Dla kogo zabraknie energii?

Przez ostatnich 20 lat cena ropy oscylowała w granicach 20-40 USD/baryłkę (wg cen z roku 2005), czyli 25-50 groszy za litr.

W pierwszym półroczu 2008 roku wzrosła do prawie 150 USD/baryłkę. Nawet taka bezprecedensowa cena odpowiada niecałym 2 złotym za litr. Drogo?

Ropa dostarcza energię najwyższej jakości. 1 litr ropy zawiera energię odpowiadającą 60 godzinom (półtora tygodnia roboczego) intensywnej pracy człowieka. Człowiek pracujący w kuźni lub na polu, aby wykonać taką pracę, musiałby wytężać się przez kilkadziesiąt godzin. Dziś tą pracę wykonują napędzane ropą maszyny. Na 1 litrze typowy samochód przejedzie kilkanaście kilometrów. Pomyśl, ile musiałbyś zapłacić innemu człowiekowi, żeby przeciągnął Twój samochód na taką odległość? A ile musiałbyś mu zapłacić, żeby zrobił to z prędkością 100 km/h?

Ropa to nie tylko bardzo skoncentrowana energia. To paliwo łatwe w przechowywaniu, dostępne przez 24 godziny i 365 dni w roku, łatwe w transporcie, charakteryzuje się wysoką gęstością energii i małą objętością, które jest szybko dostępne w dużych ilościach, może być źródłem energii w małych i dużych instalacjach (od skuterów, przez samoloty po statki i elektrownie), jest czyste w spalaniu a także relatywnie bezpieczne dla zdrowia.
Więcej potrafi kosztować 1 litr wody. Coca-cola czy kefir kosztują dwa razy tyle, a płyn do płukania soczewek 50 razy tyle.
Nadal uważasz, że ropa jest droga?

Przyjrzyjmy się zmianom cen ropy w historii (skorygowane o inflację w odniesieniu do siły nabywczej z 2005 roku). Wykres przedstawia ceny ropy dla okresu 1970-2005.

 Rys. Ceny ropy w okresie 1970-2005

We wcześniejszym okresie, do lat ’70 XX wieku, ceny kształtowały się na poziomie 10-15USD/baryłkę. Rzucają się w oczy dwa szoki cenowe z lat 1973 i 1979.

Kryzys energetyczny 1973  nastąpił, kiedy w rezultacie wojny Jom Kippur (wojna Izraela z Syrią i Egiptem) arabskie kraje OPEC ogłosiły embargo na dostawy ropy do USA, Europy Zachodniej i Japonii. Z początku embargo było na Zachodzie lekceważone, ale wkrótce doprowadziło ono do kryzysu naftowego, który objął wszystkie kraje wysoko uprzemysłowione i wszystkie dziedziny gospodarki światowej. Jego bezpośrednią konsekwencją był kryzys światowego systemu walutowego oraz kryzys gospodarczy połączony z recesją oraz inflacją.

Jednak kryzys, choć niezwykle dla Zachodu bolesny, został zażegnany. Pośpiesznie wprowadzone oszczędności przyniosły efekty i zużycie ropy naftowej w krajach wysoko rozwiniętych spadło. W marcu 1974 roku kraje arabskie, w obliczu interwencji zbrojnej, w której nie miały szans na zwycięstwo, wycofały embargo. Jednak ceny, kontrolowane przez OPEC, ustabilizowały się na wyższym niż wcześniej poziomie.

Kryzys energetyczny 1979 był skutkiem rewolucji irańskiej i następnie wojny irańsko irackiej. W późniejszych latach zależność krajów Zachodu od dostaw ropy z OPEC zaczęła maleć głównie dzięki rozpoczęciu eksploatacji bogatych złóż z dna Morza Północnego i na Alasce, czemu towarzyszył znaczący spadek cen.

W 2008 roku ceny ropy wzrosły do nigdy nie notowanego wcześniej poziomu, pięciokrotnie w ciągu 5 lat, dwukrotnie w ciągu roku. To wzrost cen, porównywalny jedynie z kryzysami z 1973 i 1979 roku.

 Rys. Wzrost cen ropy (w USD i Euro) od początku XXI wieku.

Jednak wcześniejsze kryzysy miały podłoże polityczne - embargo państw naftowych lub wyłączenie z rynku znacznych mocy produkcyjnych. Dzisiaj, wszyscy producenci ropy (może z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej) wydobywają ropę tak szybko, jak tylko są w stanie to robić. Należy także uwzględnić brak nowych złóż, bardzo szybkie wyczerpywanie się złóż eksploatowanych z użyciem zaawansowanych technik wydobywczych (w latach ’90 XX wieku było to 2%, obecnie 4-5%) oraz olbrzymi wewnętrzny wzrost zużycia ropy w krajach dysponujących jej zasobami.

Dzisiaj eksploatujemy złoża dużo trudniejsze i zwyczajnie droższe w eksploatacji - w trudnodostępnych rejonach polarnych, kilka kilometrów pod dnem głębokiego oceanu, z gęstą, trudną w wydobyciu ropą, z ropą zasiarczoną której nie są w stanie przetworzyć dzisiejsze rafinerie, czy ropą, której towarzyszy trujący siarkowodór. Z tym wszystkim można sobie radzić, ale tempo pozyskiwania surowca będzie spadać, no i wszystko to będzie zwyczajnie coraz droższe.

Sytuacja jest bezprecedensowa. Nic nie wskazuje na możliwość znaczącego wzrostu wydobycia, surowca na rynku będzie coraz mniej. Co w takiej sytuacji mówi ekonomia? Wszyscy to wiemy - jeśli popyt przewyższa podaż, ceny rosną.

W klasycznym modelu ekonomicznym wyższe ceny stymulują produkcję, powstaje nowa infrastruktura temu służąca, a jej uruchomienie obniża, albo przynajmniej wyhamowuje ceny. Rynek stabilizuje sytuację i gospodarka działa dalej. Co jednak, jeśli zwiększenie produkcji jest niemożliwe? Zasoby ropy są skończone i niezależnie od ceny, rzeczywistość geologiczna nakłada tu swoje ograniczenia, a nawet jeśli nie byłoby przeszkód geologicznych dla zwiększenia wydobycia, czas uruchomienia instalacji naftowych i rafinerii to przynajmniej 5-10 lat.

Czytaj więcej w The Oil Drum o przyczynach wzrostu cen ropy.

Ciągle jednak świadomość ograniczonej podaży ropy i innych paliw kopalnych oraz fundamentalnych tego przyczyn nie jest powszechnie przyjmowana i uwzględniana w planowaniu na poziomie rządowym. Obrazują to prognozy BERR (Department for Business, Enterprise and Regulatory Reform - odpowiednik brytyjskiego ministerstwa handlu i przemysłu) z maja 2008, doradzającego brytyjskiemu rządowi w kwestiach energetycznych.

Czyż nie wygląda to różowo? Ceny i dostawy stabilne przez najbliższych 20 lat. I to jest podstawa dla podejmowania decyzji na poziomie rządowym. Nic, tylko usiąść i kontemplować rzeczywistość... Nie trzeba podejmować żadnych działań, inwestować w efektywność energetyczną, alternatywne źródła energii, w ogóle nic nie trzeba ruszać w polityce energetycznej.

Tymczasem już dziś stoimy w obliczu "Oil Export Gap" i coraz szybciej rosnących cen. W pierwszym półroczu 2008 roku ceny wahały się w obszarze 100-150 USD/baryłkę.
Drogo? Przy ograniczonej podaży rynek reaguje w jeden sposób – następuje zniszczenie popytu za pomocą rosnących cen.

Można się przyjrzeć po kolei krajom, podzielić je na sektory i zanalizować, jak ceny paliw będą niszczyć popyt, czyli przy jakim poziomie cen sumaryczne zużycie ropy będzie równe jej wydobyciu. Już samo przyjrzenie się takiej liście potencjalnych redukcji zużycia daje do myślenia, gdy pomyślimy, że w związku z brakiem paliwa dany sektor zostanie zmuszony do znaczących oszczędności i jak to wpłynie na jego działanie:

  • prywatny transport samochodowy
  • komunikacja publiczna
  • drogowy transport towarów
  • policja
  • straż pożarna
  • oświetlenie miast
  • ogrzewanie
  • przemysł
  • rolnictwo
  • budownictwo i infrastruktura
  • rybołówstwo
  • szpitale i opieka medyczna
  • lotnictwo
  • wojsko
  • energetyka
  • wydobycie surowców
  • koleje
  • ..?

Przestaną jeździć karetki? Będzie racjonowanie benzyny dla ludności? Policja przestanie patrolować teren? Staną maszyny rolnicze, fabryki, elektrownie czy ciepłownie? Bo dla wszystkich nie wystarczy...

Oczywiście szczegółowe przewidywania zależą od rzeczywistego wydobycia, modelu ekonomicznego, ale też i redukcji zapotrzebowania wywołanej recesją, towarzyszącej rosnącym cenom energii. Rzeczywista cena zależy też od trudnych do przewidzenia wydarzeń, szczególnie politycznych, takich jak możliwość konfliktu z Iranem czy destabilizacja sytuacji w którymś z krajów naftowych (Arabia Saudyjska, Irak, Nigeria, ...).

Długoterminowy trend cenowy zmierza w górę, ale będą go maskować czynniki krótkoterminowe (bardzo podobnie, jak dla wzrostu temperatury związanego ze zwiększaniem się koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze) i nie raz jeszcze usłyszymy wypowiedzi, że "O, a dzisiaj ceny spadły! – ten cały Oli Peak to jednak bzdura". Spadające przez chwilę ceny to jednak raczej przejściowy spokój w trakcie burzy, a nie powrót do starych dobrych czasów łatwo dostępnej i taniej ropy.

 Wykres: Wzrost cen ropy od początku XXI wieku, z zaznaczeniem wahań cen.

Ale taka jest nasza natura - chwilowe zdarzenia są łatwiej postrzegane, są też bardziej "medialne" i siłą rzeczy przysłaniają nam długoterminowe trendy.

W obliczu braków dodatkowego wydobycia ropy, na każdy 1% wzrostu popytu możemy oczekiwać 20% wzrostu ceny ropy".

Sam Bodman, U.S. Energy Secretary (minister energetyki) , 2008

Inaczej mówiąc, 20% wzrostu cen możemy także oczekiwać przy spadku wydobycia o 1%.
A może nawet więcej? Odpowiedzmy sobie na pytanie, jaka energia jest najdroższa? Otóż taka, której zabrakło. Koszt ekonomiczny braku kilowatogodziny energii jest kilka do kilkuset razy większy niż cena tej kilowatogodziny, a w przypadku np. wyłączenia energii w szpitalu niemierzalnie większy.

Czytaj więcej o wzroście cen ropy na Wikipedii 

Takie są fakty, ropy na zawsze nie wystarczy. Choć nie wyobrażamy sobie bez niej życia, musimy szukać alternatyw. O tym jak będą się zmieniać ceny ropy i jakie źródła energii mogą ją zastąpić czytaj w cena energii jutro, alternatywy dla ropy.

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto