Szaleństwo banków centralnych

Słyszymy w mediach, że kryzys już za nami, gospodarka (polska, amerykańska, europejska i światowa) rośnie, indeksy giełdowe biją rekordy, a greckie obligacje są tak wiarygodne, że (chociaż kraj jest właściwie bankrutem) sprzedają się z oprocentowaniem, o którym nawet USA dekadę temu nie mogłyby nawet pomarzyć. Skoro jest tak dobrze, to moglibyśmy oczekiwać, że banki centralne przestaną prowadzić uprawianą przez nie politykę ekstremalnie łatwego pieniądza.

Albo jest tak dobrze, jak słyszymy z mediów, albo nie jest. To, co robią banki centralne, zalewając rynek tanim pieniądzem i angażując się w coraz bardziej ryzykowne i niesprawdzone nigdy wcześniej programy sugeruje tą drugą możliwość.

Rysunek 1. Bilans FED. Skoro jest tak dobrze i kryzys się skończył, to dlaczego to robią? Kiedy FED sprzeda kupione papiery? I kto je kupi?

Nie wystarcza już dodruk pieniądza, pakiety ułatwień ilościowych QE czy zerowe stopy procentowe.

Dziś właśnie Europejski Bank Centralny uznał, że należy zdwoić wysiłki w walce z kryzysem (który się skończył) i wykonał milowy krok na drodze do destrukcji systemu monetarnego, wprowadzając ujemne stopy procentowe.

Czytamy więc:

Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego obniżyła główną stopę procentową do poziomu 0,15 proc., wobec dotychczasowych 0,25 proc., a stopę oprocentowania depozytów z 0,0 proc. do -0,10 proc. (…). Tym samym stopy procentowe w strefie euro są najniższe w historii. (…) Obniżenie stopy depozytowej do -0,10 proc. oznacza to, że banki komercyjne będą musiały płacić za przechowywanie środków na rachunku w EBC.
Tak zwane „ujemne stopy procentowe” nigdy jeszcze nie były stosowane na taką skalę; mają za zadanie obniżyć kurs euro i zachęcić banki do inwestowania nadwyżek zamiast trzymania ich w banku centralnym.
Bank centralny zacznie też oferować bankom czteroletnie pożyczki oprocentowane na 0,15 proc., pod warunkiem, że bank pożyczy te pieniądze firmom.

Czy te nadzwyczajne i bezprecedensowe działania „mają wystarczyć”, czy możemy spodziewać się dalszych? Oczywiście odpowiedź zawsze brzmi: „więcej”. Na konferencji szef EBC Mario Dragi stwierdził:

Uważamy, że to znaczący pakiet. Czy to już wszystko? Odpowiedź brzmi: „nie”. Jeśli będzie trzeba, w ramach naszego mandatu, posuniemy się dalej.”, dodając, że kroki te „mogą obejmować wielkoskalowy skup aktywów, podobny do tego prowadzonego obecnie przez Rezerwę Federalną USA i Bank Anglii.

Jednym słowem, EBC przymierza się do rozpoczęcia swojego programu QE. Ponieważ w USA, Anglii i Japonii programy te nie były szczególnie skuteczne dla ogółu gospodarki, pompując tylko sztucznie ceny aktywów i nakręcając olbrzymie zyski banków (czego oczywiście można było się spodziewać i co walnie przyczyniło się do pogłębienia przepaści nierówności między ogółem społeczeństwa a wąską grupą najbogatszych), pojawia się pytanie „Dlaczego”?

Jako kluczowe uzasadnienie tych działań pada argument o groźbie deflacji. Aby zrozumieć w czym jest problem oraz co tak naprawdę oznacza brak wzrostu cen i dlaczego jest tak groźny (bo czy konsumentowi przeszkadza, że ceny jedzenia, towarów i usług nie rosną?), trzeba sięgnąć głębiej (audycje telewizyjne oraz artykuły w prasie i portalach internetowych ignorują te kwestie). Osobom, które nie czują się zbyt pewnie w kwestiach działania obecnego systemu finansowego proponuję najpierw lekturę artykułów „Skąd się wzięły Twoje pieniądze” oraz „A gdyby gospodarka przestała rosnąć… czyli przepis na kryzys”.

Nasz system finansowy, w którym pieniądze powstają jako oprocentowany dług, może istnieć jedynie w warunkach stałego wzrostu. Alternatywą jest upadek. Albo rośniemy, albo wszystko się rozsypuje.

W tym kontekście staje się zrozumiałe, dlaczego banki centralne zrobią wszystko, by nie dopuścić do deflacji, a ilość kredytu nieustannie rosła. Jednak, kiedy „Stały wzrost” lub „Krach” są jedynymi możliwymi stanami obecnego systemu finansowego, a do tego żyjemy na skończonej planecie, na której wieczny wzrost jest fizycznie niemożliwy, widać, że sami sobie stworzyliśmy pułapkę systemu monetarnego.

Rezultaty

Czego możemy oczekiwać na krótką i średnią metę (bo na długą, idąc tą drogą, zmierzamy do destrukcji systemu finansowego)?

Głównym celem działań EBC jest zwiększenie ilości kredytów dla przedsiębiorstw, które za te pieniądze będą inwestować, zatrudniać i zwiększać produkcję, dzięki czemu wróci wzrost gospodarczy. Ujemne stopy procentowe mają spowodować, że trzymanie wolnych środków (czyli nadwyżki względem minimum środków, które zgodnie z regulacjami banki muszą trzymać w rezerwie) stanie się zbyt kosztowne, a więc banki zaczną te pieniądze pożyczać.

Ale czy banki nie pożyczają obecnie (i w związku z tym nie rośnie ilość długu, a więc i pieniądza) tylko dlatego, że nie mają zachęt do pożyczania? Nie, nie dlatego. Banki nie pożyczają, bo popyt na kredyty jest niewielki. Korporacje cieszą się dostępem do niesłychanie taniego pieniądza na rynku obligacji korporacyjnych, co zmniejsza popyt na pożyczki bankowe. Słaby stan gospodarki jest szczególnie dotkliwy dla małych i średnich przedsiębiorstw, które raczej wolą spłacać zadłużenie, wstrzymują się też z inwestycjami, a nie pożyczają. Kiedy szef firmy bierze kredyty na rozszerzanie działalności, w czasach boomu czy recesji? Mało który ryzykuje w tej drugiej sytuacji. Jako potencjalni klienci bankom pozostają więc mało atrakcyjne kiepskie firmy, które nie są w stanie pozyskać kapitału na rynku akcji i obligacji korporacyjnych. Podobnie osoby prywatne w czasach recesji i wysokiego bezrobocia nie myślą o braniu na siebie wyższego zadłużenia, lecz raczej o jego spłacie – w każdym razie osoby odpowiedzialne. Bankom jako klienci pozostaje więc pula osób nieodpowiedzialnych, skłonna brać kredyty konsumpcyjne.

Czy więc ujemne stopy procentowe mogą doprowadzić do istotnej stymulacji akcji kredytowej? Wątpię.

Obniżenie stóp procentowych przez bank centralny może zachęcić banki do obniżenia stopy depozytów (prawdopodobnie [na razie] nie do poziomu ujemnego, choć zerowe oprocentowanie staje się coraz bardziej powszechne). Penalizacja oszczędzających będzie miała szerokie i różnorodne konsekwencje, większość z których pewnie za jakiś czas zostanie uznana w mediach za „nieoczekiwane”.

Utrata dochodów i zakumulowanego kapitału przez oszczędzających (w tym emerytów) już ma miejsce w USA, Japonii i Europie (w samych Stanach Zjednoczonych utrata kapitału jest tu szacowana na 1000 miliardów dolarów). Trawa więc redystrybucja majątku od oszczędzających płotek do rekinów finansjery. Nierówności narastają dalej.

Celem EBC jest też obniżenie kursu euro względem innych walut, aby ułatwić eksport. Ale względem czego euro ma się osłabić? Jena? Japonia jest w jeszcze gorszej sytuacji. USA? FED drukuje pieniądze jak oszalały. Tak samo jak EBC robią banki centralne Stanów Zjednoczonych, Chin, Japonii czy Anglii. Przecież waluty nie mogą się jednocześnie osłabiać względem siebie, a jeśli komuś poprawi się bilans eksportowy, to ktoś inny odnotuje to jako nadwyżkę importu. Cała ta (śmiertelnie poważna) zabawa coraz bardziej zaczyna przypominać wojny walutowe, które znowu najmocniej uderzą w najsłabszych.

Szerokie spojrzenie

EBC przekazał nam czytelną wiadomość, że gospodarka wcale NIE ma się dobrze, a ożywienie jest mirażem. Jestem też głęboko przekonany, że diagnoza banków centralnych, że do uzdrowienia sytuacji potrzeba jest wznowienia akcji kredytowej (czyli więcej długu), jest błędna.

Ograniczając się do świata ekonomii, diagnoza jest prosta: ZBYT WIELE DŁUGU. Perspektywa zadłużenia to oczywiście olbrzymie spłaszczenie dziejących się na naszych oczach megatrendów w energii, zasobach i środowisku. Lepszą odpowiedzią byłoby: SZCZYT WYDOBYCIA TANIEJ ROPY MAMY JUŻ ZA SOBĄ.

Jednak bankierzy w ogóle nie dostrzegają tych kwestii, uważając, że ratunek dla gospodarki leży w większej ilości długu, nie mniejszej. „Jeśli tylko uda nam się doprowadzić do tego, by banki znowu dużo pożyczały, to wszystko wróci do normy.”, mówią. Niskie stopy procentowe nie rozwiązały problemu? Obniżmy je jeszcze bardziej! 0% to za mało? Zróbmy je ujemne! QE1 nie zadziałało? Spróbujmy QE2. Też nie pomogło? To zróbmy QE3 (ale tym razem nie deklarujmy, kiedy skończymy).

To zupełne szaleństwo, kompletnie oderwane od realiów. Tak wysokie zadłużenie jak obecnie, skutecznie zniechęca do brania na siebie większego zadłużenia, a szczyt wydobycia taniej ropy blokuje wzrost gospodarczy. Dorzućmy do tego drożejąc żywność, rosnące koszty środowiskowe, zmianę klimatu, wymieranie gatunków i długą listę „pudełka wzrostu”. A odpowiedzią na to jest… „Potrzebujemy więcej długu i zrobimy wszystko, by to osiągnąć”.

Nie mam pojęcia, jak droga ta może skończyć się inaczej niż epicką katastrofą. Żyjemy w bardzo ciekawych czasach.

Marcin Popkiewicz

Komentarze

06.06.2014 12:04 Kamil

Widzę Panie Marcinie, że kieruje się Pan coraz bliżej poglądów Gail Tverberg. Niestety ewentualny upadek systemu finansowego będzie skutkował upadkiem całego systemu.
Pół żartem, upadek systemu jest błyskawiczną transformacją do gospodarki zeroemisyjnej.

06.06.2014 12:23 Adi

@Marcin Popkiewicz
Nie przesadzałbym z wpływem upadku systemu bankowego na losy ludzkości. To, że waluty papierowe i obecny model bankowości się załamią nie oznacza wcale, że upadną ekonomia, handel czy produkcja jako takie. One będą dalej istnieć. W wymiarze bardziej lokalnym. A to że jedni znów się wzbogacą a inni stracą? No cóż - takie życie. Nauczy to ludzi większej samodzielności w zarządzaniu finansami.

Jest inna sprawa, która martwi mnie coraz bardziej, która moim zdaniem jest słabo zbadana i słabo opisywana również na tym portalu. Chodzi o wszelkiego rodzaju mikroby, grzyby, wirusy, pasożyty i drobne owady, które przy gwałtownych zmianach klimatycznych wywrą ogromny wpływ na ekosystemy, produkcję żywności i byt nie tylko gatunku ludzkiego, ale także wielu innych gatunków zwierząt i roślin. Coraz bardziej obawiam się, że to nie upadająca ekonomia czy topniejące lody będą najpoważniejszym zagrożeniem ale właśnie mikroorganizmy.

06.06.2014 12:28 Kamil

@ADI
Problem w tym że lokalna gospodarka praktycznie nie istnieje w świecie "zachodnim". W momencie upadku systemu bankowego wszystkie połączenia inne niż lokalne przestaną działać. Produkcja czegokolwiek wymaga np. części zamiennych dostarczanych z drugiego końca świata.

To co robią banki centralne to odkładanie nieuniknionego. Jeśli nie byłoby dodruku to już dawno świat byłby w ciężkim kryzysie albo w stanie terminalnym.

06.06.2014 12:46 Mariusz

Problemy wzięły się z wystawienia gospodarek USA i UE na idiotyczny wolny bezcłowy handel z krajami rozwijającymi się. Spowodowało to, że o ile przed rezygnacją ceł kraje się budowały, płace rosły, długi były w normie lub spadały (po powojennych zadłużeniach sięgających 100% PKB) - to po rezygnacji z ceł nagle stały się niekonkurencyjne cenowo z Np Chinami. Spowodowało to odpływ inwestycji do Chin i wywóz najwartościowszych miejsc pracy tamże. W konsekwencji pojawiła się dziura w finansach całych krajów. I niech nie pierdzielą liberaści, że można było przeprowadzić jakieś reformy podatkowe, któe by uczyniły Zachód konkurencyjnym cenowo. Różnice w dochodach były i są ciągle zbyt duże. Poza tym Chiny(i reszta tej grupy) nie dbały i dalej nie dbają specjalnie o chronę środowiska.

A nawet gdyby te dochody się aż tak nie różniły to i tak reformy podatkowe to mit. Pieniądze, które nie popłyną do Urzędów Skarbowy przedsiębiorca i tak będzie musiał dać pracownikowi "na rękę", żeby ten mógł z własnej kieszeni zapłacić za to, co obecnie ma od państwa. Więc nie zmniejszymy aż tak kosztów pracy (jeśli w ogóle). To, że czasem (w gospodarkach z dużą szarą strefą) zmniejszenie podatków wcale nie powoduje zmniejszenia wpływów do budżetu wynika oczywiści stąd, że niektórzy przestają unikać opodatkowania. Ale to dalej znaczy, że koszty pracy w całej gospodarce narodowej się nie zmieniły , a tylko są sprawiedliwiej rozłożone

06.06.2014 12:50 Pieszko

Idea ujemnego oprocentowania pieniądza jest dość stara. Funkcjonowała też w praktyce w przeszłości przyczyniając się do rozwoju i postępu. Tak było w starożytnym Egipcie, gdzie pieniądz opodatkowywano poprzez opłaty za składowanie zboża. Podobnie było w jednym z regionów republiki Weimarskiej. Ujemne opodatkowanie było tam w formie opłat za składowanie węgla. Dzięki temu w ogarniętych kryzysem Niemczech był to jedeny prosperujący region. Podobnie też było w średniowieczu, kiedy co jakiś czas była unieważniana bieżąca waluta. System ten sprawia, ze pieniądz staje się gorącym towarem. Trzeba go się jak najszybciej pozbyć inwestując w dobra materialne. Przyśpiesza to obieg pieniądza i napędza tym samym dobrobyt i gospodarkę.
Tylko, że ten system spokojnie mógł sobie funkcjonować w średniowieczu czy starożytności, kiedy to zasobów do przerobienia było pod dostatkiem. Dzisiaj taki gorący pieniądz nie znajdzie sobie ujścia w gospodarce ze względu na ograniczenia pudełka wzrostu. Znajdzie sobie ujście gdzie indziej, w ostatniej desce ratunku bogacza. Czyli zostanie przewalutowany na złoto i inne szlachetne kruszce będące alternatywą dla papierowego pieniądza. W niedługim czasie możemy się spodziewać kolejnego skoku ceny złota, srebra i platyny. No i być może szaleństwa spekulacji na rynkach surowców. Nadmiar pieniądza w gospodarce zawsze skutkuje spekulacją

06.06.2014 15:48 logic

No i co nie ma racji Korwin muwiac że tylko ich powsadzać ?

06.06.2014 16:42 Kamil

@LOGIC
Tylko co Korwin chciałby zrobić z tym zadłużeniem po tym jak "ich" pozamyka?

06.06.2014 16:43 Michalomatek

@Kamil
Upadek gospodarki nie jest bezpośrednią drogą do gospodarki zeroemisyjnej. Nawet, niewymagająca wzrostu gospodarka średniowieczna wymagała emisji (ścinanie lasów). Najlepszą drogą są OZE, Efektywność energetyczna, odejście od wzrostu wykładniczego.
PS. Tverberg trafiła na listę "do selekcji".

06.06.2014 17:02 Tadek

A ja myślę że bogaci zaczną kupować ziemię, bo jeżeli ta cywilizacja przetrwa to po okresie "burzliwym" ziemia nadal będzie coś warta. Ewentualnie zasoby naturalne w postaci rud metali, samych metali lub paliwa. Tylko te będzie można w burzliwych czasach rozkraść, a do ksiąg wieczystych prędzej będzie się można "dokopać"

Swoją drogą to mi się wydaje, że wszystko idzie w złym kierunku i będzie jeszcze gorzej. Polecam lekturę eksperymentu Calhouna.
http://www.planeteplus.pl/dokument-masa-krytyczna_41909

Większość oznak przeludnienia zaobserwowanych prze tego Pana na szczurach już widać w naszej cywilizacji.
Nie jestem pesymistą, raczej przykleił się do mnie wizerunek niepoprawnego optymisty, ale fakty mnie przytłaczają.

06.06.2014 17:08 Kamil

@MICHALOMATEK
Zgadzam się że najlepszą drogą byłyby rzeczy o których napisałeś. Tylko że jest to czysta teoria(komunizm w teorii jest idealny) i nikt nie pokazał że jest ona wykonalna.
W swoich postach Pani Trevberg udowadnia, że Efektywność energetyczna nic nam nie da a obecnie istniejące technologie OZE nie pozwalają na zastąpienie węglowodorów w sensownym horyzoncie czasowym.

A odejście od wzrostu wykładniczego to już czysta utopia. Cały istniejący system trzeba by wywrócić do góry nogami i jeszcze nie słyszałem sensownego pomysłu jak to zrobić.

06.06.2014 17:20 Pieszko

@ LOGIC
Może nie ma racji. Bo Korwin też nie rozwiąże tego problemu. Ten problem wydaje się być po prostu jednym z fundamentów tego systemu. Kapitalizm tym się m.in. wyróżnia, że rozwój w nim odbywał się głównie dzięki machinacjom związanym ze zwiększaniem podaży pieniądza. Nie przez przypadek rewolucja przemysłowa rozpoczęła się w Anglii. I nie przez przypadek jednocześnie to właśnie w Anglii rozpoczęła się wtedy era papierowego pieniądza. Te dwa światy przemysłu i emisji pieniądza żyją w symbiozie od początku ery przemysłowej. Jeden bez drugiego nie może istnieć

06.06.2014 17:23 Kamil

@Pieszko
Jeden bez drugiego może istnieć, podczas komunizmu przemysł istniał. Tylko ten system był mniej wydajny od kapitalizmu więc "przegrał".

06.06.2014 17:47 Mariusz

Kapitalizm rozwijał się nie tyle dzięki machinacjom (chociaż takie też jak najbardziej były i są) ale dzięki skupywaniu najwartościowszych zasobów świata, czyli mózgów :-) To ludzie tacy jak Tesla, Einstein i wielu innych stworzyło Zachodnie prosperity. Bez silników elektrycznych i spalinowych ludzie niebyliby w stanie wykonać 10% pracy, którą obecnie wykonują

06.06.2014 18:08 Michalomatek

@Kamil
Tverberg to więc pesymistka.

06.06.2014 18:32 I^:

strasznie ten artykuł zagmatwany, no i ten wykres. zwracam się z uprzejmą prośbą może Ktoś w jednym dwu zdaniach wytłumaczy mi o co w nim chodzi (cierpię na coś w rodzaju intelektualnej krótkowzroczności )
a może o to po prostu że nie mogą wszyscy żyć z lichwy i spekulanctwa albo rabunku? że zera na monitorze są mało pożywne?

06.06.2014 18:49 GODLIKE

Suma wartości kredytów udzielona przez banki w strefie euro sektorowi prywatnemu i publicznemu:
http://sdw.ecb.europa.eu/quickview.do?SERIES_KEY=117.BSI.M.U2.Y.U.AT2.A.1.U2.2000.Z01.E
To jest powód dla którego wprowadzona ujemną stopę depozytową.

06.06.2014 19:56 Pieszko

@ GODLIKE
Nie ogarniam. Kwota kredytów wzrosła niebotycznie z 70 (1997) do 160(2013) a oni obniżają stopy żeby jeszcze bardziej wzrosła... Gdzie tu widzisz przyczynę?

06.06.2014 20:13 Dragon

Bo musi rosnąć wykładniczo!

06.06.2014 20:57 GODLIKE

Pieszko - no ale widzisz, że już nie rośnie, nie? A musi. Przez ostatnie kilka lat sektor publiczny troche nadrabiał za sektor prywatny, ale teraz i sektor publiczny nie może się dużo bardziej zadłużyć.

06.06.2014 22:42 EXEX

ad ADI i jego lękom (mikrobowym):
polecam książkę:
Biological Aspects of Human Health and Well-Being
trochę sie waham czy to linkować ale sobie myślę, że poszukasz i znajdziesz:
http://www.amazon.com/Biological-Well-Being-Medicine-Research-Developments/dp/1612091342

okazuje się, że nasza podatność na bakterie wynika z faktu, że jesteśmy krzyżówką bakterii z komórkami jądrowymi. Zochęcam do przeczytania, bo to najnowsze wieści z centrum naszego DNA

07.06.2014 1:22 Pieszko

@ Godlike
już rozumiem

07.06.2014 2:45 gupol

@kamil
W swoich postach Pani Trevberg udowadnia, że Efektywność energetyczna nic nam nie da a obecnie istniejące technologie OZE nie pozwalają na zastąpienie węglowodorów w sensownym horyzoncie czasowym.
A odejście od wzrostu wykładniczego to już czysta utopia. Cały istniejący system trzeba by wywrócić do góry nogami i jeszcze nie słyszałem sensownego pomysłu jak to zrobić."

no to lepiej zamiast narzekać że nic z tego nie wyjdzie zacznijmy szukać rozwiązań albo od razu szykujmy sie do wojny.

http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2017/strzyzenie-dlugow-dla-kazdego-czy-pieniadze-za-darmo

http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/1886/Szczyt-wydobycia-ropy-szczyt-dlugu-i-szczyt-centralizacji.

sory ale transformacja energetyczna przed którą stoimy to nie spacerek po parku poprzedzony zakupem samochodu elektrycznego i zainstalowaniem paneli PV na dachu swego domu ale najwieksze wyzwanie w dziejach ludzkości. wyprawa na Marsa to przy tym banalna fraszka.
artykuł trafia w samo centralne sedno problemu. wokól tego kręci się cała reszta, od hiperkonsumpcji po zmiany klimatu.
@MICHALOMATEK
Gail Tverberg to raczej realistka:) chciałbym jej udowodnić że się myli ale jak na razie raz za razem muszę kapitulować przed jej argumentacją.
ale przecież musi być jakiś sposób, jakieś rozwiązanie nawet tak beznadziejnego położenia. jak powiedziałby maksymilian pradys w podobnej sytuacji: noż k@&wa mać!

07.06.2014 8:18 GODLIKE

GUPOL - Trevberg mówi, nie że zabraknie nam czasu na OZE, tylko, że do funkcjonowania OZE potrzebne są paliwa kopalne (głównie ropa). Do funkcjonowania obecnie znanych OZE potrzebna jest dobrze działająca zglobalizowana gospodarka, a bez ropy jej nie ma.
Poza tym OZE powodują szybki wzrost długu, a korzyści (brak wymaganego paliwa) przeważają koszty dopiero po wielu latach, jeśli w ogóle.

07.06.2014 8:40 logic

Korwin powie prawde - sory ja moge ich tylko pozamykac jesli sie wybiera i przyzwala żądzic takim ludziom tyle czasu to teraz trzeba zbankrutowac i jeść suchy chlebek ze szczawiem.
To tak jak z narkomanem brał tyle czasu końskie dawki to teraz trzeba cierpiec na głodzie jak towar sie skonczył.
Zreszta to co teraz jest to nie jest kapitalizm to jest socjalizm korporacyjny.

07.06.2014 9:53 Mariusz

Logic
MOżna wyróżnić trzy formacje ustrojowe socjalizm, wolny rynek i feudalizm. Kazdy system jest miksturą tych trzech w różnych proporcjach. Obecnie mamy do czynienia z zaznaczaniem się coraz silniejszych elementów feudalizmu znanego częściej jako korporacjonizm. Mamy też trochę wolnego rynku. No i trochę socjalizmu. Tego ostatniego było dużo więcej wcześniej zarówno na Zachodzie jak i u nas. teraz jest znacznie mniej. Warto przypomnieć, że na Zachodzie paredziesiąt lat temu, gdy podatki były wyższe, gdy działały cła i kontyngenty gospodarki rozwijały się nieźle, a zadłużenie nie rosło ( i to pomimo kosztownych programów infrastrukturalnych jak budowy autostrad, sieci energetycznych i wielu innych)

07.06.2014 11:18 Michalomatek

@Godlike
"Poza tym OZE powodują szybki wzrost długu, a korzyści (brak wymaganego paliwa) przeważają koszty dopiero po wielu latach, jeśli w ogóle."
Na tym polega myślenie długoterminowe.

07.06.2014 12:17 OZE

@Godlike
"Poza tym OZE powodują szybki wzrost długu, a korzyści (brak wymaganego paliwa) przeważają koszty dopiero po wielu latach, jeśli w ogóle."

Czyli napędzanie hiperkonsumpcji, nowe centra handlowe, namawianie do zakupu aut, lotnicza turystyka światowa, nie powodują wzrostu długu i przysparzają korzyści i oraz ilość dostępnego paliwa ?

07.06.2014 12:52 M76

OZE
Dług bierze się nie ze wzrostu konsumpcji tylko z nierównowagi między produkcja i konsumpcją. Znaczy jeśli się chce konsumować coś czego się nie wyprodukowało lub konsumowac taniej niż wynoszą rzeczywiste koszty tej konsumpcji

07.06.2014 13:05 OZE

@M76
Tak więc jaka jest Twoim zdaniem środowiskowa różnica w kreacji długu z przeznaczeniem na OZE, a długu z przeznaczeniem na hiperkonsumpcję ?
Czy dla Ciebie jest bez znaczenia, czy wezmę kredyt 100 tys. i kupię sobie nowy samochód i parę biletów lotniczych, czy te same 100 tys. wydam na elektrownię PV ?

07.06.2014 19:56 Krzysiek

Wykładniczy wzrost długu nie jest szaleństwem bankowców. Trzeba tylko zrozumieć jedną rzecz - ten dług zostanie spłacony nie przez tych którzy się zadłużają tylko przez tych którzy się niezadłużają. Wbrew pozorom jest to logiczne. Po pierwsze niema takiego ekonomisty który miałby pomysł jak to zreformować, wszystko jest tak zaprojektowane że system prędzej czy później musi się załamać. Po drugie kiedy system się załamie zacznie obowiązywać prawo silniejszego. Po trzecie ci którzy się najbardziej zadłużają jak usa są tymi silniejszymi i to oni ustalą nowe zasady gry. Po czwarte ten kto ustala zasady zawsze wygrywa. Dlatego obserwujemy teraz że cały świat się zbroi na potęge. Niedługo zostaną ustalone nowe zasady gry i toczy się wyścig o to kto okarze się najsilniejszy, kto będzie ustalał te zasady. Wzrost długu już nie ma żadnego znaczenia.

07.06.2014 20:34 OZE

I tym pesymistycznym akcentem, można by zakończyć.
Mam jednak nadzieję, że na wyścigu zbrojeń i potrząsaniu szabelką się skończy. Światem zachodnim nie rządzą szaleńcy. Niestety nie można tego powiedzieć o wschodzie, im dalej, tym gorzej.

09.06.2014 10:09 Wojtek Sz.

I gdzie tu teraz składować kasę jak się oszczędza np. na mieszkanie? Skarpeta staje się bezpieczniejsza niż lokata.

09.06.2014 17:12 Jary

@Wojtek Sz.
Nie powinieneś oszczędzać! Powinieneś się zadłużyć teraz i teraz kupić! Tego chce system oparty na wzroście wykładnicznym!

Ja sam jestem oszczędnym i odkładam pieniądze, nie mam długów ale widzę, że w obecnym systemie nie jest to cnota, a frajerstwo (oszczędności zjada inflacja) a nawet szkodnictwo społeczne (nie nakręcam koniunktury).

gra kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    Marcin Popkiewicz - notka biograficzna w TVN"O co chodzi"

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto