Nowy sezon. Zwolnij – nadciąga slow fashion

Produkcja ubrań uległa podwojeniu w ciągu raptem 15 lat. Odzież stała się niewiarygodnie tania, ale i gorsza jakościowo. To wykształciło zgubny dla planety model konsumpcji. Co powinno się zmienić w kontekście przejścia na gospodarkę o obiegu zamkniętym?

Anna K. – jak wiele nastolatek – lubi regularnie odświeżać swoją szafę, uzupełniając ją o modną odzież wyjściową i mające do niej pasować dodatki. Jako dysponująca skromnym budżetem licealistka preferuje przystępne cenowo marki, w dużej mierze korzystając z wyprzedaży. Nie przeszkadza jej to w dokonywaniu spontanicznych zakupów ciuchów, których często nie założy więcej niż jeden raz.

Trzeba przyznać, że do twarzy jej w koszulce z brokatem, podkreślających figurę spodniach czy sandałach-gladiatorkach na wysokim obcasie. Cena, jaką za tę urokliwą kreację płaci dziś planeta powoli staje się jednak nie do udźwignięcia przez ekosystem.

Naszą analizę zacznijmy od bawełnianej koszulki, która – nim jeszcze trafiła do pralki – pochłonęła niemal trzy tysiące litrów wody. Cały sektor odzieżowy szacunkowo zużywa każdego roku około 79 miliardów metrów sześciennych życiodajnego płynu na nawadnianie pól bawełny oraz jej przetwórstwo przemysłowe.

Tyle wody starczyłoby na zaspokojenie rocznych potrzeb aż 110 milionów ludzi.

Wspomniana koszulka zostawia za sobą również inny – toksyczny – ślad. Choć bawełna zajmuje tylko 3% pól uprawnych na świecie, to odpowiada za zużycie około 16% środków owadobójczych i 7% herbicydów. [->] Bawełna z upraw organicznych, chociaż również wymaga sporo wody, stanowi lepszą dla środowiska alternatywę. Zajmuje dziś jednak mniej niż 1% pól, na których uprawianych jest ta roślina.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Metaliczny nadruk na koszulce Anny przykuwa wzrok co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze – dodaje jej uroku. Po drugie – znajdziemy w nim toksyczne ftalany. Szkodliwe dla zdrowia substancje odnajdziemy również w barwniku, takim jak indygo. Jaskrawe kolory oraz atrakcyjne dla oka nadruki na sporej części ubrań możliwe są dzięki wykorzystaniu substancji takich jak miedź, arszenik czy ołów, a także takich szkodliwych chemikaliów, jak etoksylaty nonylofenolu.

Pomimo inicjatyw, jak niedawna kampania GreenpeaceDetox, naciskająca na gigantów świata mody na zobowiązanie się do ograniczenia do zera uwalniania do środowiska szkodliwych chemikaliów, brak ścisłych regulacji na poziomie globalnym wciąż umożliwia używanie toksycznych substancji.

Zerkniemy teraz na metkę Made in Bangladesh, którą znajdziemy na dżinsach Anny. Wiele firm odzieżowych przenosi produkcję do krajów rozwijających się, gdzie nierzadko dochodzi do łamania regulacji ekologicznych. Przykład? Uwalnianie (bez uprzedniej obróbki) niebezpiecznych chemikaliów do cieków wodnych, co przyczynia się do skażenia wód gruntowych akumulującymi się w organizmie substancjami, zaburzający jego gospodarkę hormonalną czy wręcz powodującymi raka.

Przemysł odzieżowy jest jednym z największych trucicieli wody – barwienie i obróbka materiałów odpowiada za 20% ogółu zanieczyszczeń przemysłowych, trafiających do rzek i jezior. [->]

Kraje tzw. globalnego południa, poza problemami z kwestiami ekologicznymi, często słyną również z łamania praw pracowniczych. Około 40 milionów ludzi co roku szyje w 250 tysiącach fabryk 1,5 miliarda najróżniejszego rodzaju odzież. Sporej części z nich odmawia się podstawowych praw, takich jak godne płace czy bezpieczne warunki pracy. Łamanie zasad BHP jest tam powszechne – pomimo tragicznych wydarzeń, takich jak katastrofa Rana Plaża w stolicy Bangladeszu, Dhace, w roku 2013, kiedy zapadnięcie się budynku pochłonęło życie przeszło tysiąca robotników.

Nawet jeśli metka Made in Europe sugerować może lepsze warunki pracy, to jednak wielu zatrudnionych w fabrykach w Europie wschodniej i południowo-wschodniej również doświadcza biedy, niebezpiecznych warunków pracy oraz różnego rodzaju form wyzysku, takich jak wymuszane nadgodziny. [->]

Jako że wytwórnie ubrań są z reguły zlokalizowane z dala od najważniejszych rynków konsumenckich spora część odzieży wędruje tysiące kilometrów, wożona paliwożernymi statkami, samolotami czy ciężarówkami. Dżinsy Anny przebyły pół świata – od Bangladeszu do Finlandii, a więc przeszło 6 tysięcy kilometrów. Koszt tej podróży jest śmiesznie niski i wynosi raptem… 20 centów.

Wiele ubrań projektowanych jest w jednym kraju, powstaje z przędzy z innego, szyte i wykańczane są w jeszcze kolejnym, po czym następuje ich transport do punktów sprzedaży. Co gorsza, koniec podróży nie oznacza automatycznie, że każdy produkt zostanie sprzedany – zamiast tego może zostać pocięty albo spalony.

Ocean brudnego prania

Ze spodniami Anny jest jeszcze jeden problem – są zrobione poliestru, a więc produktu wytwarzanego z ropy naftowej. Sztuczne materiały tego typu wymagają częstszego prania niż naturalne. Generujące przykre zapachy bakterie uwielbiają poliestrową odzież. Kiedy materiał trafia do domowej pralki zaczyna pogarszać jeszcze jeden, globalny problem, a mianowicie zanieczyszczenie oceanu plastikiem.

Poliester, nylon czy akryle – to wszystko różnego rodzaju tworzywa sztuczne. Za każdym razem, gdy zawierająca je odzież trafia do prania, do środowiska przedostają się setki tysięcy włókien. Za pośrednictwem kanalizacji oraz oczyszczalni trafiają one do rzek i oceanów, a następnie do układów pokarmowych tamtejszych organizmów na kolejnych etapach łańcucha pokarmowego.

Mikroplastiki z dżinsów Anny mogą skończyć na czyimś talerzu jako ukryty składnik następnego posiłku z owocami morza.

Również sandały-gladiatorki, które odsłaniają kostkę naszej bohaterki, zostawiają za sobą negatywny ślad środowiskowy. Produkcja pojedynczego buta skutkuje emisją 14 kilogramów dwutlenku węgla. [->] Jako że co roku powstaje aż 15 miliardów butów nie da się ukryć, że sektor ten w znaczący sposób przyczynia się do pogłębienia największego problemu naszych czasów – zmiany klimatu.

Produkcja odzieży odpowiada za emisję 1,2 miliarda ton CO2 rocznie, więcej niż loty międzynarodowe i transport morski razem wzięte.

Kleje i barwniki, używane w produkcji obuwia, zawierają szkodliwe substancje, takie jak chlorowane fenole, tribromofenol czy sześciowartościowy chrom. Zużyte buty są raczej wyrzucane niż poddawane recyklingowi, kończąc na wysypiskach, gdzie zanieczyszczają tak glebę, jak i wodę.

Góry odpadów odzieżowych rosną z roku na rok. Już po pięciu praniach tania koszulka Anny zaczęła tracić swój kształt i kolor. Wyrzuca ją więc do kosza, po czym rusza na łowy kolejnych okazji – 75% produktów odzieżowych sprzedawanych jest po cenach okazyjnych. Konsumenci – mając mniej czasu i więcej dochodu rozporządzalnego w porównaniu do poprzednich pokoleń – uznają, że taniej i wygodniej jest kupić coś nowego niż próbować naprawiać stare.

Model kup-załóż-wyrzuć

Ubrania, które Anna założyła dziś na siebie kosztowały ją mniej niż 40 euro – ich koszt ekologiczny i etyczny jest jednak znacznie wyższy. Jak duża część winy za zanieczyszczenia i marnotrawstwo tkwi po stronie milionów podobnych jej konsumentów?

– Największą przeszkodą dla powstania zrównoważonego świata mody jest dominujący w nim model biznesowy. Działające w branży firmy znają tylko jeden sposób na zarabianie pieniędzy – skupić się na szybkiej, masowej produkcji tanich ubrań. W praktyce oznacza to dominację kultury używania i wyrzucania – mówi Kirsi Niinimäki, adiunktka zajmująca się badaniem mody oraz liderka grupy badawczej Textiles Futures na Uniwersytecie Aalto w Helsinkach.

Model kup-załóż-wyrzuć prowadzi do karygodnego marnotrawstwa – coraz więcej ludzi kupuje coraz więcej ubrań i coraz większą część z nich wyrzuca. – Rynek jest przesycony. Szacunki mówią o tym, że 30% wyrobów odzieżowych nigdy nie zostaje nawet sprzedanych. Aby powiększyć sprzedaż detaliści przekonują konsumentów, że należące do nich ubrania wyszły już z mody – tłumaczy Niinimäki.

– Nadszedł czas na strategiczną, systemową zmianę. Musimy spowolnić cały proces i w kreatywny sposób podejść do tego, jak przekształcić wzorce produkcji, sprzedaży i konsumpcji odzieży. Przemysł tekstylny przyszłości opierać się musi na zasadach gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ) – tłumaczy.

Ekonomia cyrkularna

GOZ, inaczej zwana ekonomią cyrkularną, to nowy model, oferujący innowacyjne sposoby projektowania produktów, zmniejszający generowane w trakcie ich powstawania odpady i zanieczyszczenia, a także zapotrzebowanie na energię do ich wytworzenia. W tej wizji produkty nie stają się odpadami zaraz po użyciu, lecz są ponownie używane i poddawane recyklingowi po to, by wyciągnąć z nich jak największą wartość przed ich bezpiecznym powrotem do biosfery.

Duzi gracze na rynku tekstyliów już dziś eksperymentują z zamykaniem obiegu. Adidas zamienia plastikowe odpady z oceanu w wysokiej jakości obuwie, a Speedo tworzy stroje kąpielowe z wykorzystaniem resztek produkcyjnych. Kluczowym wyzwaniem na dziś są nie tyle technologie produkcyjne, co psychologia – łatwiejsze wydaje się zmienienie odpadów w buty niż zmiana zachowań konsumenckich.

– Jeszcze w latach 50. XX wieku 30% dochodu gospodarstw domowych przeznaczano na odzież. Dziś wskaźnik ten spadł poniżej 10% – i to pomimo tego, że posiadamy 20 razy więcej ubrań. One są po prostu za tanie. Musimy pozbyć się nastawienia, że moda powinna być niedroga – stać nas na zainwestowanie w lepszą jakość – dodaje.

Rośnie zainteresowanie przejściem w stronę zamkniętego obiegu w przemyśle tekstylnym, poziom recyklingu wciąż jednak pozostają niski. Profesor Niinimäki wierzy, że najszybszą drogą do zmiany tej regulacji jest wprowadzenie odpowiednich regulacji, podatków oraz kar finansowych.

Obowiązkowe oznaczenia i… podatek węglowy

– W Unii Europejskiej istnieje szereg dobrych regulacji, ale nawet najlepsze prawo jest bezużyteczne, jeśli nie jest wdrażane i monitorowane w krajach, w których produkowana jest odzież. Potrzebujemy ścisłych regulacji, które są powszechnie stosowane. Musimy stałe monitorować społeczne i środowiskowe aspekty produkcji – uważa.

Unia ogranicza stosowanie wielu chemikaliów używanych w produktach odzieżowych. Większość tego typu ograniczeń wyszczególnionych jest w unijnej dyrektywie REACH, której Aneks XVII został niedawno uzupełniony o zakaz stosowania substancji uznanych za rakotwórcze czy szkodliwe dla zdrowia reprodukcyjnego.

Komisja Europejska pracuje obecnie nad obowiązkiem określenia kraju pochodzenia tekstyliów. Metka Wyprodukowano w… ma dziś dobrowolny charakter. Brakuje również ogólnounijnych regulacji, dotyczących stosowanych w instrukcjach symboli prania oraz innych sposobów troszczenia się o odzież.

Innym cennym narzędziem ze sfery regulacyjnej byłby podatek węglowy, skłaniający do inwestowania w poprawę efektywności energetycznej w fabrykach oraz używania poliestru z recyklingu, mającego znacznie niższy ślad węglowy niż jego dziewiczy odpowiednik. Póki co jednak pozostaje on niezmiernie drogi.

Profesor Riina Antikainen, dyrektor Programu na rzecz Zrównoważonego Gospodarki o Obiegu Zamkniętym w Fińskim Instytucie Środowiskowym (SYKE), obok regulacji proponuje, by bodźce finansowe, takie jak publiczne inwestycje, kierowane były na działania wspierające rozwój cyrkularnych modeli biznesowych. – Pytania o sektor odzieżowy domagają się całościowej odpowiedzi, uwzględniającej kwestie społeczne i ekologiczne na każdym etapie cyklu życia produktu, jak również stworzenia szeroko zakrojonej mapy drogowej realizacji tego typu działań.

W roku 2049 Anna K. ma 16-letnią córkę Marię

Wiemy już, że przyszłość świata mody jest cyrkularna – co to jednak oznacza w praktyce? Przenieśmy się w przyszłość, do roku 2049. Średnia temperatura na Ziemi wzrosła powyżej dwóch stopni Celsjusza, a sporą część planety nękają susze. Większość ocalałych, żyznych gruntów przeznaczonych zostało na uprawy, a surowe regulacje mają za zadanie ochronę przed zanieczyszczeniem kurczących się zasobów wody pitnej. Samobójstwo modelu fast fashion jest czymś powszechnie uznawanym za oczywiste.

Dlatego ubranie Marii, nastoletniej córki Anny, nie generuje żadnych odpadów. Jego większa część wykonana jest z zasobów odnawialnych, takich jak drewno, rośliny czy algi. Część z nich to efekt upcyklingu ubocznych efektów procesów produkcyjnych lub materiałów poddanych recyklingowi (chemicznemu bądź mechanicznemu).

Powrotu do łask doświadczyły materiały, takie jak konopie, pokrzywa czy len, z czym wiąże się odrodzenie lokalnej produkcji, która – wraz z uprawą własnej żywności – stała się w roku 2049 gorącym trendem. Konsumenci domagają się informacji o dokładnym miejscu pochodzenia każdego, kupowanego przez nich produktu. Wielu spośród przyjaciół Marii jest na diecie bezpoliestrowej.

Dziś zdecydowała się założyć spodnie z uprawianego w zrównoważony sposób lokalnego lnu, który na północy Europy radzi sobie dobrze bez pomocy pestycydów. Wiele drobnych gospodarstw, stawiających na uprawę konopi samodzielnie nie tylko je zbiera, ale również tka tkaninę, projektuje i produkuje własną odzież na miejscu. Te kraftowe marki wypuszczają na rynek niewielkie serie trwałych, wysokiej jakości produktów, stworzonych we współpracy z lokalnymi artystami i rzemieślnikami.

Jako że używanie toksycznych chemikaliów w przemyśle tekstylnych zostało zdelegalizowane ziemiste kolory odzieży Marii osiągane są za pomocą barwników roślinnych oraz ekstraktów z drewna.

Współdzielenie ubrań?

Maria – miłośniczka mody w stylu vintage – korzysta z luksusowych ubrań, wykorzystując platformy współdzielenia oraz płatności za użytkowanie, podobne nieco do Ubera czy Airbnb. Ekonomia współdzielenia dostarcza wygodną, atrakcyjną ofertę dla miłośników dobrej mody – taniej wypożyczyć drogi ciuch niż go kupić.

„Dostęp bez posiadania” stanowi w roku 2049 podstawę filozofii świadomego konsumenta.

Oldskulowy, kaszmirowy sweter znalazła na pchlim targu. Cykl życia wysokiej jakości, samoczyszczących się materiałów takich jak ten może zostać wydłużony o wiele lat dzięki rozważnemu obchodzeniu się z produktem. Maria płaci miesięczny abonament, za który ma możliwość naprawy określonej ilości ubrań – dzięki temu może cieszyć się możliwością dłuższego użytkowania swoich największych skarbów.

Wiele spośród elementów garderoby Marii pochodzi z produktów ubocznych procesów rolniczych i przemysłowych, co umożliwia zamianę odpadów w surowiec i ich ponowne wejście w tym charakterze do obiegu zamkniętego. Żyjąc w Finlandii potrzebuje ona trwałą odzież wierzchnią, odpowiednią na każdą pogodę. Jej zimowy płaszcz powstał z nylonu ze zużytych sieci rybackich. Podeszwy jej butów wyprodukowane zostały ze zużytych opon samochodowych.

W roku 2049 nie używa się już w przemyśle obuwniczym dziewiczej gumy, a opony przestają trafiać na wysypiska.

Jej bielizna powstała z nowych, opierających się na drewnie włókien przypominających lyocell (tencel) – w pełni biodegradowalnej formy sztucznego jedwabiu, wyprodukowanych z pulpy drzewnej. Włókna lyocellowe produkowane są w obiegu zamkniętym, w którym znajdziemy również recyklizowane kawałki bawełny. W efekcie otrzymujemy przyjazną dla środowiska alternatywę dla włókien z tworzyw sztucznych.

Przyszłość zaczęła się wczoraj

Choć szafa Marii może wydawać się utopijna, to opisana przed chwilą wizja nie jest ani dziwaczna, ani nierealistyczna. – Już dziś jesteśmy świadkami ekscytujących innowacji w technologiach produkcji tekstyliów. Na bazie odpadów oraz produktów ubocznych powstają zupełnie nowe materiały. Część z nich produkowana jest przy pomocy mikrobów, grzybów czy biotechnologii – mówi Pirjo Kääriäinen, specjalistka z zakresu innowacyjnego projektowania włókien na Uniwersytecie Aalto.

– Już teraz w sektorze mody działa sporo obiecujących innowatorów, pracujących z materiałami z odzysku oraz technologiami enzymatycznymi w celu zmniejszenia używania dziewiczych surowców – dodaje Kääriäinen. Jako przykład podaje Modern Meadow – start-up z New Jersey, który wynalazł substytut skóry Zoa™. To pierwszy materiał powstały dzięki biofabrykacji, który oparty jest o kolagen.

Przemysł modowy przyszłości to system, w którym nie ma odpadów, a jedynie surowce – świat, w którym śmieci jednych stają się skarbem dla innych.

– Innym pionierem w tej dziedzinie jest Pure Waste – fińska firma, która dokonała sporych inwestycji w innowacyjne, zmechanizowane systemy produkcji przędzy i włókien pochodzących w 100% z recyklingu – zauważa.

Pochwala również wysiłki Patagonii – amerykańskiej marki odzieżowej, która zaczęła produkować poliester zrecyklizowany z plastikowych butelek po napojach już w roku 1993. Niedawno wprowadziła na rynek nową tkaninę, będącą mieszanką odzyskanej bawełny oraz poliestru. Szef firmy, Rick Ridgeway, zaczął nawet roztaczać wizje przyszłości, w której bawełniane koszulki będą wychwytywać z atmosfery dwutlenek węgla.

– Jeśli jednak chcemy, by innowacje z zakresu recyklingu były efektywnie wykorzystywane potrzebować będziemy więcej współpracy w całym łańcuchu wartości. Jeśli na potrzeby żywieniowe zabity został kurczak, to jego pióra są dziś wyrywane i wyrzucane. Można je tymczasem w kreatywny sposób wykorzystywać w przemyśle odzieżowym – zauważa Kääriäinen.

Wierzy w to, że w pełni cyrkularny, zrównoważony przemysł modowy nie jest bujaniem w obłokach, tylko jak najbardziej osiągalnym celem. – Możliwe, że nie mamy nawet wyjścia! Kiedy dojdzie do niedoboru surowców może się okazać, że będziemy potrzebować każdej piędzi ziemi na potrzeby żywnościowe. Uważam, że rozwiązaniem jest powrót do małoskalowej produkcji roślin takich jak len, a także rozwijanie innowacji w zakresie recyklingu i biotechnologii. Połączenie dawnych tradycji z nauką z XXI wieku – przepowiada.

Profesor Niinimäki zgadza się z tą opinią. – Używamy obecnie czterokrotnie więcej tekstyliów niż w latach 70. XX wieku. Pół wieku temu lepiej troszczyliśmy się o naszą odzież. Uważam, że zmiana naszego postępowania może oznaczać powrót do tego typu myślenia. Kluczowe będzie tu pytanie o możliwość odwrócenia obecnych trendów.

Niinimäki sądzi, że stojące przed przemysłem tekstylnym wyzwania to nie tylko zagrożenia, ale również niesamowity bodziec do pobudzenia innowacyjności. – Istnieje ogromny, niewykorzystany potencjał tworzenia wartości. Moda przyszłego świata będzie droższa, ale musimy zaakceptować konieczność wydawania większych sum na odzież, którą nosimy. Być może zainspiruje nas to do lepszego dbania o nią.

***

Artykuł autorstwa Silny Kudel pt. What to Wear? Why Fast Fashion Is Costing the Earth ukazał się na łamach magazynu Green European Journal. Dziękujemy redakcji za zgodę na przedruk.

Tłumaczenie: Bartłomiej Kozek,REO

Komentarze

15.05.2019 18:39 Marek Marszałek

Spory tekścik. W sumie ja też robię w recyklingu, wygrzebując metale które bardzo często były by już stracone. Nie traktuje tego jako coś chwalebnego bo za raz to przetopią i zrobią z tego miliony prawie tylko bezsensownych rzeczy i wrzucą do darmowego śmietnika, kolejne tony paliw kopalnych. Ten tekst jest oczywiście absolutnie naiwny w stylu który na pewno dla stałych odbiorców tego serwisu nudzi, nuży i co .... .Wiem że musi być dodawany tekst regularnie to ja też sobie piszę dla przyjemności.
Jeśli chodzi o OZE to będzie to słaby miesiąc, na południu Polski w okolicy wielkiego syfu, jakim jest Kraków dociera mało energii słonecznej, wczoraj, jak cały dzień był podłączony miernik wygenerowało się około 600 wh a jak jest niskie zachmurzenie to wyciągam ze 3,5 kwh. Kawałek ze 200 metrów sąsiedzi mają prawie 10 razy tyle paneli czyli około 30 ale nie są zwolennikami OZE, bo trudno nawet zliczyć ile mają autek, którego przejazd kilkanaście kilometrów wypierdala licząc jeszcze bardziej uczciwie niż na ZNR uczy się, łącznie z kalekami i zabitymi jakie to dzień w dzień generuje pewno ze 20-30 kwh nie wiem czy tylko tyle. Zdajecie sobie sprawę, że szacunki tego rodzaju będą uproszczone bo nie da się tego przecież policzyć dokładnie. Podobnie jak podnoszone w komentarzach lawinowe dyskusje nicków w temacie rzekomego redukowania emisji CO2 przez Polskę przy nieustającym od 3 dekad wzroście konsumpcji wszystkiego. Ja nie widzę żadnej różnicy w poziomie życia przeciętnego Polaka a Amerykanina, takie kraje jak Australia, Kanada, USA mają te dwa razy większe emisje gdyż wywołuje to sprzężenie zwrotne transportu, na tysiące kilometrów jeździ masełko. Taka ciekawostka zobaczyłem se jakiś czas temu na skup złomu w jakimś mieście w USA, co zabawne skupują praktycznie w podobnych cenach i co jeszcze fajne nawet ów skup, był czynny w zbliżonych godzinach. Oj ciężko było by być złomiarzem w takim kraju a mi sprzyja, że Polacy wyrzucają rozmaite odpady gdzie popadnie. Teraz odpoczywam po intensywnym zbiorze dobrze mi poszło zarobiłem 43 zł.

17.05.2019 16:11 Carlinfan

Serio ? To może coś o dużych markach czyniących tak, że jak coś się nie sprzeda to to niszczą. Tak samo jak towar ominie bariery celne regionu, do którego nie powinien dotrzeć, to po odzyskaniu takiego towaru, mimo że jest oryginalny i nadający się do użytku, jest niszczony.
Może coś o korporacjach, które sprzęt IT wymieniają po dwóch latach, mimo że nie stracił nic na wydajności. Coś firmach produkujących oprogramowanie, które nie ma kompatybilności wstecznej dla sprzętu, który bez problemu by to oprogramowanie obsłużył.
I tak dalej... Nie chce siać teorii spiskowych, ale ten trend, trend marnotrawstwa, jest widziany gołym okiem, a nic się o tym nie wspomina.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto