Osaczona elektroenergetyka – wyrok na establishment polityczny 25-lecia

Sierpniowy 20. stopień zasilania, a raczej bezsilności, zakończył stan utajenia choroby polskiej elektroenergetyki.

Sierpniowy 20. stopień zasilania, a raczej bezsilności, zakończył stan utajenia choroby polskiej elektroenergetyki. Zakończył okres, w którym zaniechania/petryfikacja, szczególnie recentralizacja zapoczątkowana w 2000 roku utworzeniem PKE (Południowy Koncern Energetyczny), mogły być prezentowane jako pasmo sukcesów. Wprowadzenie masowych ograniczeń odbiorców, na skalę nigdy wcześniej nie spotykaną, ale przede wszystkim sposób realizacji procedur kryzysowych i sposób objaśniania przyczyn kryzysu pokazały rzecz najgorszą: niezdolność sojuszu korporacyjno-politycznego do spojrzenia prawdzie w oczy.

Nie trzeba być znawcą, aby tę prawdę dostrzec: zadłużenie górnictwa (krótkoterminowe zobowiązania wynoszące kilkanaście mld zł), które tak czy inaczej przeniesie się na elektroenergetykę; odpisy aktywów w PGE (8 mld zł), sygnalizujące skalę nieproduktywności majątku przedsiębiorstw elektroenergetycznych; rozwierające się w regionie nożyce cen hurtowych energii elektrycznej – (160 zł/MWh w Polsce, 140 zł/MWh w Niemczech, 80 zł/MWh za zieloną energię w Szwecji), sygnalizujące niezdolność polskich przedsiębiorstw elektroenergetycznych do konkurencji na jednolitym (unijnym) rynku energii elektrycznej; żądanie przez PGE kontraktów różnicowych dla energetyki jądrowej (ceny gwarantowanej pewnie nie niższej niż 500 zł/MWh); żądanie rynku mocy dla energetyki węglowej; żądanie wsparcia generalnie!

Żaden z tych problemów, nawet pierwszy (sierpniowy deficyt mocy), nie jest „przypadkowy”, łatwy do szybkiego zażegnania. Każdy ma swoje „środowisko”, które kształtowało się przez lata. Teraz rozpoczyna się czas weryfikacji. Błędy systemowe, w tym gigantomania, będą szczególnie boleśnie weryfikowane.

Przykład. Sierpniowe załamanie się bilansu popytowo-podażowego na bieżącym rynku energii elektrycznej miało bezpośrednią przyczynę w awarii/wyłączeniu bloku Bełchatów 2 (na węgiel brunatny) i ilustruje ono dobitnie nieprawidłowość rozwoju KSE w kontekście wyboru mocy jednostkowych nowych bloków wytwórczych, w tym przyszłych bloków jądrowych. Mianowicie, już obecnie, kiedy system KSE jest przecież jeszcze dobrze zrównoważony (moc i lokalizacja źródeł w systemie, topologia i przepustowość sieci przesyłowej) moc jednostkowa bloku wynosząca „tylko” 850 MW, wystarczyła do wywołania stanu, którego nie było przez ostatnie 25 lat).

Podkreśla się, że blok Bełchatów 2 jest blokiem otwierającym (pierwszym) nowy przedział mocy jednostkowych bloków węglowych, mianowicie przedział 850-1070 MW (w tym przedziale są kolejne bloki węglowe, na węgiel kamienny, będące w budowie: Kozienice – 1070 MW, Opole – dwa bloki po 900 MW każdy, Jaworzno – 910 MW). Zatem ryzyko kłopotów jest wręcz „zaszyte” w błędnej strategii rozwojowej. Awaria bloku Bełchatów 2 w sierpniu 2015 roku wymaga jeszcze dodatkowego komentarza, mianowicie dotyczącego niezawodności ekstremalnie dużych bloków.

Opinie o ich niezawodności, lansowane przez dostawców, mają wyłącznie propagandowy charakter (statystyka awarii, w ruchu próbnym i w eksploatacji po tym ruchu, dotycząca bloku Bełchatów 2, oddanego do eksploatacji w 2011 roku, potwierdza tezę o „systemowym” problemie zawodności ekstremalnie wielkich bloków – a przecież jednak nie tak wielkich i nie tak skomplikowanych technologicznie jak planowane w Polsce bloki jądrowe 1500-1600 MW – zawsze w istotnym stopniu prototypowych, stanowiących unikalne jednostkowe rozwiązania).

Wróćmy do spraw makroekonomicznych, czyli w gruncie rzeczy politycznych. To, że korporacja żąda wsparcia jest w pełni zrozumiałe, wszystkie segmenty gospodarki strukturalnie nieefektywne (energetyka, rolnictwo, budownictwo, transport) żądają wsparcia (łatwo się w tym upodobniają do służby zdrowia, szkolnictwa, tylko mają większą siłę roszczeniową, a elektroenergetyka ma siłę największą). Znacznie większym problemem jest natomiast Imperium (władza), która dopuściła, a w dużym stopniu nawet wykreowała osaczenie elektroenergetyki.

Wiele wskazuje na to, że dla obecnej władzy byłoby lepiej nie wygrać najbliższych wyborów, aby nie być zweryfikowaną przez lawinowo narastające kłopoty elektroenergetyki (i górnictwa) po wyborach.

Z kolei politycy z obozu opozycji zapowiadają, że jeśli wygrają, to oprotestują unijną politykę energetyczno-klimatyczną, górnictwu przywrócą świetność, a bezpieczeństwo energetyczne gospodarki zostanie ufundowane na wielkoskalowej elektroenergetyce węglowej.

To musi niepokoić, bo to oznacza konieczność oprotestowania, a najlepiej odwrócenia trendów światowych, także konieczność oprotestowania niskich cen w regionie, oprotestowanie postępu technologicznego w niemieckiej energetyce OZE i również rozwoju prosumeryzmu (w tym oznacza potrzebę zablokowania aspiracji młodego polskiego pokolenia uczącego się reguł inteligentnej gospodarki szybciej niż władza, a także potrzebę zablokowania rozwoju kapitału społecznego).

Czy to się da zrobić. Nie. Ale z drugiej strony sytuacja staje się groźna, dla społeczeństwa i dla państwa.

To co trzeba zrobić? Na pewno trzeba budować systemową, społeczno-gospodarczą, zdolność do odpowiedzi na kolejne przesilenia. W szczególności trzeba pilnie, w kontekście osaczenia elektroenergetyki, przetestować osiągalną dynamikę konsolidacji proreformatorskiego trójkąta „prosumenci – niezależni inwestorzy energetyczni – nowi politycy”. Z drugiej strony trzeba zamodelować dynamikę interakcji między proreformatorskim trójkątem, osaczoną elektroenergetyką i gazownictwem.

W tym kontekście jest niezwykle ważna ocena istniejącego jeszcze potencjału złagodzenia wyalienowania elektroenergetyki (bo na pewno otwarcie elektroenergetyki na zmiany, czyli maksymalne wykorzystanie jej istniejących zasobów, jest racją państwa). Podobnie, ważna jest ocena potencjału roli ubezpieczającej ze strony gazownictwa (wykorzystanie w tej ocenie doświadczeń z kryzysu kalifornijskiego 2000-2001 jest niezbędne).

Budowanie równowagi między energetyką prosumencką i niezależnymi inwestorami energetycznymi oraz energetyką węglową (węglowo-jądrowym scenariuszem energetyki), z wykorzystaniem ubezpieczającej roli gazownictwa (do poziomu jego istniejących zasobów, bez nowego rozmachu inwestycyjnego), jest w perspektywie 2020 i następnie 2030 jednym z głównych uwarunkowań bezpieczeństwa nowego establishmentu politycznego.

Jan Popczyk, Gliwice, 21 września 2015 r. Chrońmy klimat

Komentarze

17.10.2015 17:21 Kaziu

Chyba jedynym rozsądnym wyjściem by zapobiec tym awarią, jest dobudowanie kolejnych elektrowni węglowych.

18.10.2015 19:48 Ludomir

Pan Profesor doskonale zdiagnozował stan techniczno ekonomiczny energetyki. Inaczej być nie mogło bo to najlepszy w tej materii ekspert. Inna sprawa to diagnoza społeczna. Nie będzie nowego establishmentu politycznego bo niby jak miałby on dojść do władzy. Będzie teraz SBecki odłam tej samej klasy, która zmieniła nam pokojowo ustrój, uwłaszczając się na narodowym majątku przy okazji. Nasz dramat polega na tym, że oni błędnie ocenili energetykę jako najskuteczniejszy instrument eksploatacji i pochopnie opchnęli banki. Teraz już nie mają się na co przesiąść i pójdą na dno. Niestety z nami pod pokładem.

18.10.2015 23:05 gupol

skoro jesteśmy jak szczury pod pokładem to chyba trzeba zacząć myśleć o drodze ewakuacyjnej. jak pan wojtek cejroski;)

19.10.2015 15:59 PL

Bill Gates broni przed zielonym lobby inwestycji w energetykę konwencjonalną
Jak poinformował BiznesAlert.pl, Bill Gates, który za pośrednictwem swoich fundacji zainwestował już 1,4 mld dol. w sektor paliw kopalnych, oświadczył wczoraj, że blokowanie i wycofywanie inwestycji w tę branżę „fałszerstwem”. Jego zdaniem dowodzi to w sposób trudny da odparcia, że zwolennicy ochrony środowiska i klimatu głoszą kłamliwe informacje o cenach energii słonecznej. Gates w wywiadzie dla "The Atlantic" skrytykował globalny ruch funduszy emerytalnych, uczelni, przedstawicieli grup religijnych oraz władz lokalnych, którzy żądają wycofania z inwestycji w sektor ropy, gazu i węgla kwoty 2,6 bln dol.
„Przeraża mnie żądanie tych ludzi, którzy kierując się idealizmem marnują energię społeczną na realizację koncepcji, która ma zapewnić zahamowanie emisji dwutlenku węgla, przez wdrażanie produkcji energii opartej na nierealnych założeniach” – stwierdził Gates. Dodał, że zwolennicy ochrony środowiska oszukują społeczeństwo głoszą, że cena energii solarnej jest taka sama, jak energii konwencjonalnej, produkowanej z paliw kopalnych. „Oni przekonują, że cena kWh energii solarnej w południe w Arizonie jest taka sama, jak cena kWh wyprodukowanej w elektrowniach konwencjonalnych. Ale to wyliczenie jest fałszerstwem w porze nocnej, kiedy słońce nie świeci. Więc tego rodzaju argumenty są pozbawione sensu” – dodaje Gates.

Miliarder przedstawił swoje krytyczne argumenty w reakcji na presję wywieraną na niego i jego żonę, aby ich fundacje wycofały inwestycje w sektor ropy, gazu i węgla. Wezwał władze USA, aby zwiększyły trzykrotnie wydatki budżetowe na badania nad czystą energią, ale nie na szkodzenie w sektorze energetyki. W czerwcu tego roku Gates zapowiedział, że zainwestuje 2 mld dol. w technologie energii odnawialnej, ale zdecydowanie odmówił wycofania swoich inwestycji w sektor paliw kopalnych. Powiedział wtedy dziennikowi "Financial Times", że jedynym sposobem, aby istniejące technologie OZE wpłynęły na redukcję globalnej emisji CO2, jest zainwestowanie w ten sektor „środków większych niż astronomiczne”, a więc nie istniejących na całym świecie. Jedyną drogą jest praca nad nowymi technologiami. Na razie nie ma takich baterii, które zapewnią ludziom przechowywanie energii słonecznej. To jest daleka perspektywa.” Przeciwko argumentom Gatesa przywódcy ruchu obrońców środowiska mają argument : – Nie można inwestować w firmy, które planują spalać pięciokrotnie więcej węgla, ropy i gazu niż klimat ziemski może tolerować. Aby wstrzymać wzrost temperatury na ziemi na poziomie 2 st. C. trzeba natychmiast zlikwidować pomiędzy dwie trzecie a cztery piąte energetyki konwencjonalnej korzystającej z paliw kopalnych.

– Tylko nie wiadomo, czym te wielkości zastąpić – kwituje cytowany przez BiznesAlert.pl Gates.

Jak bardzo rzetelnie został zreferowany wywiad B. Gatesa można przekonać się samemu
http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2015/11/we-need-an-energy-miracle/407881/

19.10.2015 22:06 Realista

1. W jaki sposób autor chce wykorzystać "Ubezpieczającą rolę gazownictwa" w kontekście kryzysu elektroenergetyki "bez rozmachu inwestycyjnego"? Przecież w większości miejsc, gdzie jest to technicznie i ekonomicznie racjonalne, zamiast prądu już dziś wykorzystuje się gaz ziemny.
A jeśli autor ma na myśli elektrownie na gaz ziemny, już dziś następuje w tej dziedzinie "rozmach inwestycyjny", buduje się tysiące megawatów, a pomimo to energetyka gazowa jest i będzie tylko znikomym uzupełnieniem węglowego systemu elektroenergetycznego.
2. Wprowadzenie 20 stopnia zasilania nie było wyłącznie wynikiem awarii bloku nr 14 w Elektrowni Bełchatów (858 MW), ale również kilku innych awarii w mniejszych blokach, jak również dotykających wszystkie jednostki cieplne spadków mocy wynikających z wyższej temperatury otoczenia. Obecne wymagania dotyczące sprawności i emisji zanieczyszczeń są tak wyśrubowane, że "małe" bloki po 100-200 MW po prostu nie byłyby w stanie ich spełnić przy rozsądnych kosztach i dlatego buduje się bloki olbrzymie.

20.10.2015 19:21 P.

W skali świata cywilizacja ludzka "idzie na zderzenie ze ścianą". I im bliżej tej ściany jesteśmy, tym bardziej przyspieszamy. Każdy chce wygodnie żyć, a do tego potrzebne są duże ilości energii - a że w większości pochodzi ona ze źródeł kopalny to zwiększamy emisje CO2, które z kolei zwiększają zmiany klimatyczne (ich wzrost po krzywej hiperbolicznej zupełnie nas zaskoczy!).

W skali lokalnej, polskiej, mamy wszystko postawione na głowie. Politycy, pod szantażem górników, mamią naród, że w węglu przyszłość. Inwestycje w PV nie są opłacalne, bo energia w gospodarstwach domowych jest relatywnie tania - powoduje to, że ludzie mają niską skłonność do oszczędzania, a po drugie przy słabym wsparciu (niech Ci co liczą na sprzedaż kWh wyprodukowanych z mikroinstalacji w wysokości 0,75 lub 0,65 PLN/MWh zwrócą uwagę, że dotyczy to tylko nadwyżki ponad zużytą energię, a nie całości wyprodukowanej) czas zwrotu z PV jest bardzo długi.
Tak więc politycy mają tylko dobre sposoby jak nas pakować w kolejne problemy, a nie jak nas z nich wyciągać.
Zresztą przy takim przeludnieniu świata ciężko oczekiwać cudów (od polityków w szczególności)...

21.10.2015 1:50 gupol

@realista
to co proponujesz? (tylko nie mów że modlitwę o opamiętanie)
może zaczniemy transformację na własną rękę? po co nam politycy?
a ludzie jak zobaczą że coś robimy to sami zaczna naśladować

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto