Zjawisko przedniej szyby. Co zabija owady?

To jeden z najmocniejszych artykułów, które ostatnio przeczytałem.

Sune Boye Riis wybrał się na przejażdżkę rowerową wraz z najmłodszym synem. Cieszył się promieniami słońca padającymi na pola i lasy w pobliżu ich domu na północ od Kopenhagi. Nagle przyszło mu do głowy, że coś jest nie w porządku. A dokładniej: że czegoś brakuje.

Było lato. Znajdował się na wsi, jechał szybko. Ale, co dziwne, nie zjadał żadnych owadów.

Na chwilę przeniósł się do dzieciństwa spędzonego na duńskiej wyspie Lolland na Morzu Bałtyckim. Wtedy podczas letnich wypraw rowerowych zamykał usta, by przebić się przez chmary insektów, a i tak sporo ich połykał. Kiedy, wspominał, rodzice zabierali go gdzieś samochodem, przednia szyba często była tak upstrzona owadzimi zwłokami, że prawie nic nie było przez nią widać. Ale w tej chwili to wszystko wydawało się odległą przeszłością. Riis nie mógł sobie przypomnieć, kiedy ostatnio był zmuszony zmywać owady z szyby auta. Zaczął się nawet zastanawiać, czy producenci samochodów nie wynaleźli przypadkiem jakiejś wymyślnej powłoki odstraszającej insekty. Ale ta nieobecność – co uświadomił sobie teraz z pewnym zaniepokojeniem – wydawała się wszechobecna. Gdzie zniknęły wszystkie te owady? Kiedy? I dlaczego tego nie zauważył?

Czytaj dalej w magazynie Pismo

Zapytałem o opinię znajomych, specjalistów od ekosystemów. Co zaproponowali:

"W skali Polski: Wywrzeć presję na Ministerstwo Rolnictwa w sprawie zakazania insektycydów i stworzenia instrumentów wspierających restytucję ekosystemów. Dla mnie jako najważniejsze jawią się tereny mokradeł nadrzecznych: tu są skumulowane usługi ekosystemowe na niewielkich stosunkowo obszarach + bogactwo owadów wodnych i lądowych + tarliska + szlaki migracji ptaków i nie tylko. Poza tym nie idziemy wtedy horyzontalnie (precz z rolnictwem), ale mówimy rolnikom "oddajcie rzeki przyrodzie". To też pozwala uniknąć konfliktów - nie ma kukurydzy nad rzeką to i nie ma podtopień, nie trzeba prostować i pogłębiać. Potrzeba instrumentu o charakterze specustawy, a na pewno nowego podejścia do programu rozwoju obszarów wiejskich.

W skali UE: zakazać insektycydów i zorganizować finansowanie na ecological restoration (dedykowane fundusze typu Life, instrumenty CAP). "

"Trzeba też zadbać o pozostawienie obrzeży pól przyrodzie. Mokradła są fenomenalnie ważne, ale i taką samo ważną (względnie) rolę pełnią zadrzewienia i zakrzewienia na teremach rolniczych. Przypomnę, że przyrodnicy rekomenduję tylko marne 2-3 % powierzchni na tego typu obrzeża. To klucz - warunek konieczny powodzenia w zachowaniu czegokolwiek innego niż rośliny uprawne."

"Można też uciec do lasu, upić się i odciąć od internetu"

Komentarze

18.02.2019 7:22 Logic

Chyba zostało juz tylko upić się.

18.02.2019 8:39 Mariusz

Upic się ze szczęścia? Przecież dzięki temu kapitalizm pokonał komunę!!! Mieli lepsze opryski i mogli wygonić ludzi ze wsi do pracy w przemyśle i usługach. U nas do tej pory na wsi siedzi kilka razy więcej ludzi niż na Zachodzie i między innymi przez to mamy gospodarcze "zapóźnienia"

18.02.2019 9:46 pole torsyjne

proponuję siać konopie siewne dla pszczół bo one lubią pyłek konopny i jest dla nich bardzo dobry i zdrowy na brzuch

18.02.2019 10:44 SONAER

Czy jesteśmy w stanie wyżywić się bez trucizn?
Jeśli nie - jest nas za dużo i trzeba ograniczyć populację.
Jeśli tak, a tego nie robimy - jesteśmy głupcami i prawo przyczyny i skutku nas wyeliminuje.

18.02.2019 12:15 Devak

Może coś bardziej radosnego. Moje pszczoły dokonały dzisiaj oblotu :)

18.02.2019 12:29 Winicjusz

Ministerstwo Rolnictwa to dba przede wszystkim o rolników i o własne stołki. Działają głównie w oparciu o rachunek ekonomiczny, każdy wydatek, który nie jest inwestycją i nie ma z tego szczególnych korzyści jest stratą. A rolnikom jest wygodniej zaorać 'wyczyszczone' pole', bez przeszkód i jakiś chaszczy. Po co mają sobie tym zawracać gitarę?
A na kukurydzę, ziemniaki czy zboże podtopione przez rzekę trzeba wziąć rekompensatę z mrirw i po sprawie.

18.02.2019 13:49 Damage

Różne środowiska biją na alarm już wręcz od kilkudziesięciu lat, a świadomość społeczna rośnie w stopniu znikomym. Rok za rokiem mija i cieżko uwierzyć w jakąś nagłą zamianę trędu, jeśli zmiany nie zaczną negatywnie wpływać na codzienność zwykłch ludzi. Ciekaw jestem co będzie najpierw, czy będą to rosnące ceny żywności, które będą prowadziły do coraz większych zamieszek? Czy może będą to rekordowe letnie upały, które doprowadzą do dotkliwych przerw w dostawie prądu oraz dużej ilości zgonów. A może jeszcze coś innego, a może wszystko na raz? Trudno jednak mieć nadzieję na pozytywny scenariusz.

18.02.2019 16:20 WJ

@DEVAK
Przy całej sympatii do pszczół i Pszczelarza:)- czy juz kiedyś odnotowałeś "obloty' w lutym ?

Niech mi Ktoś poda coś pozytywnego w temacie GO, proszę desparacko.....

18.02.2019 16:25 SONAER

@WJ
Za 1000 lat będzie już dobrze. :)

18.02.2019 16:54 Mariusz

WJ
Dzięki GO ludzkość uświadomi sobie, że żyjemy na jednej planecie i że musimy ze sobą współpracować i zjednoczyć działania. To trochę podobne do zagrożenia nuklearnego

18.02.2019 17:43 logic

@WJ
W Polsce mogą urosnąć palmy jak będzie tak ciepło :D

18.02.2019 18:28 Miro

Tragicy starogreccy czy dawni egzystencjaliści piszący o absurdzie świata niech żałują, że nie żyją teraz, bo dopiero by mieli temat literacki...

18.02.2019 19:12 adaś

Nie wiem jak np. na Śląsku wyglada sprawa z owadami. Ale w północnej i zachodniej Polsce jeszcze trzeba czyścić szyby ( częściej reflektory ) z owadów gdy wieczorem jedzie się przez las lub w pobliżu zbiorników wodnych. Czyli to, że jesteśmy gospodarczo w tyle za Europą Zachodnią ma swoje dobre strony.
Ale nawet ja, mało obeznany z owadami, zauważam zmiany. Kiedyś na nadwarciańskich łakach dość łatwo było znależć gąsienice Zmrocznika wilczomleczka. Na wakacjach hodowaliśmy je w słoiku obserwując jak szybko rosną. Teraz gdy chciałem pokazać dzieciom były duże trudności ze znalezieniem gasienic, mimo że wilczomlecz rósł w dużych ilościach.

18.02.2019 19:39 Mariusz

U mnie w zeszłym roku to już nawet komarów nie było :-/

18.02.2019 20:16 WJ

Dziękuję, czuję wdzięczność.


@ADAŚ
Najprawdopodobniej mieszkamy relatywnie blisko, a u mnie owadów ewidentnie mniej. Szerszeni czy os w ogrodzie nie ma od kilku lat.
W miasteczku brak komarów w minionym roku, a także wcześniej. Może to skutek wielkopowierzchniowych upraw, które dominują w mojej gminie.
Wzdrygam się na widok olbrzymich traktorów, które w sezonie, z rozłożonymi opryskiwaczami, wyglądają na polach jak gigatyczne, kosmiczne owady. Ich pracy towarzyszy jednostajna płąska powierzchnia monokultur i charakterystyczny zapach

Jestem na to wyczulona, bo codziennie jestem w kontakcie z Naturą .

@LOGIC
Te steki Ci jednak zaszkodziły :)


Jakoś próbujmy przestawić się mentalnie, by uniknąć totalnego zniechęcenia. Dziękuję za wsparcie.

18.02.2019 20:48 Miro

@SONAER - WJ

Coś na pociechę. Nadzieja wbrew nadziei - czyli motywator:

https://news.mongabay.com/2019/02/the-view-from-the-bottleneck-is-nature-poised-for-a-big-comeback/

19.02.2019 8:19 Devak

@WJ
Zdarzało się. Co prawda nie było tak długo ciepło jak w tym roku, ale takie obloty są dość zdrowe dla pszczół, które po prostu mogą się w tym czasie wypróżnić:).

19.02.2019 9:42 pole torsyjne

ale trzeba też dużymi literami powiedzieć że WTARGNIĘCIE UE NA TERYTORIUM POLSKI W 2004
BARDZO ZASZKODZIŁO CAŁEJ PRZYRODZIE RÓWNIEŻ OWADOM. nie spodziewam się potwierdzenia, ale jestem tego pewny.
innym bardzo szkodliwym czynnikiem jest coś co się nazywa "NATURA 2000" co w praktyce wyjęło spod ochrony większość obszaru, i jak ktoś spróbuje rozmawiać z urzędnikiem o potrzebie ochrony czegoś w swojej okolicy usłyszy wymówkę że to nie "natura 2000". środowisko naturalne nie jest niszczone z powodu zbyt niskiej świadomości, ale przemyślnie rozmyślnie i z pełną premedytacją i determinacją, że w tym zniszczeniu realizowana jest wola ogółu, że kolorowy motyl przegrał z kolorowym smartfonem.

19.02.2019 10:10 Kloszard

@POLE Torsyjne
Coś w tym jest. Obszary Natura 2000 są zupełnie bez znaczenia. Jaki wpływ na gospodarkę leśną ma fakt, że dany las jest położony na obszarze Natura 2000? Odpowiem - żaden. To samo parki krajobrazowe i obszary chronionego krajobrazu. Kiedyś jeszcze w latach 90 miały jako takie znaczenie dla ochrony przyrody. Teraz są całkowicie bezużyteczne. Dopóki nie zaczęły powstawać obszary Natura 2000, w Polsce jako tako ciągle powstawały nowe rezerwaty przyrody. Teraz mamy zastój. W ogóle mamy ogromny zastój w ochronie przyrody, a potrzeby w tym względzie są ogromne. Nie powstają żadne nowe parki narodowe (od 18 lat nie powstał żaden - najdłuższy okres w historii Polski). Jak powstają rezerwaty czy są powiększane to są to z reguły niewielkie powierzchnie. Natura 2000 nie tylko nie przyczyniła się do wzmocnienia ochrony przyrody, ale wręcz ją osłabiła. Urzędnicy mają wymówkę w niepowoływaniu nowych rezerwatów, co jest zresztą bardzo na rękę Lasom Państwowym. Nawet gdyby nie istniało GO to naszą przyrodę i tak by szlak trafił. Z takim podejściem do lasów, mokradeł, rzek czy zagospodarowania przestrzennego, za 10 lat nie będzie w Polsce czego zbierać. Będziemy żyli w całkowicie zdewastowanym otoczeniu. I to nie z powodu GO, ale na własne życzenie. Ostatnie ostoje przyrody jak parki narodowe i rezerwaty przyrody też padną pod naporem lobbystów, którzy dla swoich krótkoterminowych interesów zhandlują nasze dziedzictwo przyrodnicze.I stanie się to w kraju, który może szczycić się tak długą historią ochrony przyrody. Wystarczy wspomnieć Szafera, Simonę Kossak, Jana Gwalberta Pawlikowskiego, Adama Wodziczko, Józefa Paczowskiego i wielu innych wybitnych uczonych zasłużonych dla idei ochrony polskiej przyrody. Ich spuścizna ulega roztrwonieniu.

19.02.2019 13:32 adaś

@Kloszard.
Zapewne o sprawach ochrony przyrody wiesz więcej niż ja. Ale chyba przesadzasz z tym że za 10 lat nie będzie czego zbierać.
Ja bardzo cenię sobie kontakt z przyrodą, chociaż moje podejście jest bardziej emocjonalne niż naukowe. W czasie różnych wędrówek zauważam miejsca gdzie stan przyrody się poprawił, o czym zapewne pisałem już wiele razy, ale jeszcze raz wspomnę.
Warta- rzeka mojego dzieciństwa. Kiedyś bardzo brudna, poniżej ujścia Neru dosłownie ściek. Teraz w Uniejowie ponad metr przejrzystości, Ner czysty po uruchomieniu oczyszczalni dla miasta Łodzi.Warta aż do Pyzdr czysta.
Nadwarciańskie łąki- kiedyś równo wystrzyżone przez wypas bydła. Teraz w wielu miejscach nieużywane, roślinność do pasa, dużo owadów.
Jeziora Charzykowskie i Karasińskie na szlaku Brdy. 30 lat temu woda jak zupa szczawiowa. Dzis dużo lepiej, można się kąpać.
Moja okolica, dolina Cybiny. Kiedyś regularnie czyszczona przez przedsiebiorstwo melioracyjne, dziś dzika i zarastająca. Nad rzeczką Główną porzucone gospodarstwo hodowlane. Na zarastających stawach darmowy koncert kumaków każdej wiosny.

Parki narodowe- zapewne powinny jakieś powstać, ale ile ? Pięć, siedem ? Gdyby co 5 lat miał powstawać nowy park narodowy to za 200 lat bedziemy jednym wielkim parkiem, czy sie mylę ?

Rezerwaty przyrody - na pewno potrzebne, ale tu też trzeba mądrości i elastyczności. Rezerwat Ostoja Bobrów na Pasłęce- po co ? Może kiedyś był potrzebny ale dziś bobry można spotkać nad każdym rowem melioracyjnym i ostoi nie potrzebują. Ale zawsze jest praca dla jednego więcej urzędnika co pozwolenia wydaje na spływ Pasłeką.
Rezerwat ścisły Dolina Płocicznej- po co, skoro jest tam i tak Drawieński Park Narodowy ? Teren odludny, bez dojazdu. Gdy nie było DPN to raz mi sie zdarzyło, że sptkałem trzech wędkarzy- na 6 km rzeki. Teraz wedkarzy nie ma a strażników mało i łatwiej im karać śmiecących turystów. Płociczna - raj dla kłusowników. Podobnie Drawa gdzie zakaz spływów i wędkowania od 15 marca do końca czerwca.

19.02.2019 13:47 adaś

@WJ
Ilość komarów zapewne też zależy od oprysków, ale głównie od ilości kałuż i płytkich zbiorników gdzie nie ma ryb. W wannie która stoi na moim ogródku zawsze jest dużo larw komarów.

19.02.2019 14:33 Kloszard

Gdyby nie Drawieński Park Drawa zamieniła by się w syfiastą rzekę jakich pełno w Polsce, a w lasach prowadzono by tkz "zrównoważoną gospodarkę leśną" Czyli szlak by trafił wszystkie starodrzewy. z. Rezerwaty i parki narodowe są po to by chronić przyrodę i procesy przyrodnicze. Jak jest za dużo bobrów to można je przenieść w inne rejony, albo w ostateczności odstrzelić. Ale likwidacja rezerwatów, gdy potrzebujemy ich jak najwięcej to szczyt głupoty. Rezerwaty chronią całość przyrody na danym terenie, nie tylko konkretne gatunki. Z moich podróży po kraju i relacji wielu osób wyłania się spójny obraz - tylko na obszarach rezerwatów i parków narodowych przyroda jeszcze jakoś dycha. To, że na terenie parku są kłusownicy, nie znaczy, że park należy likwidować, ale kłusowników. Kłania się dramatyczne niedofinansowanie ochrony przyrody.

20.02.2019 9:39 Miro

@KLOSZARD

Moje podróże po kraju całkowicie potwierdzają Twoje uwagi. A to że gdzieniegdzie poza nimi przyroda się odradza (na porzuconych terenach rolniczych, na ruinach budynków dawnych PGR-ów) to jest tylko stan przejściowy i powierzchniowo niewielki. Schemat na ogół jest taki, że porzucone pole na krótko dziczeje, po czym zostaje zamienione na teren pod zabudowę i zabetonowane.
Mam 48 lat i wystarczającą perspektywę czasową, by spostrzec nieustanne i postępujące betonowanie kraju. A co do owadów, to nie da się porównać ich stanu sprzed 20-30 lat z obecnym. Bez badań naukowych - na oko to widzę i na ucho to słyszę.

20.02.2019 14:57 adaś

@Kloszard
''Gdyby nie Drawieński Park Drawa zamieniła by się w syfiastą rzekę jakich pełno w Polsce,"
Nie sądzę. Piława jest moim zdaniem nawet ładniejsza od Drawy, choć parku tam nie ma.
A tak na marginesie to za Niemca te tereny były dużo gęściej zaludnione. Mimo tego do Drawy i dopływów wchodziły ogromne łososie ( łapano je w sieci o oczkach nawet 20x20 cm) Wykończyli je nie miejscowi ludzie ale katastrofalne zanieczyszczenie Odry. Teraz coś się zmienia, introdukowano łososia z Łotwy i oddano do użytku przepławkę na Drawie i dwie przepławki na Korytnicy.
" Rezerwaty i parki narodowe są po to by chronić przyrodę i procesy przyrodnicze. Jak jest za dużo bobrów to można je przenieść w inne rejony, albo w ostateczności odstrzelić"
Bobry za dnia siedzą w swoich norach i aktywne robią się wieczorem. Więc jak za dnia przepłynie Pasłęką kilka spływów kajakowych to im to nie przeszkadza. Po co je odstrzeliwać, niech sobie żyją nad Pasłeką. W 1970 r gdy tworzono rezerwat, w Polsce było bobrów bardzo mało i ostoja miała sens. A teraz ma taki sam sens jak zrobienie ostoi ludzi w Warszawie.
"To, że na terenie parku są kłusownicy, nie znaczy, że park należy likwidować, ale kłusowników. Kłania się dramatyczne niedofinansowanie ochrony przyrody."
Ale o co tak naprawdę chodzi ? O rzeczywisty stan przyrody, czy o ochronę na papierku ?
Rzeczywisty stan przyrody nad rzeką Płociczną po powołaniu DPN się pogorszył. Jak nie było parku to w Płocicznej widywałem klenie długości 50 cm. Potem trudno było wypatrzeć 20-centymetrowego. Ostatnio widziałem jednak parę takich po 30 cm. Może starzy kłusownicy wymarli a młodzież wolała wyjechać do Wielkiej Brytani zamiast kontynuować rodzinne tradycje. A wniosek stąd taki, że jak się nie ma na coś pieniędzy to się tego nie robi. Gdyby nad Płociczną nie utworzono rezerwatu to zjawiali by się tam nieliczni turyści i wędkarze i kłusownictwa na taką skalę by nie było. No ale na papierku można sie pochwalić- utworzyliśmy rezerwat ścisły, jest OK. A jak jest naprawdę wiem ja, bo jeżdżę tam od 37 lat i czasem pozwalam sobie na to wykroczenie ( a może już i przestępstwo, kto ich tam wie ) , włażę na chwilę do rezerwatu.

24.02.2019 15:02 Miro

@ADAŚ

Mierzysz stan przyrody DPN za pomocą jednego parametru - długości jednego gatunku ryb! A ekosystem to tysiące gatunków - i być może klenie mają się gorzej, a wiele innych gatunków, roślin, zwierząt i grzybów lepiej - i w sumie cały ekosystem jest zdrowszy.
A na dodatek nie zbadałeś przyczyn osłabienia klenia - może być masa przyczyn, czasem jest tak, że kiedy ekosystem całościowo się przekształca na plus - to niektóre gatunki nie radzą sobie z zmienionych warunkach.
Prezentujesz w tym wypadku myślenie tunelowe, patrzysz na przyrodę za swojego osobistego, utylitarnego punktu widzenia - wędkarza.

08.03.2019 20:29 adaś

@Miro
Ja nie mam ŻADNYCH wątpliwości że bezrybie Płocicznej i Drawy wynikło z kłusownictwa gdy wprowadzono DPN a nie zapewniono mu należytej ochrony. Brzany, szczupaki i lipienie też zniknęły z Płocicznej.. A klenia podałem celowo jako przykład ponieważ jest to ryba którą łatwo zaobserwować a trudno złowić na wędkę. Dlatego jest ona dobrym wyznacznikiem rybności rzeki.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto