Dlaczego tylko OZE ma szansę ocalić planetę – w odpowiedzi na artykuł „Dlaczego odnawialne źródła energii nie mogą ocalić planety”

Polemizując z autorem opublikowanego na CIRE.pl artykułu Dlaczego odnawialne źródła energii nie mogą ocalić planety szerzej przedstawię kwestię OZE i ich znaczenie w przyszłych latach.

Parafrazując:

Kiedy byłem chłopcem… wszystko wokół wtedy wydawało się normalne – zima była zimą, lato latem, a między jednym a drugim były wiosna i jesień. Wtedy też usłyszałem po raz pierwszy o kwaśnych deszczach, zobaczyłem przetrzebione lasy w Sudetach i piłem płyn Lugola w 1986 r., a jednocześnie regulowałem temperaturę w mieszkaniu poprzez uchylanie okna, bo taniej energii nie było sensu oszczędzać, a duże systemowe elektrownie nie nadążały z jej produkcją

Ktoś kiedyś stwierdził, że proste i małe jest piękne, ale o tym zapomniano i po dekadach pędu do jak największych elektrowni cieplnych (wodnych również), w których skomplikowanie układów jest tak duże, że do ich sprawnego zarządzania konieczne są całe zespoły specjalistów, nadchodzi czas „mniejszego i ładniejszego”.

Trend ten nie jest wynikiem jakiś filozoficznych przemyśleń, ale – o dziwo – ekonomicznego uzasadnienia. Oprócz właściwie jednej niewątpliwej zalety, jaką jest minimalizacja kosztów jednostkowych, duże instalacje mają właściwie więcej wad niż zalet. Potrzebują wszystkiego bardzo dużo i to o określonej precyzyjnie jakości oraz w określonym czasie i miejscu. W bardzo precyzyjnie skrojonych tego typu instalacjach jakiekolwiek odstępstwo od założonych norm generuje problemy równie wielkie, jak sama instalacja.

I może nawet byłoby to OK, gdyby nie jeden „drobny szczegół” – trend zaspokajania coraz większych i większych potrzeb – wciąż mowa o tych wielkich instalacjach – jest niemożliwy do utrzymania w nieskończoność. Dzisiaj objawia się to tym, że nie ma już paliw o wysokiej jakości i równocześnie niskiej cenie, gdyż wydobywamy węgiel, ropę i gaz z coraz głębszych pokładów, nie ma już też czystej wody dostępnej bez ograniczeń, bo trzeba ją kosztownie oczyszczać, a o tą samą wodę coraz częściej zaczynają walczyć rolnicy lub po prostu społeczności, którym wysychają studnie lub inne zbiorniki zaspokajające od zawsze ich potrzeby.

Co więcej, atmosfera jest już na tyle zapełniona różnego rodzaju emitowanych przez nas do niej substancjami, że nawet silniki samochodów dla ich prawidłowego funkcjonowania muszą mieć skuteczne filtry powietrza (ku refleksji – czy coś filtruje powietrze, które wdychamy?). Koszty eksploatacji takich elektrowni rosną proporcjonalnie do problemów, z którymi musza się borykać. Te same koszty powodują, że – aby sprostać konkurencji – projektuje się te duże elektrownie minimalizując nakłady inwestycyjne i operacyjne. Równocześnie tanie paliwa mają gorszą jakość, co oznacza, że (pomijając inne kwestie techniczne) trzeba instalować „coś”, co brudne produkty spalania wychwyci, aby silniki spalinowe (o ludziach nie wspominając) miały akceptowalnie czyste powietrze do „oddychania”. Takie doprowadzanie produktów „po spaleniu” do jakości i stanu określonego jako bezpieczny, również kosztuje. I dotyczy to zarówno produktów spalania węgla, jak i produktów „spalania” paliwa jądrowego. Trzeba przy okazji zaznaczyć, że paliwo do elektrowni jądrowych jest również wyprodukowane z kopalin, gdyż spośród dostępnych technologii ta jest stosunkowo tania.

Kolejne zagadnienie związane z dużymi elektrowniami to konieczność wysłania tej dużej ilości energii w nich wyprodukowanej i umożliwienie jej odebrania w „malutkich porcjach” przez miliony odbiorców w sposób dla nich najbardziej komfortowy, czyli wtedy, kiedy oni chcą to zrobić (włączyć swoje urządzenie elektryczne). Dla zobrazowania skali zagadnienia - do transportu energii elektrycznej w Polsce służy blisko milion kilometrów sieci przesyłowych i dystrybucyjnych. To również są wielkie instalacje i wielkie problemy dotykające (w razie awarii) wielu odbiorców. Te problemy to oczywiście koszty związane z właściwym utrzymaniem sieci. Koszty te rosną, bo sieci nie są wieczne (również starzeją się i psują), a budowa nowych kosztuje więcej niż kiedyś, bo trzeba je przeprowadzać w terenach bardziej zurbanizowanych niż dawniej. W efekcie mamy dwa wielkie skomplikowane systemy – produkcji i dystrybucji energii elektrycznej, które dodatkowo muszą jeszcze ze sobą bardzo precyzyjnie współpracować w każdej sekundzie (podaż równa popytowi). Każda awaria (zakłócenie podaży lub popytu) jednego elementu generuje problemy w drugim. Do tej pory problemy te były rozwiązywane szybko i sprawnie, między innymi dlatego, że były na to pieniądze.

Dochodząc do sedna zagadnienia – jeśli coś jest coraz droższe, to pojawiają się rozwiązania tańsze. Jeśli dodatkowo to tańsze może być czystsze (nie generujące tak wysokich kosztów środowiskowych i zdrowotnych), to już są dwa ważne powody do zainteresowania się tym nowym.

I tak pojawiło się OZE. OZE to rozwiązania znane od wieków, ale wygoda spowodowała, że łatwo dostępny węgiel, uran oraz ropa naftowa (czytaj: koszty ich pozyskania niewspółmiernie niskie do korzyści w postaci uwalnianej energii) spowodowały odejście na przykład od wiatraków lub żaglowców, na których miejsce weszły silniki napędzające dosłownie wszystko. Napędziły też rozwój technologiczny, którego apetyt na paliwa do niedawna wydawał się nie mieć końca. To, że obecnie OZE powoli wraca do łask wynika między innymi z opanowania tych technologii na poziomie sprawności porównywalnych z technologiami paliwowymi. Najlepsze ogniwa PV w wersjach laboratoryjnych obecnie mają już sprawność wytwarzania energii elektrycznej na poziomie maksymalnym dla obecnie eksploatowanych elektrowni atomowych.

Można dodatkowo stwierdzić, że polityka i lobbing to czynniki, które są tylko na początku katalizatorem wdrażania pewnych rozwiązań, natomiast w pewnym momencie takie wsparcie przestaje być znaczące, gdyż inne czynniki – w tym głównie ekonomiczne – już same napędzają dalszy rozwój i zmiany. Uważam, że właśnie dotarliśmy do takiego miejsca, w którym nowe technologie w postaci OZE wychodzą na prowadzenie przed technologiami paliw kopalnych – w tym głównie wyprzedzając energetykę jądrową.

Porównując:

  • brak paliwa (w przypadku fotowoltaiki, wiatraków …) to brak kosztów jego pozyskania, zaś brak produktów spalania („wypalania”) to brak kosztów ich utylizacji. W przypadku elektrowni jądrowych ma to niebagatelne znaczenie, czego dowodem jest fakt, że przez ponad pół wieku prawie całe zużyte paliwo wciąż „leżakuje” na terenie elektrowni atomowych oczekując, aż technologia jego ostatecznej utylizacji lub ewentualnego ponownego wykorzystania osiągnie etap dojrzałej opłacalności; • OZE z natury rzeczy musi być rozproszone, bo gęstość energii w wietrze lub nasłonecznieniu jest zdecydowanie mniejsza niż zmagazynowana w litrze/kilogramie jakiegokolwiek paliwa, choć – jak wiemy – „na słońcu” (na Ziemi) również można jajka ugotować, tylko trzeba wiedzieć jak to zrobić; metody są znane, a zagadnieniem do rozwiązania jest tylko skala i kwestie organizacyjne;
  • wspomniane wyżej rozproszenie jest w dzisiejszych czasach zaletą, gdyż bardzo skraca się odległość od miejsca generacji energii elektrycznej do miejsca jej zużycia, czyli kolejny element kosztów odpada; • jeśli nie można liczyć na dużą gęstość energii w jednym miejscu, to alternatywą jest pozyskanie tej energii z dużej ilości mniejszych źródeł, ale duża ilość nie w każdym przypadku oznacza konieczność koncentracji dużej ilości źródeł na jednym obszarze, bo w takim przypadku znowu dochodzą koszty przesyłu energii; • prosty rachunek wykaże, że w Polsce wystarczy pokryć panelami PV obszar około 900 km2 (kwadrat 30x30km), aby zaspokoić obecne zapotrzebowanie kraju na energię elektryczną. Oczywiście jest to uproszczenie, w którym istotna jest głównie powierzchnia – w stosunku do całkowitej powierzchni kraju wynoszącej 312 000 km2 te oszacowane 900 km2 stanowi zaledwie 0,3%. W tym samym kraju jest około 7 mln budynków, a ich liczba również stanowi o możliwej skali rozproszenia źródeł PV. Z tej ilości budynków nietrudno znowu w prosty sposób oszacować potencjalną sumaryczną moc szczytową wszystkich instalacji PV. Choć dla instalowania paneli ze względu na nieodpowiednie ustawienie lub zacienienie nadaje się mniej niż połowa powierzchni dachów budynków, to panele można też umieszczać na terenach mniej użytecznych, np. zdegradowanych przemysłowo, a jeśli nawet są to użytki rolne, to położony pod panelami teren nadal może być wykorzystywany jako pastwisko (co nawet jest wskazane, bo dzięki temu rosnąca roślinność nie zablokuje dostępu światła do paneli).
  • Wracając do tematu wody - elektrownia jądrowa potrzebuje duże ilości wody do chłodzenia, dlatego często tego typu obiekty buduje się w sposób umożliwiający korzystanie z wody morskiej lub dużych rzek. W przypadku elektrowni jądrowej kwestie lokalizacyjne związane z dostępem do dużej ilości czynnika chłodzącego mają jeszcze większe znaczenie niż w przypadku innych elektrowni cieplnych – wody potrzeba jeszcze więcej nie tylko ze względów technologicznych (jak w przypadku elektrowni węglowych), ale głównie ze względów bezpieczeństwa, czego dość boleśnie doświadczyła Japonia w Fukushimie. Na tą samą wodę rośnie popyt wraz z systemowo uwarunkowanym wzrostem gospodarczym (w szczególności dotyczy to zasobów słodkowodnych). Można przypuszczać, że w dłuższym horyzoncie czasu produktami „najpierwszej” potrzeby będzie woda i żywność (w niektórych rejonach świata już tak jest), a to za sprawą postępującego wzrostu populacji oraz globalnego ocieplenia. Logika podpowiada, że należałoby wdrażać technologie przemysłowe (w tym energetyczne), które są w stanie obejść się bez wody. Wracając do Polski – zakładając, że suma rocznych opadów nie powinna w Polsce znacząco spaść, to w cieplejszym klimacie woda będzie szybciej wyparowywać, a do tego nie tylko spodziewamy się spadku opadów latem, lecz co gorsze, opady będą intensywne ale krótkie i woda nie będzie miała czasu na wsiąknięcie do ziemi. Sumarycznie będziemy to obserwować jako susze. I nie mówimy tu o odległej przyszłości, bo to już się dzieje: w okresie 1951-1981 było w Polsce 6 susz – średnio jedna co 5 lat; w okresie kolejnych trzech dekad pomiędzy latami 1982–2011 susz było aż 18 – średnio co 2 lata. W 2015 roku fala upałów spowodowała wzrost zapotrzebowania na prąd dla klimatyzacji, a jednocześnie spadek ilości wody w rzekach i wzrost jej temperatury wymusił wyłączanie elektrowni węglowych chłodzonych wodą z rzek, gdyż groziło to zbytnim dodatkowym podgrzaniem wód w tych ekosystemach – po raz pierwszy od czasów PRL-u wprowadzono ograniczenia w dostawach prądu;
  • W celu zaspokojenia komfortu zużywania energii „na żądanie” w ramach obecnie funkcjonującego systemu energetycznego, niestabilność generacji przez OZE (takie jak fotowoltaika czy wiatr) musi być czymś skompensowana. W tym przypadku jako pierwsze lekarstwo nasuwa się akumulacja, ale ta potrzeba istnieje również w przypadku źródeł opalanych paliwami. Dla takich bloków może nie stanowi to problemu w sensie technicznym, bo urządzenia są mimo wszystko przystosowane do pracy z mocą znacznie poniżej maksymalnej, nie mniej w grę wchodzą względy ekonomiczne wynikające z pracy poza optymalnymi (maksymalnymi) zakresami najwyższej sprawności, a ponadto zmienne obciążanie ma negatywny wpływ na trwałość urządzeń, a to z kolei przekłada się na podwyższone koszty utrzymania tych urządzeń w dobrej kondycji technicznej. Faktem również jest, że obecne potrzeby regulacyjne systemu energetycznego wynikają już po części ze współpracy systemu energetycznego właśnie z niestabilnymi źródłami energii, ale w przypadku Polski obecnie nie jest to jeszcze tak istotne zagadnienie techniczne jak na przykład w Niemczech. W Polsce istotnym zagadnieniem staje się regulacja wynikająca tylko ze zmian zapotrzebowania (zmiany w ciągu doby – niskie zapotrzebowanie nocą, wyższe w ciągu dnia), a niestabilne źródła tylko te tendencje pogłębiają. Oczywiście rosnąca zmienność popytu może być kompensowana poprzez mechanizmy rynkowe, takie jak zmienne ceny, promujące odbiór energii w okresach mniejszego zapotrzebowania na nią. Praktycznie jednak, technologia magazynowania – jaka by nie była – wspomoże również pracę obecnie działającego systemu energetycznego już zmagającego się z szybko zmieniającym się wytwarzaniem źródeł OZE, a w przyszłości zapewne umożliwi korzystanie z energii elektrycznej niezależnie od pracy niestabilnych źródeł. Kwestią do rozważenia pozostaje większe lub mniejsze wsparcie dla magazynów energii lub alternatywnie dla źródeł gazowych, których zadaniem będzie zapewnienie dostępu do energii elektrycznej kiedy nie wieje i nie świeci przez okresy powiedzmy 2-3 tygodniowe. Celowo w kontekście magazynowania energii nie wspominam o elektrowniach szczytowo-pompowych, bo są to obiekty również wielkoskalowe oraz wymagają potężnych nakładów inwestycyjnych oraz szczególnych warunków środowiskowych, aby ich budowa była opłacalna – właśnie z tych względów jest ich na świecie stosunkowo niewiele, a wydaje się, że powszechność dostępu do energii (źródeł lub generatorów o niskich cenach) będzie czynnikiem decydującym o powodzeniu wdrażania danej technologii;
  • Kolejną rozwiązaniem stabilizującym dostawy energii jest korzystanie równocześnie ze źródeł różnego typu. W tym przypadku do dyspozycji jest już kilka opanowanych „małych” technologii, tzn. PV, wiatraki, biogazownie+silniki tłokowe, elektrownie wodne (także MEW, nie tylko na dużych zaporach), technologie pozyskiwania i spalania wodoru oraz różnorodne akumulatory. Sposób i zakres ich wykorzystania będzie wynikał głownie z lokalnych możliwości (np. w zakresie MEW). Kilka mniejszych różnych źródeł daje możliwość ich wzajemnego uzupełniania się, a mały zasięg oddziaływania ograniczony ilością odbiorców możliwych do jednoczesnego zasilenia powoduje, że ewentualne skutki braku generacji ze wszystkich źródeł na raz dotkną tylko mały obszar, a nie pół kraju – jak ostatnio w Wenezueli (niezależnie od rzeczywistych przyczyn braku generacji). A nawet jak już coś takiego się zdarzy, to prościej (i taniej) jest zorganizować pomoc dla danej społeczności na niewielkim obszarze, niż dla całego województwa lub połowy kraju;
  • bezpieczeństwo również kosztuje i w tej dziedzinie raczej się nie oszczędza. Niestety koszty bezpieczeństwa rosną wraz ze świadomością zagrożeń. Znając te zagrożenia, opracowujemy nowe metody zapobiegania im, a każde takie rozwiązanie to dodatkowy koszt, dlatego właśnie obecnie realizowane projekty budowy nowych elektrowni atomowych są takie drogie. Na drugim końcu skali jest PV. Zniszczony panel PV czy poprzez coraz częstszy ponadnormatywny grad, czy „terrorystyczny” atak sąsiada szalejącego z młotkiem (nieważne czy w Europie czy w Afryce) jesteśmy w prosty sposób w stanie pozamiatać, bez specjalnych kombinezonów i umiejętności potwierdzonych licznymi certyfikatami. Jest to oczywiście uproszczenie, ale w porównaniu do Fukushimy, która wciąż podlega „zamiataniu” i końca zarówno sprzątania jak i jego kosztów nie widać, posprzątanie panelu PV jest banalnie proste. W tym porównaniu intencją nie jest podważanie kompetencji inżynierów walczących ze skutkami tsunami w Japonii, a jedynie po raz kolejny zwrócenie uwagi, że wielkie awarie (nawet nie katastrofy) pociągają za sobą wielkie koszty i o wiele większy wysiłek nie tylko społeczności lokalnej, ale i międzynarodowej; dotyczy to zarówno problemów Japończyków, jak i na przykład poważnych awarii tankowców lub wież wiertniczych;
  • Recykling w przyszłości będzie koniecznością, bo pewne surowce dostępne są w ograniczonej ilości, stąd ekonomia wymusi takie technologie, które będą minimalizowały zarówno zużycie energii do produkcji jej źródeł, jak i naturalnym stanie się powtórne wykorzystywanie rzadkich i stąd drogich materiałów. Celowo nie wspominam o zagrożeniu tych materiałów dla środowiska (oraz dla człowieka), bo sam fakt ich ponownego wykorzystania eliminuje problem ich składowania w niekontrolowany sposób – to się nie będzie opłacało według tej samej zasady, na podstawie której dzisiaj nie znajdziemy katalizatorów samochodowych na wysypiskach śmieci. Opanowanie technologii zamykania cyklu obiegu materiałów koniecznych do wytwarzania paneli PV w ciągu najbliższej dekady lub dwóch wydaje się i tak bardziej realne, niż wspomniane wyżej opracowanie metod akceptowalnego cenowo ponownego wykorzystywania wypalonego paliwa jądrowego.

Podsumowując:

Poruszone wyżej wątki to tylko fragment zagadnień, które składają się na całokształt obecnie obserwowanych zmian w energetyce. Energetyka schodzi pod strzechy nie tylko poprzez dostępność cenową paneli fotowoltaicznych lub fanaberie posiadania własnego źródła czystej energii. Dzieje się to również dzięki zwiększającej się świadomości całych społeczeństw, które muszą walczyć (ponosić coraz większe koszty) z konsekwencjami globalnego ocieplenia, takimi jak pogłębiające się okresy suche, podnoszący się poziom morza wdzierającego się w gęsto zaludnione delty rzek, zasalający wody słodkie lub ekstremalnie silne wiatry niszczące zarówno lasy jak i linie energetyczne, a kończąc na tak „banalnej” rzeczy, jak niska emisja. Kiedyś paląc łajnem nie ingerowaliśmy w środowisko, bo po pierwsze nie było w nim żadnych substancji wytworzonych sztucznie, po drugie łajno było dostępne lokalnie w ilościach rozproszonych. Dziś paląc kopalinami ingerujemy w środowisko, bo w krótkim czasie uwalniamy (wydobywamy) materiał zmagazynowany pod ziemią podczas setek milionów lat i w krótkim czasie duże ilości produktów spalania wpuszczamy do atmosfery zakłócając naturalne proporcje i stężenia, których natura nie jest już w stanie skompensować w ramach naturalnych procesów.

Świat (ludzie) właśnie się w bólach umawia, że za jakieś 30 lat nie będzie spalał „drogich” paliw kopalnych. W tym przypadku „drogie” to takie, które oprócz ceny wydobycia i dostarczenia do miejsca spalenia zawierają również koszty utylizacji wszystkich szkodliwych substancji pozostających po ich spaleniu – w tym CO2, którego do tej pory nawet nie rozpoczęliśmy utylizować (zmniejszać koncentrację w atmosferze). Trwa więc wyścig, kto spali jak najwięcej jeszcze w miarę „tanich” paliw kopalnych (nieobarczonych rzeczywistymi kosztami zagospodarowania tych odpadów) i dzięki temu tanim kosztem przestawi się na nowe bezemisyjne technologie. W tym wyścigu na razie wygrywa węgiel i gaz, a bezemisyjne elektrownie jądrowe nawet nie podejmują walki, bo ich koszty są zbyt wysokie. Dodatkowo w szybkozmieniającym się świecie nikt nie chce podejmować ryzyka związanego z finansowaniem projektów jądrowych, których realizacja i długość życia wybiega ponad czas życia osób decydujących. Dlatego ci, którzy mają pieniądze i możliwości chyba właśnie przewodzą w tym wyścigu spalania czego się da i budują coraz więcej wiatraków, farm PV i inwestują w akumulację, stąd między innymi zwiększone emisje CO2 takich państw jak Niemcy czy Francja.

Należy również podkreślić, że ekonomicznie uzasadnione jest nie tylko przechodzenie od technologii emisyjnych na bezemisyjne, ale niebagatelne znaczenie ma również właściwe wykorzystanie energii już wytworzonej. Ma się to nijak do trendu ciągłego wzrostu zużycia energii (i emisji), gdyż potrzebny jest on do utrzymania wzrostu konsumpcji, która jest podstawą całego systemu ekonomicznego świata. Ze zrównoważoną gospodarką nie ma to nic wspólnego.

Zrównoważony rozwój jest dopiero przed nami, ale już teraz trwa globalna walka na gruncie politycznym, ekonomicznym i technologicznym o dominację w przyszłości, kiedy zrównoważony rozwój stanie się koniecznością, a nie hasłem reklamowym. Stoimy na rozdrożu: możemy dążyć do zachowania dzisiejszego ekonomicznego wspierania utopijnego nieskończonego wzrostu opartego na kopalinach lub możemy wykorzystać nieustanny postęp (leżący w naturze człowieka) do stworzenia systemu szytego na miarę ograniczonych zasobów planety. Za tym drugim stoją liczby łącznie z niewyczerpalnym źródłem energii, jakim jest słońce.

Rafał Bryjak

Komentarze

19.04.2019 19:48 Marek Marszałek

UWAGA PRZESŁUCHAŁEM POWYŻSZY ARTYKUŁ:

Panie Rafale Bryjak napisałeś ładny gramatycznie i dynamiczny tekst typowy dla ZNR.
Jestem fanem OZE i cieszę się że są tego entuzjaści. Tutejsza prawie tylko anonimowa gawiedź
będzie miała wiadomo jakie komentarze. Na pewno się zgadzam z większością.
Nie umiem napisać nic nowego bo czego tu już nie było, portal ten dostarcza gigantycznej
wiedzy na tematy energetyczne i jak one absolutnie kształtują świadomość, wszystkich szczęśliwych niewolników, industrialnego obozu koncentracyjnego.
Nie wiem co wy publicyści macie jakieś totalne zafiksowanie w temacie generacji małej części energii pierwotnej , jaką wykorzystuje się w postaci uporządkowanego ruchu elektronów w przewodniku . Dlaczego jeszcze nie widziałem tekstu na temat generacji kluczowych składników
potrzebnych do utrzymania fizjologicznych funkcji organizmu ludzi i gatunków od nich uzależnionych jak zwierzęta domowe.
To jest dopiero gigantyczny problem jak lokalnie wyżywić siebie. Pisałem już w dawniejszej notce dlaczego nie widzę ciągników rolniczych zasilanych na PANELE PV
przecież sam sprawdziłem na modelu, będzie to działać nawet w uproszczonej metodzie śledzenia słońca. Zajmuje się od jakiegoś czasu pracami koncepcyjnymi i nadchodzącą budową eksperymentalnego wózka napędzanego z przydomowych paneli. Wiem że to będzie działało gdyż te 3 duże jakie używam na co dzień dostarczą mocy zbliżonej do 1 konia mechanicznego a człowiek jak się piszę w innych tekstach może wygenerować na godzinę około 100Wh. Przemierzyłem w mozolnej katordze rowerowej cały kraj nigdy nie spotkałem aby rolnicy rozstawiali panele na środku pola wystawiali jakiegoś pala montowali ślizgacza i na kablu zasilali te potwornie silne maszyny. Gdzie tu są panowie uczeni którzy wypisujecie mądre teksty na branżowych portalach są tu te mityczne STRAT UP-y czy jakoś tak nie wiem jestem tylko prostym złomiarzem .Wiem że polskie Politechniki zajmują się budową zdalnie sterowanych zabawek aby sobie nimi pojeździć po pustymi bo kto by się zajął czymś tak prozaicznym jak dnem MICHY czy przysłowiowego GARNKA.
Nie ma nic o rolnictwie czyli absolutnym fundamencie. Raczysz znowu promować koncepcje że wszyscy wszędzie mają mieć w każdych warunkach dostęp do wszystkiego.
Rewolucyjne podejście i powrót do korzeni ma polegać na tym co doświadczałem i doświadczam że OZE polega na tym aby dostosowywać swoje potrzeby do aktualnych warunków pogodowych. 6 lat testuje i rozbudowuje mini instalacje OZE i absolutnie jedynym problemem jest magazynowanie energii. Akumulatory chemiczne przedstawiają sobą problem
szybkiego spadku pojemności jeśli ładuje się je szybko i prędko rozładowuje. Wykresy jakie
dają producenci może i są prawdziwe ale w warunkach rzeczywistych będą często ładowane
pstrokato a także rozładowywane będą rozmaicie w lecie płytko w zimie głęboko.
Pisząc realnie to nadaje się taki aku do zasilania oświetlenia, elektroniki. Tutaj powstaje błędne koło aby długo służyły akumulatory trzeba ich zamontować nadmiarowe pojemności.
Dlatego OZE jest dobre do wykorzystania na bieżąco, akumulacji w energii cieplnej w zbiorniku czy zamrażarce.
Pisali już tutaj kominiarczycy, jak ich delikatnie przezywam na ten temat , że trzeba żyć zgodnie z cyklem dnia i nocy, pór roku. Aby OZE działało w lecie będzie obfitość energii a w zimie zimnoi niedobór . Jeszcze dosadniejsza sprawa to, że technologiczne OZE
to jest tylko pierwszy krok do OZE praktykowanego przez wieki. Każde paliwo drewno, wyngiel, gaz, ropa będzie przy obecnej ideologi POSTĘPU, zawsze, oczywistym wyborem dla ludzi którzy całkowicie stracili kontakt z realnym światem. Także podsumowując artykuł ten jest kolejnym jak to fajnie nazwano: PRANIEM MÓZGU NA ZIELONO.

19.04.2019 20:53 Wicher & Świder

Dla mnie wiatraki to prawdziwy dramat. Tak potwornie szpecą środowisko naturalne, że powinno się ich ustawowo zabronić!!! Byłem niedawno w Austrii i jak patrzyłem na wszechobecne kręcące się monstra to mi się w głowie kręciło i niedobrze robiło. Wiatraki to dosłownie katastrofa środowiskowa. Ja już wolę zginąć na skutek ocieplenia klimatu spowodowanego spalaniem paliw kopalnych niż żyć w lesie sztucznych masztów z upiornie kręcącymi się łopatami :( Dobrze, że w Polsce chcą ich zabronić a już istniejące demontować. Mam nadzieję, że za swoim oknem nigdy tego badziewia nie zobaczę.

19.04.2019 23:14 Mariusz R.

@WICHER & ŚWIDER
A nie przeszkadzają Ci maszty słupów wysokiego i średniego napięcia. Bardzo trudno w Polsce znaleźć miejsce, z którego nie widać tego badziewia. :)

20.04.2019 9:40 Grisby

Środowisko naturalne??
Gdzie jeszcze można to spotkać??

20.04.2019 11:57 Wicher & Świder

@MARIUSZ R.
Słupy wysokiego napięcia i inne słupy mi nie przeszkadzają bo nie są tak wysokie jak wiatraki i się nie kręcą. Poza tym nie są one skupione na małym terenie tak te maszty na farmach wiatrowych, gdzie stoją ich czasami setki jeden obok drugiego. W Kalifornii zrobili podobnie. Kiedyś były tam piękne pustynne i półpustynne krajobrazy a teraz są one dewastowane prze setki tysięcy paskudnych i szpecących je białych kręciołów. Aż człowiekowi serce pęka jak patrzy na to jak mocno dewastujemy otaczające nas środowisko instalując OZE :(

@GRISBY
Np. na środku Pustyni Gobi .

21.04.2019 2:11 gupol(szukam w OZE)

@marszałek
dokładnie o tym samym mówię tu od lat.
nie rozumiem jak to mozliwe że najtęższe głowy tego świata, nobliści, inżynierowie z politechnik zajmują się konstruowaniem łazików na marsa zamiast rozwiązaniem problemu odejścia od paliw kopalnych w kluczowych dla naszego fizycznego przetrwania rejonach gospodarki . za cholerę nie potrafię tego pojąć. stąd mój nick.

21.04.2019 6:58 Logic

@gupol
Panuje przekonanie rozpowszechniane przez niektóre środowiska ze przeniesiemy sie na Marsa jak rozwalimy ziemie.
Dwa, te łaziki to juz jakis dziwny fetysz i zwyczaj w tej grupie. Teraz prawie każda grupa studentów ostatnich lat politechnik wydziałów mechanicznych zajmuje sie budową łazikow.

21.04.2019 14:02 adaś

@Wicher & Świder
Ludzie mają różne przypadłości. Jednym się w głowie kręci, innym we łbie mąci. Gdybyśmy chcieli zadowolić każdy kliniczny przypadek to może by trzeba zabronić czerwonych dachów ( tak bardzo kontrastują z otoczeniem) lub zabronić wywieszania łopoczących flag na 3 maja ( lub na 1 maja jak kto woli )

21.04.2019 14:16 adaś

@ Marek Marszałek.
"Tutejsza prawie tylko anonimowa gawiedź
będzie miała wiadomo jakie komentarze."
Możesz wyjaśnić dlaczego nazywasz innych gawiedzią i dlaczego czujesz się od innych lepszy ?

P.S. Ach, zapomniałem ,że z anonimami nie dyskutujesz. Więc zrobię wyjatek i przedstawię sie z imienia, nazwiska , a nawet z wyglądu ( choć nie ma się czym chwalić, siwy, przygrarbiony i mało przystojny)
https://www.youtube.com/watch?v=1pXBCgj1cxI&t=6s
I mam nadzieję że doczekam sie odpowiedzi odnośnie twojej postawy.

21.04.2019 14:35 adaś

W artykułach o tematyce OZE brakuje mi zawsze pewnego wątku.
OZE były w Polsce ZAWSZE opłacalne a wiele z nich zlikwidowano ze względów IDEOLOGICZNYCH a nie EKONOMICZNYCH. Miało to miejsce w czasach Gomułki i Gierka. Przynajmniej kilka tysięcy małych siłowni wodnych zlikwidowano na różne sposoby. Zabrano prawowitym właścicielom i doprowadzono do ruiny. Lub wyłączono turbiny a doprowadzono zlącze elektryczne likwidując tym samym energetyczną niezależność tych zakładów. A były to najczęściej niewielkie młyny i tartaki. Część małych elektrowni wodnych pozostawiono bo nadawały się do zasilania ogólnokrajowej sieci energetycznej. Władza ludowa chciała nad wszystkim trzymać łapę. Kto ma energię ten ma władzę a niepokornych zawsze można odłączyć. Wyglada na to że obecna( jak i poprzednia ekipa ) zachowują sie podobnie, tylko hasla może trochę inne.

22.04.2019 2:53 gupol(szukam w OZE)

@Adaś
"OZE były w Polsce ZAWSZE opłacalne a wiele z nich zlikwidowano ze względów IDEOLOGICZNYCH a nie EKONOMICZNYCH."

dobra nie rozpędzaj się tak znowu.
może konie i żaglowce zostały zastąpione przez ciągniki i samochody oraz statki śrubowe ze względów ideologicznych a nie ekonomicznych?
gdyby oze naprawdę były bardziej wydajne i lepsze od paliw kopalnych to żadna dyktatura i żaden reżim nie byłby w stanie zmusić nikogo do korzystania z paliw kopalnych.

22.04.2019 3:00 gupol(szukam w OZE)

@logic
"Panuje przekonanie rozpowszechniane przez niektóre środowiska ze przeniesiemy sie na Marsa jak rozwalimy ziemie."

czemu nie na księżyc albo do innego wymiaru?
to jest upadek inteligencji. nawet całkiem "rozwalona" ziemia pozostanie 100 razy lepszym miejscem do życia niż mars.
małpie mózgi w ślepym zaułku

22.04.2019 18:31 Ludomir

Co mogłoby, ale nas nie uratuje
-Demokracja partycypacyjna.
-Podatek węglowy
-Likwidacja systemowego marnotrawstwa
-Wieloletnie gwarancje trwałości i naprawialności wszelkich wyrobów
-100% wykorzystanie wyrobów wycofywanych z użytkowania
OZE rozumiane jako fabryki skoncentrowanej energii jest złem, tylko mniejszym.
Jeżeli najwyższą wartością jest człowiek to do jego powstania wystarczyło słonko sote

22.04.2019 20:00 Jarzyna

Paliwa kopalnie sie koncza a oze od tego nie zastąpi co więcej powoduje wzrost zuzycia paliw kopalnych. Od procesów wydobywczych przez etap ich tworzenia do końcowej budowy.
Idą setki ton paliw kopalnych ale o tym ekolodzy nie poinformuja. Niestety

22.04.2019 22:50 Ludomir

@Jarzyna
Ekolodzy informują na prawo i lewo o wzroście energochłonności pozyskania paliw kopalnych i nie ustają w promowaniu OZE zamiast skoncentrować uwagę społeczeństwa na skale marnotrawstwa energii. Robią to wspierając klasę polityczną w Polsce, która jest uzależniona od sektora paliwowo- energetycznego i której na rękę jest dyskusja o OZE zamiast o efektywności energetycznej. Już dziś najbardziej opłacalna ekonomicznie jest budowa domów + energetycznych. Mimo to Państwo za pomocą prawa budowlanego lansuje jako budynki niemal zero energetyczne takie, które potrzebują aż 70 kWh/m2/rok. Ustanawiając największe zero w Europie. Niestety refleksja ekologów nie nastraja optymistycznie. Choć trzeba przyznać, że w porównaniu z klasą polityczną to światli ludzie. Cóż na bezrybiu i rak...

23.04.2019 9:34 Mariusz

Ludomir
Efektywnośc jest ważna. ALe jeśli pieniądze zaoszczędzone dzięki efektywności pójdą na zwiększenie konsumpcji (a na coś na pewno pójdą) np zagraniczne wycieczki to nie będzie spadku emisji. Pamiętaj że pieniądze zaoszczędzone dzięki efektywności muszą być inwestowane w systemy generowania energii

btw
wiesz może dlaczego cała ta zielona Europa nie jest w stanie wyprodukować ani jednej lodówki z odpowiednio grubą izolacją tak żeby była to naprawdę mało prądożerna lodówka? W necie widziałem wcale nie takie drogie materiały izolacyjne o grubości 1 cm dające izolację odpowiadającą 20cm dobrej wełny mineralnej...

możesz wytłumaczyć dlaczego rekuperatory są tak strasznie drogie skoro rekuperator można dosłownie zrobić z paru aluminiowych rurek włożonych do większej z PCV?

jak to się dzieje, że firmy instalujące PV kupujące materiały (panele PV, inwertery, resztę osprzętu) po nieco ponad 2tys zł za 1kWp żądają za 1 kWp od 4 do 6 tys zł, co daje im marżę na poziomie 20 tys zł na instalcji 10 kWp (dwa dni roboty dla 3osobowej ekipy) ?? Mam dane z hurtowni fotowoltaicznej więc wiem

Prawda jest taka, że odnawialna rewolucja cierpi na skutek chciwości firm próbujących tą rewolucję uskuteczniać. Chciwość wręcz sięgnęła zenitu!!! Normą jest puszczanie inwestora z gołym tyłkiem. I biadolenie jak to "rząd nie chce dawać dopłat".

23.04.2019 19:33 adaś

@Mariusz.
"możesz wytłumaczyć dlaczego rekuperatory są tak strasznie drogie skoro rekuperator można dosłownie zrobić z paru aluminiowych rurek włożonych do większej z PCV?"
Same wentylatory mogą kosztować 1500- 2000 zł. Jeżeli mają być ciche, trwałe i odpowiednio sprawne.
Rekuperator o jakim piszesz nie zapewni odzysku wilgoci. Będzie tani ale zimą bedzie bardzo wysuszał powietrze w domu.

23.04.2019 19:39 adaś

@Gupol.
"dobra nie rozpędzaj się tak znowu."
Na razie to ty sie rozpędzasz i wmawiasz mi ( nie po raz pierwszy zresztą ) to czego nie powiedziałem.
Ja pisałem o małych, działających siłowniach wodnych, które w czasach PRL zlikwidowano ze wzgledów ideologicznych. I o niczym więcej.

25.04.2019 2:07 gupol(szukam w OZE)

@adaś
no i ile procent dodatkowej energii elektrycznej mielibyśmy z tych małych siłowni gdyby je przywrócić?
2%? 3%? zawsze musisz rozdzierać szaty o kroplę w morzu jakby to miało jakieś kolosalne znaczenie dla sprawy.

25.04.2019 19:54 adaś

@Gupol.
Ty naprawdę osłabiasz mnie ostatnio z twoim myśleniem i argumentami. Czy tu chodzi o procenty ? Nie. Chodzi o to że kilka tysięcy ludzi ( a doliczając ich rodziny i pracowników to może kilkadziesiąt tysięcy) uczciwie żyło z młynów czy tartaków zasilanych energią odnawialną. Prowadzili opłacalne interesy potrzebne lokalnej społeczności. Nie potrzebowali dotacji ani preferencyjnych kredytów. I to im zniszczono w imię chorej ideoligii.
Obecnie wygląda że jest podobnie. Pisałem o tym , że właściciel MEW dostawał kiedyś ok 40 gr za kWh, a obecnie dostaje ok 17 gr za kWh.
A co by było gdyby to przywrócić ?
Przede wszystkim kilka tysięcy małych zbiorników wodnych zatrzymujących wodę w górze dorzecza.

27.04.2019 3:01 gupol(szukam w OZE)

@adaś
"Czy tu chodzi o procenty ? Nie. "

a właśnie że tak do wszystkich diabłów. chodzi o procenty. to te procenty zdecydują czy ta cywilizacja jako tako przetrwa czy runie w ciemną przepaść jak z filmu "mad max 2"

A co by było gdyby to przywrócić ?

fajnie by było ale to wszystko jest jak kropla w morzu. jak z tymi twoimi pigwami. co w gruncie rzeczy czyni twoje wywody nieistotnymi. a przecież kwestia skali jest tutaj kluczowa.
poza tym trudno wejść 2 razy do tej samej rzeki.

np po co rolnikom kombajny i traktory? przez setki lat miliony ludzi uczciwie żyło z machania kosą i cepem oraz chodzenia za koniem. prowadzili opłacalne interesy potrzebne lokalnej ludności. nie potrzebowali dotacji ani preferencyjnych kredytów...

ale co do retencji wody to jest jak najbardziej potrzebna. popieram. szkoda że bez paliw kopalnych taka inwestycja pomoże naszej cywilizacji jak umarłemu kadzidło ale przynajmniej mielibyśmy poczucie że "coś" zrobiliśmy dla sprawy;)

27.04.2019 22:30 adaś

@Gupol
Masz wielką skłonność do zmiany tematu i przekrętów cudzych myśli.
Ani w przypadku pigw, ani w przypadku elektrowni wodnych nie prowadziłem rozważań na temat skali zjawiska ani ratowania cywilizacji.
Owszem ., o tych tematach możemy sobie innym razem pogadać.
A tym razem stwierdziłem tylko że małe siłownie wodne były, są i zapewne zawsze będą opłacalne. I dodałem co nieco o ideologicznych przyczynach ich likwidacji w Polsce.
Poruszyłem problem OPŁACALNOŚCI, bo niektórzy sądzą że OZE są bez dopłat nieopłacalne.
A tobie od razu temat rozszerza się o inne wątki o których wcale nie wspominałem.
Bez złośliwości, jak już musisz pisać o 3 nad ranem, to wysil się trochę bardziej nad czytaniem ze zrozumieniem.

01.05.2019 3:15 gupol(szukam w OZE)

@adaś
"Ani w przypadku pigw, ani w przypadku elektrowni wodnych nie prowadziłem rozważań na temat skali zjawiska ani ratowania cywilizacji."

to po cholerę ta cała nasza dyskusja?. nie lepiej pielić buraki zamiast tego?

"Poruszyłem problem OPŁACALNOŚCI, bo niektórzy sądzą że OZE są bez dopłat nieopłacalne"

a co to znaczy opłacalne? że więcej energii pozyskujesz z danej inwestycji niż w nią wkładasz?

w takim razie oranie pola koniem, koszenie zboża kosą i kopanie kartofli motyką też jest opłacalne. bez dopłat.

01.05.2019 12:01 Wika

Bardzo fajny wpis. Moim zdaniem OZE to przyszłość. Zobaczcie sami jakie mamy problemy ekologiczne, które jeszcze w zeszłym wieku nie miały miejsca. Musimy pomóc ratować naszą planetę. Na <a href="https://suntrack.pl/blog/fotowoltaika/co-to-jest-fotowoltaika">https://suntrack.pl/blog/fotowoltaika/co-to-jest-fotowoltaika</a> czytałem o fotowoltaice. Sama zastanawiam się od dawna nad montażem zestawu solarnego na naszym dachu. Nie jest to bardzo duży wydatek ale na pewno taki zestaw posłuży nam na lata.

01.05.2019 12:02 Wika

Bardzo fajny wpis. Moim zdaniem OZE to przyszłość. Zobaczcie sami jakie mamy problemy ekologiczne, które jeszcze w zeszłym wieku nie miały miejsca. Musimy pomóc ratować naszą planetę. Na https://suntrack.pl/blog/fotowoltaika/co-to-jest-fotowoltaika czytałam o fotowoltaice. Sama zastanawiam się od dawna nad montażem zestawu solarnego na naszym dachu. Nie jest to bardzo duży wydatek ale na pewno taki zestaw posłuży nam na lata.

10.05.2019 19:50 Jura

IMHO ta odpowiedź nie obala tez przedstawionych w arcie "Dlaczego odnawialne źródła energii nie mogą ocalić planety".

Wszsytkim proponentom OZE polecam lekturę

https://www.theautomaticearth.com/2019/05/renewables-are-dead/

oraz artu z Der Spiegel

https://docs.google.com/document/d/148Lym3a487S8lha50QXGJfjQ1HmlNyj3QfLqAt0k0ng/edit

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto