Dokąd prowadzi obecna droga

Stoimy przed szeregiem kryzysów: klimatycznym, paliwowym i żywnościowym. Rabunkowo eksploatujemy zasoby planety. W ciągu życia jednego tylko pokolenia spalamy paliwa kopalne, które gromadziły się przez dziesiątki milionów lat. Niedługo zacznie ich brakować. Za te paliwa płacimy olbrzymie pieniądze. W Unii Europejskiej ponad 1 miliard dolarów dziennie, które wypływają do krajów, które często nie życzą nam najlepiej - Rosji, krajów arabskich, Wenezueli, a także afrykańskich i azjatyckich dyktatur.

Spalając te drogocenne paliwa zmieniamy klimat planety i niszczymy środowisko na wiele innych sposobów - zatruwamy powietrze, rzeki i gleby, jedzenie i siebie samych. Na skończonej planecie uruchomiliśmy liniowy system zużycia surowców i stworzyliśmy system ekonomiczny wymagający do działania coraz większej produkcji i konsumpcji.

Wydobywamy cenne surowce, wykorzystujemy, a następnie pozbywamy się ich w sposób uniemożliwiający ich powtórne wykorzystanie. Oczywiście na krótką metę jest to tanie i daje korzyści, ale utrzymanie takiego systemu na dłuższą metę jest niemożliwe - musi się załamać. Kiedy powstawał system hiperkonsumpcji, w ten sposób żyły jedynie dziesiątki milionów ludzi, a zasobów starczyłoby na stulecia - żaden problem. Teraz system objął setki milionów, a czas wyczerpania się zasobów mierzymy już tylko dekadami. W kolejce do tego modelu życia czekają już miliardy, co wyczerpałoby zasoby planety w kilka lat!
To niemożliwe do utrzymania. Musimy dokonać znaczących zmian w naszym życiu, gospodarce i technologii.

"Nie możemy rozwiązywać problemów używając sposobu myślenia, którym je stworzyliśmy”.

Albert Einstein

Jeśli schowamy głowy w piasek i powiemy "niech ktoś coś z tym zrobi, obyśmy tylko nic nie zmieniali", kupimy sobie kilka, przy dużym szczęściu nawet kilkanaście beztroskich lat lotu na autopilocie, ale potem, kompletnie nieprzygotowani, będziemy ratować się w obliczu fali rozszalałych kryzysów.

Można dyskutować na temat dokładnego przebiegu tego scenariusza. Czy wyczerpanie się ropy i gazu doprowadzi do nagłego załamania się naszej gospodarki i cywilizacji, a po jej upadku skończy się emisja gazów cieplarnianych i nie będzie już problemu zmian klimatu? Czy będzie to stopniowy upadek, z desperackim spalaniem węgla, karczowaniem lasów tropikalnych i odbieraniem jedzenia na biopaliwa, czemu towarzyszyć będzie potworna emisja CO2 z rabunkowego spalania paliw kopalnych i galopujące zmiany klimatu? A może rosnące ceny paliw rozłożą gospodarkę, doprowadzą do biedy, zamieszek i konfliktów o zasoby, które doprowadzą do III Wojny Światowej, przy użyciu broni nuklearnej i genetycznej, którą jeśli ktoś w ogóle przeżyje, to będzie to zaledwie ułamek populacji?

Wszystko to jest opisane w sekcjach (Oil-peak-świat bez ropy, Zmiany klimatu - zjawiska, Społeczeństwo-jacy jesteśmy , Kryzys żywnościowy). To droga prosto do piekła. Jest wygodna, szeroka i pójść nią najprościej - wystarczy nic nie zmieniać, po prostu iść dalej, jak idziemy.

Jeśli jednak nie chcemy zostawić naszym dzieciom świata w takim stanie, to powinniśmy pójść drogą, która co prawda wymaga wysiłku, jednak prowadzi w znacznie przyjemniejsze miejsce. Działania pozorne, bez poważnego potraktowania stojącego przed nami wyzwania, dadzą tyle, co pomalowanie komina i poprzestawiane leżaków na górnym pokładzie tonącego Titanica.

Jeśli będziemy rozpatrywać kryzysy klimatyczny, bezpieczeństwa energetycznego czy żywnościowy w oderwaniu od siebie to próby rozwiązania jednego problemu mogą nasilać pozostałe. Za tymi kryzysami stoi ta sama przyczyna - rozdęta konsumpcja oparta o paliwa kopalne i liniowy cykl produkcyjny. Rozwiązanie więc również powinno być spójne i wspólne dla wszystkich problemów.

Jaki jest nasz plan przeciwdziałania zmianom klimatu? Czy w ogóle go mamy? Czy doprowadzi nas do zamierzonych celów? Czy wiemy dokąd wolelibyśmy dotrzeć?

Portal współfinansowany ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch, opieka merytoryczna DS Software.



logowanie | nowe konto