerię, jest głosem przyzwoitości, współczucia i rozsądku. Żeby to dostrzec, wystarczy wybiec wyobraźnią już nawet nie dwa, ale raptem krok w (najbliższą) przyszłość. No chyba że ktoś ślepo wierzy w „niewidzialną rękę rynku” i jednocześnie wytrwale ignoruje ustalenia nauki dotyczące przyczyn i konsekwencji zmiany klimatu. Wtedy dostrzec się tego faktycznie nie da.

Czego potrzebujemy?

Nie tylko wspomnianych ograniczeń (w tym po prostu: samoograniczenia się) w korzystaniu z prywatnych samochodów osobowych i kampanii edukacyjnych na ten temat.

Potrzebujemy też znacznie bardziej niż do tej pory realistycznej, trzeźwej i surowej oceny wszelkich – nie tylko drogowych – inwestycji infrastrukturalnych pod kątem ich wpływu na środowisko, w szczególności na ziemski klimat. A w konsekwencji: czegoś na kształt moratorium – jak chciał tak zwał – na inwestycje, które z takiej perspektywy są szkodliwe lub choćby po prostu niepotrzebne. Nawet na te, które mają już wszelkie pozwolenia i których realizacja lada chwila ruszy. Ba, nawet na te inwestycje, które już rozpoczęto!

Gdyby ktoś z Państwa przygotował w tej sprawie odpowiednią petycję, z radością się podpiszę i w miarę swoich bardzo skromnych możliwości zrobię co wszystko, by jak najwięcej ludzi ją podpisało.

Źródło:SmogLab

Komentarze

03.06.2019 18:19 pole torsyjne

już dawno pozbyłem się automobilu bo nie chcę przynależeć do pasożytniczej części ludzkości,
teraz kiedy już wiem co znaczy żyć na Ziem turururum

03.06.2019 19:55 Marek Marszałek

Po godzinie 18 przybyłem z 60 km kursiku złomowego. To rekordowy dystans tego roku.
Spędziłem prawie dwie doby na terenie, w okolicy BPN we wrześniu 2013 wiem jak to wygląda. Podobnie jak góry chronią góry tak bagna chronią bagna.
Dla mnie człeka który przebył na rowerze całą Polskę i używa roweru jako narzędzia pracy
ten tekst jest kosmiczny. Pisałem że moja rodzina naród są przesiąknięci obecnie zwłaszcza liberalizmem i elementami komunizmu czyli wszechobecnej kontroli z listą rzeczy które już stukałem. Dla mnie Polska to kraj w sumie totalitarny tylko, że już nie tak jak za PRL-u bo np. można się swobodnie po kraju poruszać i cie Milicja nie zwinie.
Poza tym że jeżdżę dużo na rowerze także chodzę, zwłaszcza na spacery z
psem Neronem, rocznie jest to ponad 1000 km. Też biegam rekreacyjnie przede wszystkim dla statystyk na endomondo. Nawet nie będziemy, nie długo na super wydajnych rowerach pomykać.
Rozwala mi mózg jakiekolwiek docenienie automobilowegoskurwysyństwa w tym bryku.
Codziennie nie tylko giną nikczemnicy (niewinni też ) ale o kalekach się już nie bardzo mówi. Jeszcze bardziej kuriozalne jest czerpanie przez państwo ogromnych zysków z trucizny jaką jest alkohol i papierosy które zabijają wielokrotnie więcej niż as.


Dobra ale co mnie śmieszy w takim ujęciu, że dlaczego skuter czy motor nie wymieniacie jako alternatywę dla 1,5-2 tonowego kloca metali i plastiku. Jest to tak zabawne jak tekst, że jak zabraknie prądu to cofniemy się do epoki kamienia łupanego he he. AS poruszają się w gigantycznej ilości zdrowi ludzie, bardzo mnie to wkurwia. Nie rozumiem po co jest komunikacja miejska i absurdalne ceny biletów. Dziwne to bo dałem rady z okolic Krakowa dojechać do Gdańsk a tu ludzie parę kilometrów potrzebują as albo km. Rozumiem że są ludzie niepełnosprawni ale przecież są lekkie pojazdy elektryczne. Nie potrafię uwierzyć że km jest tańsza od chodzenia, biegania, jazdy na rolkach, hulajnogi czy roweru.
Fakt jest jednak taki że stary czy brat jeździ te 1000 m as a ja jadę na wczasy 1000km rowerem. Dla mnie to jest normalne jak oddychanie i nawet mi myśl nie przejdzie aby pragnąć
takiej durnoty która dosłownie morduje życie wszelkie. Jestem biocentrystą, ozecentrystą, ostatnio nawet staram się być weganinem ale to nie wygodne bo sam bym se musiał ciastka i lody zrobić aby były pozbawione mleka. Mięsa ssaków i ptaków nie jem od okolicy najpiękniejszej dziewiczej wyprawy po wschodniej i środkowej Polsce, około 2400 km w 33 dni w pełni udanej we wrześniu i październiku 2013 roku. Przytoczę tutaj mądrość którą przekazał mi Ryszard Kulik że jeśli masz szeroką świadomość to zmiana postawy, konsumpcji przyjdzie sama. Niestety dla większości
ograniczy to tylko fizyczny przymus.

04.06.2019 0:00 ŚWIATŁOLUB

Warto sobie przypominać, że "drapanie" w telefonie filmików - mobilna smartfonia też generuje w atmosferze CO2 i to są już poważne ilości: https://exignorant.wordpress.com/2019/06/02/cyfrowa-planeta/

04.06.2019 11:41 pole torsyjne

nie mam takiego smartfona i nie piszę tego jako jakieś alibi tylko dobry przykład że to zbytek zbyteczny
i gwałt na własnej psychice.
https://www.youtube.com/watch?v=3FsSpfb9wdw

05.06.2019 8:23 Bogdan

W Polsce to nie przejdzie ludzie za byle czym jadą samochodem no chyba że zabraknie paliwa posiadanie samochodu to kwestia prestiżu społecznego , frajerzy nieudacznicy tłuką się busem lub pedałują w pocie czoła Szlachta automobilowa będzie walczyć do upadłego by wybetonować co się da

05.06.2019 9:05 Tadek

Panowie, zgadzam się z treścią artykułu, ale Wasze wpisy czynią z ZnR bardzo radykalny portal.
Sprawa jest poważna i należy działać natychmiast. To się zgadza.
Ale proszę Was nie róbcie tu sekty anty cywilizacyjnej.

05.06.2019 11:06 pole torsyjne

@Tadek
moje wpisy mają charakter artystyczny i jako takie nie powinny podlegać cenzurze.
to są moje smętne wiersze
chociaż domyślam się że jestem poetą drugiego sortu

05.06.2019 14:33 Carlinfan

@TADEK
Nalezy spojrzeć prawdzie w oczy, iż cywilizacja tworzona przez obecne elity jest rakiem tej Planety.

05.06.2019 18:44 Logic

@Tadek
Przeciez wszyscy tu wiemy ze nie da sie nic zrobic.
50 lat temu było robic.
Niektórzy tutaj nawet kupują paliwozerne auta i emitują na potegę.

06.06.2019 7:51 wsciekly_kot

@Logic
Pieprzysz.
Zawsze można, i trzeba, dawać przykład. Nie można wymagać od innych jak się nie wymaga od siebie. W najgorszym razie daje to satysfakcję że próbowałeś....

06.06.2019 12:52 Logic

@wsciekly_ kot
Sam pieprzysz, to leć działaj i walcz z wiatrakami.

06.06.2019 16:17 wsciekly_kot

@logic
Zbieram puszki i śmieci po rowach. Choć pukają się w czoło.

06.06.2019 16:53 Logic

@Wsciekly_kot
No to zbieraj uczciwie dalej :D

06.06.2019 20:38 WJ

@LOGIC
Na portalu, poza WSCIEKLY_KOT -em i mną, jest z pewnością kilka Osób uprawiających tę "dyscyplinę". Może do Nas dołączysz ? ;):)
Na jutro udało mi się zaktywizować grupę harcerzy, więc będę miała towarzystwo, w praktykowaniu śmieciozbierania.

06.06.2019 21:02 Logic

@WJ
Nie dzięki nie bede po kimś smieci zbierał.
Swoje segreguję to wystarczy.

07.06.2019 7:03 Carlinfan

@LOGIC
Widzisz, tutaj prezentujesz szkodliwą ignorancję, gdyż warto jako hobby zbierać śmieci i dawać przykład. Z drugiej strony, gdy widzisz że ktoś śmieci w miejscu do tego nie przeznaczonym warto zwracać uwagę, a czasem dać po pysku gdy słowa nie wystarczają ;)

07.06.2019 7:10 Logic

@Carlinfan
No to tylko po ryju moge komus dac zwłaszcza jak
smieci w lesie.
Bo tez mnie to razi.

07.06.2019 11:47 PL

E-śmieci i metale ziem rzadkich

Według raportu ONZ cywilizacja przemysłowa wytwarza 50 milionów ton odpadów elektronicznych i elektrycznych rocznie. (Ta astronomiczna liczba nie powinna dziwić – samych smartfonów sprzedano w 2018 r. 1,56 miliarda sztuk.) Ważą one więcej od wszystkich samolotów komercyjnych, jakie kiedykolwiek wzbiły się w powietrze. Tylko 20% tego bezmiaru poddaje się recyklingowi.

Organizacja pozarządowa Basel Action Network ustaliła, iż Unia Europejska wysyła do krajów Trzeciego Świata około 350 tysięcy ton odpadów elektronicznych i elektrycznych rocznie (kategoria ta obejmuje też urządzenia AGD). Praktyka pozbywania się e-śmieci prowadzi do lokalnego skażenia środowiska na ogromną skalę – w każdym sezonie zabija ono 4 miliony osób. Presja, by urządzenia były mniejsze i bardziej wydajne poważnie zwiększa koszty recyklingu. Ilość energii potrzebna do odseparowania i odzyskania metali rośnie, co jest funkcją złożoności układu.

Kopalnia metali ziem rzadkich


Wyścig o zapewnienie dostępu do pokładów metali ziem rzadkich potęguje wylesianie i zanieczyszczanie krajobrazów głównie w Afryce i Azji. Służba Geologiczna USA definiuje ziemie rzadkie jako grupę 17 pierwiastków – w jej skład wchodzi m.in. żelazo szare i srebrzyste metale błyszczące, które są zazwyczaj miękkie, plastyczne, ciągliwe i reaktywne. Warunkują one istnienie cyfrowej cywilizacji technologicznej. Bez nich niemożliwe byłoby wyprodukowanie smartfonów, turbin wiatrowych, obiektywów kamer, magnesów, systemów rakietowych czy elektrowni jądrowych. Chiny kontrolują około 95% światowej podaży, z czego blisko połowa pochodzi z Baotou – 2,5-milionowego miasta w autonomicznym regionie Mongolii Wewnętrznej.

Przetwarzanie metali ziem rzadkich to jeden z najbrudniejszych interesów. Ich ruda często zawiera materiały radioaktywne (m.in. tor), a „oddzielenie pszenicy od plew” wymaga zastosowania ogromnych ilości rakotwórczych toksyn – siarczanów, amoniaku i kwasu solnego. „Obróbka” jednej tony ziem rzadkich generuje 2 000 ton zabójczych odpadów. Firmy wydobywcze z Baotou odprowadzają do potężnych rezerwuarów 10 milionów ton trującego szlamu rocznie.

Największa kopalnia odkrywkowa – zlokalizowana 120 kilometrów od miasta w okręgu górniczym na pustyni Gobi – ma głębokość 1 000 metrów i rozciąga się na 48 kilometrów kwadratowych (na zdjęciach satelitarnych NASA z 2012 r. jest widoczna jako jeden z wielu gigantycznych, czarnych kraterów, w których bez śladu zniknęłyby plamki pobliskich osiedli mieszkaniowych). Największy na świecie zbiornik odpadów kopalnianych – niekończąca się przestrzeń lepkiej szarości – zbudowała w latach 50. XX w. Stalownia Baotou. Przez ostatnie 20 lat jego trująca zawartość przenika do wód gruntowych i spływa do Żółtej Rzeki, głównego źródła wody pitnej znacznej części północnych Chin.

Tymczasem trwa wyścig, by złamać chiński monopol. Pod koniec 2018 r. japońscy naukowcy triumfalnie ogłosili odkrycie 16 milionów ton metali ziem rzadkich. Tak się składa, że złoża znajdują się na głębokości 6 000 metrów pod obszarem dna oceanicznego o powierzchni 2 500 kilometrów kwadratowych. Pozyskanie 1000 ton metali wymagałoby usunięcia ponad miliona ton „osadów morskich”. Eksploatacja znaleziska zniszczyłaby liczący tysiące kilometrów habitat w zachodnim rejonie umierającego Pacyfiku i wpompowała do atmosfery miliony ton CO2. Branżowi eksperci postarają się, by nastąpiło to jak najszybciej – opracowują już „opłacalną” metodę wydobycia minerałów.

https://exignorant.wordpress.com/2019/06/02/cyfrowa-planeta/

07.06.2019 13:05 WJ

@CARLIFAN
Czasem przeklinam widząc wyrzucone nowe śmieci, ale może skuteczniejsze jest "dawać popysku" :);)

Staram się zwracać śmiecącym Uwagę, strasząc tych prozdrowotnych ( czyli większość :)) waszechobecnością mikroplastiku, także w ludzkich organizamch, co potwierdzają badania...
Trochę to mało nadziejne działania, ale lepsze od bierności...

07.06.2019 14:23 Carlinfan

Szczerze to śmiecenie w lasach tyczy się tylko bogatych, bo jaki biedny ma odpowiednio pojemny samochód by jeździć z worami śmieci... W drugą stronę, bogaty nie będzie tracił czasu na zbieranie śmieci bo on bogato i aktywnie spędza swój wolny czas.

08.06.2019 11:34 Wojtek Sz.

Jeśli chodzi o transport, to jeśli nie chcemy zrezygnować z jeżdżenia wszędzie samochodem, musimy wprowadzić elektromobilność (na druty czy wodór wszystko jedno) opartą o OZE. Alternatywą jest poruszanie się wyłącznie transportem publicznym (także na jakieś paliwa alternatywne) oraz rowerami i pieszo - gdyby elektromobility nie wypaliła. Droga po środku, to ograniczenie jeżdżenia i elektromobilnosć też w ograniczonym zakresie.

Prawda jest jednak taka, że prawdopodobnie w pewnych częściach świata będziemy jeździć na potęgę na prąd bez ograniczania mobilności, a w innych miejscach świata ludzie będą chodzić tylko na piechotę. Nierówności się prawdopodobnie pogłębia.

08.06.2019 13:01 WJ

@CARLINFAN
W lesie i przy drogach leżą głównie opakowania po napojach i jedzeniu z dyskontów, więc śmiecących raczej łaczy bezmyślność niż stan konta.

09.06.2019 9:32 Felek

Regularnie w moim rowie przydrogowym, znajduję puszki po piwie, szklane małpki, opakowania po czipsach, pudełka po papierosach, puste butelki plastikowe itd. Proceder nasilił się odkąd pobudowali w tym miejscu chodnik. Jestem przekonany, że większość z tego to dzieło turystów z miasta. Przyjechali sobie nad jezioro a po drodze jeb, śmieci do rowu. Nie ważne, że to czyjeś i byłby jednak przyjemniej gdyby nie zaśmiecać łąki i nasadzeń drzew. No ale jak to nie jego to ma to w dupie. Jednemu wsadziłem to wszystko przez okno z powrotem do auta, bo akurat szedłem na spacer i kazałem natychmiast spierdalać. Odjechał ze swoimi śmieciami rozsypanymi w środku z czerwoną gębą. Na ile zadziałało to nie wiem, niestety przyjezdnych tu nie brakuje.

A co do elektromobilności, to zapewne będzie klapa. Korporacjom nie opłaca się wypuszczanie produktu 5 razy lepszego niż poprzedni za tą samą cenę co poprzedni. Najwygodniejszy jest postęp 1-5% na rok i najlepiej z wzrostami cenników. Co to oznacza? Ano to, że auta elektryczne mogłyby stać się faktem ale to nieopłacalne dla korporacji mających patenty w garści. Stąd autka owszem istnieją ale są horendalnie drogie i to się nie zmieni szybko. Tym bardziej jest to nieopłacalne dla szarych ludzi. Nie wyrobimy. W dodatku poczucie beznadziejności i bezsilności dopada wiele osób uświadomionych, a nieuświadomieni nawet nie chcą być uświadomieni. Bo im jest wygodnie zwodzić siebie i innych, że tak jak jest będzie zawsze. Niech ktoś inny cos zrobi. Tylko, że właśnie ktoś coś cały czas robi, nieprzerwanie od dekad. Zarabia na głupocie i bierności masy ludzi. No ale ale, im jest na rękę nagłaśnianie kryzysu bo na nim zarobią! Zarobią niesamowite pieniądze, bez względu na to czy będziemy mieli +2 stopnie C do końca stulecia czy 0 czy +8 czy +15 czy -2. Rozgrywają nas jak chcą a my wierzymy i tylko wzdychamy, póki jeszcze możemy złapać oddech.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto