Rząd chce wpuścić w kanał polskie rzeki, a przy okazji nas wszystkich

* Wygląda na to, że polski rząd na serio zabiera się do bardzo kosztownej, choć zupełnie nieuzasadnionej ekonomicznie dewastacji polskich rzek, tj. do zamienienia ich w kanały żeglowne. A także do budowy “od zera” kanału żeglugowego wzdłuż Bugu.

* Właśnie pojawił się nowy raport poświęcony tej tematyce.

* Zakończyły się też w Warszawie trwające 2 dni targi Water Expo Poland 2019, na których spotkały się osoby, firmy i instytucje, które w niedalekiej przyszłości będą realizować projekty hydroinżynieryjne, związane z regulacją rzek w naszym kraju.

Zajęci natłokiem różnych pilnych, ważnych spraw, zwykle nie mamy szans dowiedzieć się o wszystkich głupich i szkodliwych inwestycjach, jakie politycy forsują za naszymi plecami.

Co potem kończy się tak, że budzimy się z przysłowiową ręką w nocniku – ogromne sumy pieniędzy idą na inwestycję w najlepszym razie niepotrzebne, a zwykle też mniej lub bardziej szkodliwe dla mieszkańców, gospodarki i środowiska naszego kraju.

Pieniędzy, dodajmy, publicznych, tj. naszych – bo zwykle pochodzących albo od podatników polskich, albo europejskich.

Tak jest choćby z Trasą Łagiewnicką w Krakowie czy podobnymi projektami przeskalowanych „miejskich autostrad” w innych polskich miastach. Tak jest też w dużej mierze z planowanym przekopem Mierzei Wiślanej.

Dziś chciałem Państwu opowiedzieć o kolejnym tego typu pomyśle. A raczej przypomnieć – bo temat nie jest przecież nowy. Niestety, jest to czyste szaleństwo największego kalibru; znacznie nawet większe niż przykłady przywołane powyżej.

Chodzi o plany regulacji rzek. A bardziej precyzyjnie, o

przekształcenie polskich rzek w żeglowne kanały

Których rzek?

Odra – praktycznie cała, cały polski odcinek – od Świnoujścia do granicy z Czechami,

Wisła – od morza, tj. zarówno od Gdańska, jak i od Elbląga aż do Warszawy,

A także połączenie Wisły z Odrą, poprzez Wartę, Noteć i Kanał Bydgoski.

Miał być jeszcze Bug – od Zalewu Zegrzyńskiego do granicy z Białorusią w Brześciu. Ale ostatnio zwyciężyła koncepcja budowy od podstaw zupełnie nowego kanału, tak by nie trzeba było przekopywać Bugu. („Pewnie któryś z decydentów ma nad Bugiem działkę” powiedziała mi pół żartem – gorzkim – pół serio jedna z osób walczących z pomysłami regulacji naszych rzek.)

Plus parę mniejszych inwestycji.

Zamiast rzeki – sztuczne jeziora.

Określenie „kanał żeglowny” może być mylące. Tak naprawdę nie chodzi tu tylko o prostowanie i pogłębianie koryt.

Warto zacytować{1} tu fragment stanowiska Koalicji Ratujmy Rzeki (KRR), na którym opierałem się, pisząc ten tekst.{2} Dokument ten powstał co prawda dwa lata temu (nie jest to więc ten nowy raport, o którym mowa na początku tekstu), ale ogromnej mierze wciąż jest niestety aktualny.{3} KRR podkreśla, że:

Z uwagi na zbyt niskie i nieregularne przepływy, uzyskanie głębokości tranzytowej na środkowej Odrze, środkowej i dolnej Wiśle oraz Bugu{3}, wiąże się z budową kilkudziesięciu stopni wodnych, które zmienią każdą z tych rzek w kaskadę silnie zeutrofizowanych zbiorników wodnych. W praktyce, kaskadyzacja oznacza całkowitą likwidację ciągłości ekosystemu rzecznego.”

Zamiast swobodnie płynących rzek na znacznej ich długości będziemy więc mieli kaskadę zbiorników zaporowych. Czyli kilka sztucznych jezior, takich jak zbiornik we Włocławku, jedno za drugim.

Może dla kogoś z Państwa taka wizja jest kusząca. Wielkie konstrukcje realizowane przy użyciu ogromnych ilości betonu i stali mają, trzeba przyznać, pewien subtelny urok. Przecież ekolodzy i przyrodnicy zawsze widzą wyłącznie te swoje żaby, ryby, ptaszki i inne robaczki, a gospodarka też ważna, nie? No dobra, rzeki nie będą już dzikie, ale coś za coś. Więc może jednak warto je uregulować?

Oddajmy znowu głos KRR:

Rządowy projekt rozwoju wielkogabarytowej żeglugi towarowej jest niezwykle kosztowny w sferze inwestycyjnej i trwale obciąży budżet państwa kosztami utrzymania. Jak dotąd nie przedstawiono żadnych analiz potwierdzających jego efektywność ekonomiczną. Jest za to dużo dowodów na jego znaczącą szkodliwość dla środowiska, dla bezpieczeństwa i jakości życia
obywateli, jak i dla całej gospodarki.”

Koszty – odsłona pierwsza

„Niezwykle kosztowny” – dobrze, to na chłodno i bez emocji – ile dokładnie to będzie kosztowało? I kiedy projekt będzie realizowany? KRR:

Rząd zamierza zrealizować Program w ciągu najbliższych 13 lat (pierwszy etap do 2020, czyli w ciągu 3 najbliższych lat!). Jego koszty oszacowano (bez podania metodyki) na 90 mld PLN.

Zarówno termin realizacji, jak i planowane koszty są całkowicie nierealne, co pokazują doświadczenia światowe, a także historie ostatnich dużych krajowych inwestycji hydrotechnicznych. Stopień Malczyce na Odrze jest już budowany od 10 lat, a jego koszt wzrósł trzykrotnie w stosunku do planu. Zbiornik Świnna Poręba na Skawie był budowany ponad 30 lat i kosztował ok. 2,5 mld PLN, a o planowanych kosztach nikt już dziś nie pamięta.

Koalicja szacuje, na podstawie kosztów dotychczasowych inwestycji i zakresu planowanych prac, że realizacja Programu może pochłonąć nawet ponad 200 mld PLN, głównie ze środków publicznych.

Właściwie w tym miejscu można by skończyć. Bo nawet jeśli byłoby to „tylko” 90 mld, a nie 200 mld, to chyba jednak jest kilka lepszych sposobów na wydanie tych pieniędzy, prawda?

Nawet w kraju tak bogatym, jak jest Polska, gdzie jak wiemy forsy jest tyle, że nie bardzo wiadomo, co z nią robić. (Gdyby przypadkiem naszym politykom skończyły się pomysły na wydawanie dużych sum pieniędzy, proponuję poradzić się w tej materii strajkujących pracowników budżetówki, na przykład nauczycieli, albo rodziców niepełnosprawnych dzieci.)

W dodatku nie zapominajmy o wspomnianych wyżej „trwale obciążających budżet państwa kosztach utrzymania”, które KRR szacuje na „raptem” kilkaset milionów złotych rocznie. No ale „kto bogatemu zabroni”?

Dobra, a teraz na poważnie – przecież, na Boga, jakieś korzyści z tej regulacji rzek być muszą, inaczej nikt by chyba nie proponował wywalenie w błoto (muł, piach, …) przynajmniej 90 miliardów złotych?!

Zyski z sufitu …

Niestety, jak przypomina KRR:

Dotąd nie przeprowadzono i nie zaprezentowano żadnych analiz ekonomicznych Programu, tak więc 300 mld PLN zysku, o którym mówił Prezydent Duda przy okazji ratyfikacji umowy AGN, jest przysłowiową kwotą z kapelusza.”

A skąd w ogóle to skąd miały by się wziąć zyski, mniejsza już z tym jak wysokie? Główną korzyścią z regulacji rzek ma być rozwój transportu wodnego. Na drodze realizacji pięknej wizji krociowych zysków stają jednak kolejne brzydkie fakty:

Przystosowywanie rzek do transportu towarowego, które można było uznać za słuszne w XIX i XX wieku w odniesieniu do zasobnych w wodę Renu, Dunaju, Missisipi, jest zupełnie nieracjonalne ekonomicznie w XXI wieku w odniesieniu do rzek o całkowicie odmiennych warunkach.

Jest zupełnie nieracjonalne ekonomicznie, bo transport wodny praktycznie pod każdym względem ustępuje kolejowemu – nie ma sensu wozić towarów (nie wspominając już o pasażerach!) barkami, jeśli można pociągiem.

Bo polskie rzeki – w przeciwieństwie do wymienionych wyżej – często niosą bardzo mało wody, a ich przepływy są nieregularne. Pewnie dlatego że nie są zasilane z topniejących lodowców, a wyłącznie z opadów i w coraz mniejszym stopniu – z roztopów. A wraz z postępującą zmianą klimatu, wody będzie w nich zapewne coraz mniej. Jako przestrogę warto mieć z tyłu głowy, to co latem ubiegłego roku stało się z Renem: z powodu suszy nie dało się po nim pływać dużymi barkami.

Bo wreszcie, last but not least, nie bardzo wiadomo, co niby miały by te barki przewozić? Węgiel ze Śląska do portu w Szczecinie, jak za dawnych, „dobrych” czasów PRL? Zboże z Białorusi i Ukrainy do Gdańska, jak w XVI-XVII w, w czasach największej potęgi Rzeczpospolitej? Wolne żarty. Jakby ktoś jeszcze nie zauważył, mamy obecnie koniec drugiej dekady XXI w.

… i korzyści, które tak naprawdę okazują się stratami

A co z „przyjaznością” transportu wodnego dla klimatu? Zwolennicy regulacji rzek podkreślają przecież, że jest to transport „niskoemisyjny”, mając na myśli emisje dwutlenku węgla, niższe niż w przypadku innych środków transportu. Nie dajmy się jednak nabrać:

Pod względem emisji gazów cieplarnianych, żegluga towarowa wprawdzie jest korzystniejsza od transportu samochodowego, natomiast przegrywa ze współczesną koleją, której efektywność energetyczna znacznie wzrosła, np. w USA w ostatnich 25 latach – dwukrotnie. Najnowsze dane Europejskiej Agencji Środowiska pokazują, że w transporcie towarowym kolej emituje trzykrotnie mniej CO2 od żeglugi (odpowiednio: 15,6 i 50,6 gCO2/tkm), a w transporcie pasażerskim, różnica ta jest ośmiokrotna.

Tym bardziej, że kolej albo już teraz jest elektryczna, albo stosunkowo łatwo można ją zelektryfikować (zapewne znacznie łatwiej niż żeglugę śródlądową). W przypadku zasilania pociągów prądem ze źródeł odnawialnych, różnice w emisji gazów cieplarnianych między transportem kolejowym i wodnym jeszcze bardziej wzrosną – na niekorzyść tego drugiego.

Jak sięgając po czystą energię, wyemitować dużo gazów cieplarnianych

Zostańmy przy kwestii emisji gazów cieplarnianych. Kaskada zapór oznacza, że będziemy mieli źródło czystej, „zeroemisyjnej” energii elektrycznej z hydroelektrowni, czyż nie? Niby tak, ale jak uczy mądrość ludowa, nie ma nic za nic:

Analizując potencjalne koszty i korzyści środowiskowe dróg wodnych należy uwzględnić również wielkości emisji podczas ich budowy, a także udokumentowane naukowo znaczące emisje gazów cieplarnianych (głównie metanu) ze zbiorników zaporowych, stanowiących miejsca akumulacji i beztlenowego rozkładu osadów organicznych. Rządowy program nie przedstawia jednoznacznych dowodów na znaczącą redukcję emisji [gazów cieplarnianych, przyp. JJ] do powietrza po jego wdrożeniu, co dodatkowo podważa sens zniszczenia ponad tysiąca kilometrów rzek i ich dolin.”

No właśnie. Produkcja cementu, praca maszyn, transport materiałów – to wszystko są przecież potężne źródła emisji dwutlenku węgla (CO2). I trudno mówić, że „jednorazowe” skoro prace przy regulacji rzek będą się ciągnęły latami.

Z kolei metan jest jak wiadomo drugim (po dwutlenku węgla) najważniejszym gazem cieplarnianym. Nie znam jednak odpowiedzi na pytanie, jaka byłaby całkowita emisja metanu z projektowanych zbiorników, i jaki byłby jej udział w całkowitej emisji gazów cieplarnianych w Polsce.{4}

Z deszczu pod rynnę, czyli jak narazić się na powódź, próbując jej uniknąć

A zabezpieczenie przed powodziami? Przecież wydaje się oczywiste, że pod względem zagrożenia powodziowego uregulowane rzeki powinny być dużo bezpieczniejsze niż dzikie, prawda? Nic bardziej mylnego.

Najpoważniejszym zagrożeniem dla ludzi, związanym z rozwojem dróg wodnych jest wzrost zagrożenia powodziowego. Odcięcie koryt od terenów zalewowych, skrócenie długości rzek poprzez prostowanie łuków oraz utrzymywanie wymaganego przez żeglugę wysokiego poziomu wód w korytach szlaków żeglownych to bezpośrednie przyczyny zwiększenia częstotliwości i zasięgu niszczących powodzi.

Dowody potwierdzające tę tezę można znaleźć w licznych publikacjach dotyczących np. Renu. Na górnym Renie, na skutek wyprostowania koryta i utraty 85% terenów zalewowych, powodzie o prawdopodobieństwie wystąpienia 1% („raz na sto lat”) w ostatnim stuleciu wystąpiły pięciokrotnie. Po powodzi 1995 roku państwa położone nad Renem wydały ponad 10 mld Euro na ochronę przeciwpowodziową. Koszty te ponieśli europejscy podatnicy, a nie beneficjenci drogi wodnej.

„Zyski sprywatyzujemy, koszty uspołecznimy”, tak to szło, prawda? Najpierw, jako polscy podatnicy wyłożymy ciężkie miliardy na zamienienie rzek w łatwo wylewające kanały, a potem kolejne ciężkie miliardy na usuwanie skutków powodzi i pomoc powodzianom. A beneficjentami będą wyłącznie wąskie grupy interesu. „Brzmi jak plan”, jak mawia w takich okolicznościach młodzież.

A przecież jeśli chcemy chronić ludzi i ich dobytek przed powodziami, znacznie lepszym pomysłem jest pozostawienie rzek w stanie, w jakim znajdują się teraz – przynajmniej poza obszarem dużych aglomeracji:

Z drugiej strony – nieobwałowane odcinki dolin Biebrzy, Narwi i Bugu dostarczają dowodów na skuteczność nietechnicznych metod ochrony przeciwpowodziowej. Wody wezbraniowe co roku rozlewają się w szerokich dolinach tych rzek i nie zagrażają ludziom, którzy są odsunięci od rzeki.

Jasno więc widać że nawet pozorne korzyści płynące z regulacji rzek są w istocie związane z kosztami i stratami, i to potężnymi.

Koszty – odsłona druga

Brudniejsze niż do tej pory powietrze.

Jako antysmogowy aktywista z wieloletnim stażem i „skrzywieniem smogowym” mam pewne graniczące z pewnością podejrzenia. Podejrzewam mianowicie, że wzmożony ruch barek towarowych poza emisją CO2 generował by też spore ilości zanieczyszczeń powietrza bezpośrednio szkodliwych dla zdrowia. Jeśli chodzi o stężenia pyłu (w dużej mierze rakotwórczej dieslowskiej sadzy) czy tlenków azotu dolina rzeki wykorzystywanej intensywnie jako droga wodna może łudząco przypominać autostradę…

No dobra, może się czepiam. Może polskimi rzekami pływały by wyłącznie jakieś bardzo nowoczesne barki, których spaliny byłyby czystsze niż obecnie polskie powietrze. Może, choć śmiem wątpić. Może więc przejdźmy do czegoś, czego możemy być prawie pewni. Uregulowanymi rzekami będzie płynąć

Brudniejsza niż do tej pory woda

Można bowiem spodziewać się, że nastąpi:

Istotna redukcja poziomu samooczyszczania ekosystemów rzecznych zamienionych w żeglowne kanały i kaskady zbiorników wodnych oznacza ograniczenie dostępu do wody pitnej dla mieszkańców miejscowości nad Odrą, Wisłą, Wartą, Notecią i Bugiem oraz znaczny wzrost kosztów jej uzdatniania.

a rezultacie także pogorszenie i tak już obecnie nie najlepszej jakości wody w Bałtyku:

Zwiększone ładunki zanieczyszczeń wnoszone przez uregulowane koryta do morza pogłębią jego eutrofizację, zasięg martwych stref beztlenowych i zakwitów sinicowych, wywołując zagrożenie dla atrakcyjności obszarów nadmorskich w polskiej strefie brzegowej Bałtyku. Mogą mieć też negatywny wpływ na kondycję polskiego rybołówstwa.

Przekształcenia koryt i dolin rzecznych i pogorszenie jakości wody stanowi też

Zagrożenie dla wielu gatunków zwierząt

Rzecz jasna, przede wszystkim dla ryb, ale nie tylko:

(…) Zagrożone istotną redukcją krajowych populacji są również liczne gatunki ptaków, związanych z naturalnym korytem i obszarami zalewowymi (…)

Jeśli zaś chodzi o ryby, to:

Kaskadyzacja rzek wytworzy bariery, stanowiące zagrożenie wyginięciem zarówno dla krajowych populacji ryb dwuśrodowiskowych: łososia, troci wędrownej, jesiotra ostronosego, certy i węgorza, jak i dla lokalnych populacji dalekich migrantów rzecznych, jak brzana. Na wymarcie skazane zostaną także rodzime populacje wędrownych minogów – morskiego i rzecznego.

No tak. Z punktu lobby hydoinżynieryjnego sprawa jest zapewne jasna – wiadomo że zawsze znajdą się jakiś gatunki, gotowe przy pomocy ekologów szantażować swoim wyginięciem, byle tylko przeszkadzać w realizacji naszych fantastycznych pomysłów. Zresztą, kto w ogóle słyszał o jakiejś cercie? A łososie to są w supermarkecie. Norweskie. Minogi? Kto niby tego obrzydlistwa potrzebuje? Regulacja, regulacja! Jedziemy!

Budowa dróg wodnych zniweczy wysiłki podejmowane na rzecz restytucji łososia, troci, certy i węgorza, na które Rząd od wielu lat corocznie wydaje z budżetu kilka milionów złotych.

Boże, jakie straszne liczykrupy z tych przyrodników! Czymże jest tych marnych kilka milionów złotych rocznie przy inwestycjach wartych przynajmniej kilkadziesiąt miliardów złotych?!

No dobra – żarty na bok. Warto tu jeszcze przypomnieć oczywiste z pozoru rzeczy: rzeki bez ryb nie są raczej przesadnie atrakcyjne z punktu widzenia wędkarzy. A wybetonowane kanały – z punktu widzenia turystyki. Wędkarstwo i turystyka będą więc kolejnymi ofiarami ambitnych planów hydroinżynieryjnych.

Jeśli wytrwali Państwo aż do tego momentu, to myślę, że starszym (a i młodszym, ale znającym historię) osobom skojarzenia nasuwają się same – plany regulacji polskich rzek to

pomysły rodem ze ZSRR

Projekty hydroinżynieryjne w byłym Związku Radzieckim realizowano zwykle bez oglądania się na ekonomię, ludzi, i środowisko i zdrowy rozsądek. Skutki widzimy do dziś – choćby wyschnięte jezioro Aralskie.

Jak wiadomo, Towarzysze Radzieccy „mieli rozmach”, o czym świadczą liczne sztuczne „morza” stworzone na rzekach ZSRR; chcieli też nawet niektóre z tych rzek zawracać, by płynęły w przeciwną stronę.{5}

Myślę że „Towarzysze Radzieccy” pochwaliliby obecny polski rząd za śmiałą wizję „walki z przyrodą” czy jak kto woli „ujarzmiania przyrody”.

Przyrodę jednak nie tak łatwo całkowicie ujarzmić czy pokonać. Nie udało się to nawet inżynierom radzieckim, to nie uda się i naszym: wspomniany wcześniej kanał, planowany jako alternatywa regulacji Bugu wymagałby podobno tyle wody, że nie wystarczy do jego napełnienia wody z okolicznych rzek, np. z Wieprza, i i tak trzeba by użyć wody z Bugu i Wisły (więcej można o tym przeczytać w nowym raporcie KRR). A to jest dość problematyczne zarówno ze względów ekonomicznych, jak i technicznych, bo niezbędne byłoby kosztowne pompowanie wielkich ilości wody „pod górkę”, przy każdym śluzowaniu barek. Tak czy siak, dewastacja sporego fragmentu Lubelszczyzny jest pewna. Towarzysze Radzieccy byliby zachwyceni!

Jest chyba oczywiste, dlaczego realizacji tych wszystkich głupich i szalonych pomysłów chce lobby hydroinżynieryjne czy też to związane z żeglugą śródlądową. Ale dlaczego zgadza się na to polski rząd? Prawdziwa hydrozagadka…

A dlaczego piszę o tym wszystkim teraz?

Po pierwsze dlatego, że jak już wspominałem, dziś ukazał się nowy, ważny raport w którym znajdziemy kolejny głos zdrowego rozsądku na temat planów budowy dróg wodnych w Polsce.

Po drugie, 10 i 11 kwietnia w Warszawie po raz kolejny obywać się będą międzynarodowe targi i konferencja Water Expo Poland, poświęcone m. in. hydroinżynierii, żegludze śródlądowej i hydroenergetyce. Na stronie targów możemy przeczytać:

Ratyfikacja przez Polskę konwencji AGN stanowi zapowiedź powrotu dobrej koniunktury m.in. dla armatorów śródlądowych, stoczni rzecznych i producentów wyposażenia statków.

Oj tak. Jak wiemy, należy obawiać się, że koniunktura może być nawet bardzo dobra… Dowiadujemy się też, że:

WaterExpo Poland 2019 stwarza możliwość zaprezentowania planów rozwoju systemu retencji wody w Polsce oraz nowoczesnych rozwiązań np. w konstrukcji stopni wodnych, zbiorników, przepławek itd.”

Na targach spotkają się więc najpewniej osoby, firmy i instytucje, które w niedalekiej przyszłości będą realizować plany regulacji polskich rzek.

Postscriptum

W tekście bardzo krytycznie wyrażam się o projektach, który sygnuje i forsuje obecny polskim rząd. Nie jest jednak moim celem krytykowanie dla samego krytykowania, ani dawanie wyrazu swoim sympatiom politycznym (nie mam zresztą żadnych sympatii politycznych).

Dziedziny o tak podstawowym dla naszej egzystencji znaczeniu, jak szeroko rozumiana ochrona środowiska (w tym klimatu) czy ochrona zdrowia i życia ludzkiego powinny być wolne od partyjnej polityki. Powinny być natomiast przedmiotem debaty – bezstronnej, merytorycznej, choć być może czasem ostrej.

W tym duchu, dla kompletności obrazu chciałem więc przypomnieć, że za rządów koalicji PO/PSL zdewastowano za unijne pieniądze bardzo wiele mniejszych i średnich rzek, również pod pozorem regulacji i ochrony przeciwpowodziowej.

W całym kraju na potęgę regulowane są małe i średnie rzeki. Efekty to rosnące zagrożenie powodziowe, dewastacja przyrody i ryzyko olbrzymich strat finansowych

pisali Michał Olszewski i Adam Wajrak w artykule „Tragedia polskich rzek. Pogłębiamy je, oczyszczamy, otaczamy wałami – bez sensu” z 14 maja 2014. Przytoczę tylko jeden cytat z tego tekstu, ukazujący skalę zniszczeń:

Od lat trwa u nas poprawianie małych i średnich cieków. Według danych organizacji ekologicznej WWF w latach 2010-13 wojewódzkie zarządy melioracji i urządzeń wodnych zleciły przekopanie ok. 16 tys. km z ich przebiegu. W tym samym czasie prace prowadziły też RZGW.

(Ile kilometrów rzek przekopano w sumie do dziś, nie wiem.)

Widać pewne podobieństwa do planów obecnego Rządu, prawda? Tylko że teraz skala działań (o ile nie daj Boże dojdą one do skutku!) będzie znacznie, znacznie większa. To co stało się za rządów poprzedniej ekipy to była jedynie rozgrzewka przed grą o bardzo wysoką stawkę. Stawkę bardzo wysoką nie tylko dla lobby hydroinżynieryjnego (tę akurat można zmierzyć w twardej walucie). Bardzo wysoką dla nas wszystkich.

Przypisy

{1} Tu i w dalej cytowanych fragmentach Stanowiska KRR podkreślenia pochodzą ode mnie.

{2} „Stanowisko Koalicji Ratujmy Rzeki (KRR) w sprawie planów przekształcania polskich rzek w kanały żeglowne zawartych w Uchwale nr 79 Rady Ministrów z dnia 14 czerwca 2016 r. w sprawie przyjęcia ‘Założeń do planów rozwoju śródlądowych dróg wodnych w Polsce na lata 2016-2020 z perspektywą do roku 2030 r.’ maj 2017”.

http://www.ratujmyrzeki.pl/dysk_KRR/dokumenty/PL_Stanowisko%20KRR_2017.05_Budowa%20drog%20wodnych.pdf

{3} Jak wspomniałem wcześniej, w międzyczasie zmieniły się plany wobec Bugu.

{4} Podobno w skali świata emisje metanu ze sztucznych zbiorników to 3% całkowitej antropogenicznej emisji tego gazu – wbrew pozorom to wcale niemało.

{5} A to właśnie w celu napełnienia wysychającego jeziora Aralskiego.

Źródło: SmogLab

Komentarze

17.04.2019 3:34 gupol(szukam w OZE)

no ale o co pretensje? jesteśmy w unii europejskiej tak jak kiedyś w unii sowieckiej? to robimy to co przed nami mądrzejsi zrobili i żyją teraz po pańsku;)

a po drugie te inwestycje zapewne maja na celu podniesienie PKB. w końcu bez kredytu dzisiaj nie ma wzrostu ilości pieniądza w obiegu. ma ktoś lepszy pomysł jak pompować duże inwestycje?;p. w końcu pkb musi rosnąć i to szybko bo musimy szybko gonić niemcy, holandię, francję itp. czy nie po to wchodzilismy do unii ? ;) pokusa żeby robić kasę jest nieodparta a prawie wszyscy chcą więcej zarabiać.
bagna i dzikie rzeki jakoś nie pozwalały wyrwać się z biedy. inaczej nikt by ich nie przekształcał.

a po trzecie, skoro ma być robiony gigantyczny przekop tych 3 wielkich dróg wodnych to czy jednocześnie nie można by renaturalizować pozostałych , małych i średnich rzek? po co je regulować skoro nie będą po nich barki pływać?

17.04.2019 8:00 Logic

Debile, debile na nich głosują i debile rządzą.
Ciekawe jak im w tym roku te rzeki wyschną ze z wodą do picia zaczną byc problemy. Oraz energią elektryczną bo elektrowni nie bedzie czym chłodzić.
PiS to komuchy, towarzysze jak za Gierka. Wiadomo nie od dziś ze kurdupel fascynuje sie Gierkiem.

17.04.2019 9:16 pole torsyjne

to niepolski rząd. wszelkie przeróbki w środowisku naturalnym mają cel militarny, te przekopy mierzei itp.. bo to demony wojny są
pycha pompowana energią węgla i ropy chce dokonywać rzeczy wielkich epokowych, rąk przy tym nie brudząc potu z czoła nie ocierając, limuzyną realizacji dzieła swego doglądając. kawior popijając szampanem
nieżeglowności https://www.youtube.com/watch?v=kNCVRTkkVFQ

17.04.2019 9:37 Kloszard

@GUPOL
Jeśli chodzi o małe rzeki, to dzieje też są kanalizowane i betonowane w całej Polsce. https://naukadlaprzyrody.pl/2017/05/16/dlaczego-warto-chronic-rzeki/

17.04.2019 11:48 Marek Marszałek

Mamy jeszcze w Polsce dużo dzikich rzek, jestem zachwycony zwłaszcza strumieniami górskimi z pyszną wodą, polecam zwłaszcza z PPN, idzie się wąwozem nabiera się i pije. Wspaniałe bardzo piękne rzeki górskie, San, Dunajec, czyściutkie można pić i żyć, ryby żyją. Podobnie Wisła, Bug, bogate, wypasione, nie zniszczone ekosystemy.
Czasem można spotkać nawet naturalnych hydroinżynierów.

Sentencja dnia:

Góry chronią góry.

17.04.2019 13:01 Wojtek Sz.

Tam po prostu nie będzie wody i nie będzie po czym pływać. Uwaga GUPOLa o PKB - jak najbardziej słuszna.

18.04.2019 3:54 gupol(szukam w OZE)

no jako mizantrop też bym chciał zrobić z całego kraju jeden wielki park narodowy i skansen gdzie nie ma trujących fabryk, chemicznego rolnictwa, kopalni węgla, autostrad. wielkich aglomeracji miejskich itp itd ale wtedy nie będzie też kasy i miejsc pracy. połowa ludzi uciekłaby stąd na zachód.
czy to byłoby lepsze? trudno powiedzieć. dla niemców i ruskich na pewno.

@wojtek sz
"Tam po prostu nie będzie wody i nie będzie po czym pływać"
fakt. ale w razie powodzi taki pusty kanał do retencji byłby jak znalazł;)
a że prędzej czy później do niej dojdzie to rzecz pewna.

18.04.2019 12:09 Wojtek Sz.

"połowa ludzi uciekłaby stąd na zachód."

Trzeba im znaleźć coż innego do roboty, niż tworzenie PKB. Tym na zachodzie też.
Zresztą pożytecznej pracy jest wokoło w brud, tylko opodatkowaliśmy ją tak bardzo, że się opłaca zatrudnić roboty, a nie ludzi i zużywać energię z kopalin, a nie z jedzenia.

18.04.2019 12:36 WJ

@WOJTEK SZ.

Dla mnie dotknąłęś sedna.

Ekonomia (kapitalizm?) "wdrukowała" nam, że wartość człowieka wynika z tego na ile potrafi odnależć się w nakręconej koniunkturze gospodarczej i "wyrwać " dla siebie jak najwięcej materii ( najlepiej przetworzonej i wartościowej w przeliczeniu na umowną walutę).
Usługi i dobra możemy przetwarzać również w inny sposób, mniej inwazyjnie.
Prawda, że żyjąc skromniej (?), a może mniej efekciarsko, ale chyba bardziej satysfakcjonująco.

Przedstawcie kilka pomysłów jak :) Wierzę w Wasz potencjał :)
Pochwalę się swoimi tylko w formie wymiennej ;)

18.04.2019 16:05 pole torsyjne

@WJ
no tak bardziej po wierzchu by należało żyć.czyli zaprzestać prucia flaka z dupy matki ziemi.
wikliniarstwo, tkactwo, lepienie z gliny, struganie z drewna, siać len i konopie.
ile to kroków wstecz całe chyba stulecie a i tak to co stracone tylko Bóg mógłby przywrócić.
może źle to napisałem, a jakie te twoje pomysły?
https://www.youtube.com/watch?v=xpKsT-3yA1c

18.04.2019 17:25 Felek

Przez jakiś czas usiłowałem wraz z żoną tworzyć biżuterię, wisiorki i tym podobne, a także żona malowała obrazy. Czyli próbowaliśmy stworzyć cos z niczego, bez kreowania śmieci bo wszystko było z odzysku moze poza farbami. Pomysłów w zasadzie mielismy dużo więcej ale tego tylko spróbowaliśmy. Wkładalismy własny wysiłek by coś przerobić, w zasadzie śmieci na coś użytecznego, kratywnego i przyciągającego uwagę. Być może nie jakoś bardzo użytecznego bo takie rzeczy mają w zasadzie tylko walory estetyczne. Zabawy przy tym było co nie miara i naprawdę fajnie coś takiego tworzyć. No ale przechodząc do sedna sprawy, życie z takiego zajęcia jest dość trudne. Ilość towarów na rynku jest przeogromna, wybicie się ze swoimi produktami jest drogie i czasochłonne. W dodatku moda jest zmienna i nie zawsze są chętni na to co akurat nam wydawało się atrakcyjne. To samo tyczy się wielu innych rzeczy czy produktów, które może wytworzyć przeciętny człowiek bez wysokich nakładów pieniężnych.

19.04.2019 12:58 Wojtek Sz.

Generalnie wiele rzeczy powinni robić ludzie a nie roboty. Dlaczego np. w sklepach mielibyśmy płacić robotowi, a nie kasjerce - to taki drobny najmniejszy kroczek w tył. Albo dlaczego nie zwiększyć znów obsługi ludzkiej w bankach kosztem bankomatów?
Generalnie także powrót do rolnictwa opartego w większym stopniu na pracy ludzkiej - to jest bardzo satysfakcjonujące poza tym.

19.04.2019 18:07 Rafał

Brawo tak trzymać. Należy budować duże ilości zbiorników retencyjnych w Polsce która ma poważny problem z wodą.
To jest dopiero idiotyczne rozumowanie prezentowane na tym portalu: lepiej pozwolić uciec wodzie do Bałtyku niż zmagazynować ją w kraju. Oczywiście dlatego że rządzi złowrogi PiS więc jesteśmy na nie.
Zero myślenia.
Rzeki mają przypominać ogromne jeziora, to moje marzenie, choć wiem że tym schnącym na wiór kraju nierealne.
No tak, ale jak się ogląda "tie fał en" zamiast choćby przeanalizować od czasu do czasu raporty hydrologiczne na portalu IMGW to się plecie bzdury.

19.04.2019 22:35 Miro

@RAFAŁ
Głupota jest głupotą, bez względu na to, czy czyni ją PiS, czy PO, czy Wiosna itd.
A prawdopodobnie najbardziej tu za wajchy pociągają przemysłowcy mogący zarobić na tych planach hydrologicznych - czyli mechanizmy neoliberalne działają.
Streść wnioski, jakie wyciągnąłeś z raportów IMGW, które by popierały plany budowy rzeczonych kanałów.
Pytam rzeczowo, bez ideologii, jestem po prostu ciekaw.
Wspomniałeś o zbiornikach retencyjnych, ale budowa zbiorników retencyjnych nie równa się zamianie bezcennych przyrodniczo rzek w kanały żeglugowe. Popełniłeś kardynalny błąd rzeczowy, a zachęcasz do myślenia.

19.04.2019 22:50 Logic

Nie zbiorniki a przywracać tereny zalewowe i mokradła.
Ale nie wszystko trzeba rozpierdolic i zabetonować.

21.04.2019 5:19 Rafał

@Miro
Nie popełniłem błędu rzeczowego bowiem gdyż wskutek zmian klimatycznych polska będzie coraz suchszym miejscem. Dlatego należy ją magazynować.

Raporty IMGW pokazują bardzo niskie stany wód. W perspektywie lat będzie coraz gorzej. Budowanie dużych zbiorników będzie korzystne dla rzek bo choć trochę ustabilizuje ich biegi.
Nie mówiąc już o zyskach dla transportu. Lepiej rzeką niż tirami albo torami. Jak można tego nie rozumieć?

Ano można. Tak się zastanawiam, co robią media głównego ścieku z inteligentnymi w miarę ludźmi którzy są na tym portalu?

21.04.2019 12:00 adaś

Spokojne wasze rozgorączkowane głowy !
Do realizacji tych planów na pewno nie dojdzie.
A jeżeli dojdzie to na niewielką skalę.
Po prostu nie zdażą przed kryzysem albo pieniądze będa potrzebne na coś innego. A będą.

21.04.2019 12:40 adaś

@Rafał.
" Lepiej rzeką niż tirami albo torami. Jak można tego nie rozumieć?"
No widać że kompletnie nie rozumiesz.
Takie pojęcia jak opory toczenia, tarcie o wodę, opór falowy czy liczba Froude'a są Ci zapewne obce. Więc i porównania żadnego nie potrafisz zaprezentować.
Ale nawet gdy te pojęcia są Ci obce to zapewne wiesz co to kilometry. Z Poznania do Konina są i tory kolejowe i autostrada- odległość ok 100 km. Jest również rzeka Warta ( wyprostowana nieco w XVIII, XIX I XX wieku ) i odległość wynosi ok 160 km. Więc po co wozić coś Wartą ?

O gromadzeniu wody też masz nikłe pojęcie.
Wodę warto gromadzić w górach. Tam gdzie rzeki niosą stosunkowa mało materii organicznej i zanieczyszczeń. Zbiorniki zaporowe wolniej się zamulają i maja dłuższy żywot.
Zbiorniki na Wiśle, która z osadów zbudowała całe Żuławy, są bez sensu. Poczytaj o tamie we Włocławku, i o ilości i składzie osadów w zbiorniku.
Naturalna, kręta rzeka też gromadzi wodę. Gdy jakiś jej odcinek wyprostujesz czyli zamiast 100 km bedzie miała 50 km to w korycie jest dwa razy mniej wody. A że spadek terenu pozostał taki sam to woda szybciej odpływa. A w razie powodzi fala powodziowa jest wyższa i szybciej sie przemieszcza. Same "korzyści"
Naturalna rzeka posiada zdolność samooczyszczania się.Nastepuje w niej tlenowy rozkład materii organicznej. Gdy w tym miejscu zrobisz zbiornik wody prawie stojacej to gromadza się osady do których tlen nie ma dostepu i następuje rozkład beztlenowy z emisjami metanu i plagą sinic. Przejedż się nad Zalew Sulejowski i obejrz ten zielony śmierdzący kożuch. Gdyby to była płynąca rzeka to by sobie poradziła z tą dawką ścieków.

21.04.2019 21:57 Rafał

@Adaś
Mieszasz zupełnie różne pojęcia. Nie rozumiesz że w wyniku tego że zniszczyliśmy środowisko naturalne musimy iść na kompromisy. Nie da się stworzyć ideału.
Zawsze musimy za coś zapłacić.
Fala powodziowa nie będzie przemieszczać się szybciej jeśli sensownie uregulujemy rzekę.
Typowe dziecięce myślenie że jest jeden niezawodny sposób na rozwiązanie problemu. Może czas wydorośleć. Na początek proponuje izolowanie się od propagandy wszystko wiedzących.
Przeczytałeś jeden artykuł w necie i myślisz że coś zrozumiałeś. To bardzo wygodne podejście do tematu, zwalnia od myślenia. Powielisz ogólnie obowiązującą teorie i jesteś zadowolony.

21.04.2019 22:45 adaś

@RAFAŁ
"Mieszasz zupełnie różne pojęcia."
To znaczy jakie, może racz wyjaśnić.

"Fala powodziowa nie będzie przemieszczać się szybciej jeśli sensownie uregulujemy rzekę."
Może jakiś przykład, bo ja nie znam.

I jak mamy dyskutować to prosiłbym o odpowiedź na pytanie jaki widzisz sens transportu Wartą z Poznania do Konina.

"Może czas wydorośleć."
Zamiast wszędzie szukać lewaków i wrogów PiS może lepiej byłoby wydorośleć. Masz rację tylko zastosuj do siebie.

22.04.2019 3:13 gupol(szukam w OZE)

@adaś
"I jak mamy dyskutować to prosiłbym o odpowiedź na pytanie jaki widzisz sens transportu Wartą z Poznania do Konina."
"Z Poznania do Konina są i tory kolejowe i autostrada- odległość ok 100 km. Jest również rzeka Warta i odległość wynosi ok 160 km. Więc po co wozić coś Wartą ?"

pozwól że odpowiem za rafała.
otóż rządowi stratedzy wiedza że zbliża się kryzys naftowy. jak zabraknie ropy staną nie tylko tiry ale i kolej.
co pozostanie? transport wodny. owszem. powolny i w sumie tylko w jedną stronę bo pod prąd będzie ciężko ale zawsze lepsze to niż nic. prawda?;)

23.04.2019 8:30 Kloszard

Kanalizacja rzek spowoduje szybszy odpływ. Zamiana ich w ciąg zbiorników wodnych spowoduje zniszczenie ostatnich skrawków lasów łęgowych, a rzeczone zbiorniki wodne staną się niczym innym jak odstojnikami ścieków. Niech ktoś przejedzie się nad zbiornik Włocławski - istna kloaka. Jedyną możliwością zwiększenia retencji bez dewastacji polskiej przyrody jest mała retencja.Ochrona i restytucja wszelkich bagien, torfowisk, niewielkich zbiorników wodnych i śródpolnych oczek wodnych, zaprzestanie wycinki górskich lasów. Potencjał takich działań jest wielokrotnie większy niż betonowa gigantomania rodem z czasów stalinowskich.

23.04.2019 9:33 Winicjusz

@ ADAŚ
"Spokojne wasze rozgorączkowane głowy !
Do realizacji tych planów na pewno nie dojdzie.
A jeżeli dojdzie to na niewielką skalę.
Po prostu nie zdażą przed kryzysem albo pieniądze będa potrzebne na coś innego. A będą."
Zgadzam się, nie ma się co martwić na zapas, takie inwestycje, w takiej skali mogą trwać dekadę lub dwie (wnioskując po tempie budowy istniejących zbiorników, zapór, itp.) Jedynie mogą zdążyć wyremontować śluzy na Kanale Gliwickim, i coś tam pogrzebać na Odrze. A przekop Mierzei ma według mnie duże szanse na wykonanie.
Z kolei zapora i zalew Siarzewo na Wiśle raczej nie będą priorytetem, a w miarę przybywania różnych problemów inwestor sobie odpuści.

23.04.2019 10:09 Winicjusz

@ KLOSZARD
"[...]jest mała retencja. Ochrona i restytucja wszelkich bagien, torfowisk, [...]
Co do torfowisk, dopóki ogrodnicy amatorzy i profesjonalni będą uprawiać rośliny kwasolubne, potrzebujące właśnie takiej gleby, to będą one dalej eksploatowane. Stare, zużyte torfowiska porzucają, rekultywują lub nie, a zaraz potem biorą się za kolejne. A nawet jeśli są one w jakiś sposób "uprzątnięte" to nie zrekompensuje to szkód już dokonanych. Taki jest skutek, kiedy uprawia się rośliny w miejscach gdzie naturalnie by nie rosły.

23.04.2019 20:26 adaś

@Gupol
"co pozostanie? transport wodny. owszem. powolny i w sumie tylko w jedną stronę bo pod prąd będzie ciężko ale zawsze lepsze to niż nic. prawda?;)"
No niezupełnie prawda. Z Poznania do Konina w razie braku paliw kopalnych to i tak będzie lepiej drezyną po torach lub rowerem z wózkiem ( może być i osiołek z wózkiem ) po autostradzie. Gorzej w czasie żniw gdy , jak u ruskich, na asfalcie będą suszyć zboże.
A rzeką pod prąd ? Wartą może być trudno, za szybki nurt. Ale gdzie indziej, jak najbardziej
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bur%C5%82acy_na_Wo%C5%82dze#/media/File:Ilya_Repin_-_Barge_Haulers_on_the_Volga_-_Google_Art_Project.jpg

23.04.2019 22:02 adaś

@Kloszard.
" Jedyną możliwością zwiększenia retencji bez dewastacji polskiej przyrody jest mała retencja."
Niestety, niektórym bardzo trudno to zrozumieć. Nie dociera że wielki zbiornik na dolnej Wiśle nijak się ma do nawodnienia Wyżyny Sandomierskiej.
Do działań które opisałeś należy dodać renaturyzację małych rzek ( czyli przywracanie dawnego, krętego koryta) oraz budowę zastawek na wielu rowach melioracyjnych, które nadmiernie odwadniają część terenów uprawnych.

25.04.2019 1:59 gupol(szukam w OZE)

@adaś
taaa 100 km na rowerze po parę kilo czegoś.
100 km drezyną? bujasz w obłokach. już lepiej załadować kilkaset ton na barkę i puścić ją z prądem. jak nie ma mielizn to większość podróży spędzasz odpoczywając zamiast tyrając na drezynie czy pedałując.

25.04.2019 20:00 adaś

@ Gupol
A potem chcesz złomować tę barkę czy tak jak owi burłacy na Wołdze ?

27.04.2019 2:17 gupol(szukam w OZE)

dobry surowiec. można z niej zrobić tysiące przydatnych rzeczy;) no chyba że tak jak mówi ten artykuł to mają być kanały ze stojącą wodą. wtedy wystarczy dorobić żagiel i poczekać na korzystny kierunek wiatru;)

27.04.2019 2:22 gupol(szukam w OZE)

a co do burłaków to zacznij się oswajać z tym że własnie taka pracę będziemy wykonywać po transformacji energetycznej. to własnie jest esencja świata bez skoncentrowanych źródeł energii.

27.04.2019 23:36 adaś

@Gupol
Widzę, że o żegludze śródlądowej masz małe pojęcie.
Owszem. w czasach gdy nie było dróg a Polska była spichlerzem Europy budowano jednorazowe barki z drewna, które woziły Wisłą zboże do Gdańska- w czasach gdy lasów było dużo. Budowano też wielorazowe jednostki. Pełny statek płynął w dół z ładunkiem np 3 tygodnie a wracał 3 miesiące. ( ciężka harówka, trochę na żaglach, trochę na wiosłach i burłaczenie ) Do burłaczenia wykorzystywano też konie.I wycinano nad Wisłą krzaki i drzewa a także były zakazy budowy młynów żeby nie zawadzały przy burłaczeniu. Tak było na Wiśle. A ja pytałem Rafała jaki jest sens wożenia towarów Wartą z Poznania do Konina. A odpowiedź brzmi :ŻADEN.
Bo gdy masz tory i drogi to konie bardziej opłaca się zaprząc do wozów czy wagoników niż do holowania barek pod prąd Warty. Warta jest po prostu za mała, bardzo kręta i ma dużo szybszy nurt niż Wisła. I z tych powodów w dawnych czasach nigdy nie była w takim stopniu wykorzystywana na odcinku o który pytałem. Pływano głównie od Poznania w dół gdzie spadek jest mniejszy. Poza tym na dużych rzekach (Wisła, Odra ) tworzy się korytarz powietrzny. Wystarczy że kierunek wiatru jest zbliżony do kierunku doliny to na rzece wieje wzdłuż i można płynąć na żaglach pod prąd np przy północno zachodnim wietrze. Małe jednostki mogą na Wiśle nawet halsować pod wiatr co na Warcie jest niemożliwe.
Więc zamiast snuć nowatorskie teorie lepiej policz co się bardziej opłaci bez paliw kopalnych. Utrzymywać w znośnym stanie 100 km drogi i torów czy męczyć się z rzeką na 160 km.
A jakbyś miał chęć na trochę historii to poczytaj
https://upadektechnikikrakowa.blogspot.com/2017/05/zegluga-wislana-cz1.html

01.05.2019 3:08 gupol(szukam w OZE)

@adaś
"Więc zamiast snuć nowatorskie teorie lepiej policz co się bardziej opłaci bez paliw kopalnych. Utrzymywać w znośnym stanie 100 km drogi i torów czy męczyć się z rzeką na 160 km."

ale z prądem czy pod prąd?
@adaś
"A ja pytałem Rafała jaki jest sens wożenia towarów Wartą z Poznania do Konina. A odpowiedź brzmi :ŻADEN."

a co z wożeniem towarów Wartą z Konina do Poznania?;)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto