Jak uniknąć katastrofy?

Opisana wcześniej wizja pierwszego i drugiego stadium kryzysu odpowiada sytuacji, kiedy podejmujemy działania reaktywnie, post fatum, kiedy już staniemy w obliczu kryzysu i pozwolimy mu "wybuchnąć nam w twarz". Oczywiście byłaby to krańcowa beztroska i głupota. Tu jeszcze przypomnimy szybko, że nie mówimy tylko o Peak Oil, ale także o szczycie wydobyciu gazu, który nastąpi prawdopodobnie kilkanaście lat po szczycie wydobycia ropy naftowej oraz o szczycie wydobycia węgla, który, jeśli pozostanie głównym źródłem energii dla ludzkości, od USA, przez Chiny po Tajlandię, czeka nas w drugiej połowie XXI wieku.

Decyzje poszczególnych osób i przedsiębiorstw rzadko są podejmowane w trosce o wspólne dobro czy odpowiedzialność społeczną. Kluczowym kryterium jest "czy to jest dla mnie korzystne, czy mi się opłaca", a kryterium finansowe jest na poczesnym miejscu. Porównajmy pod kątem pod kątem ceny energii (czyli opodatkowania i dotacji do paliw kopalnych) i efektywności energetycznej gospodarki Europy (w której ropa jest wysoko opodatkowana), Stanów Zjednoczonych (posiadających znikome podatki) i krajów dotujących ropę.

Lina szara pokazuje zmiany cen surowca (z 20 do 60), linia zielona to podatki/dopłaty, linia pomarańczowa to cena końcowa, będąca sumą dwóch poprzednich.

podatek paliwowy

W modelu europejskim podatki są wysokie (tu dla ustalenia uwagi na stałym poziomie. Trzykrotny wzrost ceny surowca przekłada się na wzrost ceny końcowej ze 120 do 160, czyli o 33%.
W modelu amerykańskim podatki w cenie paliwa są znikome, więc cena surowca praktycznie bezpośrednio przekłada się na cenę końcową (w tym przypadku cena końcowa odpowiada szarej linii).

podatek-paliwowy-2podatek-paliwowy-3

Dopłaty do paliw mogą mieć różnych charakter
Na pierwszym wykresie pokazane są stałe dopłaty w wysokości 15 na jednostkę. W tym modelu, obciążającym budżet państwa w stały sposób, cena końcowa rośnie drastycznie - z 5 do 45, czyli do 900% ceny początkowej.
Na drugim wykresie pokazane są dopłaty proporcjonalne w wysokości 75%. W tym modelu, cena końcowa rośnie łagodniej - z 5 do 15, czyli do 300% ceny początkowej. Jednak ceną za to są drastycznie rosnące dopłaty z budżetu państwa.

Wiedza ludowa głosi, że gospodarka z niższymi cenami paliwa jest bardziej konkurencyjna i może taniej produkować na eksport.
Jednak po pierwsze niskie ceny paliwa nie zachęcają do oszczędności. W USA samochody spalają średnio dwa razy więcej paliwa na 100km, niż w Europie, niskie ceny paliwa promują też rozproszoną infrastrukturę przedmieść, zmuszającą do dalekich dojazdów, zachęcają do posiadania dużych, słabo izolowanych domów i ignorowania kwestii energochłonności w przemyśle. Skoro energia jest tania, to po co ją oszczędzać? Po drugie, ekonomiści podają w wątpliwość samą sensowność finansowania najbogatszych, jeżdżących samochodami, ze wspólnego budżetu państwa, które musi w tym celu utrzymywać wyższe podatki, hamując tym samym gospodarkę i tą nieefektywną dystrybucją środków obniżając wzrost gospodarczy.

W okresach wzrostu cen ropy pojawiają się opinie, żeby obniżyć opodatkowanie paliw. Być może miałoby to sens, gdyby skoki cen były chwilowe, a później wracały do punktu wyjścia. Jednak w świecie konsekwentnie rosnących cen paliw nie ma to szczególnego sensu. Tak naprawdę to gospodarka odczuwa WZGLĘDNĄ zmianę cen, więc wysokie podatki, do których gospodarka jest przystosowana, powodują, że wzrosty cen paliwa dla odbiorców końcowych są znacznie łagodniejsze, niż gdyby tych podatków nie było.

Czytaj więcej o USA i efektywności energetycznej na nytimes.com 

Kiedy Al Gore chciał wprowadzić podatek od paliw w USA mający dostarczyć m.in. środków na inwestycje w odnawialne źródła energii, w wysokości 25 centów/galon, krytycy ogłosili, że taki pomysł to katastrofa gospodarcza, droga do spadku konkurencyjności i recesji. Wtedy benzyna w USA kosztowała około 1$/galon. Dziś kosztuje ponad 4 $/galon - o 3$ więcej. Fundusze zbierane z podatku Gore’a wracałyby do gospodarki amerykańskiej, stymulując powstawanie miejsc pracy w sektorze nowoczesnych technologii i redukując zapotrzebowanie na ropę. Ale podatku nie uchwalono. Niskie ceny paliwa zachęcają do braku oszczędności i stymulują wysokie zużycie. A setki miliardów dolarów, które USA płacą za import ropy, nie zostają w kraju, tylko służą finansowaniu reżimów na Bliskim Wschodzie, Ameryce Łacińskiej i Afryce. Triumf krótkowzroczności w pełnej krasie...

Kwestia zagrożeń związanych z możliwością kryzysu energetycznego w końcu dotarła do świadomości Ministerstwa Energii USA (US Department of Energy), na zlecenie którego w 2005 roku powstał aport na temat Oil Peak, którego głównym autorem był Dr Robert L. Hirsch. tzw. Raport Hirscha.

Czytaj więcej o Raporcie Hirscha

Konkluzje raportu można dobitnie streścić w punktach:

  • światowy szczyt wydobycia ropy nadejdzie i będzie nagły
  • uderzy w światową gospodarkę
  • najbardziej ucierpią kraje uzależnione od ropy
  • największy problem będzie dotyczył ciekłych paliw
  • katastrofa ekonomiczna jest możliwa do uniknięcia, o ile działania podjęte zostaną z odpowiednim wyprzedzeniem i są realne z wykorzystaniem istniejących technologii
  • przeciwdziałanie katastrofie wymaga działań proaktywnych:
  • zalecana jest akcja z 20 letnim wyprzedzeniem
  • działanie z 10 letnim wyprzedzeniem wymaga wyjątkowego wysiłków rządów, przemysłu i społeczeństwa
  • działanie reaktywne oznacza dramatyczne konsekwencje
  • to kwestia zarządzania ryzykiem - ograniczanie zależności od ropy zanim wystąpi kryzys
  • konieczne będą działania na szczeblu rządowym
  • konieczne są wszechstronne działania, zarówno po stronie oszczędności, jak i podaży energii:
  • ograniczenie zużycia, infrastruktura
  • odnawialne źródła energii (trzeba energii na ich wytworzenie)

robert hirsch


"Oil peak będzie katastrofą jakiej jeszcze nie widzieliśmy... Wkrótce wypadniemy samochodem w przepaść i powiemy:
"O Boże, co my zrobiliśmy..?"

Dr Robert L. Hirsch, US Department of Energy

Przesłanie dokumentu jest jednoznaczne - z kryzysem paliwowym można sobie poradzić, jeśli działania zostaną podjęte proaktywnie. Jeśli zaczniemy działać z 20 letnim wyprzedzeniem, przejście będzie łagodne, lecz jeśli będziemy czekać z działaniami aż do ujawnienia się kryzysu i dopiero wtedy podejmiemy reaktywne działania, rezultaty mogą być katastrofalne.

oil-peak-gdzie-jestesmy

Działania, jakie należy podjąć to z jednej strony zwiększenie efektywności energetycznej i oszczędności, a z drugiej wyprodukowanie alternatywnych źródeł energii, szczególnie zaspokajających potrzeby energetyki i transportu.

Dostępność energii jest krytyczna dla istnienia cywilizacji naukowo technicznej. Możliwość braku energii to bardzo poważne zagrożenie. Cywilizacja to bardzo poważny projekt, a w projektach, jak mówią podręczniki o zarządzaniu projektami, powinno zarządzać się ryzykiem. Świadomie. Przewidywać, co może się wydarzyć i zawczasu podejmować działania prewencyjne. A nie schować głowę w piasek i udawać że nie ma problemu.
OK, przyznajmy, że działanie reaktywne ma jeden plus - wyłączając myślenie i zwlekając z działaniami, zyskamy kilka miłych i beztroskich lat... Poza tym oznacza katastrofę.

Czytaj więcej w "Oil Peak" czy "Granice Wzrostu" pl

Jak wiele mamy czasu? Czy zdążymy? Co powinniśmy zrobić?
O tym wszystkim piszemy w części Rozwiązania.

Wierzymy, że człowiek podejmie wszystkie możliwe działania, żeby zapobiec najgorszemu scenariuszowi. Najgorszemu? Czyli jakiemu? Jak wyglądałby etap 3 kryzysu - Koniec Świata Jaki Znamy?

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto