ArtykulyZmiany klimatu

Wieczna zmarzlina drastycznie się skurczy już przy niewielkim wzroście temperatur

Wieczna zmarzlina przestaje być wieczna, rozmarza emitując do atmosfery metan, a przy okazji uwalniając zamarznięty od kilkudziesięciu lat wąglik. Od kilku lat obserwuje się dziwne zjawiska zachodzące na Syberii: powstawanie bagien, rozpadlin, osuwiska i budzące grozę kratery. Szacuje się że przy wzrośnie globalnej temperatury o 1,5oC względem okresu 1861-80 zniknie nawet jedna czwarta wiecznej zmarzliny.

Jak dowiadujemy się z Guardiana, upały, które nawiedziły niedawno duże obszary Syberii doprowadziły do znacznego stopienia wiecznej zmarzliny i uwolniły przypadkiem bakterie wąglika zalegające w zamarzniętych ciałach padłych reniferów. Już rok temu pojawiły się informacje w mediach na temat aktywujących się po 70-75 latach uśpienia bakterii wąglika. Wąglik nie tylko zabił 2500 reniferów, ale zakażeni zostali zostali nim ludzie, odnotowano także przypadki śmierci zakażonych. Jednak to nie wąglik jest problemem, szczególnie że obszary Syberii są bardzo słabo zaludnione. Problem stanowi metan.

Rys. 1 Zmiany w krajobrazie na Dalekiej Północy wywołane przez rozmarzanie wiecznej zmarzliny.

Rozmarzanie wiecznej zmarzliny uwalnia do atmosfery węgiel w postaci metanu CH4. Szacuje się, że wieczna zmarzlina kryje w sobie co najmniej 1400 mld ton węgla, oczywiście nie takiego, jakiego sobie wyobrażamy, lecz materiału organicznego, który w wyniku procesów gnilnych zmienia się w metan. To potężna wartość, warto tu przypomnieć, że 350 mld ton węgla dostało się w postaci CO2 do atmosfery w wyniku spalania paliw kopalnych od 1850 roku. A największe ilości węgla znajdują się w pierwszych trzech metrach zmarzliny, czyli w warstwie będącej na pierwszej linii ognia.

Z badań opublikowanych w Science Direct dowiadujemy się dość ponurych informacji odnośnie zmarzliny. To obszar łatwo podatny na zmiany, czego dowodem są wiejące grozą jamalskie dziury, powstałe w wyniku wybuchu metanu. Świat cieplejszy raptem o 1,5oC względem czasów z drugiej połowy XIX wieku wywoła redukcję powierzchni wiecznej zmarzliny od 21,12 do 24,1%, to jest spadek obszaru zmarzliny nawet o 3,9 mln km2. To będzie zmiana największa od 150 tys. lat. Podana w Science Direct wartość 1,5oC dotyczy okresu odniesienia z XIX wieku (1861-80), a więc oznacza wzrost o 1,1oC względem średniej z połowy XX wieku, podawanej przez NASA w swych comiesięcznych raportach. Dla przypomnienia 2016 rok był o 1oC cieplejszy od średniej z XX wieku, brakuje więc niewiele. Oczywiście wieczna zmarzlina nie od razu się roztopi, jak tylko padnie ta wartość. W końcu rok temu świat był cieplejszy o 1oC. Poza tym wartość ta została podkręcona przez luty, który ustanowił mocny rekord 1,34oC.

Rys. 2 Odchylenie średniej temperatury powierzchni Ziemi względem średniej z okresu 1880-1910. Dane NASA GISS

Według scenariuszy konserwatywnego IPCC świat cieplejszy o 1,5oC będzie mieć miejsce w latach 20-tych tego wieku, najwcześniej w 2023 roku. W praktyce może stać się to wcześnie. W tym roku nie, ale 2019 lub 2020 rok nie jest wykluczony. No i oczywiście te wielkie obszary zmarzliny nie znikną, jak tylko wzrośnie temperatura. Ale dane jak przedstawiają naukowcy każą zadać pytanie: Czy na pewno proces rozmarzania będzie trwać dziesięciolecia? Zmiany są już widoczne. Kiedy nastąpi wzrost temperatury o 1,5oC względem drugiej połowy XIX wieku, południowa granica zmarzliny przesunie się nawet o 380 km na północ.

Na półwyspie Jamał w tym roku kilka razy temperatura przekroczyła 25oC, 19 lipca sięgając 28oC. W Warszawie było wtedy 26oC. Earthnet

Rozmarzanie wiecznej zmarzliny obok destabilizacji hydratów metanu może uruchomić wzrost globalnej temperatury o kilka stopni. To ogromne ilości metanu, które już teraz dostają się do atmosfery nakręcając swoistą „spiralę przemocy”. Upały na Syberii coraz bardziej doganiają wartości z regionów tropikalnych. Owszem, łatwość w nagrzewaniu się lądu i brak nocy w okresie czerwiec-lipiec to czynniki dające dość wysokie temperatury. Jeśli jednak temperatura tak łatwo potrafi sięgnąć 32-23oC w rejonie koła polarnego, to nie można już obarczać winą zjawiskiem dnia polarnego i niskiego albedo lasów u tundry. Czynnikiem wzmacniającym jest metan, którego stężenie arktycznym powietrzu rośnie.

Nie musimy przejmować tym co dzieje się na Syberii z wieczną zmarzliną. To nie nasza sprawa, a jednak. Emisje arktycznego metanu będą coraz bardziej wspomagać globalne ocieplenie. A już teraz widzimy skutki: susze i pożary w Hiszpanii, Francji i Włoszech, nadmierne opady deszczu w Polsce. I jedno i drugie skończy się wzrostem cen żywności, czym oczywiście przejmować się nie musimy. Tak powiedzą wszyscy ci, którzy sądzą, że globalne ocieplenie jest lepsze od zimowych mrozów i od frustrującego odśnieżania samochodowych szyb.

Hubert Bułgajewski, publikacja z „Arktyczny Lód” 26 lipca 2017

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly