ArtykulyZmiany klimatu

Rekordowy rok katastrof klimatycznych w USA

2017 rok w Stanach Zjednoczonych był rekordowy pod względem liczby katastrof związanych z klimatem i strat, jakie się z nimi wiązały. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy zanotowano 15 katastrofalnych w skutkach zdarzeń pogodowych, a każde z nich przyniosło straty przekraczające miliard dolarów. Podobna sytuacja miała miejsce w 2016 roku. Tak samo było w roku 2011. Najkosztowniejsze w tym roku okazały się huragany – na liście pięciu najkosztowniejszych huraganów w historii aż trzy miały miejsce w tym roku: Harvey, Irma i Maria.

Rys. 1. Mapa pokazuje miejsce i datę wystąpienia poszczególnych zdarzeń związanych z pogodą. W USA doszło do 15 zdarzeń, które przyniosły straty o wartości ponad 1 mld dolarów. Dane NOAA

Powodzie, burze, huragany, susze i pożary, za których siłę i ilość odpowiada ocieplający się klimat, to zdarzenia, z jakimi musieli się mierzyć Amerykanie w 2017 roku. Do końca września 2017 w wyniku tych katastrof zginęły 282 osoby.

Warto zwrócić uwagę na to, że to w tym wieku, a dokładnie w ciągu ostatniego 15-lecia miało miejsce 5 najbardziej kosztownych lat, w których katastrofy pogodowe przyniosły straty sięgające lub przekraczające wartość 1 mld dolarów. To lata 2004, 2005, 2008, 2011 i 2012, a na czele stawki 2016 i 2017.

To, co się dzieje, jest zgodne z prognozami klimatologów mówiących o skutkach globalnego ocieplenia.

Rys. 2. Liczba i koszty katastrof pogodowych w latach 1980-2017. NOAA

Przedstawione na wykresie statystyki nie robią jednak wrażenia na ludziach negujących antropogeniczne globalne ocieplenie. Donald Trump nie jest tu wyjątkiem. Gdy tylko republikański prezydent objął władzę, zajął się walką z „mitem globalnego ocieplenia”. W 2017 roku przeprowadził demontaż wszelkich administracyjnych narzędzi służących ochronie klimatu, a także finansowania badań nad klimatem. Jego dekrety osłabiają przygotowanie Stanów Zjednoczonych na następstwa zmiany klimatu.

Atak Trumpa na wiedzę dotyczącą globalnego ocieplenia rozpoczął się od zamknięcia strony internetowej Białego Domu, która prezentowała informacje na temat zmian klimatycznych. Szybko też zniknęły ze strony Agencji Ochrony Środowiska (EPA) informacje dotyczące rządowych planów ochrony klimatu, międzynarodowych działań na rzecz współpracy w dziedzinie zmian klimatu, a nawet raporty dotyczące emisji CO2. Kolejne miesiące rządów Trumpa były kontynuacją walki z wiedzą naukową dotyczącą globalnego ocieplenia. W sierpniu 2017 roku w Departamencie Rolnictwa Stanów Zjednoczonych na czarną listę trafiły słowa „zmiana klimatu” i „adaptacja do zmiany klimatu”. Ich miejsce zajęły „ekstrema pogodowe” i „odporność na skrajne warunki pogodowe”. Cenzura słów odnoszących się do globalnego ocieplenia objęła także naukowców z laboratorium Agencji Ochrony Środowiska, którym zalecono, że jeśli nie chcą, by ich wnioski o finansowanie badań były odrzucane, powinni usunąć z nich frazy „globalne ocieplenie” i „zmiana klimatu”.

Tymczasem szef podległej prezydentowi Agencji ds. Ochrony Środowiska Scott Pruitt, zapowiedział debatę, w ramach, której dwa zespoły o przeciwstawnych poglądach będą dyskutować na temat klimatycznego konsensusu i antropogeniczności globalnego ocieplenia. Agencja pod kierownictwem Pruitta jest krytykowana przez Demokratów za uległość wobec interesów przemysłu paliw kopalnych. Ponadto, choć jego własny Sekretarz Obrony powiedział niedawno w Kongresie, że „zmiana klimatu wpływa na stabilność obszarów, gdzie działają nasze oddziały”, prezydent Trump sygnował 55-stronicowy raport Narodowej Strategii Bezpieczeństwa, który pomija jakiekolwiek odniesienia do zmiany klimatu, nie uznając jej za zagrożenie.

W ciągu swoich pierwszych 100 dni rządzenia Trump rozbił podstawę wielu rządowych polityk klimatycznych. Wszystko w duchu likwidacji wszystkiego (i tak zdecydowanie niewystarczającego), co udało się wprowadzić na tym polu jego poprzednikom. W marcu 2017 roku Trump wydał dekret wydał dekret o procesie wycofania ze polityki rządowej Clean Power Plan – opracowanego przez Obamę w 2014 roku planu ochrony klimatu, wspierającego rozwój zielonej energetyki i redukcję emisji gazów cieplarnianych, w szczególności CO2. W tym samym dekrecie zniósł też wymagania, by agencje rządowe wdrażały plany adaptacji do zmiany klimatu, a zajmujący się bezpieczeństwem urzędnicy planowali pod kątem zagrożeń klimatycznych.

W czerwcu Trump oświadczył, że podjął decyzję o wycofaniu USA z Paryskiego Porozumienia Klimatycznego.

W sierpniu, na 10 dni przed tym, jak huragan Harvey zatopił Houston, Trump zniósł federalne przepisy wymagające, by projekty budowlane wspierane z funduszy podatników uwzględniały przyszłe zagrożenie podtopieniami związanymi ze zmianą klimatu (tzw. Federal Flood Risk Management Standard). Gdy Harvey czarno na białym ujawnił skalę błędności tego pomysłu, administracja obiecała opracowanie nowych polityk w tym zakresie – na razie jednak wciąż ich nie ma.

Trump nie ogranicza się do paraliżowania polityki ochrony klimatu, dąży też do ograniczania badań klimatu i nie chce, by takie instytucje jak NASA czy NOAA zajmowały się globalnym ociepleniem. Jeśli postawi na swoim, budżet NOAA zmniejszy się o 16%, odbierając 513 mln dolarów z programu satelitarnego, dostarczającego 90% danych służących do prognozowania pogody. Odbierze też NOAA kolejne 250 mln dolarów z programu poprawy odporności wybrzeżu, mającym silny związek z rosnącym poziomem morza i coraz silniejszymi huraganami. NASA może stracić 9% budżetu badań Ziemi, obejmujących np. monitorowanie emisji CO2 i obiegu tego gazu w atmosferze, czy pomiary wymuszania radiacyjnego przez satelitę Joint Polar Satellite System-2. Na liście cięć znajduje się też Biuro Naukowe Departamentu Energetyki, będące największym źródłem finansowania badań fizycznych w USA, którego budżet ma zmniejszyć się o 17%, w szczególności w obszarze badań klimatu i nowych technologii energetycznych. Prowadzony przez EPA program Global Change ma zostać całkowicie zlikwidowany, a budżet Narodowej Służby Pogodowej ma spaść o 6%.

Przeciwdziałanie zmianom klimatycznym nie jest i nie powinno być kwestią polityczną, dotyczącą takich czy innych poglądów, jakimi kierują się poszczególne partie. Niestety, w przypadku Trumpa tak właśnie jest: to prezydent, który nazywa zmianę klimatu „wielkim oszustwem”, i otacza się współpracownikami, którzy ruch na rzecz ochrony środowiska uważają za „największe zagrożenie dla wolności i dobrobytu nowoczesnego świata”.

Administracja Trumpa działa, jakby wierzyła, że jej negacjonizm klimatyczny utrzyma ludzi w radosnej nieświadomości zagrożeń, przed jakimi stoimy w zmieniającym się świecie. Takie podejście, samo w sobie przerażające, będzie prowadzić do poważnych konsekwencji dla samych obywateli USA. W 2017 roku mieszkańcy Houston, Miami, Puerto Rico, Los Angeles i wielu innych miejsc w USA doświadczyli przedsmaku tego, co przyniesie zmiana klimatu.

Ofiary tych zdarzeń dają świadectwo, że w związku z nasilającymi się klęskami możemy zrobić dziś więcej, by złagodzić zagrożenia i przygotować się na to, co nadejdzie jutro. Jednak rząd w tym nie pomaga, tak jakby chciał nieszczęścia wszystkich ludzi, próbując uszczęśliwić tylko grupę wpływowego lobby przemysł paliw kopalnych.

Hubert Bułgajewski na podst. 2017 is a record-breaker – and not in a good way

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly