Kategoria: Zmiany klimatu - zjawiska

Wprowadzenie

Temperatura Ziemi wzrosła o niecały 1°C. To dopiero początek zmian klimatu, a już świat zmienia się na naszych oczach.

Już teraz, przy podniesieniu się średniej temperatury o niecałe 0.8°C, obserwujemy szereg niespotykanych wcześniej zjawisk: rekordowe upały, przesuwanie się stref klimatycznych, topnienie lodowców, silniejsze huragany, rozpad czapy lodowej Arktyki i lodów Antarktydy, podnoszenie się poziomu oceanów, rozmarzanie wiecznej zmarzliny, burze i nawałnice, pustynnienie, susze, pożary i powodzie. Według prognoz specjalistów, do końca stulecia średnia temperatura Ziemi temperatura wzrośnie o 3-4°C, a temperatura lądów zmieni się w granicach 4-7°C i wcale nie będzie to koniec wzrostu.


Rekordowe temperatury - fale upałów

Jaka jest najbardziej oczywista konsekwencja wzrostu temperatury Ziemi?

W ciągu ostatnich 13 lat, 12 z nich należało do najcieplejszych w historii pomiarów. Najbardziej oczywistym następstwem globalnego ocieplania się klimatu są rekordowe temperatury. Naukowcy przewidują, że w ciągu kolejnych 100 lat średnie roczne temperatury w Polsce mogą wzrosnąć nawet o 4°C. Styczeń może stać się cieplejszy średnio nawet o 5°C. Latem możemy spodziewać się częstych temperatur sięgających 35°C, a nierzadko nawet upałów rzędu 40°C.

W ostatnich latach nawet w Europie zdarzały się letnie fale upałów powodujące śmierć dziesiątek tysięcy ludzi. W 2003 roku w Paryżu, gdy temperatura sięgała zwykłego poziomu 25 stopni, średnia liczba zgonów sięgała 50. Przy przekroczeniu 35 stopni w stolicy Francji umierało dziennie średnio 100 osób, a przy osiągnięciu 40 stopni liczba ofiar śmiertelnych przekraczała dziennie 300.


Przesuwanie się stref klimatycznych

Naukowcy jeszcze kilkanaście lat temu przewidywali, że do końca XXI wieku strefy klimatyczne przesuną się o 200-400 kilometrów. Tymczasem nastąpiło to w ciągu ostatnich 20 lat - dziesiątki lat wcześniej.

Polskie zimy są coraz cieplejsze, zima nadchodzi późno i szybko się kończy, wydłuża się okres wegetacji. Nie występują już tak kiedyś powszechne wiosenne powodzie opadowe. Bałtyk od lat ’40 XX wieku nie zamarza. Na południu Polski zaczęliśmy uprawę afrykańskiego sorgo, a klimat Dolnego Śląska już dziś odpowiada klimatowi słynnego z uprawy winorośli węgierskiego rejonu Tokaju sprzed 20 lat.

Na północy klimat również się ociepla. W Rovaniemi w Laponii - domu Świętego Mikołaja - nie ma na święta śniegu. Klimat południowej Hiszpanii pustynnieje - do Barcelony już dziś wodę dowozi się tankowcami z Francji.


Topnienie lodowców

Topnienie lodowców - czuły wskaźnik zmian klimatu. Znikają w oczach.

Alaska, Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia, Himalaje, Andy, Alpy, we wszystkich tych miejscach lodowce topnieją. W związku z topnieniem lodowców w Himalajach, do połowy stulecia Chiny stracą 2/3 swoich lodowców. W Szwajcarii banki odmawiają kredytów ośrodkom narciarskim położonym poniżej 1500 metrów n.p.m. W Andach zanik wypływających z lodowców rzek nie tylko prowadzi do problemów z zapewnieniem wody rolnictwu i mieszkańcom miast, ale też wyłączeń elektrowni wodnych. W Montanie, w Glacier National Park w 1850 roku było 150 lodowców, dziś pozostało 27, a w 2030 roku nie pozostanie ani jeden. Trzeba będzie zmienić nazwę parku narodowego?


Zanik rzek, kryzys wodny

Zanik lodowców to nie tylko zmiany w krajobrazie i problemy narciarzy. To zagrożenie dla milionów ludzi.

Lodowce pełnią stabilizującą rolę w gospodarce wody słodkiej, szczególnie w sytuacji, kiedy opady w ciągu roku nie są rozłożone równomiernie, lecz występuje obfita w deszcze pora deszczowa i następująca po niej pora sucha. Lodowce gromadzą wodę opadową w porze deszczowej, uwalniając ją w miarę równomiernie przez cały rok i działając stabilizująco na ilość wody w rzekach. Dzięki lodowcom, mimo braku opadów, poziom wody w rzekach nie spada do nazbyt niskiego poziomu. Gdyby nie stabilizująca obecność lodowców ten cykl wyglądałby zupełnie inaczej - w porze deszczowej wody spływałaby w olbrzymich ilościach powodując powodzie, a w porze suchej rzeki wysychałyby.


Topnienie lodów Arktyki

Arktyka - system wczesnego ostrzegania. Niknie w oczach.

Arktyka to obszar wyjątkowo czuły na zmiany klimatu, a zachodzące w niej zmiany można traktować jak system wczesnego ostrzegania dla klimatu planety. Wzrost temperatury powoduje topnienie lodu, na którego miejsce pojawia się woda lub ziemia. Lód odbijał energię słoneczną, woda i ziemia pochłaniają ją. Wzrasta temperatura i topnieje jeszcze więcej lodu. Spirala nakręca się.

Tempo rozpadu pokrywy lodowej Arktyki zaskoczyło nawet najbardziej pesymistycznie nastawionych naukowców. Jeśli obecny trend się utrzyma, to w przeciągu kilku lat możemy mieć wolny od lodu biegun północny!


Rozmarzanie wiecznej zmarzliny

Wieczna zmarzlina na dalekiej północy rozmraża się. Co się stanie, kiedy do atmosfery trafi uwięzione w niej setki miliardów ton gazów cieplarnianych?

Obszar wiecznej zmarzlinyWieczna zmarzlina pokrywa obszar 10 milionów kilometrów kwadratowych. W znacznej części jest zmrożona od tysięcy, a nawet milionów lat. Przez cały ten czas "uśpione" w torfie bakterie produkowały metan i CO2, przez co w zmrożonej zmarzlinie nagromadziły się ich tysiące miliardów ton. Wraz ze wzrostem temperatury aktywność bakterii rośnie, a wyzwalający energię proces - jak dla wielkiej masy kompostu -  powoduje dalsze wewnętrzne podgrzewanie i przyspiesza rozmarzanie.

Naukowcy szacują, że roztopienie się wiecznej zmarzliny oznaczać będzie uwolnienie się do atmosfery gazów cieplarnianych odpowiadających 10 - 100% naszych emisji z paliw kopalnych, wzmagając spiralę efektu cieplarnianego. Już dziś zmrożona wcześniej na beton zmarzlina zamienia się w bagno, powodując zniszczenia budynków, dróg, rurociągów, a nawet przewracanie się drzew. W wielu miejscach pojawiają się jeziorka bąblujące metanem.


Topnienie Grenlandii i Antarktydy

Olbrzymie czapy lodowe Grenlandii i Antarktydy nie stopnieją z dnia na dzień, ale ten proces już trwa.

Grenlandia leży wśród lodów Arktyki, a tamtejszy wzrost temperatury powoduje coraz szybsze topnienie jej lodowców. Nawet w środku grenlandzkiego lądolodu w lecie pojawiają się rzeki, które penetrują szczeliny i docierają do skał leżących pod lodem, dodatkowo przyczyniając się do jego szybszego zsuwania się w stronę oceanu.

Obecny wzrost temperatury i towarzyszący im rozpad lodowców jest bezprecedensowy - gwałtownie rozpadają się nawet lodowce istniejące od tysięcy lat, które bez problemu przetrwały okresowe zmiany temperatury łącznie z ociepleniem średniowiecznym. Kilka lat temu uważano, że lody Grenlandii nie roztopią się przez setki lat, a Antarktydy tysiąc kilkaset, teraz nie jesteśmy tego już tak pewni.


Wzrost poziomu oceanów

Stopnienie lodów Grenlandii oznacza podniesienie się poziomu mórz o 7 metrów, a Antarktydy o 70 metrów.

Za obserwowanym podnoszeniem się poziomu oceanów stoją dwie przyczyny - termiczne rozszerzanie się wody wraz ze wzrostem jej temperatury oraz spływanie do oceanów wody z topniejących lodowców lądowych. W ostatnim stuleciu poziom wody podniósł się raptem o 20 centymetrów, jednak proces ten przyspiesza, wyprzedzając prognozy naukowców.

Do końca obecnego stulecia poziom oceanów wzrośnie o nawet 1-1,5 m, a później stopniowo nawet o kilkadziesiąt metrów. Gdybyśmy żyli w namiotach lub szałasach, nie byłoby wielkiego problemu. Kluczowym problemem jest nasza niemobilna infrastruktura. Właściwie wszystkie porty należałoby wybudować na nowo... Również mieszkańcy delt rzek i wysp koralowych będą musieli się przenieść gdzie indziej. O ile ktoś ich u siebie zechce.


Zmiany prądów oceanicznych

Prądy oceaniczne - kształtują klimat i usuwają dwutlenek węgla z atmosfery. Czy mogą się zmienić?

Ciepły prąd oceaniczny Golfstrom ogrzewa Europę leżącą na szerokości geograficznej Labradoru i Kamczatki. Po dotarciu na północny Atlantyk woda ochładza się i tonie. Pomaga w tym również wytrącanie się soli z powstającego lodu, co dodatkowo czyni wodę gęstszą. Co może się stać, jeśli woda w Arktyce stanie się cieplejsza i mniej słona? Czy Golfstrom zaniknie? Mogłoby to trwać raptem kilka lat.

Wydaje się, że Golfstrom już słabnie, ale większość naukowców uważa, że do końca stulecia raczej nie zniknie. Prawdą jest jednak, że nie rozumiemy do końca zjawisk rządzących zachowaniem prądów oceanicznych, czego dowodem jest nieumiejętność przewidywania nawet tak dobrze znanego i wielokrotnie powtarzającego się zjawiska jak oscylacja El Niño - La Niña.


Portal współfinansowany ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich

Wykonanie Harmonika, grafika GFX RedFrosch, opieka merytoryczna DS Software.



logowanie | nowe konto