Panele obywatelskie: demokracja, która działa (zadziwiająco dobrze)

Nie ufamy politykom i nawet już nie za bardzo spodziewamy się po nich działania dla dobra wspólnego i myślenia długoterminowego. Wpływ na politykę mają bogaci, w myśl zasady „jeden milion dolarów, jeden głos”. Taka „demokracja” rozczarowuje. Jednocześnie demokracja partycypacyjna poprzez referenda powoduje, że zadajemy pytania (być może dotyczące złożonych spraw wymagających dużej wiedzy) osobom zupełnie nie orientującym się w tematyce (i nie bardzo mające ochotę się z nim zapoznawać, skoro i tak „ich głos jest jednym z milionów i nie ma znaczenia”), które w związku z tym będą podejmować decyzje raczej na podstawie instynktu lub towarzyszącego referendum lobbyingu i dezinformacji. Wydawałoby się, że nic się z tym nie da zrobić…

A jednak, ostatnio trafiłem na proces podejmowania decyzji, który zaskoczył mnie swoją skutecznością, transparentnością, odpornością na szum informacyjny, zaangażowaniem uczestników i wysokim poziomem merytorycznym podejmowanych decyzji.

Wiosną 2017 r. Gdańsku odbył się panel obywatelski, do którego (spośród około 800 osób, które zadeklarowały chęć uczestniczenia) wylosowano kilkudziesięciu mieszkańców miasta, z zadbaniem o reprezentatywne uczestnictwo (pod względem miejsca zamieszkania, wieku, wykształcenia, płci itd.). Tematem panelu była kontrowersyjna kwestia ograniczenia smogu. Pierwszego dnia przedstawione zostały wyniki pomiarów jakości powietrza oraz wpływ zanieczyszczeń powietrza na zdrowie, a drugie dnia eksperci prezentowali rozwiązana możliwe do wprowadzenia w Gdańsku. Dorzuciłem tu swoją cegiełkę, nie ograniczając się tylko do kwestii efektywności energetycznej i czystego ogrzewania, ale też wprowadzając uczestników w megatrendy energetyczno-klimatyczne, ze sporą dawką myślenia systemowego. Trzeci i czwarty dzień przeznaczone były na wypracowanie rekomendacji. Paneliści dyskutowali ze sobą i ekspertami, wypracowując rozwiązania, które na koniec były przekuwane w propozycje działań. I na koniec najlepsze: władze miasta zobowiązały się, że propozycje, które uzyskają w głosowaniu 80-procentową większość, zostaną wdrożone. Dlatego ludzie angażują się, bo wiedzą, że ich głos ma znaczenie. Przyjęte przygniatającą większością głosów rekomendacje ułożyły się w spójną antysmogową całość.

W tym roku w Lublinie odbył się panel obejmujący szerszą tematykę: ogrzewanie, transport oraz planowanie przestrzenne. Same trudne tematy… Gdy rozmawiam o nich z włodarzami różnych miast, zwykle słyszę różne warianty „nie-da-się”, „bo u nas to ludzie palą węglem i jeżdżą samochodami”. Ponownie rekomendacje panelistów okazały się tak dobre, jakby pochodziły od kompetentnych aktywistów miejskich. Na przykład, gdy poddano pod głosowanie pytanie, czy miasto powinno priorytetyzować transport autami prywatnymi, czy transport zbiorowy, rowerowy i pieszy, dobrze ponad 90% panelistów zagłosowało za tą drugą opcją.

Panel obywatelski to potężne narzędzie, umożliwiające (światłym) władzom miasta wdrażanie programów, które inaczej byłyby uważane za zbyt kontrowersyjne. Mając tak silny mandat ze strony mieszkańców miasta, można oponentom powiedzieć: „Tak, rozumiemy Pańskie stanowisko. Podziela je 5% mieszkańców miasta. 95% oczekuje ograniczenia ruchu samochodowego w centrum, priorytetu ruchu dla komunikacji miejskiej, opłat za parkowanie i innych działań w tym kierunku. Wie pan… większość mieszkańców tego chce – jako władze miasta słuchamy ich głosu”. Przy okazji władze miasta pokazują, że słuchają głosu mieszkańców i zdobywają poparcie wyborców.

„Panele obywatelskie mogą być organizowane również na poziomie państwa, jak ostatnio w Irlandii, gdzie zajmowano się między innymi kwestią ochrony klimatu”, wskazuje Marcin Gerwin, który zajmuje się koordynowaniem paneli obywatelskich. „Na poziomie Unii Europejskiej również jest to możliwe. Skuteczność paneli wynika z kilku rzeczy. Mamy tu niezależną grupę obywateli i obywatelek, która została wyłoniona poprzez losowanie. Mamy część edukacyjną, która zapewnia dobre zapoznanie się z tematem, a do tego część deliberacyjną, w ramach której omawia się temat i proponowane rozwiązania z różnych stron. Zaproszeni eksperci i eksperci z założenia przedstawiają różnorodne rozwiązania i perspektywy, dając szeroki obraz sprawy. Zapewniona jest także możliwość udziału zainteresowanych stron, czyli na przykład organizacji pozarządowych czy instytucji, które również przedstawiają swoje stanowisko w danej sprawie. A to wszystko w miłej atmosferze, przy herbacie i kawie, i przy prowadzeniu spotkań przez facylitatorów. Cała metoda jest tak przygotowana, aby końcowe rekomendacje były jak najlepszej jakości.”

W ostatnich dniach opublikowany został poradnik organizowania Paneli Obywatelskich, autorstwa Marcina Gerwina. Oddajmy mu głos:

Przyznam, że nie spodziewałem się, że będę kiedyś zajmował się usprawnianiem demokracji. Pomimo, że studiowałem politologię, tym, co interesowało mnie po skończeniu studiów, była ochrona przyrody. (…) Moje zainteresowanie demokracją wzięło się z zastanawiania, jak wprowadzać w życie zrównoważony rozwój. Okazało się bowiem, że choć już od dawna wiadomo, jak wygląda dobre życie w harmonii z przyrodą, istnieją odpowiednie, przyjazne dla środowiska technologie i rozwiązania prawne wspierające zrównoważony rozwój, to zmiany następują bardzo powoli. Jak to jest możliwe?

Czym jednak jest ów zrównoważony rozwój? Z mojej perspektywy jest to dążenie do osiągnięcia dobrej jakości życia, co w praktyce oznacza, że ludzie są szczęśliwi. Dba się przy tym o zachowanie bogactwa przyrody, dostatku zasobów naturalnych oraz o równość społeczną, która jest rozumiana jako stwarzanie warunków, w których tę dobrą jakość życia będą mogli osiągnąć wszyscy. Wspieranie zrównoważonego rozwoju dziś jest o tyle istotne, że wciąż są na świecie miejsca, gdzie znikają lasy, degradowane są gleby, wody są skażone substancjami chemicznymi, spora część społeczeństwa żyje w ubóstwie, a miasta rozlewają się na tereny rolnicze. Co sprawia, że te rozwiązania gdzieś utykają i nie są przyjmowane tak szybko, jak mogłyby? Gdy przyjrzeć się temu bliżej, okazuje się, że myśleniu o rozwiązaniach w dłuższej perspektywie nie sprzyja między innymi sposób funkcjonowania współczesnych demokracji. Ich podstawą są wybory, a z nimi wiążą się zwykle rywalizacja i dbanie o interes ugrupowań politycznych. A to nie zawsze przekłada się na troskę o ludzi i przyrodę.

Sposób zaprojektowania systemu politycznego ma wpływ na to, jak zachowują się ludzie, którzy funkcjonują w jego ramach. Ten system może zachęcać do współpracy lub generować konflikty. Spójrzmy choćby na same metody głosowania – choć może się wydawać, że jest to drobiazg, to może on mieć wpływ na atmosferę w parlamencie i zachowanie polityków. Inaczej mogą się oni zachowywać, gdy do podjęcia decyzji wystarcza zwykła większość ( jak obecnie w polskim Sejmie), czyli 50 procent głosów plus jeden, a inaczej, gdyby decyzje podejmowane były w głosowaniu preferencyjnym, gdzie wskazuje się opcje w kolejności swoich preferencji, a wymagany poziom poparcia do przyjęcia ustawy byłby wyższy niż obecna zwykła większość.

Głosowanie preferencyjne działa w taki sposób, że przy opcji, którą uważamy za najlepszą, stawiamy 1, przy opcji, która podoba się nam w drugiej kolejności, stawiamy 2, przy kolejnych – 3, 4 itd. zamiast stawiania jednego krzyżyka. Niby drobna zmiana, jednak pozwala na uzyskanie bardziej precyzyjnego wyniku głosowania, a ponadto sprzyja szukaniu konsensu. Zachęca to do szukania poparcia dla swoich propozycji poza swoimi ugrupowaniami, gdyż w tej metodzie można zagłosować na kilka propozycji jednocześnie. Wówczas przyznanie drugiej lub nawet trzeciej preferencji zwiększa szanse na to, by projekt ustawy przeszedł. To sprawia, że warto szukać sojuszników, co z kolei ma wpływ na relacje międzyludzkie.

O ile wybory są ważne z perspektywy parlamentarzystów czy prezydentów miast, o tyle priorytety zwykłych ludzi są zazwyczaj inne. Mogą oni patrzeć na propozycje rozwiązań politycznych i zastanawiać się, co będzie korzystne dla nich tak w krótkiej, jak i w długiej perspektywie, bez obciążenia kalkulacjami odnośnie do wyniku wyborów. Mogą brać pod uwagę, co będzie dobre dla ich dzieci, a nawet wnuków, dla przyszłości społeczności, w której żyją. Istotne jest dla nich, czy miasto lub państwo dobrze działa, czy są dobre relacje między ludźmi, czy ludzie są solidarni, czy traktują siebie z szacunkiem i pomagają sobie nawzajem, czy miejsce, w którym żyją, umożliwia kontakt z przyrodą i ogólnie rzecz biorąc na dobrą jakość życia. Chcą być szczęśliwi.

Pojawia się zatem pytanie – jak będzie wyglądał i funkcjonował system demokratyczny, który pozwoli to osiągnąć? Jak będzie działała demokracja, która umożliwi podejmowanie decyzji z troską o ludzi i przyrodę, mając na uwadze efekty długofalowe? Na pewno potrzebne będzie większe niż do tej pory zaangażowanie samych mieszkańców, obywateli, w podejmowanie decyzji. Jak jednak konkretnie to zrobić?

Do paneli obywatelskich przekonywałem się dość długo, zajęło mi to kilka lat. Z początku zajmowałem się budżetem obywatelskim, który polega na tym, że mieszkańcy sami decydują o wydatkach z części budżetu miasta (lub mają wpływ na całość). Sopot stał się pierwszym miastem w Polsce, w którym został on wprowadzony. Było dla mnie bardzo ważne, aby mogli w nim uczestniczyć wszyscy zainteresowani, a także, by o rozwoju miasta rozmawiano. Podstawowym elementem budżetu obywatelskiego, jak go sobie wyobrażałem, były spotkania mieszkańców. Chodziło bowiem o to, aby stworzyć okazję do dyskusji o kierunku rozwoju miasta, do namysłu nad priorytetami wydatków, jak również by wybierać najlepsze projekty dopiero po ich omówieniu ( jest to inna formuła niż ta, która jest obecnie stosowana powszechnie w Polsce).

I tu pojawia się następująca kwestia – kto będzie brał udział w tych spotkaniach? Jaki będzie skład tej grupy? Jest to istotne o tyle, że skład grupy ma przecież wpływ na wynik głosowania. Czy będzie można uznać tę grupę za reprezentatywną, czy raczej będą to w większości osoby, które już są zainteresowane tematem i mają czas na to, by wziąć udział w spotkaniach? Do tego jeszcze nie można wykluczyć ryzyka, że na spotkania zostanie „zaproszona” specjalnie grupa osób po to, by wpłynąć na wynik głosowania. Tego aspektu nie sposób pominąć.Trzeba było więc pogodzić się z tym, że idea otwartych spotkań i możliwości udziału w podejmowaniu decyzji wszystkich zainteresowanych ma swoje istotne wady. O ile w małych społecznościach może się to jeszcze sprawdzać, o tyle już w dużych miastach lub na poziomie całego państwa będzie to niepraktyczne. Okazało się także, że referenda, które w Polsce można organizować zarówno na poziomie miasta, jak i państwa, mają swoje istotne wady. Pomimo tego bowiem, że każdy może wziąć w nich udział, co bez wątpienia jest ich zaletą, to nie zapewniają one wystarczającej możliwości zapoznania się z tematem – aspekt edukacyjny jest w przypadku referendów ograniczony, choć można próbować go poprawić. Nawet jednak jeżeli zapewni się materiały edukacyjne, to wciąż brakuje porządnej dyskusji. A dla jakości podejmowanych decyzji przydatna jest zarówno edukacja, jak i rozmowa.

Wszystko to prowadziło do wniosku, że najkorzystniejsze będzie po prostu wylosowanie reprezentatywnej grupy, która będzie miała stały i jasno określony skład, dla której przygotuje się program edukacyjny z wystąpieniami ekspertów, organizacji pozarządowych itd. Na takich zasadach działają właśnie panele obywatelskie i demokracja deliberacyjna, czyli taka, której podstawą jest rozmowa i rozważanie danej kwestii z różnych stron.

Do zorganizowania pierwszego panelu na poziomie miasta, którego wynik byłby traktowany jako wiążący, minęło jednak trochę czasu. (…) A potem przyszła powódź w Gdańsku. Urząd miasta przygotowywał się na ulewny deszcz przez kilkanaście lat, tymczasem w 2016 r., gdy już zaczęło padać, to część Gdańska została zalana ponownie. Przeczytałem wówczas komentarz jednej z osób z urzędu miasta, że na tak wysokie opady deszczu, jakie miały miejsce tego lata, nikt nie projektuje – w sensie: nie przygotowuje – tak dużych zbiorników do zatrzymywania wody deszczowej, odpowiedniej kanalizacji itd. „Jak to?” – pomyślałem. Czy nie wzięto pod uwagę, że zmienia się klimat, czego jednym z efektów ma być w naszym regionie więcej opadów ekstremalnych? Zacząłem zgłębiać temat i napisałem o tym artykuł. Z dyskusji na Facebooku po opublikowaniu tego tekstu płynął wniosek, że jeżeli Gdańsk ma być rzeczywiście dobrze przygotowany na ulewne opady deszczu, to warto w te przygotowania włączyć samych mieszkańców, gdyż dzięki temu możliwe będzie zrobienie więcej niż do tej pory. To był impuls do tego, aby napisać email do prezydenta Gdańska i zaproponować mu spotkanie oraz organizację panelu obywatelskiego na ten temat. Niedługo później przyszła odpowiedź z urzędu miasta i wraz z Łukaszem Pancewiczem, urbanistą, wybraliśmy się na spotkanie z prezydentem Gdańska, Pawłem Adamowiczem. Prezydent zgodził się na organizację panelu obywatelskiego już na samym początku spotkania. Pozostawała jednak jeszcze jedna, kluczowa kwestia – wyniki panelu powinny mieć wiążący charakter, gdyż dopiero dzięki temu cały proces jest traktowany na serio i zwiększa to zaangażowanie wszystkich biorących w nim udział osób, od panelistów poprzez ekspertów aż po urzędników. Prezydent nie zastanawiał się długo, trwało to może dwie sekundy, po czym zaakceptował założenie, że wynik panelu będzie dla niego wiążący, jeżeli poparcie panelistów dla rekomendacji będzie wynosiło co najmniej 80 procent. Dzięki temu panel obywatelski w Gdańsku to nie były już konsultacje społeczne, lecz demokracja deliberacyjna w praktyce. Tak to się zaczęło. Zorganizowany został pierwszy panel w Gdańsku, potem drugi, trzeci, a następnie inspirując się tymi doświadczeniami, decyzję o organizacji panelu, którego celem była poprawa jakości powietrza, podjął Lublin.

Czytaj dalej: Panele obywatelskie. Przewodnik po demokracji, która działa

Polecamy też opis paneli obywatelskich znajduje się w Wikipedii

Marcin Popkiewicz

Komentarze

07.11.2018 9:12 Mariusz R.

To jest fantastyczna idea! Ta forma demokracji powinna zostać jak najszybciej przyjęta ustawą, a w przyszłości zapis o tym powinien znaleźć się w Konstytucji.
Taki ustrój powinien przyjąć cały świat, to może mielibyśmy jakieś szanse na ocalenie.

07.11.2018 13:26 papa ohara

Dlaczego raport IPCC jest taki przerażający:

https://www.youtube.com/watch?v=1CZL3JZGLKY

09.11.2018 22:28 Żenujące

Dodam żeby się nie czepiano-chodziło mi o normalne wybory.Tu sytuacja wygląda lepiej lecz nie należy sobie po tym za dużo obiecywać.Zwłaszcza że tłumy mogą być łatwo robione w konia a frajerów jest pod dostatkiem.

11.11.2018 1:22 gupol(szukam w OZE)

wygląda to całkiem obiecująco. ale czy naprawdę nie mozna było tego jakoś ładniej nazwać?
panel obywatelski kojarzy mi sie automatycznie z paltformą obywatelską, skrót jest taki sam i niestety odstręcza;p. można się zniechęcić;p

13.11.2018 17:06 PIT

To krok w dobrą stronę ale beton partyjny trzyma się mocno.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto