Zużycie zasobów - kwestia skali

Z portfolio sceptyka: Ziemia jest olbrzymia, a ludzie są tak maleńcy. Przecież to w ogóle nie ma sensu, żeby uważać, że możemy cokolwiek zmienić w skali Ziemi, czy to w składzie jej atmosfery, czy też wyczerpując jej zasoby nieodnawialne, prawda? Naszą niemoc i głupie myśli o naszym wpływie na otoczenie można świetnie zilustrować komiksem:

Komiks o jaskiniowcach

Człowiek jaskiniowy i zmiany klimatu
- Hej, co ty do licha robisz?!
- Czy ty w ogóle masz pojęcie, co ten dym z twojego ogniska robi ze składem naszej atmosfery?
- O do licha, masz rację
- Dzięki, nie mam pojęcia, co ja sobie myślałem.
Źródło: Wordpress.

Przekonujące, prawda? Sceptycy wyrysowali wiele takich komiksów. Ciekawe tylko, czemu w większości z nich występują właśnie jaskiniowcy? Faktycznie, w tamtych czasach nie mieliśmy żadnych możliwości zmiany oblicza Ziemi na większą skalę, więc też i uśmiechamy się patrząc na tych ludzi pierwotnych z komiksu.
Jednak od tego czasu populacja Ziemi wzrosła tysiąckrotnie, zaczęliśmy też posługiwać się zupełnie innymi narzędziami. Kiedyś łopata wyglądała tak

Łopata

Dziś mamy większe...

Duża koparka

I mamy ich coraz więcej! Jeden samochód to żaden problem. Tysiąc to także nic w porównaniu ze skalą planety i jej zasobów. Nawet milion. Ale prawie miliard jeżdżących po Ziemi samochodów to już zupełnie co innego... To samo tysiące elektrowni i setki tysięcy fabryk. Mamy dziś środki, żeby zmieniać oblicze naszej planety, wpływać na skład jej atmosfery i wyczerpywać nieodnawialne jej zasoby, i niestety korzystamy z nich tak głupio, jak tylko potrafimy.

Spójrzmy na Ziemię inaczej...

Voyager - Ziemia z Kosmosu

To zdjęcie zostało wykonane przez sondę kosmiczną Voyager, już spoza orbity Neptuna, ostatniej planety Układu Słonecznego. Jasny, wskazany strzałką punkcik, to Ziemia - nasza planeta. Na tej małej błękitnej kropce dzieje się wszystko to, wokół czego kręci się nasze życie: wielka polityka, wojny, gospodarka, nasza praca, czas wolny, nasze uczucia, nasi przyjaciele i rodziny...
To wszystko koncentruje się na tym jednym punkciku...

Kiedy czyta się wspomnienia astronautów, opisujących Ziemię widzianą z kosmosu, praktycznie we wszystkich wypowiedziach uderza zmiana perspektywy postrzegania, jaka dokonała się u tych ludzi. Widziana z kosmosu Ziemia jest mała i delikatna, nie widać na niej granic między państwami, a widziana z góry atmosfera jest niesamowicie cienka i wrażliwa. Z tej perspektywy Ziemia jawi się jako cenny, delikatny i wrażliwy klejnot, którym powinniśmy troskliwie się opiekować.

Ziemia z Księżyca "Ziemia była mała, jasnoniebieska i tak uderzająco samotna - nasz dom, który musimy chronić jak najświętszą relikwię". Aleksiej Leonow, ZSRR

"Podczas ośmiu dni spędzonych w kosmosie uświadomiłem sobie, że ludzkość potrzebuje spojrzeć na Ziemię z oddali, aby lepiej ją poznać i zobaczyć to, czego nie widać z bliska. Nie tylko aby zachwycać się jej pięknem, ale aby upewnić się, że jej nie skrzywdzimy". Pham Tuan, Wietnam

„Już zanim poleciałem w kosmos byłem świadomy, jak mała i delikatna jest nasza planeta. Jednak dopiero, kiedy ją ujrzałem z orbity, jak jest w swoim niezmierzonym pięknie i jak delikatna, zrozumiałem, że najpilniejszym zadaniem ludzkości jest ją chronić i zachować dla przyszłych pokoleń.” Siegmund Jähn, Niemcy

"Teraz już wiem, czemu znalazłem się na orbicie Księżyca. Nie po to, aby spojrzeć na niego z bliska. Ale po to, aby spojrzeć z daleka na nasz dom - Ziemię". Alfred Worden

Nasze narzędzia i zielona rewolucja umożliwiły nam zwiększenie liczebności populacji do bezprecedensowego poziomu.

Wzrost liczby ludności

W czasach starożytnych i średniowieczu na Ziemi żyło około 300 milionów ludzi Jeszcze w XVIII wieku było nas poniżej miliarda. W roku 1950 na Ziemi żyło około 2.5 miliarda ludzi, dzisiaj jest to już 6.7 miliarda, a demografowie przewidują, że do 2050 roku ludność świata wzrośnie do 9-10 miliardów.

Kiedy w latach powojennych kształtował się obecny model społeczeństwa konsumpcyjnego, nikt nie martwił się wyczerpywaniem się zasobów naturalnych czy emisją gazów cieplarnianych. Nie było zresztą czym się martwić - w sposób wysokoenergetyczny żyła wtedy jedynie mała część populacji świata w Ameryce Północnej i części Europy, może jakieś 100 - 200 milionów ludzi. Stopniowo jednak hiperkonsumpcyjny sposób życia, wspomagany przez telewizję i reklamę, obejmował kolejne rejony świata. Pod koniec XX wieku na Ziemi było już 6 miliardów ludzi, a w sposób wysokoemisyjny żyły już setki milionów w Ameryce Północnej, całej Europie, Japonii, Rosji, Australii. Także w ludnych krajach rozwijających się, takich jak Brazylia, Chiny czy Indie stopniowo pojawiła się klasa średnia, oczekująca życia takiego, jakim żyli Amerykanie czy Europejczycy.
Dziś, do tak wysokiej konsumpcji aspirują już miliardy ludzi.

Model konsumpcyjny

Rys. Wzorce konsumpcji. Linia pozioma to bogactwo (i konsumpcja), szary garb przedstawia populację planety, od najbiedniejszych aż po najbogatszych. Liczące każde sporo powyżej miliarda ludzi społeczeństwa Indii i Chin chcą żyć tak, jak Amerykanie, których sposób życia jest dla nich marchewką.

Czy to w ogóle możliwe, żeby Ci ludzie żyli na nasz sposób? Przy obecnym sposobie konsumpcji, produkcji towarów i pozyskiwania energii oznaczałoby to totalną katastrofę i bankructwo systemu! Gdyby Hindusi i Chińczycy zaczęli jeździć samochodami spalając choćby jedynie połowę tego, co obecnie przeciętny Amerykanin (co odpowiada poziomowi powiedzmy Polski czy Korei Południowej), to na samo to nie wystarczyłoby nawet podwojenie światowego wydobycia ropy naftowej. Tylko samochody w Chinach i Indiach, nie wspominając o całej reszcie konsumpcji i ludzkości. Podobnie jest ze zużyciem wielu metali i innych surowców. Pomnożenie konsumpcji Amerykanina przez liczbę ludności tych krajów spowodowałoby błyskawiczne wyczerpanie rozlicznych zasobów i surowców. Co robić, czy mamy prawo zabronić im tego?

Efekt skali zmienia wszystko. Jeśli dla kilkudziesięciu milionów ludzi wystarczy zasobów na kilkaset lat, to dla kilkuset milionów na lat kilkadziesiąt a dla miliardów na kilka lat. Nagle robi się problem.

Komis - Droga w Indiach Zanieczyszczenie miaste

Rys. Indie i Chiny naśladują zachodni model gospodarczy, tylko z populacją większą o rząd wielkości...

A jak z emisją gazów cieplarnianych? Obecnie emitujemy do atmosfery około 35 miliardów ton CO2 rocznie, czyli 5 ton/osobę, przy akceptowalnym (choć też ryzykownym) poziomie emisji 10 miliardów ton CO2 rocznie. Gdyby wszyscy ludzie na Ziemi żyli tak, jak żyje się w USA, światowa emisja sięgnęła by poziomu 160 miliardów ton! Czy mamy zabronić Chińczykom naszego stylu życia? A może przynajmniej to ich obwiniać za zmiany klimatu? Zacytujmy więc czasopismo Manager, które w 2007 napisało: "przed ponad 30 laty Chiny były odpowiedzialne za zaledwie 5.7% emisji CO2, dziś blisko 20%. To jasno pokazuje, gdzie należy szukać winnych obecnego kryzysu!" . Zostawmy wypowiedź tego szacownego pisma, latarni wiedzy dla polskich menedżerów, bez dalszych komentarzy.

Wielu naukowców i ekspertów uważa, że związana ze zmianami klimatu skala zagrożenia dla ludzkości jest porównywalna jedynie z globalnym konfliktem nuklearnym. Ale jest tu kluczowa różnica - w przypadku konfliktu nuklearnego zagrożenie wiązało się z wojną i kryzysem. Tym razem zagrażamy przyszłości naszej i innych istot na Ziemi żyjąc pokojowo, rozwijając i bogacąc się. Odkrycie, że ten stan, który uważamy za tak pożądany, w rzeczywistości może stanowić śmiertelną groźbę dla przyszłości, może być naprawdę nieprzyjemnym przebudzeniem...

Stephen Hawking "Globalne ocieplenie jest obecnie największym zagrożeniem dla ludzkości, większym nawet od wszystkich arsenałów jądrowych razem wziętych".

Stephen Hawking, wybitny fizyk, autor m.in. "Krótkiej historii czasu"

Oczywiście pozostaje pytanie, na jak długo starczyłoby nam paliw kopalnych do spalania, gdybyśmy zaczęli spalać je w jeszcze szybszym tempie? Najprawdopodobniej wszystkie znane zasoby spalilibyśmy jeszcze za naszego życia. O towarzyszącej temu klęsce ekologicznej w ogóle już nie wspominając.
Podobnie ma się sprawa z zasobami wody czy ziemi uprawnej, szczególnie, jeśli będziemy intensyfikować zajmowanie terenów uprawnych pod biopaliwa 1 generacji.

Krótko mówiąc - model społeczny, który rozwinął się w latach ’50 XX wieku, jest absolutnie nie do utrzymania w skali świata nawet w ciągu najbliższych dziesięcioleci. Próba utrzymania systemu w obecnej formie za wszelką cenę może oznaczać chaos, katastrofy i konflikty. Jedyne pytanie brzmi - czy system się załamie w sposób niekontrolowany, czy też świadomie poczynimy wysiłki, aby zmiany przebiegały łagodnie i bezpiecznie?

Nasz świat, nasz komfort i wyznaczniki prestiżu są oparte na spalaniu paliw kopalnych. Dlaczego NIE CHCEMY zrozumieć tego faktu? Przeczytaj następny artykuł.

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto