ArtykulyZmiany klimatu

Nieprzyjazna Ziemia (cz. 3/3)

Na początku lipca tego roku w gazecie New York Magazine ukazał się dość obszerny i mocny w brzmieniu artykuł na temat globalnego ocieplenia, autorstwa Davida Wallace-Wellsa. Publikacja będąca wynikiem wnikliwych prac (wywiady z naukowcami, zbieraniem rozlicznych materiałów naukowych) autora, wywołała silny odzew ze strony czytelników. Artykuł pod tytułem „Nieprzyjazna Ziemia” składa się z trzech części poświęconych problematyce globalnego ocieplenia.

VI. Wieczna wojna: Przemoc zapłonęła w upale

Klimatolodzy są ostrożni, gdy wypowiadają się na temat Syrii. Chcą, żebyś wiedział, że choć ocieplenie klimatu powoduje powstawanie susz, które przyczyniają się do wojen, to nie jest do końca oczywiste, na ile konflikt jest następstwem globalnego ocieplenia. Liban przykładowo poniósł podobne straty w rolnictwie co Syria. Jednak naukowcy tacy jak Marshall Burke i Solomon Hsiang zauważyli, że są zależności między temperaturą a wojną. Każdy wzrost temperatury o pół stopnia przekłada się na wzrost od 10 do 20% ryzyka wystąpienia konfliktu. W nauce o klimacie nic nie jest proste, ale liczby są bolesne: wzrost temperatury globalnej o 5°C będzie oznaczać o co najmniej o połowę więcej wojen niż dziś, a liczba konfliktów zbrojnych w tym wieku może ulec podwojeniu – zakładając, że dotychczasowa zależność utrzyma się w świecie ekstremów klimatycznych.

To jeden z powodów, dla którego amerykańska armia ma obsesję na punkcie zmian klimatycznych. Zalanie przez wzrastające oceany baz amerykańskiej marynarki wojennej jest sporym problemem. Jednak kiedy taki kraj pełni rolę światowego policjanta, to w obliczu narastających konfliktów problem robi się większy. I nie dotyczy to tylko samej Syrii, gdzie klimat był jedną z przyczyn wybuchu walk. Miejsc, gdzie dojdzie do wojen będzie więcej. Niektórzy uważają, że podwyższony poziom konfliktów na Bliskim Wschodzie w ciągu ostatnich paru dekad to w jakimś stopniu (obok przeludnienia i wyczerpywania zasobów) odzwierciedlenie presji ze strony ocieplającego się klimatu. Hipoteza ta jest tym bardziej okrutna, że ocieplenie klimatu przyspieszyło, gdy uprzemysłowiony świat zaczął czerpać z bliskowschodnich złóż ropy.

Jaki jest związek miedzy klimatem a konfliktami? Pewien związek widzimy w rolnictwie i gospodarce. Kiedy klimat uderza w dany region, cierpi rolnictwo, pojawia się niedostatek żywności, jeszcze gorzej zaś jest, gdy rolnictwo jest ważną gałęzią przemysłu. Skutkiem są migracje i konflikty. Liczba migrantów osiągnęła obecnie na świecie rekordową wartość – 65 mln.

Kwestia konfliktów to także problem naszych indywidualnych reakcji. Wzrost temperatur przekłada się na wzrost przestępczości, oraz wszelkiej maści agresji, nawet mediach społecznościowych i sporcie.

VII. Permanentne załamanie gospodarcze: Ponury kapitalizm w o połowę biedniejszym świecie

Mantra globalnego neoliberalizmu, która dominowała między końcem Zimnej Wojny a początkiem wielkiej recesji, polegała na tym, że wzrost gospodarczy uratowałby nas od wszystkiego złego. Ale po krachu z 2008 roku coraz więcej historyków badający to, co coraz częściej określa się nazywamy „skamieniałym kapitalizmem”, zaczęło sugerować, że cała historia szybkiego wzrostu gospodarczego, rozpoczętego w XVIII wieku, nie jest wynikiem innowacji, handlu czy dynamiki globalnego kapitalizmu, lecz przede wszystkim odkrycia paliw kopalnych i energii pozyskiwanej dzięki nim – jednorazowym zastrzykiem nowej „wartości” w system, który wcześniej charakteryzował się powszechnym życiem na poziomie przetrwania. Przed paliwami kopalnymi nikt nie żył lepiej do swoich rodziców, dziadków czy przodków sprzed 500 lat. Wyjątek mogły stanowić następstwa wielkiej plagi „czarnej śmierci”, kiedy to ocaleni z plagi szczęśliwcy mogli czerpać pełnymi garściami zasobów po wszystkich tych, których pochłonęła zaraza. Powodem była mniejsza liczba ludzi przy niezmienionym dostępie do zasobów. Ci sami uczeni sugerują, że po spaleniu paliw kopalnych być może wrócimy do takiej „stabilnej” gospodarki światowej. Oczywiście, ta jednorazowa iniekcja w postaci spalania paliw kopalnych ma swój długoterminowy koszt: zmianę klimatu.

Najbardziej ekscytujące badania nad ekonomią ocieplenia pochodzą od Solomona Hsianga i jego kolegów, którzy nie są historykami „skamieniałego kapitalizmu”, ale oferują oni własną, bardzo posępną analizę: każdy kolejny stopień w globalnej temperaturze kosztuje średnio 1,2% wzrostu gospodarczego, a weźmy tu pod uwagę, że jednocyfrowy wzrost (3-4%), uważany jest za silny. Prognoza Hsianga przewiduje 23% spadku dochodów do końca tego wieku. Ten spadek będzie wynikać ze zmian w rolnictwie, przestępczości, ekstremalnych zjawiskach pogodowych, dostępności energii, etc. Zmiany mogą okazać się gorsze, a krzywa może pójść bardziej w dół. Istnieje 12% szans na, że światowa wydajność gospodarki spadnie o połowę, oraz 51% szans na spadek dochodów na osobę o 20% lub więcej do końca tego wieku. Dla porównania, kryzys z 2008 roku obniżył światowy PKB o 6%.

Skala dewastacji gospodarczej jest trudna do wyobrażenia. Możemy sobie wyobrazić świat z o połowę mniejszą gospodarką, z mniejszą o połowę ilością dóbr i usług, wszystkiego o połowę mniej niż dziś. Uziemienie lotów w Phoenix – miasta, które niedawno nawiedziła fala upałów – będzie nieporównywalnie mniejszą stratą niż te kryzysy w przyszłości, lub jeden permanentny, pełzający kryzys. Tymczasem właśnie wzrost gospodarczy jest bardzo istotną przyczyną braku chęci do ograniczania emisji CO2. Pamiętaj o tym, że każdy bilet lotniczego z Nowego Jorku do Londynu i z powrotem kosztuje Arktykę utratę kolejnych 3 metrów kwadratowych lodu.

VIII. Zatrute oceany: Siarkowa czkawka poza Wybrzeżem Szkieletów

Oceany i morza staną się zabójcą. Jeśli nie podejmie się radykalnej redukcji emisji CO2, to do końca tego wieku poziom morza wzrośnie co najmniej o 1,2 m, a być może nawet 3 m. Jedna trzecia największych miast świata leży nad morzem, nie wspominając już o elektrowniach, szczególnie atomowych, bazach wojskowych, portach, polach ryżowych, czy naturalnych ekosystemach delt i bagien. Następstwa powodzie wywołanych przez sztormy i cyklony tropikalne staną się znacznie poważniejsze. Dziś co najmniej 600 mln ludzi mieszka nie dalej niż 10 m od brzegu.

Zalanie nisko położonych miejsc, to tylko początek. Obecnie ponad 1/3 emitowanego przez człowieka CO2 jest pochłaniana przez oceany – dzięki Bogu, można powiedzieć, gdyż inaczej skala ocieplenia byłaby większa. Jednak kosztem tego wchłaniania jest tak zwane zakwaszenie oceanów, które samo w sobie może dodać do końca tego wieku dodatkowe 0,5oC. Zakwaszenie dotyka niemal każdego obszaru oceanicznego, a pamiętajmy, że to oceany dały początek życiu. Z pewnością słyszałeś o „bieleniu raf”, czyli sytuacji, kiedy rafa koralowa umiera. To bardzo zła wiadomość, ponieważ rafy koralowe wspierają praktycznie jedną czwartą morskiego życia i dostarczają pożywienie dla pół miliarda ludzi. Zakwaszenie oceanów wpłynie także na ryby, choć naukowcy nie są pewni, jaki będzie wpływ na to, co wyławiamy z oceanu. Wiedzą jednak, że rosnąca kwasowość wody uderzy we wszystkie organizmy bazujące na węglanie wapnia, jak ostrygi czy małże.

To nie wszystko, do czego może doprowadzić zakwaszanie się oceanów. Pochłanianie węgla przez ocean może zainicjować pętle sprzężenia zwrotnego, w wyniku czego w niedotlenionych wodach warunki dla życia znajdą inne organizmy, szczególnie bakterie, które same spowodują dalsze odtlenienie oceanów. Pojawią się martwe strefy, które ostatecznie dotrą do powierzchni. Beztlenowe warunki prowadzą do wymierania organizmów oddychającym tlenem w wodzie, np. ryb. Ten proces, który prowadzi do śmierci wielu organizmów morskich, w tym ważnych dla człowieka łowisk jest już widoczny. Tak się dzieje w wodach Zatoki Meksykańskiej, a także u wybrzeży Namibii, tak zwanym Wybrzeżu Szkieletów, gdzie siarkowodór produkowany przez bakterie siarkowe niszczy morskie życie tlenowe. Nazwa „Wybrzeże Szkieletów” odnosiła się do przemysłu wielorybniczego, ale dziś nabiera głębszego znaczenia. Siarkowodór jest tak toksycznym gazem, że ewolucja ukształtowana nas tak, że jesteśmy w stanie wyczuć jego najmniejsze ilości. Siarkowodór był gazem, który w wyniku potężnego ocieplenia klimatu, zniszczył 97% życia na Ziemi, a gorące oceany zamarły. Ten gaz jest narzędziem planetarnego holocaustu. Życie, które istniało miliony lat, zostało zdziesiątkowane w czasie permskiego wymierania, siarkowodór rozprzestrzenił się nad lądami, zabijając te organizmy, które nie mogły sobie poradzić z jego toksycznością. Ginęły także rośliny, i musiały minąć miliony lat nim oceany odzyskały dawną świetność.

IX. Wielki Filtr: Nasz teraźniejszość nie może trwać długo

Czemu nie możemy dostrzec tego problemu? W niedawnym eseju zatytułowanym „Wielka dezorganizacja”, indyjski pisarz Amitav Gosh zastanawia się, dlaczego globalne ocieplenie i klęski z nim związane, nie występują we współczesnej fikcji literackiej czy kinowej. Dlaczego tak trudno jest nam sobie wyobrazić ten problem? Dlaczego chronimy się przed tą tematyką? Pisarz stawia pytania: „Gdzie byłeś, gdy rozpadał się lodowiec Larsen B? Gdzie byłeś przy 400 ppm? Wskazuje w ten sposób na nasz brak reakcji, dając porównawcze zestawienie z reakcją na wydarzenia historyczne, jak reakcja na zamach z 11 września. Dlaczego tak jest? Ponieważ, jak zauważa Gosh, zmiany klimatyczne nie są zgodne z retoryką naszych powieści i filmów. Zawsze panuje przeświadczenie, że „to nie my” lub „problem nie dotyczy mnie”. Jesteśmy ślepi.

Ta ślepota nie potrwa długo. Przyszłość na to nie pozwoli. Będziemy świadkami intensyfikacji klęsk, które staną się normą. Będzie trzeba dodać nowe wyższe kategorie dla tornad czy huraganów. Ludzie badali pogodę, po ty by przewidzieć co się stanie, w przyszłości zobaczą gniewną zemstę za działania z przeszłości.

Wielu ludzi postrzega globalne ocieplenie jako swoisty rodzaj moralnego i ekonomicznego długu, nagromadzonego od początków Rewolucji Przemysłowej. Zaczęła się ona w XVIII-wiecznej Anglii, która zapaliła lont wszystkiego, co nastąpiło potem. Ilość wyemitowanego w ostatnich 30 latach CO2 jest większa od tych z całej wcześniejszej historii. Od końca II wojny światowej wyemitowaliśmy 85% całości CO2 wyemitowanego od początku Rewolucji Przemysłowej. Oznacza to, że w ciągu zaledwie jednego pokolenia globalne ocieplenie doprowadziło nas na skraj planetarnej katastrofy.

Naukowcy, którzy zdobyli sławę i szacunek w świecie nauki, dostrzegając problem klimatu, zanim stał się on nabrzmiały, wciąż żyją, a niektórzy z nich wciąż pracują. Wally Broecker, który ma 84 lata, pracuje wciąż w Lamont-Doherty Earth Observatory. Jest jedną z osób, które jako pierwsze podniosły alarm. Broecker uważa, że taka czy inna redukcja emisji CO2 niewiele pomoże. Naukowiec przychyla się do takich rozwiązań jak CCS. Jednak CCS, jak inne formy geoinżynierii są na tyle drogie i problematyczne, że wielu klimatologów myśli o nich w kontekście marzeń lub koszmarów rodem z kultury science-fiction. Broecker szczególnie koncentruje się na kwestii aerozoli. Rozpylenie dwutlenku siarki spowodowałoby odbicie 2% promieni słonecznych, dając w ten sposób czas na podjęcie innych działań w zatrzymaniu ocieplenia. Naukowiec uważa, że pomimo skutków ubocznych, jak wzrost ilości kwaśnych deszczy, nie ma innego wyjścia ze względu na skalę problemu. Bezproblemowe rozwiązania niestety nie istnieją.

Innym naukowcem, który jako jeden z pierwszych ostrzegał o problemie jest James Hansen. Urodzony w 1941 roku, Hansen opracował przełomowy „Zero Model”, służący do przewidywania zmian klimatycznych. Hansen został szefem badań nad klimatem w NASA. Będąc pracownikiem federalnym, złożył pozew przeciwko rządowi USA, oskarżając go o brak działań na rzecz ochrony klimatu. Kilkakrotnie był aresztowany za nielegalne akty protestacyjne. Hansen zaczynając swoją karierę skupił się na badaniu klimatu planety Wenus, która prawdopodobnie była kiedyś taka jaka Ziemia, lecz w wyniku ocieplenia klimatu stała się suchą kulą, okrytą trującym gazem.

Choć naukowcy snują ponure wizje, uważają jednak, że problem da się rozwiązać: znajdziemy sposób, aby zapobiec radykalnemu ociepleniu, ponieważ musimy. Wiedzą, że zatrzymanie globalnego ocieplenia będzie musiało oznaczać wyzerowanie wszystkich rodzajów emisji do 2050 roku i znalezienie sposobu na wyciągnięcie nadmiaru CO2. W ten sposób da się wypełnić cele z paryskiego Porozumienia Klimatycznego, którego celem jest niedopuszczenie do wzrostu temperatury o ponad 2oC. Naukowcy mają duże zaufanie do ludzkiej pomysłowości, wskazując na to, jak szybko człowiek mógł zrealizować misję lotu na Księżyc. Innym przykładem jest chroniący warstwę ozonową Protokół Montrealski z 1987 roku, który odniósł sukces. Biorąc to pod uwagę, powinniśmy obrać dobry kierunek i wziąć się za rozwiązywanie problemu. Alternatywa jest zbyt przerażająca, by do niej dopuścić.

Hubert Bułgajewski na podstawie: The Uninhabitable Earth, New York Magazine

Poprzednie części: 1, 2

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly