Po czym poznać dobrą teorię naukową? Potrafi przewidywać to, czego jeszcze nie zaobserwowaliśmy.
Już w XIX wieku szwedzki fizyk i chemik Svante Arrhenius przewidział, że zwiększanie koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze to wzrost temperatury planety.Pierwszą kompleksową analizę przyszłych zmian klimatu przeprowadził zespół amerykańskich fizyków pracujących na rzecz departamentu obrony. Ich przewidywania sprzed 30 lat, sprawdziły się na naszych oczach, a dalsze przewidywania na przyszłość są zgodne z wynikami współczesnych badań nad zmianami klimatu.
Jakie są wyniki współczesnych badań globalnych zmian klimatu?
To prawda, trzeba ponieść koszty zmian w energetyce, budownictwie, przemyśle i transporcie. Jak wysokie? I jak ma się to do koszów zaniechania działań? W 2006 roku na zamówienie rządu brytyjskiego powstał najbardziej kompleksowy dotychczas raport, zawierający przewidywania wpływu globalnego ocieplania się klimatu na światową ekonomię. Raport przygotował zespół Sir Nicholasa Sterna, głównego ekonomisty Banku Światowego w latach 2002-2003, doradcy ekonomicznego rządu brytyjskiego.
Ze wszystkich światowych potęg przemysłowych Unia Europejska robi względnie najwięcej w kierunku ograniczenia następstw zmian klimatu, uznając, że wzrost średniej globalnej temperatury nie powinien przekroczyć poziomu sprzed okresu uprzemysłowienia o więcej niż 2°C.
Prognozy dalszego ocieplania się Ziemi zależą od tempa przyrostu gazów cieplarnianych w atmosferze, a te zależą od tempa, w jakim będziemy spalać paliwa kopalne i prowadzić wylesianie. Jak na razie emisja dwutlenku węgla rośnie szybciej, niż przewidują to najbardziej pesymistyczne modele IPCC. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na energię rośnie także zużycie paliw kopalnych, dających nam obecnie 85% energii. W latach 1990-1999 emisje rosły o 1,1% rocznie, w latach 2000-2004 tempo wzrostu emisji przyspieszyło do ponad 2% rocznie, a w roku 2007 sięgnęło 3.3%. Wraz z wyczerpywaniem się zasobów ropy i gazu coraz bardziej powracamy do kojarzącego się z energią XIX wieku węgla, myślimy też o jeszcze bardziej emisyjnych łupkach bitumicznych czy piaskach roponośnych.
Szacuje się, że za 1000 lat w atmosferze pozostanie 30-60% naszej emisji - czyli z każdej wyemitowanej dziś przez nas tony, w atmosferze pozostanie 300-600 kg. Zmiany klimatu, które spowodujemy, będą naprawdę trwałe. Już do końca stulecia temperatura lądów zmieni się w granicach 4-8°C. Niektóre tego następstwa mogą być korzystne, jednak pełen bilans wygląda dość ponuro - od wzrostu poziomu mórz i zalania portów, przez zanik zapewniających wodę lodowców, przez powodzie i susze, aż po zrealizowanie scenariusza wielkiego wymierania, przy którym bledną wszelkie wcześniejsze małe korzyści. Nawet same koszty ekonomiczne, podsumowane np. w raporcie Sterna są zatrważające.
Zamiast dotychczasowych pór roku będą dwie pory roku - deszczowa zimą i sucha latem. Za 90 lat temperatury w Polsce będą odpowiadać obecnym temperaturom we Włoszech, Grecji czy Hiszpanii. Tam z kolei nastaną upały, typowe dla krajów saharyjskich.
Dotychczas temperatura wzrosła o 0.7-0.8°C, a już widoczne są wyraźne zmiany. Do końca stulecia temperatury wzrosną prawdopodobnie o 3-4°C, chociaż możliwy jest ich wzrost nawet o 6 lub więcej stopni. Jak wpłynie to na oblicze planety i nasze życie?


