Życie na kredyt, czyli dzieci zapłacą

Jak wygląda obecna sytuacja? Niezbyt różowo... Świat zużywa coraz więcej i więcej energii. I bierze ją z paliw kopalnych. Coraz szybciej rośnie też emisja CO2 do atmosfery.

Źródła energii  Emisja CO2

Obecnie 85% energii czerpiemy z ropy, gazu i węgla. Daleko z tyłu za nimi pozostają energia jądrowa i wodna. Źródeł odnawialnych (energia wiatrowa, słoneczna lub geotermiczna) w ogóle nie ma na wykresie - czerpana z nich moc nie odróżniałaby się od zera...
Zasoby ropy są zużywane w zatrważającym tempie i o ile jeszcze nie osiągnęliśmy szczytu wydobycia, to osiągniemy go w przeciągu kilku lat. Wydobycie gazu osiągnie szczyt wydobycia około 10 lat później. Ceny paliw kopalnych rosną w bardzo szybkim tempie. Próba zastąpienia ropy węglem lub niekonwencjonalnymi źródłami paliw ciekłych, pomijając już związaną z tym katastrofę ekologiczną i klimatyczną, nie wydaje się realna. Odnawialne źródła energii dopiero raczkują dając niewiele ponad 1% energii. W ciągu kilku, najwyżej kilkunastu lat staniemy w obliczu katastrofalnego kryzysu energetycznego, grożącego nam załamaniem się podstaw istnienia naszej cywilizacji.

Czytaj więcej o Oil Peak-świat bez ropy pl .

Co powinniśmy więc zrobić? Może zignorować problemy zaopatrzenia w energię, bezpieczeństwo społeczne i zmiany klimatu? Schować głowę w piasek? Zwiększyć konsumpcję? Produkować coraz więcej samochodów - środków transportu efektywnie wykorzystujących 1% energii z ropy? Budować duże, słabo ocieplone domy na przedmieściach? Marnować połowę energii w przemyśle? Utrzymywać dotacje do paliw kopalnych i eksternalizować koszty przenosząc je na przyszłe pokolenia?
Bo to właśnie robimy.

Brak solidarności międzynarodowej i międzypokoleniowej, partykularne, krótkoterminowe interesy ludzi, biznesu i państw, podejmowanie działań w oparciu o zasadę leczenia raka aspiryną "żeby dobrze wyglądało, ale nie bolało" i dalsze udawanie, że nie ma problemu skończą się tak, że zderzymy się z problemem, i przyjdzie nam zmierzyć się z nim nie w sposób zaplanowany i kontrolowany, lecz reaktywny, przy załamującej się gospodarce i społeczeństwie. Naprawdę tego chcemy..?

J. Porritt "Niezbędna współpraca międzynarodowa, świadomość i solidarność objawiają się jedynie w obliczu wielkiej katastrofy” 

J. Porritt, rząd brytyjski

Jeśli świadomość problemu i wola działania pojawią się dopiero, gdy znajdziemy się pod ścianą i decyzje będą podejmowane reaktywnie w następstwie kryzysów, to z konieczności będą radykalne, o ile w ogóle skuteczne...

James Schlesinger “Działamy jedynie w dwóch trybach - bezmyślnego samozadowolenia i paniki”.

James Schlesinger, sekretarz ds. energii Stanów Zjednoczonych w latach 1977 - 1979

Wyobraźmy sobie człowieka, który jest przyzwyczajony do dostatniego życia - dobry samochód, drogie restauracje, imprezy, markowe gadżety i ciuchy. Jednak przychodzą cięższe czasy, dochody spadają, a pieniądze się kończą. Ale nasz bohater jest zbyt uzależniony od luksusu, nie przyjmuje do wiadomości, że dalsza kontynuacja tego sposobu życia jest niemożliwa - zastawia dom, bierze kolejne kredyty i karty kredytowe i dalej żyje na wysokiej stopie.

A na pytanie, kto będzie spłacał jego długi odpowiada rozbrajająco - moje dzieci, to nie mój problem, tylko ich...
Co każdy z nas pomyśli o tym człowieku i jego postawie? Chyba nic najlepszego...

A my, co my, jako społeczeństwo robimy? W ciągu jednego pokolenia wydobywamy spod ziemi i z 1% efektywnością spalamy połowę ziemskich zasobów ropy, z czego przytłaczającą większość bez prawdziwej potrzeby. Żyjemy na kredyt i cali z siebie zadowoleni zostawiamy długi naszym dzieciom, a nawet idziemy w tym dalej - nie własnym, tylko cudzym. Jeden z moich byłych znajomych podsumował rozmowę na ten temat stwierdzeniem: "Nie zamierzam się ograniczać i z niczego rezygnować, lubię jeździć bryką i nurkować na Malediwach i będę to robił, stać mnie. Dzieci nie mam i mieć nie zamierzam, nie mój problem". Ja mam dzieci. Chyba każdy, kto je ma i kocha, powinien dołożyć wszelkich starań, aby miały przyszłość.

W zdrowych, asertywnych relacjach z innymi ludźmi należy trzymać się zasady: „Rób co chcesz,...o ile nie zagraża to innym”. Tym sposobem życia, hiperkonsumpcją i brakiem szacunku dla przyszłych pokoleń naruszamy tę zasadę.

To już zresztą nie jest jakaś odległa przyszłość, patrząc na sytuację z dużą dozą optymizmu na rozdrożu jesteśmy już dziś. Nie mamy 50 czy 100 lat, ale kilka, przy naprawdę dużym szczęściu kilkanaście. O ile w ogóle mamy jeszcze czas na wybranie drogi, którą pójdziemy.

Ludzie młodzi przyjmują to łatwiej. Może dlatego, że to ich przyszłość? Dla ludzi starszych, którzy swoje życie ukierunkowali na zdobywanie dóbr, ciężką pracą dorobili się samochodu i możliwości wyjazdów w egzotyczne strony, przyjęcie do wiadomości, że tym stylem życia zagrażają przyszłości swoich dzieci i wnuków, byłoby równoznaczne przyznaniu przed sobą, że dług, który swoim sposobem życia zaciągają, będzie śmiertelnym zagrożeniem dla ich potomków. Od strony psychologicznej jest oczywiste, że w takiej sytuacji w celu negacji zagrożenia włączają się wszystkie mechanizmy obronne, od niechęci do słuchania, przez zlekceważenie i wyśmianie, aż po agresję.

W 1968 roku biolog Garrett Hardin, w czasopiśmie Science opublikował szeroko znany artykuł pod tytułem "The Tragedy of the Commons" ang ("Tragedia wspólnego pastwiska"). Pokazuje on dylemat, w którym ludzie niezależnie od siebie podejmujący korzystne dla każdego z nich decyzje, w ich rezultacie doprowadzają do zniszczenia współdzielonych zasobów, pomimo tego, że jest oczywiste, że nie leży to w niczyim długoterminowym interesie.

Hardin opisał tragedię na przykładzie wiejskich wspólnot, które wypasały mleczne krowy na wspólnych pastwiskach (ang. the commons). Krów pasło się akurat tyle (np. 100), aby trawa na pastwisku mogła odrastać. Ale jeden z rolników stwierdził, że doda do takiego stada jeszcze jedną swoją krowę, co pozwoli mu na większe przychody z mleka. Krów od tego czasu było 101. Efekt dla całego pastwiska, które zaczęło mieć więcej krów niż mogło wyżywić, nie był jeszcze widoczny. Gdy o postępowaniu rolnika i jego większych dochodach dowiedzieli się inni mieszkańcy wioski wyprowadzili na wspólne pastwisko kolejne krowy: 102 i następne. Niestety trawa na pastwisku stopniowo przestała odrastać, a pastwisko ostatecznie zostało wyjałowione. Mieszkańcy stracili pastwisko, a ich krowy przestały dawać mleko.

Hardin zauważa też, że poleganie na dobrej woli i sumieniu członków społeczności jako sposobie zachowania zasobów, jest nierealne, gdyż promuje egoistów (ang. free riders), względem dbających o wspólne dobro altruistów.

Problem pastwiska znalazł w historii proste rozwiązanie - podział i prywatyzację pól, w wyniku czego każdy z właścicieli dbał o ich dobry stan. Jednak obecna kategoria problemów nie ma tak prostego rozwiązania:

  • Kryzys wodny - zanieczyszczenie wody, obniżenie poziomu wód gruntowych przez nadmierne ich wyczerpywanie.
  • Karczowanie lasów, szczególnie w krajach tropikalnych.
  • Niszczenie habitatów zwierząt i roślin prowadzące do ich masowego wymierania.
  • Nadmierne odłowy ryb.
  • Zużycie paliw kopalnych i surowców.
  • Zmiany klimatu poprzez spalanie paliw kopalnych.

Prywatyzacja zasobów takich jak atmosfera czy ryby w oceanie jest jednak niemożliwa.

Przeprowadzone badania pokazują, że dobrowolnemu utrzymywaniu zużycia zasobów na poziomie zapewniającym ich odnawialną eksploatację sprzyja kilka czynników:

  • Jasno zdefiniowane granice zasobu (np. tereny rolne).
  • Wyraźne i zrozumiałe przez społeczność uzależnienie od zasobu. Społeczność musi być świadoma zagrożenia związanego z wyczerpaniem się zasobu i trudności z jego zastąpieniem.
  • Wspólnota. Małe i stabilne grupy z silnym powiązaniami i normami społecznymi promującymi ochronę zasobów. Wg badań Dennisa Foxa górnym limitem takich postaw jest społeczność licząca 150 osób.
  • Zasady społeczne i regulacje promujące odpowiedzialne korzystanie z zasobów i kary za ich nadmierne wykorzystywanie.

Aby skutecznie wpływać na ochronę zasobów, czynniki te powinny występować łącznie.

A które z tych kryteriów spełnia nasze społeczeństwo, jeśli chodzi o czerpanie paliw kopalnych albo zmiany klimatu?

Żadnego, niestety. Granice zasobów są niezdefiniowane, społeczeństwo nie rozumie zagrożeń, globalna skala problemów obejmuje miliardy ludzi o sprzecznych interesach osobistych, regionalnych i państwowych, a społeczeństwa premiują jednostki zużywające dużo zasobów.

Skoro więc nie można liczyć na odpowiedzialne postawy ludzi (i to nie pojedynczych szlachetnych jednostek, ale całości społeczeństw na różnych kontynentach) pozostaje odwołanie się do uregulowania zasad korzystania ze wspólnego dobra.

Czytaj więcej: "Tragedia wspólnego pastwiska" ang , Ogólne określenie wspólnego pastwiska ang .

Jaką ścieżkę powinniśmy więc obrać? Czytaj Społeczeństwo - którędy pójść?

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto