Piekło na Ziemi – podziemne zgazowanie węgla

Jeśli uważasz, że wydobycie gazu łupkowego jest najgorszym, co nasza cywilizacja może zrobić w kwestii globalnego ocieplenia, to się mylisz. Pod ziemią leżą jeszcze inne, znacznie większe zasoby paliw kopalnych, których wydobycie i spalenie zamieniłoby naszą planetę w piekło. Większość światowych zasobów węgla nie może być w opłacalny sposób wydobyta metodami konwencjonalnymi, takimi jak kopalnie odkrywkowe i głębinowe, być może jednak uda się do nich dobrać przy pomocy podziemnego zgazowania węgla. Metoda ta, znana pod angielską nazwą „Underground Coal Gasification” (UGC), polega na podpaleniu węgla znajdującego się wciąż głęboko pod ziemią i zebraniu powstających przy jego niepełnym spalaniu gazów. Gazy te, zawierające wodór, tlenek węgla i metan, mogą być wykorzystane przez znajdujące się na powierzchni elektrownie i zakłady chemiczne. Zdaniem niektórych podziemne zgazowanie węgla mogłoby stanowić obfite i tanie źródło energii dla świata przez wiele dziesięcioleci. Inni zauważają, że doprowadziłoby to do katastrofy klimatycznej o niewyobrażalnej skali.

Rysunek 1. Schemat procesu podziemnego zgazowywania węgla. Źródło: Wikipedia

Próby podziemnego zgazowania węgla były od wielu lat prowadzone w wielu krajach, szczególnie w Związku Radzieckim. Jedna z instalacji, znajdujących się w mieście Angren w Uzbekistanie, działa nieprzerwanie od ponad 50 lat, dostarczając gazu pobliskiej elektrowni. Znajdujące się tam złoże węgla brunatnego zalega na głębokości 300 metrów, nie opłaca się więc wydobywać go metodą odkrywkową. Zamiast tego w głąb złoża wywiercono dwa otwory; jednym wdmuchiwane jest do złoża powietrze, drugi służy do odprowadzania spalin na powierzchnię. Instalacja codziennie produkuje około miliona metrów sześciennych gazu, który następnie jest oczyszczany, schładzany i przesyłany gazociągiem do elektrowni na obrzeżach Angren.

Wyniki eksperymentu prowadzonego w Uzbekistanie okazały się na tyle obiecujące, że coraz więcej krajów i przedsiębiorstw zaczyna inwestować w podziemne zgazowanie węgla. Pod koniec 2007 roku australijska firma Linc Energy wykupiła pakiet kontrolny akcji spółki będącej właścicielem odwiertów w Angren, wierząc, że technologia zastosowana w Uzbekistanie może okazać się użyteczna również dla złóż w innych częściach świata. Jeśli okaże się, że podziemne zgazowanie węgla jest opłacalne, technologia ta może zupełnie zrewolucjonizować światowy rynek energii, otwierając dostęp do nowych, olbrzymich złóż węgla, które przy obecnym poziomie zużycia wystarczyłyby światu na następne tysiąc lat.

Badania nad podziemnym zgazowaniem węgla prowadzone są w wielu miejscach na świecie, od Kanady, przez RPA, Uzbekistan i Chiny, aż po Australię. Wspomniana wcześniej spółka Linc Energy planuje rozpoczęcie podziemnego zagazowania węgla na złożach w Wietnamie, na Alasce, w Wielkiej Brytanii, a także w Polsce. Firma bada już złoża węgla kamiennego koło Oświęcimia i chciałaby, aby gaz ze zgazowania węgla trafił do polskiej sieci gazowniczej.

Zastosowanie metody podziemnego zgazowania węgla pozwoliłoby znacząco zwiększyć rezerwy węgla, które dałoby się opłacalnie eksploatować. To oznacza, że do atmosfery trafiłoby jeszcze więcej dwutlenku węgla, powodując katastrofalne nasilenie problemów związanych z globalnym ociepleniem i zakwaszaniem oceanów.

W ostatnich latach, ze względu na wysokie ceny energii, coraz więcej wysiłku wkłada się w rozwój tzw. niekonwencjonalnych źródeł energii. Dotychczas najbardziej obiecującym z nich wydawał się gaz łupkowy, czyli metan uwięziony w łupkach ilastych o niskiej przepuszczalności. Rozpoczęcie wydobycia gazu łupkowego wymagało opracowania dwóch nowych technologii – wierceń poziomych i szczelinowania hydraulicznego. Prowadzony w warstwie gazonośnej odwiert poziomy o długości nawet trzech kilometrów, pozwala na dosięgnięcie do znacznie większych zasobów gazu, niż odwierty pionowe, zaś szczelinowanie hydrauliczne rozsadza skały i uwalnia gaz z mikroskopijnych szczelin w łupkach. Technologie te mogą być zastosowane nie tylko do gazu uwiezionego w łupkach, ale też do gazu uwięzionego w piaskowcu o niskiej przepuszczalności (tight gas) lub metanu w złożach węgla. Obecność metanu w węglu jest jednym z głównych zagrożeń dla górnictwa węgla kamiennego i przyczynia się do znacznego zwiększenia kosztów wydobycia. Jeśli jednak złoże zostanie wcześniej odgazowane, to koszt wydobycia węgla spadnie, a metan będzie mógł być sprzedany, przynosząc dodatkowy zysk kopalni.

Zgazowanie węgla jest technologią znaną i stosowaną już od dawna. W pierwszej połowie XX wieku większość gazu wykorzystywanego do oświetlania ulic, czy zasilania kuchenek i piekarników gazowych była pozyskiwana właśnie ze zgazowania węgla. Miał on niższą kaloryczność od gazu ziemnego i zawierał trujący tlenek węgla, więc w większości krajów został już całkowicie zastąpiony przez gaz ziemny.

Podziemne zgazowanie węgla jest pod wieloma względami wygodniejsze od jego wydobycia metodą głębinową lub odkrywkową. Możliwe jest sięgnięcie do złóż, które leżą zbyt głęboko, lub są zbyt drogie albo niebezpieczne w wydobyciu zwykłymi metodami. Wykonanie odwiertów w celu zgazowania węgla jest szybsze i tańsze niż budowa kopalni, zaś popiół, zawierający szkodliwe substancje, pozostaje pod ziemią i nie trzeba się martwić jego utylizacją.

Rysunek 2. Światowe zasoby węgla dostępnego z użyciem UGC mogą wynosić 15 000 miliardów ton.

Po raz pierwszy zastosowanie podziemnego zgazowania węgla zostało zaproponowane przez niemieckiego inżyniera Williama Siemensa jeszcze w latach 60. XIX wieku. Pierwsza próba została przeprowadzona sto lat temu, przez brytyjskiego noblistę, chemika Williama Ramsaya w kopalni Durham w północnej Anglii. Eksperyment udowodnił, że możliwe jest uzyskanie wartościowego gazu, ale dalsze prace były prowadzone już tylko w Związku Radzieckim.

Pod koniec XX wieku zainteresowanie podziemnym zgazowaniem węgla odżyło. Inżynierowie Len Walker i Cliff Mallett z australijskiego ośrodka badawczego CSIRO, wykorzystali technologię odwiertów poziomych do opracowania własnej instalacji, wybudowanej w mieście Chinchilla w stanie Queensland. Już po dwóch latach instalacja zaczęła działać i wydawało się, że rozpoczęcie eksploatacji na komercyjną skalę jest już tylko kwestią czasu.

Wkrótce jednak pojawiły się problemy natury środowiskowej. Podczas jednej z prób prowadzonej jeszcze w latach 70. w Wyoming doszło do skażenia wód podziemnych rakotwórczym benzenem. Władze Australii zaczęły kontrolować spółki zajmujące się podziemnym zgazowaniem węgla szczególnie uważnie i w 2011 roku wymusiły zamknięcie instalacji w Kingaroy po stwierdzeniu w w wodzie gruntowej obecności benzenu i toluenu. W lipcu ubiegłego roku, po przeprowadzeniu kontroli, zakazano spółkom Linc Energy i Carbon Energy prowadzenia wydobycia na skalę przemysłową, dopóki nie udowodnią, że możliwe jest bezpieczne wygaszenie ognia i zamknięcie instalacji bez doprowadzenia do zanieczyszczenia wód podziemnych. Obie firmy zareagowały nerwowo. Stwierdziły, że wygaszenie instalacji nie stanowi problemu, ale trudno zademonstrować, że da się to zrobić z dużą instalacją produkcyjną, skoro żadnej takiej instalacji jeszcze nie zbudowano. W odpowiedzi na próby regulacji, spółka Linc Energy zapowiedziała zamknięcie instalacji w Chinchilla i rozpoczęcie działań w innych krajach, nie stawiających takich wymagań. Pozostałe australijskie firmy z tej branży również planują skupić się na wydobyciu za granicą. Carbon Energy planuje rozpocząć zgazowanie węgla w Chinach, Argentynie i Chile, zaś Walker Energy zamierza rozwijać swój biznes w Indonezji.

Gotowość do rozruchu

Pomimo tych wydarzeń, Julie Lauder, szefowa brytyjskiego UCG Association, mówi, że udane próby w Chinchilla, były „przełomowym momentem” nadchodzącej rewolucji energetycznej i że jeszcze nigdy na świecie nie było prowadzonych jednocześnie tyle prób podziemnego zgazowania węgla. W Zatoce Cooka na Alasce i w Swan Hills w Albercie planowane jest rozpoczęcie komercyjnego wydobycia już w 2015 roku. Amerykańskie sukcesy w wydobyciu gazu łupkowego zrodziły przypuszczenia, że teraz przyszedł czas na gaz ze zgazowania węgla, który może zmienić sytuację energetyczną takich krajów, jak np. Wielka Brytania. Złoża węgla w Anglii ciągle są bardzo bogate i w dużym stopniu niewykorzystane, zaś część najlepszych złóż znajduje się pod powierzchnią Morza Północnego, gdzie nie da się ich wydobywać żadną z konwencjonalnych metod. Zasoby te są teraz obiektem zainteresowania sześciu brytyjskich firm energetycznych, w tym Five Quarter Energy.

Kilka miesięcy temu spotkałem się z trzema założycielami tej firmy w hotelu w Newcastle. To tutaj, nad brzegami rzeki Tyne, mieścił się jeden z najważniejszych ośrodków wydobycia węgla w Wielkiej Brytanii. Wydobycie węgla w Newcastle, które trwało nieprzerwanie od XIII wieku, spadło w ciągu ostatnich 30 lat praktycznie do zera. Zdaniem Harry'ego Bradbury, brytyjskiego geologa z Yale University, w Wielkiej Brytanii jest ciągle mnóstwo węgla do wydobycia. „Ponad 70% brytyjskich złóż węgla nigdy nie była eksploatowanych. Chcemy spalić węgiel tam, gdzie on zalega i rozwinąć ten przemysł”. W tym celu Bradbury założył spółkę Five Quarter Energy, nazwaną tak na cześć jednego z miejscowych złóż węgla, do której weszli też Dermot Roddy, inżynier chemii na Uniwersytecie w Newcastle i Paul Younger z Uniwersytetu w Glasgow.

Spółka Five Quarter Energy ma koncesję na poszukiwania złóż zdatnych do podziemnego zgazowania na obszarze o powierzchni ponad 400 kilometrów kwadratowych, rozciągającym się pod dnem Morza Północnego pomiędzy Sunderland a Szkocją. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, gaz zacznie wypływać na powierzchnię jeszcze w tym roku. „Szacujemy, że na naszym terenie znajduje się ok. 10 miliardów ton węgla”, mówi Bradbury. „Możemy zamienić w gaz jedną trzecią tych zasobów”.

Podczas naszej rozmowy Younger wyciągnął mapę przedstawiającą dane z odwiertów poszukiwawczych wywierconych pod dnem morza kilkadziesiąt lat temu. Gdy wydobycie węgla w regionie załamało się, zebrane dane geologiczne zostały zapomniane na wiele lat i dopiero teraz ktoś zaczął się nimi interesować. „Nazywamy je zwojami z Morza Północnego”, żartuje Younger.

Ekipa Five Quarter Energy ciągle pracuje nad zwiększeniem efektywności procesu zgazowania. „Prawdziwym wyzwaniem jest kontrola procesu spalania”, mówi Roddy. „Chcemy wyprodukować jak najwięcej wartościowych gazów, takich, jak wodór, metan i tlenek węgla, oraz ograniczyć produkcję tych, które są dla nas bezużyteczne, np. dwutlenku węgla.” Pompowanie do złoża tlenu zamiast powietrza podnosi temperaturę w złożu, dzięki czemu powstaje więcej metanu, a mniej CO2. Najbardziej optymalną temperaturą jest 1500°C, ale „900°C też jest dobre”, mówi Roddy. Instalacja w Uzbekistanie jest dość prymitywna i pompuje pod ziemię powietrze zamiast tlenu, przez co wytwarza 10-krotnie więcej CO2, niż metanu.

Inżynierowie z Five Quarter wierzą, że wiercąc pod Morzem Północnym z użyciem nowych technik eksploatacji można uzyskać jeszcze więcej gazu. Poniżej węgla znajdują się skały bogate w gaz ziemny, w tym warstwa łupków ilastych. Szczelinowanie hydrauliczne mogłoby pozwolić na uzyskanie tego gazu, a prowadząc oprócz tego podziemne zgazowanie węgla, doprowadzi się do osiadania i pokruszenia skal, co wyzwoli do odwiertu dodatkowe ilości gazu ziemnego.

Słowa ekipy Five Quarter świadczą o tym, że skały otaczające złoże zgazowywanego węgla nie są nieprzepuszczalne, jak twierdzą pozostali zwolennicy podziemnego zgazowania węgla, co oznacza, że potencjalne zanieczyszczenia mogą wydostać się poza złoże. Jak mówi Bradbury „Skały powyżej zgazowywanego złoża zostaną naruszone. Nawet, jeśli przed wykonaniem odwiertu były nieprzepuszczalne, to po spaleniu węgla już takie nie będą. To jest nie do uniknięcia. Przewidujemy, ze struktura skał zostanie naruszona w warstwie o grubości 60-krotnie większej od grubości złoża.”

Jeśli jest to prawdą, to czy toksyczne substancje wytworzone przy zgazowaniu węgla mogą zatruć ujęcia wody pitnej, tak jak zdarzyło się to firmie Cougar Energy w Queensland? Podobnie, jak w przypadku gazu łupkowego, skażenie wód gruntowych jest poważnym zagrożeniem. Ale, jak tłumaczy Bradbury, w przypadku odwiertów podmorskich nie stanowi to problemu, bo woda, która tam się znajduje i tak nie nadaje się do użytku z powodu zasolenia.

Nie tylko paliwo

Gaz ze zgazowania węgla to cenne paliwo, które można wykorzystywać na wiele różnych sposobów w energetyce, transporcie i przemyśle chemicznym. Jeden z kluczowych składników gazu, wodór, jest szeroko wykorzystywany do produkcji nawozów sztucznych i przerobu ropy naftowej. Pozostałe palne składniki gazu, tlenek węgla i metan, również są szeroko stosowane w przemyśle chemicznym. Jeśli cena gazu z węgla będzie dostatecznie niska, może on również zacząć wypierać gaz ziemny z jego zastosowań w energetyce. Elektrownie gazowe mają wyższą sprawność od konwencjonalnych elektrowni węglowych, są też od nich tańsze w budowie i szybciej osiągają pełną moc w razie wzrostu zapotrzebowania i dlatego w ostatnich latach buduje się ich na świecie coraz więcej. Za kilkanaście lat konwencjonalne zasoby gazu ziemnego zaczną się wyczerpywać i wtedy jego cena wzrośnie. Gaz z węgla może przedłużyć funkcjonowanie obecnie budowanych elektrowni gazowych i pozwolić na szersze zastosowanie gazu ziemnego w transporcie. W Queensland na północy Australii działa pierwszy na świecie zakład, w którym gaz z podziemnego zgazowania węgla wykorzystywany jest do produkcji paliw ciekłych – oleju napędowego, LPG i nafty lotniczej.

Zakłady chemiczne w północno-wschodniej Anglii narzekają na wysokie ceny surowców potrzebnych do produkcji. Roddy, który kiedyś był szefem fabryki chemicznej w tej okolicy już snuje wizje fabryk przetwarzających wodór, tlenek i dwutlenek węgla w kwas octowy i octany, oraz zamieniających wodór i dwutlenek węgla w metanol. W regionie jest już wybudowana sieć dystrybucyjna pozwalająca przesyłać wodór do fabryk, brakuje tylko tanich źródeł surowca. W Szkocji kompleks chemiczny Grangemouth zmuszony jest do importu gazu ziemnego z Ameryki Północnej, podczas gdy tuż obok, pod zatoką Firth of Forth, leżą wielkie nietknięte złoża węgla. Bradbury twierdzi, że jeśli podziemne zgazowanie węgla nie zostanie uruchomione w Wielkiej Brytanii, to przemysł chemiczny przeniesie się do USA, gdzie cena gazu jest znacznie niższa.

W innych częściach świata również nie brakuje entuzjastów, którzy gotowi są rozpocząć podziemne zgazowanie węgla w celu zaopatrzenia przemysłu w paliwa i surowiec do syntezy chemicznej. Pytanie, czy uda im się przekonać rząd, inwestorów i partnerów przemysłowych – wszyscy z nich muszą zaangażować się w projekt, aby ruszyło wydobycie na dużą skalę.

Pod koniec ubiegłego roku brytyjski rząd uczynił ważny krok w tym kierunku poprzez utworzenie Biura ds. Niekonwencjonalnej Ropy i Gazu, oraz poprzez przyznanie 15 milionów funtów dotacji projektowi instalacji do wydobycia i oczyszczania gazu, zaprojektowanej przez Five Quarter. Bradbury twierdzi, ze dogadał się już z dużym przedsiębiorstwem z branży przemysłowej, które wkrótce ogłosi swoje zaangażowanie w projekt. W prasie biznesowej pisze się o tym, że w koncesje na podziemne zgazowanie węgla pod Morzem Północnym zainwestował Algy Cluff, który zarobił majątek na brytyjskim boomie naftowym w latach 70. XX wieku.

Bradbury przyznaje, że jednym z głównych problemów jest bardzo zły wizerunek węgla wśród opinii publicznej. Jest to jednak najbardziej rozpowszechnione paliwo kopalne, a większość jego rezerw można wykorzystać tylko poprzez podziemne zgazowanie. W USA zastosowanie tej technologii pozwoliłoby na czterokrotne zwiększenie dostępnych rezerw węgla.

Według raportu Światowej Rady Energetycznej (World Energy Council) tylko 15-20% światowych zasobów węgla (szacowanych przez Międzynarodową Agencję ds. Energii na 18 000 miliardów ton) można wydobyć metodami konwencjonalnymi. Podziemne zgazowanie węgla otworzyłoby drogę do spalenia reszty światowych złóż węgla, odpowiadających tysiącowi lat obecnego wydobycia.

Perspektywa tak bogatych złóż węgla może cieszyć przemysł, ale efekty spalenia tych zasobów dla klimatu byłyby katastrofalne. Międzynarodowa Organizacja ds. Przeciwdziałania zmianie klimatu ostrzega, że aby zatrzymać wzrost temperatury poniżej 2 stopni, nie wolno nam wypuścić do atmosfery więcej, niż 500 miliardów ton węgla (pierwiastkowego). Większość naukowców zajmujących się klimatem jest pewna, że już spalenie konwencjonalnych złóż paliw kopalnych spowoduje znacznie większe, katastrofalne ocieplenie, nie mówiąc już o tym, do czego doprowadziłoby sięgnięcie po wielokrotnie większe zasoby węgla.

Palący problem

Co z tym dylematem zrobić? Pozostawić złoża węgla nietknięte? A może budować instalacje przechwytujące dwutlenek węgla i wpompowujące go z powrotem pod ziemię (ang. CCS - Carbon Capture and Storage)? W przypadku podziemnego zgazowania węgla oznaczałoby to konieczność wychwytywania dwutlenku węgla dwukrotnie, powstaje on bowiem zarówno podczas zgazowania węgla, jak i spalania tak powstałego gazu w elektrowni. Część klimatologów, w tym Myles Allen z Oxfordu, uważa, że w przypadku stosowania metody UGC wychwytywanie CO2 to jedyne właściwe rozwiązanie. Część powstałego CO2 można zatłoczyć do komór skalnych powstałych po wypaleniu węgla.

Jak dotąd próby zastosowania technologii przechwytywania i grzebania dwutlenku węgla nie odnoszą jednak sukcesów. W 2012 roku rząd Wielkiej Brytanii ostatecznie wycofał się z planu budowy instalacji zgazowania węgla ze złóż w Hatfield, połączonej z wychwytem i zatłaczaniem dwutlenku węgla pod ziemię. Inwestycja była wspierana przez Unię Europejską, lecz zdaniem brytyjskiego rządu, nie miała uzasadnienia ekonomicznego.

Harry Bradbury pozostaje jednak optymistą. „Połowa kosztów neutralizacji CO2 to wydatki na transport i składowanie gazu. Dlaczego by nie sfinansować tego z zysków z wydobycia gazu ze złóż węgla?”. Brzmi dobrze, co będzie jednak, jeśli gaz z węgla nie będzie przynosił istotnych zysków? Albo po prostu koncerny uznają, że wolą mieć wyższe zyski? Szczelinowanie hydrauliczne, które dziś stosuje się szeroko z dobrymi efektami, stało się opłacalne dopiero po 30 latach. Być może technologia przechwytywania i zatłaczania dwutlenku węgla nie zdąży zostać dopracowana na czas. Według raportu Massachusetts Institute of Technology sprzed kilku lat, wychwyt dwutlenku węgla na dużą skalę prawdopodobnie nie będzie możliwy przed 2030 rokiem. Od tego czasu nie poczyniono zbyt dużych postępów, być może więc w niektórych krajach po prostu zabronione zostanie stosowanie podziemnego zgazowania węgla bez wychwytu CO2. Zdaniem krytyków, podziemne zgazowanie węgla jest jak gra w rosyjską ruletkę z klimatem, a odpowiedzialność za konsekwencje spoczywa na tych, którzy chcą spalić każde, nawet trudno dostępne złoża węgla na planecie.

Bernard Swoczyna na podst. Fire in the hole: After fracking comes coal

Komentarze

30.03.2014 10:26 Michalomatek

Gdyby był tu Filstrant, to powiedział by to: Musimy zrobić wszystko tak abyśmy zastosowali wszelkie paliwa kopalne czyli Ropę i gaz łupkowe, Piaski roponośn, łupki bitumiczne, Hydraty metanu i coś-czego-nie-możemy-sobie-wyobrazić.

30.03.2014 11:04 Hubert

To byłoby straszne.

30.03.2014 11:30 Realista

Również polskie firmy biorą się za eksperymenty z UCG:
http://www.gig.eu/pl/newsy/sprostowanie-do-artykulu-gaz-z-wegla-klopoty-z-glowy

30.03.2014 12:14 logic

Czyli jednak będzie tu wędzarnia.

30.03.2014 12:34 Birkovv

Sam nie jestem do końca pewien czy uda nam się doprowadzić do wędzarni. Stosunek przyrostu PKB do przyrostu długu jest z każdym rokiem coraz to gorszy. Jeśli trend będzie utrzymany (wiele na to wskazuje), to ekonomia się załamie, a razem z nią emisje CO2. Jest więc całkiem prawdopodobne, że ten głęboko zalegający węgiel o którym mowa w artykule powyżej nie będzie nam do niczego potrzebny.

Co będzie dalej - to dla mnie wieka niewiadoma. Może zdarzyć się i to, co spotkało Cesarstwo Rzymskie.

30.03.2014 12:39 Deryl

Współczuje tym co się urodzili w XXI wieku, chyba ze polubią ponad 40 stopniowe upały na stare lata.

30.03.2014 13:05 Michalomatek

@Deryl
40 stopni nie polubię, a urodziłem się w 2002.

30.03.2014 17:53 Krzysiek

Jeszcze niedawno łudziłem się że możliwy jest jakiś zwrot w kierunku OZE, ale teraz już jestem pewien że nic z tego nie wyjdzie. Pójdziemy drogą wydobycia i spalenia wszystkiego co się da i jak szybko tylko się da. To jest poprostu kwestia bezpieczeństwa ekonomicznego, społecznego i militarnego na poziomie państwa i innych struktur jak ue czy nato. Państwa, które pokuszą się na przejście na OZE i rezygnację z paliw kopalnych poprostu bardzo szybko stracą przewagę gospodarczą a tym samym militarną. Byłyby prędzej czy później podbite przez takie kraje jak Rosja czy Chiny, które nie patyczkują się ze słabszymi i zmuszone do ich punktu widzenia na temat energii i ochrony klimatu. Pozostają nam tylko 2 rozwiązania: skok do przodu, gra va bank - być może jacyś naukowcy wymyślą skuteczne technologie usuwania CO2 z atmosfery albo nowe tak samo wydajne ale i bezpieczne źródło energii. Drugie rozwiązanie wydaje mi się bardziej prawdopodobne to pomoc z zewnątrz. Kosmos jest ogromny i jest oczywiste że nie jesteśmy w nim sami. Pytanie tylko kiedy dojdzie to pierwszego kontaktu i czy będzie on przyjacielski

30.03.2014 18:03 Birkovv

@ Krzysiek,

w zasadzie zgoda. Dodałbym tylko, że ekonoma jest w kiepskiej kondycji, i potrzebuje kroplówki. Kroplówki, a nie planów na wieloletnie (skala dziesiątek lat) restrukturyzacje i modernizacje. Na to jest o kilka dziesiątek lat za późno. Nie mieliśmy dość czasu na niezbędne zmiany nawet 20 lat temu, tym bardziej nie mamy go teraz.

30.03.2014 21:21 Kaczor

Na Wyspie Wielkanocnej po katastrofie obalano posągi, by choćby tak zemścić się na przodkach, którzy zgotowali swoim dzieciom taki los.
Jeśli pokolenie Michalomatka powywiesza kiedyś odpowiedzialnych (a to szeroka grupa) a prochy rozsypie na wietrze (jeśli będą jakieś groby, to po to, żeby było na co napluć) to będzie to akt sprawiedliwości dziejowej.

30.03.2014 23:02 azg

W tv leciał kiedyś dokument o palących się od lat, często nawet od dekad pokładach węgla w Indiach i Stanach. Więc TO już się dzieje, ciekawe, czy takie płonące złoża dałoby się wykorzystać.

ALE najważniejsze wnioski z dokumentu:

-te pożary MOGĄ być odpowiedzialne za większość emisji CO2. Mój komentarz: nawet jeśli to prawda, to i tak płoną....bo to my je podpaliliśmy

-na powierzchni tych palących się złoż wydostają się ogromne ilości szkodliwych gazów. W Indiach w takich wsiach mieszkają ludzie. W USA przenoszą się w inne tereny

- na powierzchni tych palących się złóż zapada się grunt, niszczona jest infrastruktura, całe wsie a nawet miasta. KTO DA GWARANCJĘ, że tak nie będzie w przypadku UGC?

30.03.2014 23:04 Marcin Piotr

"Jeśli okaże się, że podziemne zgazowanie węgla jest opłacalne, technologia ta może zupełnie zrewolucjonizować światowy rynek energii, otwierając dostęp do nowych, olbrzymich złóż węgla, które przy obecnym poziomie zużycia wystarczyłyby światu na następne tysiąc lat."

1000 lat? TYSIĄC(!) lat? DZIESIĘĆ WIEKÓW? Od Mieszka I do Władysława Gomułki???

Dla uzupełnienia dodam, że jakiś czas temu czytałem, że japończycy pracują nad wydobywaniem metanu z hydratów. Pomysł też nie nowy, tylko, że dotychczas próby koncentrowały się na podgrzewaniu złoża. Japończycy natomiast podeszli do problemu w sposób odwrotny- przez obniżanie ciśnienia osiągając "obiecujące" wyniki. Nie wiem niestety dokładnie co kryje się pod tym stwierdzeniem. Z tego co pamiętam była mowa o kilku tysiącach metrów sześciennych w ciągu 2? 3? tygodni. To oczywiście śmieszna ilość, ale zupełnie nic nie wiadomo o skali eksperymentu. Ta z pozoru śmieszna ilość może być całkiem przyzwoitym wynikiem prób jeżeli to były tylko np. badania pilotażowe (a tak mogło być jeżeli ten pomysł nie był jeszcze testowany). Uwzględniając dodatkowo, że:
A. Chłopaki po Fukushimie na gwałt poszukują nowych źródeł energii
B. Mają odpowiednie zaplecze naukowe i techniczne
c. Jak się już za coś zabiorą, to robią to porządnie
Jest szansa, że za kilkanaście lat będziemy z łezką w oku wspominać czasy gdy najczarniejsze scenariusze IPCC przewidywały... Nie, przepraszam, nie mam odwagi tego kończyć.

30.03.2014 23:18 Marcin Piotr

W tej metodzie widzę jeden, poważny problem. Po wypaleniu złoża węgla pod ziemią powstanie olbrzymia dziura. Olbrzymia i NICZYM nie zabezpieczona. A powszechnie wiadomo jakie problemy występują na Śląsku- zapadanie się ziemi, pękanie domów itd POMIMO zabezpieczania pustych korytarzy. Po UGC nikt niczego nie będzie zabezpieczał. Kto zgodzi się na eksploatację tą metodą mając w perspektywie gigantyczne szkody górnicze? Szkody w postaci potężnych zapadlisk? Przy tej metodzie nawet krótkoterminowe straty wielokrotnie przekraczają zyski.

30.03.2014 23:47 azg

Ostatnio nie miałem czasu na Błękitnego, ale wcześniej jak dużo grałem często wybierałem UGC i udawało mi się utrzymać G.O na granicy +2,5oC.......

31.03.2014 1:12 GODLIKE

Ja już oduczyłem sie ekscytowania się wielkością zasobów różnych paliw kopalnych. Liczy się cena i szybkość wydobycia.

31.03.2014 8:50 Devak

Tylko upadek ekonomiczny powstrzyma chyba ludzkość przed spaleniem wszystkiego co się da. Chociaż z drugiej strony podejrzewam, że po dopracowaniu paru szczegółów technicznych zgazowanie węgla pod ziemią będzie (niestety) jedną z najtańszych metod produkcji energii.
Szkoda tylko, że dysponując taką wiedzą technologiczną używamy jej nie w tych miejscach w których powinniśmy.

31.03.2014 13:57 czyt

Już to przytaczano:
http://www.nettg.pl/news/118715/zgazowanie-drogie-i-malo-efektywne,
ale warto wiedzieć, że i czysto technicznie stwarza to problemy.!

31.03.2014 15:33 logic

A ja mysle że że będzie scenariusz "spalamy co się da" bo rządy wykozystają wszystko co jest pod reka byle utrzymac wzrost gospodarczy i co za tym idzie spokuj społeczny. Dziś łupki , jutro zagazowywanie węgla, pojutrze hydraty metanu. W koncu gdy sytuacja będzie już krytyczna przy 9-10 mld ludzi pozostaną tylko dwa wyjscia albo game over i koniec życia na ziemi albo przymusowa depopulacja do 0,5 mld ludzi np. jakimś wirusem.

31.03.2014 16:03 logic

Rządy już widzą co czeka ich kraje jesli nie zapewnią wzrostu gospodarczego.
http://exignorant.wordpress.com/2014/03/30/oblicze-upadku-spoleczna-nekrofilia-w-grecji/

31.03.2014 16:41 czyt

@LOGIC _ To jest narastająca dysproporcja między liczbą ludności, a liczbą miejsc pracy!! Modernizacja gospodarki - prowadzi najczęściej do likwidacji miejsc pracy!! (problem wzrostu wydajności !) Te sprzeczności doprowadziły m.in. do I WS!! Z słabą próba ratowania sytuacji poprzez plany zdobycia kolonii ! (Włąśnie mamy 100 lat-rocznicę)

http://en.wikipedia.org/wiki/Lebensraum

"Nawet niemieccy Eugenicy objął nacjonalistyczny slogan i doszedł do przekonania, że Niemcy były Volk ohne Jugend (ludzie bez młodzieży). [24]"

To jest tak ważne, ze warto to skopiować. Chyba tu właśnie mamy odpowiednio bystrych ludzi, którzy to rozumieją!

31.03.2014 20:16 Devak

@czyt
Masz rację, ale myślę, że dopracowanie zgazowania węgla mimo wszystko będzie stosunkowo nieskomplikowane w porównaniu do np frackingu.
Może się myle, ale to czas pokaże czy mam rację

31.03.2014 22:15 GODLIKE

LOGIC: "A ja mysle że że będzie scenariusz "spalamy co się da""
No to na pewno. Pytanie tylko co będzie sie dało spalić po załamaniu gospodarczym. Możliwe, że tylko drewno z lasu.
"Zanikające zwroty" z wydobycia paliw kopalnych nas pogrążą. Teraz na inwestycje w wydobycie ropy i gazu wydajemy więcej niż w 2000 roku kosztowała w ogóle cała ropa wydobywana na świecie.

Te "Zanikające zwroty" będą przejawiać się w coraz większym długu w stosunku do dochodu. Chodzi o zarówno dług prywatny i publiczny. Teraz nieciekawie może być w Japonii. W 6 lat dług publiczny wzrósł tam o 60 punktów proc., a od jutra/dzisiaj podnoszą podatek od sprzedaży o 3%.

Chiny to też jedna wielka bańka budowlana. Konsumują tam 60% produkowanego na świecie cementu, a dług (prywatny) rośnie w bardzo szybkim tempie.

01.04.2014 10:20 Michalomatek

"Jeszcze niedawno łudziłem się że możliwy jest jakiś zwrot w kierunku OZE, ale teraz już jestem pewien że nic z tego nie wyjdzie. Pójdziemy drogą wydobycia i spalenia wszystkiego co się da i jak szybko tylko się da. To jest poprostu kwestia bezpieczeństwa ekonomicznego, społecznego i militarnego na poziomie państwa i innych struktur jak ue czy nato. Państwa, które pokuszą się na przejście na OZE i rezygnację z paliw kopalnych poprostu bardzo szybko stracą przewagę gospodarczą a tym samym militarną. Byłyby prędzej czy później podbite przez takie kraje jak Rosja czy Chiny, które nie patyczkują się ze słabszymi i zmuszone do ich punktu widzenia na temat energii i ochrony klimatu."

Posuchaj. Marcin Popkiewicz mnie uspokoił, że za pozno będzie dopiero wtedy, kiedz przekroczymy punkt krytyczny. Jednak "overshoot" powoduje, ze im pozniej podejmujemy dzialania, tym musza byc gwaltowniejse i wieksze.

01.04.2014 22:02 Logic

@godlike
Ale jakoś nie widać narazie tego super załamania gospodarczego - myśle ze tak masować zeczywistosc będzie mozna jeszcze długo Dlugi sie zamiecie pod dywan czyli dodrukuje dolcow i euro ,zagazuje węgiel ,spali łupki i hydraty.

01.04.2014 22:22 Birkovv

@ Logic,

Godlike zapewne zechce także Ci odpowiedzieć, ja tylko dodam, że zakładanie "długi zamiecie się pod dywan" jest mocno nierealistyczne. Przecież te pieniądze na inwestycje ktoś pożyczył (w sensie "wyjął z kieszeni" i zainwestował) bo liczył na sensowną stopę zwrotu. Teraz jasno widać, że stopa zwrotu, nie dość że nie jest już "sensowna" to jeszcze jest ujemna. Przypomnę, za ostanie 7 lat, każdy zainwestowany 1$ dał .. 0,40$ straty. Nie ma sensu inwestować, bo nie można na tym zarobić.

Dlatego załamanie raczej nieuchronnie przed nami. A co spalania węgla, łupków, hydratów..... tu akurat zgoda.

04.04.2014 2:47 gupol

@michalomatek
"Marcin Popkiewicz mnie uspokoił, że za pozno będzie dopiero wtedy, kiedz przekroczymy punkt krytyczny."

kurczę, czułem że Marcin wie więcej niż mówi:) to skąd wiadomo kiedy przekroczymy ten punkt? i skąd wiadomo że już go nie przekroczyliśmy?
i wcale nie chodzi mi o datę ale o jakąś ilość zjawisk gospodarczych, np stosunek zadłużenia do PKB albo średnie EROEI itp... też bardzo chciałbym to wiedzieć...

04.04.2014 14:57 papa ohara

Wygląda na to, że stężenie 400ppm CO2 w atmosferze ziemskiej stało się "standardem"

April 03 - 400.62
April 02 - 400.42
April 01 - 400.62
March 31 - 400.48
March 30 - 400.14

źródło: http://www.esrl.noaa.gov/gmd/ccgg/trends/weekly.html

04.04.2014 16:14 PL

Płonce złoża wengla film.

Oglonda 4 minuty

https://www.youtube.com/watch?v=Z-OgcFtr9zA
druga cens

https://www.youtube.com/watch?v=UXF3Rd4fhFo

06.04.2014 1:06 gupol

A co do scenariusza "spalamy co się da". błędem jest twierdzenie że to jest nasza pszyszłość. ten scenariusz odbywa się tu i teraz!!! trzeba być ślepym żeby tego nie widzieć. żadne ostrzeżenia, przekleństwa, straszenie klimatyczną katastrofą a nawet cierpliwe i rzeczowe tłumaczenia tego nie zmienią.

06.04.2014 2:17 gupol

no i gołym okiem widac że metoda UCG ma bardzo poważne wady skoro nadal nie jest masowo stosowana w energetyce. musi być tu jeszcze gorzej niż ze szczelinowaniem hydraulicznym.
jakie jest EROEI tego źródła energii???? jaka byłaby szacunkowa cena pozyskiwanego syngazu???? dlaczego ten artykuł nie zajmuje sie najważniejszymi, fizycznymi parametrami które decydują o wszystkim??
a pozatym na ZnR w sekcji ":rozwiązania technologiczne" - " energetyka konwencjonalna" czytamy:

"Elektrownie konwencjonalne produkują obecnie przytłaczającą większość energii, a rezygnacja z nich z dnia na dzień jest praktycznie niemożliwa. Ich zamknięcie i utrata tysięcy miliardów włożonych w ich budowę w sytuacji, w której stale rośnie zapotrzebowanie na energię to scenariusz nierealny.
Możemy też być praktycznie pewni, że spalimy całość ropy i gazu, które uda nam się wydobyć spod ziemi."
skoro technologia UCG znajduje sie na liście rozwiązań technologicznych, co prawda pomostowych ale zawsze, to chyba nie powinna być zbyt ostro krytykowana:) no chyba że agenda ZnR się radykalizuje i dryfuje w kierunku ortodoksyjnej i utopijnej klimatologii ignorującej wszystko, prócz kwestii klimatycznych.
może za chwilę okaże się że i kwestia peak oil zostanie odstawiona na półkę przez ZnR jako zbyt kontrowersyjna. przecież peak oil to pozytywna wiadomość w kwestii zwalczania zmian klimatu dla tego jest politycznie niewygodna i może lepiej o niej nie mowić. tak jak o konkretnych problemach gospodarczych...

08.04.2014 13:19 PL

W.Brytania. Przybywa zainteresowanych podmorskim zgazowaniem węgla
Brytyjska spółka Five Quarter chce niebawem rozpocząć prace nad projektem pozyskiwania gazu ze złóż węgla pod dnem Morza Północnego - informuje portal internetowy dziennika "Daily Telegraph". To druga taka inicjatywa w W. Brytanii w ostatnich miesiącach.
Five Quarter stara się o wsparcie rządowe dla projektu wartego 1,2 mld funtów. Szef spółki Harry Bradbury poinformował dziennik, że firma stara się także pozyskać finansowanie z innych źródeł, w tym od potencjalnych odbiorców gazu.

Według prezesa Five Quarter pierwsze odwierty u północno-wschodnich wybrzeży Wielkiej Brytanii mogłyby ruszyć jeszcze w tym roku.

Sama technologia polega na dowierceniu się do podmorskich złóż węgla, a następnie zatłoczeniu pod ziemię tlenu i pary wodnej. W wyniku reakcji z pokładów węgla uwalniają się gazy, przede wszystkim tzw. gaz syntezowy, składający się z wodoru i tlenku węgla, ale również metan i dwutlenek węgla.

Gazy te byłyby następnie transportowane do położonego na lądzie zakładu, skąd po oczyszczeniu przesyłane bezpośrednio do odbiorców, przede wszystkim zakładów chemicznych.

To nie pierwsza inicjatywa mająca na celu wykorzystanie technologii podziemnego zgazowania węgla w złożach podmorskich. W listopadzie ubiegłego roku inna brytyjska spółka - Cluff Natural Resources - informowała o planach przeprowadzenia podobnego projektu. Spółka posiada pięć koncesji u brytyjskich wybrzeży i również stara się o pozyskanie finansowania na realizację pierwszych odwiertów.

Brytyjski rząd udzielając pozwoleń na działalność w tym kierunku zastrzegł, że koniecznym warunkiem do produkcji gazu z węgla w złożach podziemnych jest zastosowanie technologii CCS do wychwycenia i bezpiecznego składowania dwutlenku węgla powstającego przy zgazowaniu. Algy Cluff, szef Cluff Natural Resources, zapewnia, że jest to technologicznie możliwe, a nawet tańsze niż w przypadku złóż lądowych ze względu na bliskość potencjalnych miejsc składowania CO2. Według niego, koszty inwestycji można również obniżyć przez wykorzystanie istniejącej infrastruktury do przesyłania gazu do odbiorców na lądzie.

Ekolodzy alarmują jednak, że technologia podziemnego zgazowania węgla może być niebezpieczna dla środowiska. W przybrzeżnych rejonach Wielkiej Brytanii, gdzie planowane są projekty zgazowania węgla, powstają już lokalne stowarzyszenia sprzeciwiające się tego typu działalności.

Rząd postanowił jednak przyjrzeć się potencjałowi tej technologii i w grudniu zeszłego roku powołał specjalną grupę roboczą, której zadaniem będzie oszacowanie podmorskich zasobów węgla oraz potencjalnego zastosowania technologii podziemnego zgazowania tych zasobów. W skład zespołu weszli eksperci z Departamentu ds. Energii i Zmian Klimatu oraz Coal Authority (instytucja odpowiedzialna za gospodarowanie zasobami węgla w Wielkiej Brytanii, w tym koncesjonowaniem jego wydobycia).

Według Brytyjskiej Służby Geologicznej podmorskie zasoby węgla u wybrzeży Wielkiej Brytanii wynoszą nawet 17 mld ton.

Do tej pory rząd brytyjski wydał 21 koncesji na podziemne zgazowanie węgla. Oprócz Cluff Natural Resources i Five Quarter, otrzymały je trzy inne spółki - Clean Coal Limited, Riverside Energy oraz Europa Oil & Gas Limited. Zastrzeżenia prawne

27.12.2015 18:07 obiektiv

Co za demagogia! Żadnej zwiększonej emisji co2 w stosunku do emisji obecnego przemysłu nie będzie.
Śmiem stwierdzić, że jest to mimo wszystko bardziej ekologiczne niż obecne spalanie węglowodorów.
Proszę nie skupiajcie się tylko na co2 skoro z tradycyjnego spalania mamy mnóstwo różnorakiego syfu.

14.02.2017 16:38 Asdf

Wiem jedno dużo bardziej szkodliwy dla atmosfery jest powszechna produkcja metanu przed hodowle zwierząt na masową skalę. Pamiętajmy, że CO2 wychwytują rośliny, a metan nie! To jest prawdziwa przyczyna niszczenia warstwy ozonowej. Ta cała walka z CO2 jest tylko pozorem, aby odwrócić uwagę od hodowli zwierząt, która kontrolowana jest w większości przez kilka amerykańskich firm, jeżeli chodzi o rynki światowe. Firmy te składają się na globalną walkę z CO2, aby móc po cichu produkować co raz więcej mięsa...

20.08.2018 12:40 chris

Może warto zacząć dyskusję od tego?
https://www.youtube.com/watch?v=eaQ7McOx8hI
a potem sprawdzić jak wygląda w praktyce kwestia tzw "zielonej energii" np z wiatraków:
https://youtu.be/ZTIs1ac400o
O katastrofalnej szkodliwości produkcji paneli słonecznych też już napisano wiele, więc chyba do tego wracać nie trzeba.
Cała ta ekologiczna papka, to jeden wielki bełkot niedouków i pożytecznych idiotów wykorzystywanych przez lobbystów, którzy "czeszą" podatników w coraz większej liczbie państw.
Czekam, aż ktoś przynajmniej w Polsce, zakończy tę hucpę i powie dość! Tylko, że podpisaliśmy cyrograf i wszystkim się wydaje, że sprawa jest przegrana na starcie. Nie jest. Tylko trzeba podrzeć cyrograf ;)

14.12.2018 9:03 Szymon

Ale autor jest uposledzony, widać że nie zna tematu i dzisiejszych realiów, zgazowanie węgla to nie podpalenie go ale wyliczenie do złoża tlenu/pary wodnej i odbiór z "drugiej strony" a nie podpalenie...

15.04.2019 14:03 Ja

PL w Wielkiej Brytanii już w 2015 roku ogłoszone zostało moratorium na zgazowanie podziemne

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto