Tam gdzie nie dali rady ekolodzy, poradziły sobie polskie rządy

Kilka tygodni temu Arcelor Mittal zapowiedział, że tymczasowo wstrzyma produkcję w nowohuckim kombinacie. Niemal natychmiast pojawiły się głosy, że są to hiobowe wieści dla Krakowa. Internauci raczej się z tym nie zgodzili, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że jest to jedynie objaw większej choroby i początek dyskusji, w której podnoszonym argumentem będzie z pewnością konieczność ograniczania – na wzór wschodni – regulacji środowiskowych.

Albo raczej licznych dyskusji, które będą się pojawiać za każdym razem, kiedy zakład konsumujący potężne ilości energii będzie się z jakiegoś miasta zwijał. Uprzedzając je więc, trzeba im zapewnić właściwy kontekst. Deklaracja Arcelora – która po uważnym przeczytaniu robi wrażenie tego, że firma zdecydowała się zagrać va banque w toczących się negocjacjach dotyczących rządowych dopłat do energii dla branży energochłonnej – wyraźnie wskazuje na to, że problemem w Polsce stają się ceny prądu. Komentarze, które pojawiły się po niej w branżowej prasie [vide: BiznesAlert] wskazują, że to może być początek większej fali. Co jest prawdopodobne, bo jeżeli będziemy się kurczowo trzymać prądu z węgla, to ten będzie droższy.

Polska jak Kubuś Puchatek

Będzie droższy, bo jest duża presja na to by rosły ceny emisji CO2, co nie jest jednak unijnym planem wykończenia polskiej gospodarki, a planem na to, by kraje członkowskie zachęcić do systematycznego zmniejszania udziału paliw kopalnych [czyt. węgla] w produkcji energii i zastępowania ich źródłami odnawialnymi. Jeżeli więc prąd będzie drożał dalej – a jak nie zmienimy polityki, to będzie – te zakłady, dla których rachunki za energię stanowią istotny składnik kosztów, będą się z Polski zwijać i zabierać do innych krajów. Nawet niekoniecznie azjatyckich. Konkurencyjni mogą okazać się nawet nasi zachodni sąsiedzi, gdzie wyższe koszty pracy, będą rekompensować niższe ceny energii. Tym bardziej, że te pierwsze w miarę postępującej automatyzacji będą tracić na znaczeniu. Mówiąc krótko: jeżeli produkcja będzie zużywać dużo prądu, to taniej będzie postawić fabrykę w Niemczech i płacić niemieckie pensje oraz niemieckie rachunki za prąd, niż postawić fabrykę w Polsce i płacić polskie pensje i polskie rachunki za prąd.

Nie zmieni tego pielęgnowania azjatyckich standardów w ochronie środowiska, choć z pewnością pojawią się głosy, że winni temu, co się dzieje, są ekolodzy, którzy starają się zmusić inspekcję do działania. Dopłaty mogą to zmienić na moment, ale bez leczenia choroby – tą jest zahamowana transformacja energetyczna w stronę bezemisyjnych źródeł energii – migracja zakładów będzie się tylko odsuwać w czasie. Najgorsze w tym jest być może to, że winić będziemy mogli jedynie własną głupotę. Że jeżeli nic nie zrobimy, to w długiej perspektywie będzie coraz drożej, wiadomo było od bardzo dawna i jedynym powodem, dla którego teraz z tego powodu obrywamy, jest to, że kolejne nasze rządy zachowywały się jak Kubuś Puchatek.

Ten – jak może wiecie – był misiem sympatycznym, ale obdarzonym bardzo małym rozumkiem. I kiedy czegoś się bał, zakładał sobie na łebek garnuszek po miodku. Wychodził bowiem z założenia, że jeśli on nie będzie widział „stracha”, to „strach” nie zobaczy jego. I tak właśnie w tych sprawach zachowuje się Polska: liczy, że jak założy sobie na głowę garnuszek, to „strach” jej nie zauważy. Tymczasem „strach” widzi nas doskonale, bo naiwnością jest sądzić, że da się ukryć przed zmianą klimatu, która jest powszechnie uważana za najważniejsze wyzwanie międzynarodowe.

Polak i przed szkodą, i po szkodzie…

Jedną kwestią jest to, że głupi byliśmy przed szkodą. Przeczytałem jednak dzisiaj deklaracje polityków dotyczące pomocy dla kombinatu. Ich treść – nazwiska pominę, bo są nieistotne, a partie polityczne za bardzo się od siebie nie różnią – zdradza dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że do kierowania sprawami 40-milionowego kraju, a tutaj nawet całego kontynentu, pretendują ludzie, którzy nie rozumieją najistotniejszych toczących się na świecie procesów lub – to nawet gorzej – decydują się o nich nie wspominać, by znaleźć opowiastkę, która ich zdaniem trafi do wyborców.

Drugą, że wciąż aktualne jest powiedzenie: „Polak i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.

O ile bowiem przez lata szkody nie było i dało się udawać, że procesy o których głośno trąbili fachowcy oraz branżowa prasa nie istnieją, to co powiedzieć o tym, że kiedy zaczęliśmy odczuwać ich skutki, większość planów „ratowania sytuacji” da się zawrzeć w jednym słowie: „dotacje”? Ewentualnie wskazywano, że koszty emisji trzeba przerzucić z producentów na konsumentów.

W zasadzie nikt nie mówił o tym, że – jeżeli w ogóle chcemy, by branże produkcyjne miały w Polsce przyszłość – przede wszystkim trzeba podjąć kroki, które pozwolą w długim terminie obniżyć ceny energii. To da się zrobić bardzo prosto. Przykładów nie brakuje. Robi się to inwestując w rozwój bezemisyjnych źródeł. To oczywiście kosztuje i to niemało. Kosztują jednak także dotacje. A różnica między inwestycją i dotacją jest oczywista. Ta pierwsza daje nadzieję na to, że pieniądze się odzyska. Ta druga – zwłaszcza kiedy jest to dotacja do bieżących kosztów działalności – powoduje, że pieniądze znikają. Niekiedy, dosłownie, w wielkim piecu.

Rząd wyręczył ekologów

Całą rzecz da się więc podsumować mówiąc, że paradoksalnie stało się tak, iż antyśrodowiskowa polityka kolejnych polskich rządów może doprowadzić do realizacji scenariusza wykraczającego poza marzenia najdalej idących ekologów. Ci ostatni bowiem – wyłączając skrajne przypadki przedsiębiorstw, które swoje sąsiedztwo zatruwają w niedopuszczalny sposób – bardzo rzadko postulowali zamykanie zakładów przemysłowych. Tymczasem uporczywe bojkotowanie i blokowanie przechodzenia z węgla na bezemisyjne źródła energii, może do tego doprowadzić.

Źródło: SmogLab

Komentarze

20.05.2019 15:52 wsciekly_kot

Tia, już od długich lat na "wysokienapięcie.pl" opowiadają o skutkach "planu" naszego "rządu" na ceny energii. W czym i poprzednicy maczali paluszki robiąc tylko dobre wrażenie. Ale szczyt wszystkiego mamy teraz w chaotycznychpróbach sterowania cenami prądu. Ach komuna w czystej postaci
:-)

20.05.2019 18:27 Marek Marszałek

Fajna końcówka tekstu; " przechodzenia z węgla na bezemisyjne źródła energii" he he ale jaja.
Tak leci czerwonawy dym z tej Huty, ale szybko rozwiewa to wiatr w przeciwieństwie do nikczemnego trucia między innymi przez wujcia Tomcia i mojego starego który '"nawrócił się" i nie pali już meblami. Lato się zbliża a dziady kopcą czym popadnie . Starzy wypełnieni komunizmem i liberalizmem, uważają że każdy robi co chce. Są przesiąknięci antykatolicką ideologią a śmiało co niedziele i święta śmigają do kościoła.
Słabo mi poszło dziś, jest fatalna aura, boje się przerażającej burzy. Dziś dopieprzył się do mnie robol z łopatą przy drodze zawodzący nade mną. Odparłem mu, że on jest właśnie niewolnikiem. Bardzo rzadko dyskutuje z tym ciemnym, polskim ludem.
Tutaj piszecie o rządzie że prowadzi absurdalną politykę. Polacy z którymi dyskutowałem w całej Polsce gdy mozolnie przetoczyłem się po wszystkich województwach, wszędzie są tacy sami. Państwo polskie jest emanacją ogólnej ciemnoty Polaków czyli mojego ojca, matki, brata kuzynów itd. Tak naród to taka wielka rodzina. Niby mówimy jednym językiem, wierzymy w masę kulturowych zabobonów a dla mnie ojciec i matka są obcy ideowo, podobnie jak cała reszta. Z pewnością bliski mi jest taki Ryszard Kulik czy Marcin Popkiewicz, których nigdy w życiu nie spotkałem ale jak powiada PŚ :„ z głębokości serca usta mówią”.
Jestem człekiem słabych nerwów i psychiki. Pewnie bym oszalał albo znikczemniał do reszty gdyby nie ten pogardzany przez polaczków złom. Ale napiszę też iż wiele miesięcy temu, przyleciał do mnie gościu z workiem puszek, jako pretekstu do zagadania. Zapytał się grzecznie, dlaczego taki zdrowy, dobrze zbudowany człek zbiera złom. Odpowiedziałem mu że nie mam mentalności niewolniczej a dowolna inna działalność gospodarcza była by zbyt absorbująca a ja mama bardzo wiele zainteresowań, skopiuje kilka;
-elektronika (zwłaszcza analogowa)
- mechanika/elektromechanika
- nauka programowania/programowanie w C/C++, odrobine Asembler, Python (GNU/LINUX)
- filozofia zdrowego rozsądku
- energia odnawialna a szczególnie hydroenergetyka
- astronomia, astronautyka
- wszelakie majstrowanie, budowa maszyn i urządzeń, narzędzi
- opracowywanie zamienników, alternatyw przemysłowych produktów
- poszerzenie umiejętności matematycznych i wykonywanie interesujących obliczeń
- podróże rowerowe
-dzikie rośliny jadalne i te udomowione

Zgadzam się z duchem ZNR. Piszę te zdania kiedy jestem poruszony emocjonalnie. Sekcja komentarzy od lat potwierdza moje zdanie na temat narodu z którym jestem w konflikcie.
Parę miesięcy temu świadomy nieuchronnej katastrofy gospodarczej, przemogłem niechęć do
robienia śladów w internecie aby być na celowniku tajnych służb, które na bank inwigilują
wszystkich nieposłusznych. A dobrze, jestem dumny, że czytający moje e-malie agenci, będą mogli
dowiedzieć się czegoś nowego i ładnie to napisane, aż sam się dziwie, że sam to wystukałem.
Pamiętajcie że Wielki Brat ma moc, puki istnieje obecny system. Zobaczcie że nawet na youtubie istnieją treści prawdziwie przeciwne systemowi, puki mają bardzo mało wyświetleń, najbardziej zapadł mi tekst o wolnej kulturze którą wspieram w postaci projektu wolnego oprogramowania albo gościa który słusznie, nazwał kapitalizm, systemem w którym nie ma żadnych zasad. Oczywiście że nasi kapitalistyczni władcy mogli by zablokować wolnych ludzi ale pewnie nie robią tego aby zachować pozory może też robią eksperyment socjologiczny. Napiszę to jeszcze raz internet od samego początku był pomyślany jako banalny do inwigilacji i kontroli gdyż nie opiera się na rozproszonej sieci radiowej komunikacji, która wysyła zapytania do maszyn w zasięgu tylko na gigantycznych, pożerających rzeki kopalin megaserwerowniach. To nie jest teoria spiskowa. Koncesje, patenty, licencje są po to aby miażdżyć wolność i spontaniczną inicjatywę.
Prawda to oczywista można sprzedawać i kupować na co system zezwala. Tylko że już o tym Marcin jakoś nie pisze. Na pewno totalitarny system jaki zwalcza wolnych ludzi , nie zbuduje świata OZE. Dziwne jest że nasi kapitalistyczni właściciele pozwolili na dystrybucje paneli słonecznych, kolektorów, turbin bo gdyby jakaś rodzina narodowa, mądrze to wykorzystała stracili by kontrole i zyski. W Polsce robi się to ustawami, ograniczającymi nabywanie gruntów albo kuriozalnymi pozwoleniami na budowę. Muszę jeszcze poprawić tekst a tracę już zapał edytorski.

21.05.2019 0:08 Jarzyna

@ MAREK MARSZAŁEK

Rozumiem, ze jeśli ktoś kopie rowy Od razu jest ciemny ludem dla Ciebie?

Brawo typowy "inteligenciki", co uważa się za guru i jego życie jest najlepsze.

Jeśli tak maja wyglądać elity to nie dziwota, ze w kraju jest jak jest.

21.05.2019 6:04 Rafał

Teraz bycie inteligentem jest proste, wystarczy czytać wyborczą i oglądać TVN.
Jakiekolwiek książki nie są wskazane.

21.05.2019 7:23 Felek

A może w ogóle najlepiej zrobić taką cenę prądu, żeby nikogo nie było stać? Ani firm ani prywatnych właścicieli majątków? Będzie to ruch bardzo pro ekologiczny bo gospodarka siądzie = brak dotychczasoqych emisji. Rozpadnie się wszystko jak domek z kart na wietrze i po kłopocie. Skoro jest do dupy to po co udawać i dalej żyć w ten sposób.

A teraz do rzeczy.
Niektóre państwa EU zrobiły sobie biznes na pozwoleniach na emisję - to jest fakt. Zyskuja za stratą tych państw mniej zdecydowanych na wcześniejsze zadbanie o swój sektor energetyczny. Stosują metody z czasów kolonialnych tylko tym razem w bardziej wyrachowany sposób. Wtedy, w Afryce kamer i video nie było, by nagrać ich niecną grabierz ale w wypadku Europy i czasów informatyzacji trzeba taki proceder okrasić chociaż odrobina racjonalizmu.

Z tego co się już naczytałem, wnioskuję, że cel jest jeden - depopulacja. Nie chcą przekroczyć 9-10 mld ludzi. Następnie stopniowe wypłaszczenie populacji i jej spadek. Narzędzia tego procederu:
- Słabe jedzenie
- Fałszywa medycyna
- Zanieczyszczenia środowiskowe (metale ciężkie i elementy radioaktywne)
- Pozbawianie ludzi wiedzy i możliwości dbania o siebie, samodzielności w pozyskiwaniu jedzenia i leków
- Osłabienie organizmu z powodów wyżej wymienionych
Ogólnie więc płynnie obniżą naszą oczekiwaną długość życia z rzekomych 80 lat do 55-60 maksymalnie. To tak samo jak z obniżaniem godzin świecenia żarówek. Zeszli z kilkunastu tysięcy do 1000 godzin i ogłosili wielki sukces (marketingowy) dla ich kieszeni. Warto obejrzeć dokument pt spisek żarówkowy, to także fakt. To samo robią z ludźmi. Niestety, tylko nikt nigdy nam tego nie powie.

21.05.2019 7:32 pole torsyjne

jeżeli o książki chodzi to chciałbym polecić książkę pod tytułem "lato leśnych ludzi" z której kart bije po oczach umiłowanie przyrody oraz nawet krzewienie ducha patriotycznego ma tam miejsce . czytelnik jest świadkiem procesu przemiany niedojrzałego ucznia z
"Coto" w bohaterskiego "Orlika Bojowego"
autor Maria Rodziewiczówna oprawa miękka
natomiast z rzeczy technicznych chciałbym polecić, o takie coś https://www.youtube.com/watch?v=m9blPr1X-2A

21.05.2019 12:53 WJ

@MAREK MARSZAŁEK
Intrygująco komentujesz :)

Pisz częściej , jeśli Twój "zapał edytorski" pozwala.

Mam nadzieję, że wykorzystujesz swój potencjał intelektualny w swoim środowisku dla "czynienia Świat lepszym miejscem".



Cieszę się z deszczu ( zawsze mi mało).

21.05.2019 16:14 Carlinfan

@FELEK
dotknales ważnego dla ekologii problemu, którego ZnR nigdy nie podjęło.

22.05.2019 0:38 Adam Lisiecki

@Marek Marszałek
Zapewne przeceniasz Wielkiego Brata. A pycha( ciemny polski lud, gawiedź, polaczki - tak, tak, z obfitości serca mówią usta) i poczucie wyższości każe Ci myśleć że akurat Ciebie mają na celowniku. A tymczasem Wielki Brat jest nieudolny jak psi ch... Próbuje, ale mu nie wychodzi. Szuka np dodatkowych pieniędzy i wysyła kontrolerów. A i tak kupa firm prowadzi podwójną ksiegowość i w d.. ma kontrole. A takich środków żeby na każdej budowie postawić policjanta Wielki Brat nie ma i nie będzie miał. A że niektórzy sa tak głupi że sami mu się podstawiają np. na Faceboczku, to ich problem.
"Na pewno totalitarny system jaki zwalcza wolnych ludzi , nie zbuduje świata OZE"
Ty ze swoim podejściem do ludzi( tak, tak, z obfitości serca mówią usta) też nie.

22.05.2019 12:49 WJ

Czuję potrzebę usprawiedliwienia mojej deszczowej radości, którą się wczoraj spontanicznie podzieliłam.
Przyjęłąm wąską perspektywę swojej wysuszonej, umęczonej okolicy, a gdy szerzej "spojrzeć" to Innym ulewy niosą zniszczenie. To przykre.

23.05.2019 11:47 Carlinfan

@WJ
Natura to nei maszyna, która da tyle deszczu i słońca ile potrzeba. Od zarania dziejów, takze tych przed diabelska rewolucja przemysłowa, były susze, nadmierne opady i urodzaje. Nie da się dogodzić każdemu, bo najpierw rolnicy będą lamentowac że za sucho, a później że uprawy zgnija bo pada i nie ma słońca.
Tak samo z klimatem, w jednym miejscu będzie za ciepło a w drugim za zimno i zaklinanie klimatu straszeniem GO i tworzenie bandyckiego systemu handlu emisjami tego nie zmieni.

23.05.2019 13:01 WJ

Zgoda z Tobą
"Natura to nei maszyna, która da tyle deszczu i słońca ile potrzeba."

Jednak nasza ludzka zachłanna eksplatacja, w skali globu, sprawiła, że na tyle zakłóciliśmy pewne naturalne procesy, że nastapiłą eskalacja zmian w wyniku których tracimy Bioróznorodność, z nią fundamentalne dla Życia wartości- czyste powietrze , wodę i zdrową żywność. wkrótce dostępne ( pewnie że tylko czasowo) tylko dla najbogatszych.

Natura- Źródło mojej dobrej energii przygasa.... :) Cóż..

23.05.2019 14:37 Carlinfan

Nie zgodzę się z takim twierdzeniem. Póki co, to czego dokonaliśmy, to sama natura by mogła dokonać. Może z dużym wyjątkiem na plastik, bo niezaprzeczalnie zaśmieciliśmy Planetę ponad miarę. Cała reszta zakłócania jest czyniona przez garstkę zdegenerowanych przez pieniądz i władzę jednostek, która uważa że może robić co im się podoba, np wycinać Puszczę Amazońską, bo im się to należy, bo mają kapitał, i bo kto im zabroni. A zwykli ludzie żyją tak, jak ta garstka im pozwoli. Groteskowy jest fakt, że ta sama garstka degeneratów dyktuje nam co powinniśmy robić, aby Planetę oczyścić.

23.05.2019 16:40 WJ

Wydaje mi się, że nasze ludzkie wyobrażenie o tym co to znaczy "żyć wygodnie " czy raczej jak "być sybarytą" stoi w sprzeczności do egzystencji w harmonii z Naturą i Innymi.

W skali globalnej dowodem tego może być
antropocen- gratulacje dla naszego gatunku....

A w lokalnej perspektywie -mnóstwo paliwożernych aut przed koszonymi co tydzień trawniczkami, smród od dymu z kominów okazałych domów , wycinka przydroży, eliminacja śródpolnych zadrzwień, hałas od raczonej weekendowo sąsiadów muzyki ( o gustach milczę ;)).

Zacznijmy od siebie, Czasem usprawiedliwiam zachowania Innych i staram się skupić na włąsnych słabościach , co uwierz, jest mało komfortowe :)

23.05.2019 19:39 Carlinfan

@WJ
Ponownie się nie zgodzę. Najbogatsi żerują na absolutnie wszystkim na czym mogą. Szczególnie na ludzkich słabościach. Ich działania prospołeczne są tylko ruchami pozornymi, do tego na pokaz.
Jak można usprawiedliwiać coś takiego, że 1% populacji dysponuje ponad 50% zasobów Planety ?

23.05.2019 21:37 Cruithne

@CARLINFAN: Jest taka obiegowa informacja (piszę w ten sposób, bo nie mam do tego konkretnych źródeł), że 100 największych światowych koncernów emituje 70% całkowitej emisji CO2. Może to być zniechęcające, podobnie jak to, że 50% kapitału znajduje się w rękach 1% najbogatszych (albo 90% w rękach 10%, tyle, że tu już zalicza się zapewne większość piszących na tym forum). Tyle, że te 100 koncernów coś produkuje lub dystrybuuje, często nie są to artykuły/usługi pierwszej potrzeby. Zwykli ludzie nie są więc zupełnie bezbronni. Wystarczy przestać kupować produkty tych podmiotów, przecież nikt Cię nie jest w stanie zmusić, żebyś kupował np. coca colę. Efekt skali pomaga tym wielkim graczom w biznesie, ale równie skutecznie może zadziałać w drugą stronę. Oczywiście realnie wielkich nadziei na taką presję nie ma, przynajmniej na dzień dzisiejszy, bo większość ludzi ma wszystko gdzieś, a wielu jest po prostu zbyt mocno związanych emocjonalnie ze swoimi ulubionymi produktami, żeby chcieć cokolwiek zmienić.

@WJ: Ja od dawna przestałem się przejmować gustem muzycznym innych ludzi, bo prawda jest taka, że każdy słucha najlepszej muzyki, jaką jest w stanie zrozumieć, a możliwości modyfikacji tej cechy są dość mocno ograniczone. Natomiast zatruwanie innych swoją ulubioną muzyką, to zupełnie inna sprawa.

24.05.2019 12:43 Carlinfan

@CRUITHNE
Zwykli ludzie nie są zupełnie bezbronni ? efekt skali ? Co to za brednie ?

24.05.2019 13:01 WJ

@CARLINFAN
Niezgoda jest twórcza dla mojego samorozwoju, w którym czasem wzmacniam się na portalu odnajdując podobieństwa w percepcji Świat z większością Komentujących.

@CRUITHNE
Każdy ma prawo do włąsnej estetyki, byle szanować wspólną przestrzeń, którą odbieramy zmysłowo, (Ludzie i inne Stworzenia) bo nasunęły się, leśne "quadowe " przejaźdżki co niektórych.
Generalnie, podzielam Twoją opinię :)

24.05.2019 14:17 Criuthne

@CARLINFAN: Popatrzyłem na Twoją odpowiedź i doszedłem do wniosku, że najkorzystniejszym rozwiązaniem będzie potwierdzenie, że masz rację, jednak pisałem bzdury. Jakoś brak mi energii na snucie wyjaśnień i polemik, zamiast tego wybrałem opcję czasowej ewakuacji: weekend bez komputera i internetu. Czego i Wam wszystkim życzę :), możliwie jak najczęściej, a przynajmniej kiedyś w ogóle ;)

24.05.2019 15:20 Carlinfan

@CRUITHNE
Konkrety, a nie opowieści z mchu i paproci :)
To oczywiste, że koncerny produkują masę bezsensownych produktów, których ludzie nie potrzebują. Jednak kluczowym jest dlaczego to robią. Ano dlatego, że się to opłaca. A że przez to jest planeta cała zasyfiona to wina ludzi, a nie koncernów produkujących śmieci...

25.05.2019 18:47 mol

@Marek Marszałek
Ludzie w każdym kraju są tacy sami. Czy to Polska czy Francuska wieś ludzie mają takie same zachowania. Różną się tylko wzorce i zasady postępowania dlatego bogaty na mec podjedzie swoim Porsche pod śmietnik i po wyrzuca szkło brązowe i białe do odpowiednich boksów a Polak wszystko w kosz bo przecież każdy tak robi.

25.05.2019 18:48 mol

W Polsce znajduje wyrzucone baterie a w Belgii znalazłem wyrzucony akumulator 6v.

28.05.2019 9:49 Criuthne

@CARLINFAN: I o to mi generalnie chodziło, tyle że plątałem się w zeznaniach, ale Ty to zgrabnie streściłeś :)

Cały mechanizm jest jednak chyba nieco bardziej złożony i zapętlony: koncerny produkują jak najwięcej i jak najtaniej, żeby maksymalizować zysk, pakują do wszystkiego plastik, żeby było taniej, robią to, bo taniego produktu sprzeda się więcej, wymuszają to konsumenci, którzy chcą kupować taniej, bo kiedy jest taniej, mogą kupować więcej i tą taniochę można bez żalu rzucić do śmietnika kiedy się zepsuje lub znudzi. Do tego po stronie koncernów jest jeszcze reklama i marketing, które wpajają konsumentom przekonanie, że potrzebują wszystkiego więcej i więcej, że jeśli wychodzi nowy model, który ma dodatkową opcję, to stary należy wyrzucić i kupić nowy, żeby być na czasie. Błędne koło, którego skutkiem z jednej strony jest wzrost PKB, a z drugiej - skutkiem ubocznym są emisje i rosnące góry śmieci. To wszystko musi się zawalić wcześniej czy później, kiedyś myślałem że raczej później, teraz coraz bardziej się przekonuję, że już nie trzeba będzie na to długo czekać.

29.05.2019 10:17 Carlinfan

Ale koncerny nie są na szczycie łańcucha pokarmowego biznesu, więc cały wywód jest nieprawdziwy.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto