Zanik lodowców powoduje katastrofalną suszę w Boliwii

Rysunek 1. Boliwijczycy w La Paz pobierają z cysterny samochodowej wodę, dowożoną z inicjatywy boliwijskiego publicznego przedsiębiorstwa wodociągowego Epsas. Martin Alipaz/EPA

Znaczna część wody dostarczanej do La Paz, najwyżej położonej stolicy na świecie i do sąsiedniego El Alto – drugiego co wielkości miasta Boliwii, pochodzi z lodowców zalegających w otaczających te miasta Andach. Trzy główne sztuczne zapory tworzące jeziora, które zaopatrują La Paz i El Alto w wodę, na skutek zaniku lodowców utraciły swoje zasilanie i w rezultacie prawie zupełnie wyschły.

Zachodzące obecnie gwałtowne topnienie lodowców wyraźnie wskazuje na to, w jaki sposób zmiana klimatu już teraz rujnuje ten jeden z najbiedniejszych krajów Ameryki Łacińskiej.

Rząd Boliwii, z powodu najgorszej od dziesięcioleci suszy, został właśnie zmuszony do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Woda w obu miastach jest obecnie racjonowana, w związku z sytuacją trwają protesty miejscowej ludności. Dystrybucji wody w miastach pilnują uzbrojone oddziały porządkowe, prowadzone są wiercenia studni awaryjnych, a szkoły zamknięto na dwa tygodnie przed letnią przerwą wakacyjną.

Prezydent Evo Morales zwolnił szefa przedsiębiorstwa wodociągowego za nie ostrzeżenie go w porę o nadchodzącym niebezpieczeństwie, chociaż zmiany wywoływane przez globalne ocieplenie widoczne były już od dłuższego czasu.

Zanikająca granica śniegów

Udostępniony niedawno raport opracowany przez Stockholm Environment Institute (SEI) stwierdza:

W okresie od 1976 do 2006 roku, temperatury w tym rejonie wzrosły o 0,5°C, a mieszkańcy La Paz i El Alto obserwują wyraźne przejawy tych zmian w postaci cofającej się linii śniegów w górach nad ich miastami.

Jeden z lodowców na stokach wznoszącej się ponad El Alto góry Chacaltaya, gdzie do niedawna mieścił się najwyżej na świecie położony ośrodek narciarski, zniknął zupełnie. Z kolei dwa lodowce Tuni-Condoriri, które dostarczają wodę do El Alto i La Paz, w okresie zaledwie 1983-2006 utraciły 39% swojej powierzchni, znikając w średnim tempie 24 km2 rocznie.

Według SEI, jeśli nastąpi prognozowany do 2050 roku wzrost temperatury o 2°C, to wiele małych lodowców zniknie zupełnie, a pozostałe dramatycznie zmaleją.

SEI ostrzega też:

Ocenia się, że lodowce zapewniają El Alto i La Paz 20%-28% wody. Z tego względu ich zanik będzie miał ogromny wpływ na sytuację tych miast, co będzie szczególnie odczuwalne w porze suchej, kiedy to lodowce dostarczają miastom większość wody. Lodowce i górskie systemy wodne zasilają również rolnictwo, hydroenergetykę i naturalne ekosystemy w całym regionie.

Problem powoduje niepokoje w El Alto, rozległym mieście zamieszkiwanym przez ponad milion ludzi, którzy przenieśli się tam z rejonów wiejskich. Populacja miasta wzrosła w latach 2001-2012 o 30%, a obszar miasta powiększył się w ciągu ostatniej dekady o 144%, wkraczając na płaskie, otwarte tereny wiejskie. Oczekuje się, że do roku 2050 populacja miasta ulegnie podwojeniu, osiągając liczbę dwóch milionów.

SEI uważa, że jedną z głównych przyczyn tak bardzo nasilonego napływu ludności do miasta będzie właśnie zmiana klimatu:

Dowody historyczne dotyczące El Alto wskazują na to, iż okresy najszybszego wzrostu populacji miasta zbiegały się w czasie z suszami, powodziami i ubogimi zbiorami, będącymi skutkiem zjawiska meteorologicznego, jakim jest oscylacja El Niño-La Niña. Lata 1985-1987, kiedy to imigracja do El Alto osiągnęła najwyższą wartość, czyli na poziomie 65000 nowych mieszkańców rocznie, były równocześnie latami najuboższych zbiorów.

Niedobory wody

Już przed rokiem 2009 zapotrzebowanie na wodę przewyższyło jej podaż do El Alto, a obecnie całe zaopatrzenie miasta w wodę z powodu topnienia lodowców jest coraz bardziej zagrożone. Boliwia nie może polegać na nowych zasobach, aby rozwiązać kryzys wodny, zarówno z powodu kosztów, jak i potencjalnych rozległych skutków zmiany klimatu. Dlatego jednym z najbardziej krytycznych zadań dla kraju w nadchodzących latach będzie opracowanie i wdrożenie strategii gospodarki wodnej w warunkach już nieuniknionych zmian klimatycznych.

Według SEI, niezbędne będzie wprowadzenie metod oszczędzania i recyklingu wody, aby uodpornić miejskie systemy wodne w Boliwii na zmiany klimatyczne. Miasta będą również zmuszone do wypracowania metod zmniejszania zużycia wody, zwłaszcza w przemyśle i w sektorze komercyjnym, jednocześnie zmniejszając marnotrawstwo wody przez nielicznych bogatych użytkowników indywidualnych.

Michał Pyka na podst. Shrinking glaciers cause state-of-emergency drought in Bolivia

Komentarze

14.01.2017 16:22 Pilaster

Boliwia

IEF = 47,4

Chile

IEF = 77,7

I wszystko jasne...

Jakoś tak dziwnie się zawsze składa, że "zmiany klimatyczne" - (proszę zwrócić uwagę, że nie ma już mowy o "ociepleniu" - są "zmiany". W przypadku ocieplenia przecież opady by rosły, a nie malały) dotykają jakoś kraje rządzone przez najbardziej nieudolne i skorumpowane reżimy, a nie dotykają krajów, położonych dokładnie w takich samych warunkach klimatycznych, ale praworządnych i wolnorynkowych.

"Zmiany" dotykają Boliwii a nie Chile. Syrii, a nie Izraela, etc, etc

W PRL też były katastrofy klimatyczne i to aż cztery. Wiosna, lato, jesień i zima.

Coraz bardziej wydaje się, że cały ten kreacjonizm klimatyczny ma po prostu dostarczać usprawiedliwienia i wymówek dla nieudolnych komunistycznych reżimów.

14.01.2017 16:40 Mariusz

Pilaster - ty mendo kapitalistyczna :-)

Zanim coś napiszesz to się doedukuj. Albo lepiej spróbuj obronić swoje teorie wykorzystują wykres przedstawiający wzrost boliwijskiego PKB w ostatnich dekadach

https://www.google.com/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&hl=en&dl=en#!ctype=l&strail=false&bcs=d&nselm=h&met_y=ny_gdp_pcap_pp_kd&scale_y=lin&ind_y=false&rdim=region&idim=country:BOL&ifdim=region&tdim=true&hl=en_US&dl=en&ind=false

i to że

"Rządy od lat 80. prowadziły politykę proamerykańską i liberalną gospodarczo. Sytuacja ta zmieniła się po 2006 roku, gdy do władzy doszedł kandydat lewicy i Indianin Evo Morales z ugrupowania Ruch na rzecz Socjalizmu[19]."

https://pl.wikipedia.org/wiki/Boliwia

14.01.2017 18:37 Pilaster

"wykres przedstawiający wzrost boliwijskiego PKB w ostatnich dekadach'

A co ma do tego wykres przedstawiający wzrost boliwijskiego PKB w ostatnich dekadach?

"Rządy od lat 80. prowadziły politykę proamerykańską i liberalną gospodarczo. Sytuacja ta zmieniła się po 2006 roku, gdy do władzy doszedł kandydat lewicy i Indianin Evo Morales z ugrupowania Ruch na rzecz Socjalizmu"

No dzięki za poparcie stanowiska pilastra. Wprowadzili socjalizm i od razu jezioro wyschło. Jakby wprowadzili socjalizm na Saharze, to szybko by piachu zabrakło :(

14.01.2017 18:38 Pilaster

Tytuł artykułu wprowadza w błąd.

Nie:

"Zanik lodowców powoduje katastrofalną suszę w Boliwii"

tylko

"Socjalizm powoduje katastrofalną suszę w Boliwii"

14.01.2017 19:00 Nowicjusz

@Mariusz
Proponuję nie karmić trolla

14.01.2017 21:42 papa ohara

Pilaster, jakbyś się zgłosił do specjalisty to niewykluczone, że w razie niepowodzenia w leczeniu dostałbyś ładną rentę z Zus-u.

Dla mnie jesteś jednym z trzech jeźdźców absurdu i niedorzeczności, którzy pojawiali się na forum ZNR . Pierwszym był Żenujące, drugim Filstrant a trzecim jesteś Ty.

Mam tylko nadzieję, że nie będzie czwartego.

15.01.2017 12:48 adaś

Ciekawych rzeczy dowiadujemy się od pilastra. Że w Izraelu albo w Australii nie brakuje wody. Za chwile zapewne będzie jej za dużo i ruszy eksport. Już chodzą słuchy, że "koszerna mineralna" wyprze z marketów naszą "Nałęczowiankę"

15.01.2017 13:29 adaś

UKRAINA
POLSKA


Do 2040 roku świat stanie w obliczu największego niedostatku wody pitnej
Dostęp do wody stanie się jednym z najistotniejszych problemów XXI wieku.
Z powodu zmian klimatycznych prowadzących do wysychania i tak już objętych suszą rejonów oraz zwiększenia opadów na obszarach wilgotnych, będziemy świadkami radykalnych zmian cywilizacyjnych. Jedną z nich będzie to, iż niegdyś gęsto zaludnione tereny staną się poważnie zagrożone brakiem wody.

Naukowcy obawiają się, że zaskutkuje to wybuchem sporów, niedoborem wody pitnej, a nawet powstaniem burzliwych konfliktów. Mając to na uwadze, Światowy Instytut Zasobów (z ang. World Resources Institute) opracował raport, w którym dokonano prognozy, które kraje będą w przeciągu najbliższych dekad najbardziej zagrożone niedostatkiem wody.

Państwami, które do 2040 roku będą najsilniej dotknięte przez poważny i długotrwały niedobór wody są Bahrajn (uplasował się na pierwszym miejscu listy), Izrael, Palestyna, Hiszpania oraz Chile.

“Trzynaście z trzydziestu trzech najsilniej dotkniętych niedoborem wody państw w 2040 roku jest zlokalizowanych na Bliskim Wschodzie” – czytamy w raporcie WRI „w tym aż dziewięć uważa się za bardzo silnie zagrożone z wynikiem 5 w 5-punktowej skali. Należą do nich Bahrajn, Kuwejt, Palestyna, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, Arabia Saudyjska, Oman i Liban”.

Naukowcy z WRI uważają, że Bliski Wschód jest obecnie „najbardziej zagrożony pod względem dostępu do wody pitnej na całym świecie”. Na chwilę obecną, aby ugasić pragnienie obywateli bazuje się tu w dużym stopniu na zasobach podziemnych oraz technikach odsalania wody morskiej. W Instytucie uważa się, że „w najbliższej przyszłości Bliski Wschód zmierzy się z poważnymi problemami związanymi z dostępem do wody”. W przyszłym roku Arabia Saudyjska, na przykład, będzie polegać niemal wyłącznie na importowanych zasobach wodnych.

Jednak na świecie istnieją też inne kraje, które zmierzą się z problemem braku wody pitnej. W Europie przykładem takiego państwa będzie Hiszpania, a w Ameryce Południowej Chile. Badania ONZ z 2012 roku pokazały, że do 2030 roku połowa populacji doświadczy braku wody pitnej w takiej bądź innej formie.





Niebezpieczeństwo niedostatku wody określa się na podstawie prostego przelicznika, twierdzi Charles Iceland z WRI: „Mowa o stosunku zapotrzebowania na wodę do dostępnych zasobów”. Zdaniem naukowca dwie rzeczy mogą zwiększyć zagrożenie braku wody.

„Zapotrzebowanie jest większe, gdy obserwuje się wzrost populacji tudzież wzrost gospodarczy, a zasoby maleją z powodu zmian klimatycznych. W niektórych rejonach świata zmiany klimatyczne doprowadzą do redukcji opadów”. Charles Iceland wymienia takie obszary jak Południowo-Zachodnia Ameryka, Australia, niektóre rejony Europy oraz Bliski Wschód.

„Najsilniej napędzający czynnik leży w zapotrzebowaniu na wodę”, ale to z powodu nasilenia się zmian klimatycznych – jak sądzi naukowiec – więcej osób migruje do miast, gdzie powstają skupiska ludności. Wówczas nacisk na istniejącą infrastrukturę wodną pogłębia się. Po drugie, gdy społeczeństwa lepiej prosperują, dochodzi do zużycia większej ilości wody, „a więc gdy poziom PKB rośnie, wzrasta jednostkowe zapotrzebowanie na wodę” – wyjaśnia Iceland.

Obecnie mogą ziścić się dwa scenariusze, jeśli skupiska ludności doprowadzą do dużego zapotrzebowania na wodę w danym mieście lub regionie: “staniemy się bardziej oszczędni lub będziemy musieli przenieść się do miejsc, gdzie jest więcej wody. Na szczęście, aby zniwelować problem uchodźców wystarczy być bardziej oszczędnym”.

Oszczędność to droga, którą obrano w Melbourne (Australia), po tym, jak miasto ucierpiało na początku XX wieku z powodu wielkiej suszy. Na taki sam plan działania zdecydowała się też Kalifornia. „Wystarczy stosować nawadnianie kropelkowe” – stwierdza Iceland i sprawować kontrolę nad praktykami stosowanymi przez rolników. „W większości krajów 70-90% wody przeznacza się na nawadnianie” – podkreśla naukowiec. Bez stosowania powyższych rozwiązań poznamy kim są tzw. „uchodźcy wodni”, czyli ludzie masowo opuszczający suche obszary w nadziei na osiedlenie się tam, gdzie jest więcej wody.

Iceland przytoczył przykład kraju, gdzie tego typu migracja doprowadziła w ostatnim czasie do katastrofy: „W 2000 roku w Syrii odnotowano największą w historii suszę”. 1,5 mln rolników, pasterzy oraz mieszkańców wsi zostało wysiedlonych z powodu suszy, będącej zapowiedzią wojny domowej. Zdaniem naukowca „rolnicy nie byli w stanie zarobić na własne życie”, dlatego przenosili się do miast, gdzie „wywarli presję na instytucjach opieki społecznej. Rząd syryjski oczywiście nie przejmował się tym problemem, co wywołało powszechne niezadowolenie obywateli”. Brak wody pitnej był zdaniem Icelanda jednym z wielu czynników, który doprowadził do powstania niepokojów i długotrwałego kataklizmu w Syrii.

“Woda nie była winna wszystkim nieszczęściom, jakie spotkały Syrię, ale uznaje się ją za istotny czynnik” – powiedział naukowiec.

Poniżej przedstawiamy listę 33 krajów, które zostaną najsilniej dotknięte niedostatkiem wody do 2040 roku:

1. Bahrajn
2. Kuwejt
3. Katar
4. San Marino
5. Singapur
6. Zjednoczone Emiraty Arabskie
7. Palestyna
8. Izrael
9. Arabia Saudyjska
10. Oman
11. Liban
12. Kirgistan
13. Iran
14. Jordania
15. Libia
16. Jemen
17. Macedonia
18. Azerbejdżan
19. Maroko
20. Kazachstan
21. Irak
22. Armenia
23. Pakistan
24. Chile
25. Syria
26. Turkmenistan
27. Turcja
28. Grecja
29. Uzbekistan
30. Algieria
31. Afganistan
32. Hiszpania
33. Tunezja

Brian Merchant

Żródło: motherboard.vice.com

15.01.2017 17:12 MICHAL P.

@Pilaster, to jest poważny problem z wodą, ociepleniem globalnym, itp. i jest nie za bardzo stosowny do robienia sobie jaj. Czy mógłbyś leczyć swoje kompleksy na innym forum?

15.01.2017 22:51 observer

@pilaster
"Jakoś tak dziwnie się zawsze składa, że "zmiany klimatyczne" - (proszę zwrócić uwagę, że nie ma już mowy o "ociepleniu" - są "zmiany". "

Widzę, że pilaster uderza w struny teorii spiskowej.
http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-zmieniono-globalne-ocieplenie-na-zmiane-klimatu-63

@pilaster
"W przypadku ocieplenia przecież opady by rosły, a nie malały)"

Niezupełnie
http://doskonaleszare.blox.pl/2014/02/Fizyka-deszczu.html
http://doskonaleszare.blox.pl/2014/03/Fizyka-deszczu-x2.html


@pilaster
"dotykają jakoś kraje rządzone przez najbardziej nieudolne i skorumpowane reżimy, a nie dotykają krajów, położonych dokładnie w takich samych warunkach klimatycznych, ale praworządnych i wolnorynkowych."

Hmm. Np. susza w Kalifornii, Australii.

Ciekawe, że pilaster uważa, że Dolina Krzemowa to "najbardziej nieudolna i skorumpowana" część Ameryki, a nawet "reżim".
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2602/kleska-suszy-w-kalifornii

15.01.2017 23:22 adaś

http://growingblue.com/the-growing-blue-tool/
http://www.wri.org/sites/default/files/uploads/water_stress_world_map_large.jpg

Na różnych mapach stresu wodnego można zauważyć, że Boliwia jako kraj nie jest zagrożona brakiem wody, choć w niektórych rejonach występują problemy opisane w artykule. Natomiast trudno powiązać (wg map oczywiście,bo pilastrowi przychodzi to gładko ) niedostatki wody z ustrojem politycznym.

16.01.2017 1:08 gupol(szukam w OZE)

@pilaster
no to chodzi o socjalizm czy wskaźnik wolności gospodarczej? taka norwegia czy szwecja to przecież kraje socjalistyczne a ludzie mają tam mają taki wysoki standard życia i niczego tam nie brakuje. nawet wolności gospodarczej;P.
apropos. wskaźnik IEF w kolumbi wynosi 71, w arabii saudyjskiej 62. zatem czy kolumbia nie powinna być lepiej rozwiniętym i zamożniejszym krajem?;) a przynajmniej PKB na mieszkańca w kolumbii chyba nie powinno być 5 razy niższe...

16.01.2017 10:08 Pilaster

"w Izraelu albo w Australii nie brakuje wody"

Oczywiście - nie brakuje. "Brakować" czegokolwiek może tylko w ustrojach socjalistycznych. W PRL faktycznie brakowało wszystkiego, od szynki, po sznurek do snopowiązałek. W Boliwii "brakuje" wody. W Wenezueli brakuje ...benzyny. :) Jakby wprowadzić socjalizm na Saharze, zabrakłoby piachu. :)

Zresztą co rusz są artykuły typu "katastrofalna susza w Boliwii (Syrii, etc)", a jakoś nie ma artykułów o "katastrofalnej suszy" w Izraelu, czy w Chile.

"W 2000 roku w Syrii odnotowano największą w historii suszę"

No właśnie. :) A w Izraelu nie odnotowano. :)

Gupol

"taka norwegia czy szwecja to przecież kraje socjalistyczne"

Tako objawia gupol w nieomylności swojej, zatem to prawda :)

Norwegia IEF = 70,8
Szwecja IEF = 72

Jak widać o żadnym socjalizmie nie ma tam mowy. Zwłaszcza w porównaniu z Boliwią (IEF = 47,4)

"wskaźnik IEF w kolumbi wynosi 71, w arabii saudyjskiej 62. zatem czy kolumbia nie powinna być lepiej rozwiniętym i zamożniejszym krajem?;)"

Kraje o wyższym IEF są też przeważnie zamożniejsze (mają wyższy PKB per capita), ale w tym przypadku ta reguła jest zaburzona przez bardzo duże zyski z ropy, które czerpie Arabia S, a Kolumbia nie.

Tak samo Rosja jest zamożniejsza od Ukrainy, chociaż są to kraje na dokładnie takim samym poziomie cywilizacyjnym.

A sama Kolumbia jeszcze w roku 2000 była biedniejsza od Brazylii i dużo biedniejsza od Wenezueli. Dzisiaj jest zamożniejsza zarówno od jednego, jak i od drugiego kraju W XXI wieku z krajów latynoamerykańskich szybciej od Kolumbii rozwijały się tylko Urugwaj i Peru.

16.01.2017 10:26 observer

@pilaster
""Brakować" czegokolwiek może tylko w ustrojach socjalistycznych."

np. w Australii
https://en.wikipedia.org/wiki/Drought_in_Australia#Drought_in_the_21st_century

albo w Dolinie Krzemowej
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2602/kleska-suszy-w-kalifornii

Pilaster - ja rozumiem twoje socjalistyczne przekonanie, że za wszystko odpowiedzialne są rządy. W szczególności twoja wiara w to, że za brak lub nadmiar opadów odpowiada ustrój i rządzący. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna.

Druga rzecz to twoja numerologia i usilne szukanie korelacji wszędzie, gdzie się da. Podrzucam ci źródło do dalszych teorii spiskowych:
http://www.tylervigen.com/spurious-correlations

16.01.2017 11:05 Pilaster

"Poniżej przedstawiamy listę 33 krajów, które zostaną najsilniej dotknięte niedostatkiem wody do 2040 roku:"

No proszę. Na liście jest Chile, ale nie ma Boliwii. Ale to w Boliwii właśnie jest "katastrofalna susza" i "brakuje wody" A w Chile - nie brakuje. :)

16.01.2017 15:14 adaś

" a jakoś nie ma artykułów o "katastrofalnej suszy" w Izraelu,"
Owszem, są
O tym, że Jordan jest nadmiernie eksploatowany i dlatego wysycha Morze Martwe
O tym, że aby całkiem nie wyschło planują budowę kanału który zasili Morze Martwe wodami z Morza Czerwonego
O Palestyńczykach, którzy narzekają na izraelskich urzędników utrudniających im budowę studni i podłączanie się do wodociągów
O Żydach którzy narzekają na Palestyńczyków, że ci wiercą nielegalne studnie a ściekami zanieczyszczają warstwy wodonośne itp

http://www.fzp.net.pl/spoleczenstwo-i-gospodarka/susza-i-problemy-z-woda-w-izraelu
informacje z przed kilku lat
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/106187,w-izraelu-najwieksza-susza-od-90-lat
I z przed kilku miesięcy:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/pozary-lasow-w-izraelu-rzad-prosi-grecje-i-chorwacje-o-pomoc/7gfk9q

16.01.2017 15:25 Pilaster

"O tym, że Jordan jest nadmiernie eksploatowany i dlatego wysycha Morze Martwe"

Adaś ma przestarzałe informację. Czasy, kiedy Izrael czerpał większość zużywanej wody z jeziora Genezaret, należą do przeszłości. W tej chwili głównym jej źródłem dla Izraela i tym samym również Autonomii Palestyńskiej jest ...odsalanie.

"O Palestyńczykach, którzy narzekają na izraelskich urzędników utrudniających im budowę studni i podłączanie się do wodociągów "

To rytualne zaklęcia. W rzeczywistości "Palestyńczycy" (w sensie mieszkańcy okupowanych przez Izrael terenów Zachodniego Brzegu, bo czasami tym mianem określa się też nieżydowskich Izraelczyków) są od dawna podłączeni do izraelskiej sieci wodociągowej i są z tego powodu bardzo kontenci. W Jerychu, mieście, gdzie deszcz NIGDY nie pada, są nawet publiczne fontanny

Obywatele Autonomii nawet chwalą się cudzoziemcom, że są jedynym krajem arabskim, w którym wodę można pić prosto z kranu bez przegotowania, oczywiście bez wspominania komu to zawdzięczają.

W kraju praworządnym i wolnorynkowym, jak Izrael, po prostu żadnego zasobu nie może "zabraknąć", tak jak w krajach socjalistycznych, gdzie brakuje wszystkiego.

16.01.2017 15:44 Pilaster

I jeszcze artykuł z 2016:

https://www.scientificamerican.com/article/israel-proves-the-desalination-era-is-here/

"Amazingly, Israel has more water than it needs. "

More water than it needs...

I to by było na tyle, jeżeli chodzi o "suszy w Izraelu"

W Syrii - "katastrofalna susza" W sąsiednim, posiadającym dokładnie taki sam klimat, Izraelu - nadmiar wody...

16.01.2017 16:39 observer

@Pilaster
"Czasy, kiedy Izrael czerpał większość zużywanej wody z jeziora Genezaret, należą do przeszłości. W tej chwili głównym jej źródłem dla Izraela i tym samym również Autonomii Palestyńskiej jest ...odsalanie."

Zgodnie z linkiem, który podałeś - nie jest to prawda.

Izrael odsala 600mln m^3. 1,4 mld m^3 ma ze źródeł nautralnych. 86% wody z kanalizacji jest odzyskiwane.

https://www.scientificamerican.com/article/israel-proves-the-desalination-era-is-here/


Except Israel. Amazingly, Israel has more water than it needs. The turnaround started in 2007, when low-flow toilets and showerheads were installed nationwide and the national water authority built innovative water treatment systems that recapture 86 percent of the water that goes down the drain and use it for irrigation — vastly more than the second-most-efficient country in the world, Spain, which recycles 19 percent.

But even with those measures, Israel still needed about 1.9 billion cubic meters (2.5 billion cubic yards) of freshwater per year and was getting just 1.4 billion cubic meters (1.8 billion cubic yards) from natural sources. That 500-million-cubic-meter (650-million-cubic-yard) shortfall was why the Sea of Galilee was draining like an unplugged tub and why the country was about to lose its farms.

Enter desalination. The Ashkelon plant, in 2005, provided 127 million cubic meters (166 million cubic yards) of water. Hadera, in 2009, put out another 140 million cubic meters (183 million cubic yards). And now Sorek, 150 million cubic meters (196 million cubic yards). All told, desal plants can provide some 600 million cubic meters (785 million cubic yards) of water a year, and more are on the way.



To, co robisz, nazywa się cherry-picking. Jeszcze się nie zdarzyła, abyś wykorzystał CAŁĄ dostępną informację. Działasz według utartego schematu: masz jakieś swoje ideologicznie uwarunkowane hipotezy i szukasz informacji, które je potwierdzają. Odrzucasz wszystkie sprzeczne z własną ideologią i hipotezami. Robisz to tak konsekwentnie, że jesteś w stanie podać 2 sprzeczne informacje w dwóch wpisach rozdzielonych o 20 minut.

1. komentarz: pilaster napisał:
"W tej chwili głównym jej źródłem dla Izraela i tym samym również Autonomii Palestyńskiej jest ...odsalanie."
2. komentarz:pilaster daje link do artykułu, który zaprzecza tezie w pierwszym komentarzu
https://www.scientificamerican.com/article/israel-proves-the-desalination-era-is-here/


I na koniec: źródło, które podajesz, czyli Scientific American, podaje setki informacji sprzecznych z głoszonymi przez ciebie poglądami na temat globalnego ocieplenia. To kolejny przykład tego, jak wybiórczo traktujesz informacje.

16.01.2017 16:48 adaś

Śmieszny jesteś z tym nadmiarem wody. To po co chcą kopać kanał do Morza Martwego które wysycha ? Nadmiar wody to może ma Brazylia.
To prawda że Palestyńczycy są od dawna podłączeni do izraelskich wodociągów, ale wypada na głowę 1,7 raza wody mniej niż na Izraelczyka dlatego nie wszyscy są zadowoleni. Zadowoleni są na pewno Beduini którym woda dostarczana jest w cysternach, ale oni sami wybrali taki tryb życia.

Ciekawe jaki ustrój panuje w Australii.
Bo tam raz susza i mało wody, a innym razem powodzie i wody za dużo.

16.01.2017 17:53 observer

@Adaś
"Ciekawe jaki ustrój panuje w Australii.
Bo tam raz susza i mało wody, a innym razem powodzie i wody za dużo."


Pilaster od kilkudziesięciu wpisów dyplomatycznie omija ten przykład ....

Doliny Krzemowej też nie chce ruszyć. A wiadomo, że Dolina Krzemowa jest "najbardziej nieudolna i skorumpowana". :-)


Faktem jest, że kraje, które są wyżej rozwinięte, są demokratyczne (ustrój, którego Korwin i jego pilastrowi wyznawcy nie uznają) łatwiej radzi sobie z suszami. Jednak to wcale nie zmienia tego, że te susze występują.

17.01.2017 8:45 Pilaster

Zgodnie z linkiem, który podałeś - nie jest to prawda.

OK, to zbyt optymistyczne oszacowanie. Powinienem był napisać, że ze wszystkich źródeł innych niż "naturalne", odsalania, oczyszczania ścieków, etc. Więcej informacji na ten temat:

http://www.water.gov.il/Hebrew/ProfessionalInfoAndData/2012/09-Israel-Water-Sector-Master-Plan-2050.pdf

http://www.water.gov.il/Hebrew/ProfessionalInfoAndData/2012/24-The-State-of-Israel-National-Water-Efficiency-Report.pdf

Zwłaszcza wykres nr 5

"To po co chcą kopać kanał do Morza Martwego które wysycha ? "

A nadal chcą? To są pomysły sprzed kilku lat, obecnie w Izraelu jest więcej wody niż trzeba. Zresztą wodę z Jordanu podbiera również Jordania.

"To prawda że Palestyńczycy są od dawna podłączeni do izraelskich wodociągów, ale wypada na głowę 1,7 raza wody mniej niż na Izraelczyka dlatego nie wszyscy są zadowoleni."

Hmm, a jak się rozkładają koszty budowy i eksploatacji sieci? Czy pomiędzy Izraelczykami i Palestyńczykami po równo? :) Autonomia za te wodociągi nie wyłożyła złamanego szekla. A grymasi...

"Ciekawe jaki ustrój panuje w Australii."

Praworządny i wolnorynkowy.

"Bo tam raz susza i mało wody, a innym razem powodzie i wody za dużo."

A jakoś alarmów, że "w Australii brakuje wody" się nie podnosi... Bo w ustroju wolnorynkowym, niczego jakoś nigdy nie "brakuje"

Za to w socjalizmie zawsze brakuje wszystkiego. Wody w Boliwii, benzyny w Wenezueli i piachu na Saharze. :)

" kraje, które są wyżej rozwinięte, są demokratyczne"

Czyli konkretnie jakie? Singapur jest "demokratyczny"? A Wenezuela nie jest?

17.01.2017 9:12 observer

@pilaster
"A jakoś alarmów, że "w Australii brakuje wody" się nie podnosi... Bo w ustroju wolnorynkowym, niczego jakoś nigdy nie "brakuje""

Niech dojdzie wreszcie do ciebie, że ilość opadów w danym regionie nie zależy od ustroju.

To, jak sobie kraje radzą z suszą jest oddzielną kwestią i nie o tym dyskutujemy.


@pilaster
<<"Bo tam raz susza i mało wody, a innym razem powodzie i wody za dużo."

A jakoś alarmów, że "w Australii brakuje wody" się nie podnosi...>>

Pilaster, ty chyba żyjesz w bańce iluzji stworzonej przez samego siebie. Na temat Australii było SETKI alarmów. Są o kliknięcie myszą, ale trzeba CHCIEĆ poznać rzeczywistość. Ty ją negujesz.

https://www.tygodnikprzeglad.pl/susza-zabija-australie/
https://en.wikipedia.org/wiki/2000s_Australian_drought
http://www.abc.net.au/news/story-streams/drought/
....

i setki innych

Z ostatniego linka

"Full coverage: Australia's drought crisis

More than 80 per cent of Queensland and parts of northern New South Wales are in severe drought, with some areas not seeing decent rainfall in three years.

Drought-stricken farmers and rural communities will soon share in $333 million of Federal Government support, which includes freight subsidies, water rebates and concessional loans.

The Bureau of Meteorology has officially declared a major El Nino event, which is likely to lead to prolonged drier, hotter conditions across much of eastern Australia."

17.01.2017 10:07 adaś

Pilasterek jest jak małe dziecko, myśli że woda bierze się z wolnego rynku. Małe dzieci też czasem myślą, że mleko bierze się z kartonika, jajka ze sklepu itd.
Nie chcę tu obrażać uczuć religijnych pilastra, ale woda naprawdę nie bierze się z wolnego rynku ale najczęściej z deszczu.
Dystrybucję wody możemy natomiast zorganizować w sposób wolnorynkowy lub socjalistyczny.
W Australii, kraju wolnorynkowym i praworządnym, dystrybucję wody w kranach zorganizowano akurat w sposób socjalistyczny.
Cena wody jest stała i dość niska.
W czasie niedoborów cena nie wzrasta, za to pojawiają się ograniczenia administracyjne.
Jest też specjalna policja od wody. która to sprawdza.
Ograniczenia polegają np na tym że:
-nie wolno spłukiwać samochodu wężem ( albo myjnia albo wiaderko i szmata)
-ogródki wolno podlewać w określonych godzinach
-wąż musi mieć końcówkę oszczędzającą wodę
Jak susza jest bardziej dotkliwa to :
-właściciele posesji o numerach parzystych mogą podlewać ogródki w dni parzyste, a w nieparzyste właściciele posesji o numerach nieparzystych
- na napełnienie basenu potrzeba zgody gminy ( w Australii przy większości domów są baseny)

Wielu ludzi w domach stosuje prysznice ustawione na trzy minuty. Minuta, żeby się zamoczyć, potem można się mydlić do woli, a następnie dwie minuty, żeby się spłukać.

Nie oceniam czy system australijski jest dobry czy zły.
Stwierdzam tylko fakt, że jest socjalistyczny- w kraju praworządnym i wolnorynkowym.
Gdyby zorganizowali to w sposób wolnorynkowy to może bogatszy by mył samochód wężem, a biedniejszy nie mył wcale.
Jednak opady od wolnego rynku nie wzrosną i Australia pozostanie krajem ubogim w wodę. Odsalanie wody morskiej jest kosztowne dlatego społeczeństwo australijskie wodę szanuje i ma do niej podejście inne od pilastrowego.

17.01.2017 12:00 Pilaster

"To, jak sobie kraje radzą z suszą jest oddzielną kwestią"

Wręcz przeciwnie to kwestia kluczowa. Podaż zasobów naturalnych, takich jak woda jest dla danego obszaru ściśle określony. I np dla terenów zajmowanych przez takie państwa jak Izrael, czy Australia, niewielki. Kraj dobrze zorganizowany z kompetentnym rządem prowadzi politykę inwestycyjną w oparciu o tą wiedzę. Na wolnym rynku, jeżeli jakiegoś dobra, jak np wody, zaczyna "brakować", to jego cena idzie w górę, zatem dostarczanie i sprzedaż wody zaczyna przynosić większe zyski, co przyciąga kapitał, który ...inwestuje. W rurociągi, odsalanie, odzyskiwanie wody ze ścieków, etc..Z drugiej strony użytkownicy zaczynają wodę oszczędzać, skoro taka droga Podaż wody rośnie, popyt spada, cena wody spada i sytuacja wraca do normy. W kraju wolnorynkowym, nawet państwowe inwestycje, chociaż z reguły droższe i mniej efektywne niż prywatne, kierują się jednak rachunkiem ekonomicznym.

Natomiast w kraju socjalistycznym, gdzie brak wolnego rynku, woda jest po prostu "niczyja", zatem ani inwestycje, ani oszczędzanie nie wchodzą w grę. Dochodzi do paradoksu wspólnego pastwiska i wody brakuje - jak w Boliwii. A inwestuje się nie według rzeczywistych potrzeb, tylko widzimisię władzy. Tak jak w PRL, kiedy wożono węgiel z kopalni na Śląsku do centralnego składu w Bydgoszczy, a potem już prosto jak strzelił do pieców we Wrocławiu. :)

"Dystrybucję wody możemy natomiast zorganizować w sposób wolnorynkowy lub socjalistyczny.
W Australii, kraju wolnorynkowym i praworządnym, dystrybucję wody w kranach zorganizowano akurat w sposób socjalistyczny."

Który może funkcjonować wyłącznie dlatego, ze Australia jest praworządna i wolnorynkowa. Zatem obywatele nawyki wyrobione na wolnym rynku i w kontakcie z własnością prywatną, przenoszą na zachowania, powiedzmy, wspólnotowe i własność "społeczną"

W kraju socjalistycznym takich nawyków nie ma i żadne oszczędzanie nie zachodzi. Tak jak w PRL, co doskonale swego czasu zilustrował w swoich filmach Bareja.

"Gdyby zorganizowali to w sposób wolnorynkowy to może bogatszy by mył samochód wężem, a biedniejszy nie mył wcale."

W co należy wątpić, bo bogaci dlatego właśnie są bogaci, że potrafią liczyć pieniądze.

Ale system wolnorynkowy, w którym cena wody zależałaby ściśle od podaży, byłby oczywiście o wiele bardziej efektywny, nawet w Australii

"społeczeństwo australijskie wodę szanuje i ma do niej podejście inne od pilastrowego."

A jakie jest pilastrowe podejście do wody?

17.01.2017 12:08 observer

@Pilaster
"Podaż zasobów naturalnych, takich jak woda jest dla danego obszaru ściśle określony. "

Niestety antropogeniczne globalne ocieplenie zmienia tę podaż. I jakoś twój wolny rynek sam z siebie nie ograniczył emisji gazów cieplarnianych by zwiększyć tę podaż.

Dyskutujemy tutaj o skutkach zmiany podaży wody. Ta zmiana nigdy by nie wystąpiła, gdyby nie antropogeniczne globalne ocieplenie.


Nadal twierdzisz, że w Australii nie było żadnych alarmów dotyczących braków wody?
Ciągle twierdzisz, że Dolina Krzemowa jest "najbardziej nieudolna i skorumpowana"?

17.01.2017 14:51 Pilaster

"antropogeniczne globalne ocieplenie zmienia tę podaż"

Pod warunkiem że w ogóle istnieje. :)

"wolny rynek sam z siebie nie ograniczył emisji gazów cieplarnianych"

Po pierwsze nie wiadomo, czy takie emisje (chodzi o CO2) są w ogóle szkodliwe.

A po drugie powietrze jest "niczyje", zatem wolny rynek nie miał czego ograniczać.

17.01.2017 16:55 observer

@pilaster
"Pod warunkiem że w ogóle istnieje. :)"

Istnieje. Jest faktem i ponad wszelką wątpliwość wiadomo o tym od kilkudziesięciu lat.

@pilaster
<<"wolny rynek sam z siebie nie ograniczył emisji gazów cieplarnianych"

Po pierwsze nie wiadomo, czy takie emisje (chodzi o CO2) są w ogóle szkodliwe.

A po drugie powietrze jest "niczyje", zatem wolny rynek nie miał czego ograniczać.>>

I to jest właśnie TO.

W przypadku antropogenicznego globalnego ocieplenia wolny rynek musi ponieść spektakularną porażkę.

To nie oznacza, że wolny rynek jest zły, ale narzędzia należy używać tam, gdzie ono ma szansę coś pomóc. Akurat w przypadku AGW wolny rynek jest kompletną porażką.

Do tego pilastrze - jesteś żywym przykładem tego, co robi wolny rynek, gdy natrafia na problem, którego nie może rozwiązać. Taki problem należy ZANEGOWAĆ. I dokładnie to robisz - pokazując wszystkim na swoim własnym przykładzie - że jesteś totalną porażką myślenia, rozumienia i działania.

Ażeby utrzymać jakikolwiek sens wygłaszanych przez siebie tez musiałeś zanegować mnóstwo podstawowych praw fizyki, odrzucić pomiary doświadczalne, zanegować całe dziedziny (nazywając to, co się dzieje magią). Jednak dogmaty są w tobie tak silne, że nie cofniesz się i będziesz dalej głosił najbardziej pokrętne hipotezy.

17.01.2017 17:14 adaś

"A jakie jest pilastrowe podejście do wody?"
Religijne czyli:
" system wolnorynkowy, w którym cena wody zależałaby ściśle od podaży, byłby oczywiście o wiele bardziej efektywny, nawet w Australii"
No to jedź do Australii i przekonaj to społeczeństwo ( które w innych sprawach jest wolnorynkowe ) że się strasznie pomylili, ale dzięki pilastrowi mogą mieć dużo lepiej.

17.01.2017 17:29 adaś

W Australii, kraju wolnorynkowym i praworządnym, dystrybucję wody w kranach zorganizowano akurat w sposób socjalistyczny."

"Który może funkcjonować wyłącznie dlatego, ze Australia jest praworządna i wolnorynkowa. Zatem obywatele nawyki wyrobione na wolnym rynku i w kontakcie z własnością prywatną, przenoszą na zachowania, powiedzmy, wspólnotowe i własność "społeczną" "

Dobrze że dopuszczasz myśl iż w kraju praworządnym obywatele mają prawo zorganizować coś w sposób inny niż wolnorynkowy i nie nazywasz ich od razu debilami, nędznymi kreacjonistami itp.
To już jakiś postęp.

18.01.2017 2:46 gupol(szukam w OZE)

@pilaster
Norwegia IEF = 70,8
Szwecja IEF = 72

Jak widać o żadnym socjalizmie nie ma tam mowy. Zwłaszcza w porównaniu z Boliwią (IEF = 47,4)

no jak nie jak tak. socjalistyczna ideologia aż im wycieka uszami;)
widać socjalizm i wolność gospodarczą da się pogodzić;)
dlaczego szwecja jest dużo bogatsza od kolumbii skoro mają prawie taki sam wskaźnik IEF?

18.01.2017 9:44 Pilaster

"Religijne czyli:
" system wolnorynkowy, w którym cena wody zależałaby ściśle od podaży, byłby oczywiście o wiele bardziej efektywny, nawet w Australii""

To ma być przekonanie religijne? to są fakty :)

A co do Australii, to nawet tam IEF nie wynosi 100, zatem jakieś elementy socjalizmu muszą funkcjonować. Dystrybucja wody, jak widać, jest jednym z nich.

Gupol

no jak nie jak tak. socjalistyczna ideologia aż im (Norwegia i Szwecja) wycieka uszami;)

Fakty (wskaźnik IEF, czy choćby Doing Business) tego nie potwierdzają. :)

"socjalizm i wolność gospodarczą da się pogodzić;)"

Nie da się z definicji. Socjalizm to właśnie brak wolności gospodarczej. :)

"dlaczego szwecja jest dużo bogatsza od kolumbii skoro mają prawie taki sam wskaźnik IEF?"

Dlatego że Szwecja jest krajem praworządnym i wolnorynkowym "od zawsze", (czyli realnie co najmniej od 200 lat), a Kolumbia w zasadzie dopiero od lat 90 XX wieku, a i tak jest już bogatsza od prawie wszystkich innych krajów latynoamerykańskich, z wyjątkiem krajów jeszcze bardziej wolnorynkowych - Chile i Urugwaju. (oraz Argentyny, która spada, ale spada z wysokiego poziomu, zatem jeszcze to trochę potrwa)

18.01.2017 18:41 observer

Kolejny cytat. Tym razem z eseju "The Collapse of WesTern Civilizationa view from The future" Naomi Oreskes, Erik M. Conway

Esej jest rodzajem opowieści: co mógłby napisać historyk z przyszłości na temat upadku zachodniej cywilizacji. Poniżej kilka luźnych zapisków (na szczęście P. nie zna ang. :-):

"Market fundamentalism—and its various strands and interpretations known as free market fundamentalism, neoliberalism, laissez-faire economics, and laissez-faire capitalism—was a two-pronged ideological system. The first prong held that societal needs were served most efficiently in a free market economic system. Guided by the “invisible hand” of the marketplace, individuals would freely respond to each other’s needs, establishing a net balance between solutions (“supply”) and needs (“demand”). The second prong of the philosophy maintained that free markets were not merely a good or even the best manner of satisfying material wants: they were the only manner of doing so that did not threaten personal freedom.


The crux of this second point was the belief that marketplaces represented distributed power. Various individuals making free choices held power in their hands, preventing its undue concentration in centralized government. Conversely, centrally planned economies entailed not just the concentration of economic power, but of political power as well. Thus, to protect personal liberty—political, civic, religious, artistic—economic liberty had to be preserved. This aspect of the philosophy, called neoliberalism, hearkened back to the liberalism of the eighteenth- and nineteenth-century Enlightenment, particularly the works of Adam Smith, David Hume, John Locke, and, later, John Stuart Mill. Reacting to the dominant form of Western governance in their time—that is, monarchy—these thinkers lionized personal liberty in contrast to control by unjust, arbitrary, and often incompetent despots. At a time when some political leaders were imagining alternatives to despotic monarchy, many viewed the elevation of individual rights as a necessary response.

[...]

Neoliberalism was initially a minority view. In the 1950s and 1960s, the West experienced high overall prosperity, and individual nations developed mixed economies that suited their own national cultures and contexts. Things began to shift in the late 1970s and 1980s, when Western economies stalled and neoliberal ideas attracted world leaders searching for answers to their countries’ declining economic performance, such as Margaret Thatcher in the United Kingdom and Ronald Reagan in the United States. Friedman became an advisor to President Reagan; in 1991, von Hayek received the Presidential Medal of Freedom from President George H. W. Bush.8 An ironic aspect of this element of our story is that Friedrich von Hayek had great respect and admiration for the scientific enterprise, seeing it as the historical companion to enterprise capitalism.[...]

However, when environmental science showed that government action was needed to protect citizens and the natural environment from unintended harms, the carbon-combustion complex began to treat science as an enemy to be fought by whatever means necessary. The very science that had led to U.S. victory in World War II and dominance in the Cold War became the target of skepticism, scrutiny, and attack. (Science was also attacked in communist nations for the same basic reason—it came into conflict with political ideology.)

[...]

But for many observers in the West, the Soviet Union’s collapse gave rise to an uncritical triumphalism, proof of the absolute superiority of the capitalist system.

[...]

When scientists discovered the limits of planetary sinks, they also discovered market failure. The toxic effects of DDT, acid rain, the depletion of the ozone layer, and climate change were serious problems for which markets did not provide a spontaneous remedy.
[...]
But because neoliberals were so hostile to centralized government, they had, as Americans used to say, “painted themselves into a corner.” The American people had been persuaded, in the words of U.S. President Ronald Reagan (r. 1980–1988), that government was “the problem, not the solution.” Citizens slid into passive denial, accepting the contrarian arguments that the science was unsettled. Lacking widespread support, government leaders were unable to shift the world economy to a net carbon-neutral energy base. As the world climate began to spin out of control and the implications for market failure became indisputable, scientists came under attack, blamed for problems they had not caused, but had documented.

[...]
Discerning neoliberals acknowledged that the free market was not really free; interventions were everywhere. Some advocated eliminating subsidies for fossil fuels and creating “carbon” markets.11 Others recognized that certain interventions could be justified. Von Hayek himself was not opposed to government intervention per se; indeed, as early as 1944, he rejected the term laissez-faire as misleading because he recognized legitimate realms of government intervention: “The successful use of competition as the principle of social organization precludes certain types of coercive interference with economic life, but it admits of . . . and even requires [others],” he wrote. In his view, legitimate interventions included paying for signposts on roads, preventing “harmful effects of deforestation, of some methods of farming, or of the noise and smoke of factories,” prohibiting the use of poisonous substances, limiting working hours, enforcing sanitary conditions in workplaces, controlling weights and measures, and preventing violent strikes.12 Von Hayek simply (and reasonably) believed that if the government were to carry out such functions, and particularly if doing so selectively limited the freedom of particular groups or individuals, then the justification for the intervention should be clear and compelling.

[....]

By the end of the twentieth century, Western citizens still held the formal rights of voting, various forms of free thought and expression, and freedom of employment and travel. But actionable freedom was decreasing, first as economic power was increasingly concentrated in a tiny elite, who came to be known as the “1 percent,” and then in a political elite propelled to power as the climate crisis forced dramatic interventions to relocate citizens displaced by sea level rise and desertification, to contain contagion, and to prevent mass famine. And so the development that the neoliberals most dreaded—centralized government and loss of personal choice—was rendered essential by the very policies that they had put in place."

18.01.2017 23:39 adaś

"To ma być przekonanie religijne? to są fakty :)"
Pilaster, o jakich ty faktach mówisz ?
Czyżby w Australii przedtem była wolnorynkowa dystrybucja wody a teraz jest socjalistyczna i się pogorszyło ?
Społeczeństwo gdzie dominują zwolennicy wolnego rynku akurat dystrybucje wody zorganizowało inaczej bo uznało, że tak jest lepiej. Mogło tak zrobić bo to są zwolennicy wolnego rynku a nie wyznawcy. Ty jesteś wyznawcą.
Ja jestem zwolennikiem wolnego rynku.
Swego czasu byłem też zwolennikiem Korwina. ( zwolennikiem a nie wyznawcą bo w wielu sprawach się z nim nie zgadzałem, ale z czerwonymi zgadzałem się jeszcze mniej )
Nadal uważam, że w sprawach np unijnej biurokracji czy długu publicznego ma rację. Ale klimatycznej ściemy nie mogę już słuchać.
Wybraliście drogę wielkiej ściemy, która obraca się przeciw wam. Bo jak ściemniasz w jednym temacie, to będziesz posądzony o ściemę także tam, gdzie masz rację. Naprawdę wam się wydaje, że najlepsze antidotum na lewaka oszołoma to prawak wyznawca ?
I potem zdziwienie że w wyborach poniżej 5%.
Trochę mi szkoda. Ale nie was. Tylko tego, że pewne konserwatywne idee, które powinny mieć większy odzew w społeczeństwie są właśnie przez was deprecjonowane. Zaiste krecia robota.

I jeszcze małe osobiste wyznanie.
Zostałem tak wychowany, żeby szanować dobro wspólne. Na własnym biurku mogłem mieć bałagan, bo to moje biurko. W lesie ojciec nie pozwalał nam wyrzucić nawet małego papierka po cukierku. Bo ktoś inny może tam przyjść wypoczywać. Lubię Wartę i spływy tą rzeką. Obozujemy zawsze "na dziko" pod namiotami. Po obozowisku zostaje najwyżej wygnieciona trawa, żadnych śmieci. Nasza ubikacja to papier toaletowy i saperka. Żeby następny turysta nie wdepnął w g...
Nie potrzebuję do tego żadnego bata nad sobą. Nad Watrą jest pusto, nikt się nigdy nie czepiał. Gdybym zostawił śmieci to wiosenny wylew je "sprzątnie" i w następnym roku znów miałbym czysto.
Aby dbać o Wartę nie potrzebuję prywatnego aktu własności. Nawet bym go nie chciał, gdyż nie sadzę aby istniało jakiekolwiek moralne prawo do posiadania rzeki. Ona płynie tu od tysięcy lat, a mnie tu nie będzie za kilka dekad. Nawet ciesze się że jest wspólna, że spotykam tu wielu ciekawych ludzi, którzy czują się odpowiedzialni za wspólne dobro.
Zdaje się, że nie doceniasz, iż jest to bardzo ważny aspekt człowieczeństwa.

19.01.2017 8:11 observer

@Adaś
"Trochę mi szkoda. Ale nie was. Tylko tego, że pewne konserwatywne idee, które powinny mieć większy odzew w społeczeństwie są właśnie przez was deprecjonowane."

Kiedyś się zastanawiałem, czy czasem Korwin i jego wyznawcy to nie jest komunistyczna piąta kolumna. Ich argumenty (i argumenty p. przedstawiane tutaj) ośmieszają wszelkie idee konserwatywne i wolny rynek. Właśnie poprzez podawanie bzdurnych argumentów (dzięki czemu zdobywają poklask mniej myślącej części konserwatystów).

Mamy kolejny rok i w kolejnym roku Korwin startuje w konkursie klimatyczna bzdura roku.

No ale co mają robić wyznawcy Korwina, jeśli ich bożyszcze całkiem poważnie stwierdza, że Szwedzi w środku lata w 1655r. przeszli po lodzie do Polski (pewne szczegóły, że był to środek lata akurat pomija - ale każdy może sobie to już sam sprawdzić)?

19.01.2017 14:31 Pilaster

ADAŚ

"Ja jestem zwolennikiem wolnego rynku."

Tak samo jak pilaster jest zwolennikiem buddyzmu :)

"Swego czasu byłem też zwolennikiem Korwina."

No i co w związku z tym?

" Korwin i jego wyznawcy"

"Korwin startuje"

"wyznawcy Korwina,"

Macie jakiś kompleks Korwina? Zwróćcie się z tym do Korwina, a nie do pilastra.

19.01.2017 19:10 adaś

Myślałem, że coś bardziej sensownego napiszesz.
Ale co tam... Jak chcecie to dalej ściemniajcie.
A potem pijcie 4,7 % roztwór niewchodzianu do sejmu.
Smacznego.

07.02.2017 5:17 Totenham

Panie/Pani PILASTER
Jest bardzo duzo blednej logiki w twoich wywodach popieranych wybiorczym materialem ktory popiera twoja nielogiczna logike. Nie ma jednego rozwiazania problemow ogolnoludzkich. Jak sa zmiany to nie dotykaja wszystkich jednakowo. Przyklady z Israela, ktory zyje glownie na garnuszku podatnikow amerykanskich, sa niedorzeczne, oni otwarcie mowia ze woda jest ich najwiekszym surowcem strategicznym na lata w przyszlosc. Wydaje sie ze masz podejscie wyprane przez libertynska wolnorynkowosc gdzie wszystko jest na kupno/sprzedarz przez wszystkich (ktorzy maja srodki platnicze).
Wolny rynek jest dobry ale niekoniecznie do rzeczy ktore dotykaja kazdego obywatela i spoleczenstwa jako grupy.

Polecam mocno przeczytac co OBSERVER wsadzil z "The Collapse of WesTern Civilizationa view from The future" Naomi Oreskes, Erik M. Conway

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto