Recykling nie przynosi nam niczego dobrego

To, że plastik może mieć drugie życie, wiemy od dawna: meble z recyklingu, domy z butelek, samochody ze starych plastikowych materiałów. Podziwiając te wspaniałe projekty, zastanawiam się jednak – czy tędy droga? Mimo że idea recyklingu jest mi bardzo bliska, muszę przyznać, że od jakiegoś czasu chodzi myśl, że recykling wcale nie jest rozwiązaniem!

Od zawsze byłam fanką recyklingu i gdzie mogłam, namawiałam ludzi do wzięcia odpowiedzialności za swoje śmieci, zainteresowania się, posegregowania lub po prostu powtórnego użycia. Prowadziłam audycje radiowe na temat systemu segregowania śmieci i napisałam parę artykułów o ciekawych sposobach na wykorzystanie starego plastiku. Jednak im dłużej podróżuję, im dłużej przyglądam się krajom, gdzie recykling nie działa, a plastik zalewa okoliczną przyrodę niczym woda w porze deszczowej, tym bardziej zmieniam swoje własne credo i dochodzę do wniosku, że…

Oczywiście w swojej koncepcji i w idealnym świecie idea recyklingu jest słuszna. Ot, oddzielanie od siebie innych frakcji odpadów w celu użycia ich w różnym celu, a najlepiej ponownego wykorzystania. Teoretycznie powinno się to przyczynić do zmniejszenia ilości odpadów, mniejszej produkcji nowego plastiku oraz naszych czystych sumień.

Ale

Idea ta nie wygląda niestety tak pięknie jak na broszurach Unii Europejskiej. Po pierwsze, recykling jest zależny od lokalnej polityki, lokalnych systemów zarządzania odpadami. Kiedy instalacje odpadów komunalnych nie działają wydajnie, a samorząd i tak nie ma pomysłu na zagospodarowanie odzyskanych śmieci, nasz plastik i tak ląduje na wysypisku.

Przede wszystkim jednak

Recykling nie zmniejsza ilości produkowanych przez nas śmieci i nie zmienia naszych przyzwyczajeń. Jeśli w walce z zalewającym nas plastikiem postawimy na recykling, możemy utonąć w produkowanych przez nas śmieciach. Jedynym rozwiązaniem, żeby zbudować czystą ścieżkę naszej przyszłości, jest

przerwanie tego plastikowego cyklu, zmiana naszego stylu życia i wyrzucenia plastiku z naszej konsumpcji.

Nie mogę tego wyrazić bardziej dobitnie – musimy konsumować mniej.

W ostatnich miesiącach natknęłam się na dokładnie trzy projekty, które dały mi do myślenia i zaczęły zmieniać moje podejście. Poświęćcie mi jeszcze chwilę i powiedzcie, co przyjdzie Wam do głowy.

1. Uwaga, bank plastiku!

Słuchając podcastów podczas długiej podróży autobusem, usłyszałam o ciekawej inicjatywie – bankach plastiku. Kanadyjski przedsiębiorca z innowacyjnym myśleniem otworzył lokalne punkty zbiórki, między innymi w Indonezji i na Filipinach, do których możesz przynieść zebrany przez siebie plastik, a w zamian zasilić o drobną kwotę założone dla Ciebie konto bankowe. Trochę jak nasze lokalne punkty odbioru makulatury. Świetny pomysł, który tworzy bodziec dla lokalnej społeczności do zadbania o przestrzeń i środowisko. Zastanawiam się jednak, czy nie nadaje to fałszywej wartości plastikowi? Czy nie sprawi to, że ludzie jeszcze chętniej wezmą naręcze darmowych reklamówek ze sklepu, wiedząc, że za każdą z nich dostaną drobne wynagrodzenie?

2. Budynki z butelek, co?

Spędzając tydzień w małej miejscowości na wybrzeżu Ekwadoru, Santa Marianita, usłyszałam o bibliotece, która została tam zbudowana z wykorzystaniem butelek po Coca Coli. Swoją drogą, napoju niezwykle popularnego w tym kraju. Wzięłam aparat i pobiegłam podziwiać budynek. Wrażenia? Wcale nie tak entuzjastyczne jak na początku. Dzieci biegające i bawiące się wokół biblioteki były wspaniałe. Ale umówmy się – stary, brudny plastik jest po prostu brzydki. Poza tym, przeczytałam, że twórcy projektu poprosili Coca Colę o dodatkowe butelki w celu dokończenia projektu. Firma dostarczyła im świeżutkie butelki, prosto z ich fabryki…

3. Prawdziwe czary, Exxon i Mobil walczą z plastikiem.

Stowarzyszenie na rzecz Zmniejszenia Odpadów z Tworzyw Sztucznych ogłosiło, że wyda miliard dolarów na walkę z odpadami plastikowymi i zapobieganie ich przedostawaniu się do środowiska. Sygnatariuszami porozumienia są między innymi firmy ExxonMobil, Shell, Dow, a więc producenci tworzyw sztucznych i polimerów z produktów petrochemicznych. Firmy, które zobowiązały się wydać 1 miliard dolarów na recykling odpadów plastikowych, jednocześnie są zaangażowane w ogromne projekty budowy nowej infrastruktury do produkcji polietylenu (słynnego „PE” wykorzystywanego do produkcji wszystkiego od zabawek do plastikowych butelek). Recykling w tym wypadku wydaje się zwykłą wydmuszką, działaniem w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu, którym można przykryć całą „brudną” działalność, toczącą się w tle.

A czym dla Was jest recykling?

Czy uważacie go za słuszne rozwiązanie, czy również dostrzegacie tu ryzyko zachowania statusu quo?

Nie zrozumcie mnie źle – nie krytykuję idei segregowania odpadów i nie namawiam Was do porzucenia tych działań. Bądźmy świadomi jednak, że recykling ma ograniczone spektrum działania i może bardziej koić nasze sumienia niż przynosić wymierne efekty. Powinniśmy się skupić na tym, co musimy zmienić w naszych nawykach konsumenckich, które skłaniają firmy do ciągłego pompowania plastiku na rynek. Zmienić nasze głęboko zakorzenione przyzwyczajenia, lekkość, z jaką podchodzimy do jednorazowych materiałów, a co za tym idzie, nasz styl życia. To ścieżka trochę trudniejsza, ale z pewnością przynosząca nam dużo lepsze rokowania na przyszłość.

Agata Skrzypczyk, REO

Komentarze

25.03.2019 12:06 Wojtek Sz.

Recykling ma sens, ale w przypadku tego, co da się poddać recyklingowi. Stal można, aluminium można, papier można, szkło można, ale plastiku jest po prostu za dużo i jest go za dużo rodzajów, które się mieszają i mieszają nam w głowie.

25.03.2019 14:11 Winicjusz

@ WOJTEK SZ.
Bo te wszystkie plastiki czy fachowo ujmując tworzywa sztuczne mają tysiące zastosowań, różnią się składem chemicznym i właściwościami fizycznymi, temperaturą topnienia, plastycznością, dodatkami itd. itp.
Poza tym to jest przeważnie najtańszy surowiec do uzyskania, a ropa naftowa jest wszechobecna. Z metalami jest prościej, są np. stale wysokogatunkowe, nierdzewne, żeliwo, metale kolorowe. Z tym że metale, szkło można zdecydowanie łatwiej posegregować (punkty skupu), przetopić i powstanie pełnowartościowy wyrób. Natomiast z hałdy zmieszanych plastików wyjdzie ewentualnie nieokreślona masa, przydatna jedynie do produkcji elementów konstrukcyjnych, wypełnień albo innych rzeczy, od których nie wymaga się walorów estetycznych.
No chyba, że wylądują w spalarni odpadów jako "wysokoenergetyczne paliwo"/.

25.03.2019 15:40 Ryan

Po raz kolejny mądry i zachłanny Pan przedsiębiorca stworzył, wypromował i sprzedał z ogromnym zyskiem. Nie bacząc oczywiście na produkty uboczne czy konsekwencje swojej idei produktu doskonałego, wszystkim potrzebnego. Natomiast teraz i w przyszłosci czeka nas gehenna związana z zanieczyszczeniem absolutnie wszystkiego, tym paskudnyn, trującym i toksycznym dziwactwem zwanym tworzywa sztuczne. Jesteśmy madrzejsi niż wieloryby więc nie nażremy się plastiku na kolację ale i tak on do nas wraca i wracać będzie. Co gorsza prawdopodobnie będzie akumulowany w organiźmie. Dziękujeny przedsiębiorcom, już wam serdecznie dziękujemy. Wasz interes osobisty narobił nam już wystarczającego burdelu na bliska i daleką przyszłość. Prawdopodobnie można nawet uznać, że Ziemia nie ma już środowiska naturalnego w klasycznym tego słowa znaczeniu. To raczej jakaś planete hybrydowa, ze zbyt wieloma sztucznie wytworzonymi substancjami by wciąż uznawać ją za "dziewiczą"

26.03.2019 12:42 Felek

Zauważył ktoś ostanio nawałnicę reklam w TV, różnych preparatów chwastobójczych i ogólnie pojętych pestycydów? Wiem, że teraz okres w ciągu roku dla rolnictwa istotny no ale jakoś mnie to uderzyło, że tych reklam jest aż tak dużo. Temat może średnio z recyklingiem związany ale zastanawiam się aż czy czasem ostatnio nie przeszły w Brukseli jakieś przepisy na niekorzyść firm produkujących takie preparaty i stąd to zaostrzenie intensywności reklam.

26.03.2019 15:03 Winicjusz

@ FELEK
Też to zauważyłem, szczególnie teraz na wiosnę kampania promująca się nasila, świetnie to widać w tv publicznej, np. przed i po Agrobiznesie albo przed emisją programów ogrodniczych. Producentów tych specyfików określa się zaszczytnym mianem "SPONSORÓW programu". Jakby było się czym chwalić, no ale takie są prawa rynku reklamy.
Z zasady toleruję nawozy sztuczne (gdyby jeszcze stosowano je rozsądnie), to jestem przeciwko stosowaniu środków ochrony roślin. Wiem, to jest wygodne i łatwe rozwiązanie, nawet tańsze, ale są inne sposoby walki ze szkodnikami i chwastami, np. mulszowanie gleby.

26.03.2019 15:53 Albatron

Przypomniał mi sie proroczy tekst z filmu Absolwent (1967) o plastiku. No i co nie miał racji ??
https://www.youtube.com/watch?v=eaCHH5D74Fs

27.03.2019 6:38 Ludomir

Autorce gratuluję tytułu
Jego głębię można docenić dopiero wtedy gdy zastanowimy się jak działa natura. Przecie to nic innego jak wielki system recyklingu na końcu którego mamy wielkie składowisko węgla w formie złóż węglowodorów i węgla kopalnego. Ten system doprowadził do obniżenia stężenia CO2 w powietrzu co dało umożliwiło powstanie człowieka z jego mózgiem. Ten zaś otworzył recyklingowe cykle obiegu materii w przyrodzie i uwolnił z powrotem węgiel do atmosfery niszcząc życie. Stąd wniosek jak w tytule. Reszta to niestety banał, że zły recykling jest zły a w szczególności nie warto produkować śmieci.

27.03.2019 11:48 Marcin Leszczyński

Oczywiście, że najlepiej jest nie produkować plastiku.
Właściwie wczoraj już nie powinno być produkcji biorąc pod uwagę to co się dzieje, i to wczoraj powinno być dekady temu.

Ale teraz wróćmy do rzeczywistości.
Mamy miliardy ton odpadów i świat nadal produkuje pełno i będzie w najbliższym czasie.

Każda wtórnie wykorzystana rzecz - to mniejsze Twoje zakupy - ale z tego powodu w systemie rynkowym ktoś inny to kupi (cena spadnie), chyba, że wszyscy by wtórnie wykorzystywali śmieci.

Recykling ma sens - pod warunkiem, że każdy to robi.

Dużo się mówi o plastiku, ale mało o moczu.
Nie rozumiem dlaczego... Może z powodu tego, że to wychodzi z Nas i dziwnie pachnie. A może to przez kolor?

A zużywamy pełno wody pitnej (plus pompy wody na paliwa kopalne), aby go rozcieńczyć i potem albo znowu zużyć energię na oczyszczenie albo na przenawożenie rzek i mórz.

Mało tego, aby wytworzyć praktycznie taki sam nawóz jak mocz - zużywamy paliwa kopalne.

Odpady "bio" są idiotyczne za to. Jest pełno przestrzeni na kompostowniki w mieście, a część ludności może je mieć na balkonach czy piwnicach.

01.04.2019 13:51 Vanat

No niestety, jest pytanie na ile recycling może uratować naszą planetę, a na ile jest tylko lekiem na wyrzuty sumienia lub nawet sprytną manipulacją ze strony lobby, korzystających na niszczeniu naszej planety.

Przecież segregujesz śmieci, więc jesteś eko, więc dbasz o środowisko, więc nie musisz już nic więcej robić. Konsumujmy ile wlezie, najwyżej potem zrobimy recycling i wszystko będzie OK.

Nie mówię, żeby recyclingu nie robić, ale jak mam myć pod kranem śmieci, to zastanawiam się czy zmarnowana w ten sposób woda rekompensuje korzyść z recyclingowania kubeczka po jogurcie...

03.04.2019 12:11 Damage

Faktycznie, wygląda to trochę jak zawracanie Wisły kijem. Trzeba by recyklingować, ale z drugiej strony ograniczać maksymalnie produkcję.

04.04.2019 21:31 Miro

No właśnie. Tak naprawdę jedynym rozwiązaniem jest stagnacja w sferze materialnej, zatrzymanie wzrostu materialnego na rzecz rozwoju duchowego.

Czyli np. dzieci dziedziczą dom czy mieszkanie po rodzicach i żyją tak jak oni, naprawiają tylko dziury w dachu, korzystając z drewna drzew, które w tym czasie zdążyły dorosnąć. Itd.

A całą swoją energię życiową wykorzystują, by poprawiać swoje relacje społeczne oraz własny charakter czy swój intelekt itd.

Czyli nie zrównoważony rozwój, ale zrównoważone życie.

Do tego modelu zmierzają (pomijamy wynaturzenia) koncepcje życia zakonnego, koncepcje socjalistyczne itd.

Tak egzystują praktycznie wszystkie gatunki zwierząt oraz roślin - zakres pożądanego szczęścia przez szczeniaka nie rożni się od zakresu pożądanego szczęścia przez dorosłego psa. Każdy osobnik chce powtórzyć cykl życia swojego rodzica - zjeść 100 kości, przespać 100 godzin, obwąchać 100 drzewek. Homeostaza.

A przed zjedzeniem 101-szej kości bronią go inne gatunki oraz wrodzona (jednak niedoskonała) powściągliwość (ryzyko bólu brzucha, jednak niektóre psy nie umieją się opanować).

W sumie zostaje zachowana równowaga energetyczna.

Jednak w dłuższej skali czasowej ujawnia się energetyczna nierównowaga: co pewien czas szarańcza nadmiernie się rozmnaża (bo ograniczające ją czynniki słabną), szympansy na danym obszarze likwidują za wiele kopców termitów (bo zbytnio uległy swojej seksualności), Słońce zmieniło zakres emitowanej energii (bo wyczerpał się wodór) itd.

Czyli katastrofa ekologiczna jest wpisana w strukturę Kosmosu.

Rzecz w tym, że nasz gatunek ma zbyt wielkie możliwości i wszystko robi za szybko i na zbyt wielką skalę.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto