Historia przyszłości

Dotychczas temperatura wzrosła o 0.7-0.8°C, a już widoczne są wyraźne zmiany. Do końca stulecia temperatury wzrosną prawdopodobnie o 3-4°C, chociaż możliwy jest ich wzrost nawet o 6 lub więcej stopni. Jak wpłynie to na oblicze planety i nasze życie?

Historia Przyszłości to opowieść o zmianach klimatu przedstawiona w formie tytułów i wiadomości prasowych oraz pamiętników, przypisanych do określonego wzrostu temperatury. Opowieść została zainspirowana i bazuje na materiałach National Geographic "Six Degrees could change the World" ang .

six degrees

"Six Degrees could change the World". Źródło: National Geographic Channel .

Dostępne są także materiały filmowe :

Could Just One Degree Change the World?

3 Degrees Warmer: Heat Wave Fatalities 

4 Degrees Warmer: Great Cities Washed Away 

5 Degrees Warmer: Civilization Collapses 

6 Degrees Warmer: Mass Extinction?

Preludium. Wzrost temperatury o 0.7 stopnia Celsjusza, 2008

Pamiętnik Marka Hendersona, Los Angeles
"Tego dnia Tata przyniósł do domu opowiadający o zmianach klimatu film "Niewygodna prawda". Bawiłem się w pokoju i jednym okiem oglądałem go razem z Tatą. Kilka dni później Tata przyszedł do domu, mówiąc, że w biurze podróży znalazł i wykupił coś ekstra - pakiet podróży do "miejsc, które odejdą". W ciągu roku odwiedziliśmy topniejące lodowce w Parku Narodowym Glacier i Kilimandżaro, mające zniknąć pod wodą Malediwy, znikające rafy koralowe na Karaibach, niedźwiedzie polarne i znikające lody Arktyki.

Tata, z początku beztroski i nastawiony na zwiedzanie, z każdym kolejnym wyjazdem stawał się cichszy i bardziej zamyślony. Mi również udzielał się ten nastrój - słuchałem przewodników i docierało do mnie, że świat, w którym żyję, zmienia się na moich oczach. Dziecięcym zwyczajem zacząłem zasypywać rodziców pytaniami, a byłem w tym naprawdę wytrwały. Rodzice, którzy zawsze poświęcali mi dużo uwagi, wiedząc, że temat mnie interesuje, zaczęli czytać i dowiadywać się jeszcze więcej.

Kiedy wiosną padały ulewne deszcze, wzgórza Los Angeles tak chłonęły wodę, że niektóre z nich zaczęły się rozpadać, a lawiny błotne były prawie na porządku dziennym. Siostra mamy, ciocia Agnes właśnie tak straciła swój ukochany dom - wzgórze, na stoku którego stał, po prostu pewnego dnia zjechało kilkadziesiąt metrów. Tata powiedział, że to przez El-Niño. Nie zrozumiałem, ale tak długo go męczyłem, aż mi wyjaśnił. Wiele lat później, dowiedziałem się, że tłumacząc mi, sam zrozumiał, że to co się stało, to element jednej wielkiej układanki klimatycznej. Rok później Los Angeles nawiedziła straszna susza, pożary wybuchały tak często i z taką siłą, że musiano ewakuować pół miliona ludzi. Nasz dom spłonął...

Te wydarzenia ukształtowały całe moje przyszłe życie. Na siódme urodziny zamówiłem u rodziców książkę dla dzieci o Ziemi, klimacie i ekologii. Już kiedy zaczynałem podstawówkę, wiedziałem, co chcę robić jako dorosły - zostać naukowcem, badać klimat i uratować Ziemię”.

Wzrost temperatury o 1 stopień Celsjusza.

Wzrost temperatury o 1 stopień Celsjusza.
W obliczu podnoszącego się poziomu wody, mieszkańcy Tuvalu, wysp położonych średnio 1 metr nad poziomem morza, masowo przenoszą się na Nową Zelandię.

Masowe blaknięcie i wymieranie koralowców, naukowcy ostrzegają przed katastrofą ekologiczną.

Rolnicy ze Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych opuszczają swoje farmy.

Susza obejmująca środkowy zachód Stanów Zjednoczonych narasta, coraz bardziej przypominając okres "Dust Bowl" z lat 30-tych XX wieku, kiedy to 2.5 miliona ludzi opuściło swoje domy. Zielone pola Teksasu, Kansas i Oklahomy, będące spichlerzem Stanów Zjednoczonych, coraz bardziej przypominają półpustynię. Naukowcy prognozują, że w związku z przesuwaniem się stref klimatycznych spowodowanym globalnym ociepleniem, obszary te będą coraz mocniej cierpieć na brak wody, praktycznie eliminując z nich rolnictwo i hodowlę bydła.
Alpejskie wioski zagrożone częstymi lawinami skalnymi. Rosnące temperatury coraz głębiej penetrują alpejską zmarzlinę.

Huragan uderza w wybrzeża Hiszpanii nad Morzem Śródziemnym
Pierwsze huragany na południowym Atlantyku.

huragan-poludniowy-atlantyk

Huragan Camilla pustoszy wybrzeże Brazylii od Rio de Janeiro po Sao Paulo. Liczba ofiar jest szacowana na kilkanaście tysięcy i wciąż rośnie. Rząd Brazylii szacuje straty na ponad 10 miliardów USD. Lokalne służby ratownicze nie radzą sobie z katastrofą na taką skalę - miasta są pozbawione prądu, szpitale nie są w stanie pomóc wszystkim potrzebującym pomocy, a gangi pustoszą sklepy. Camilla to jak dotychczas najpotężniejszy huragan, który dotarł do wybrzeży Brazylii, ale od kiedy w 2004 roku na południowym Atlantyku pojawił się pierwszy w historii huragan, ich liczba i moc stale wzrastają, tak więc mieszkańcy tego kraju w związku z prognozowanym szybkim wzrostem temperatury Ziemi muszą przygotować się na dalsze nasilanie się tych zjawisk.

Wzrost temperatury o 2 stopnie Celsjusza

Rząd chiński w obliczu kryzysu wodnego, wprowadzono racjonowanie wody.

Podczas gdy południowe Chiny nawiedzają powodzie, północna część kraju cierpi z powodu suszy. Opady monsunowe nie docierają obecnie tak daleko na północ, odarta przez intensywne wykorzystywanie ziemia wysycha, powodując powstawanie burz piaskowych pustoszących olbrzymie połacie kraju. Dodatkowo, zanik lodowców Himalajów spowodował, że przez znaczną część roku największe rzeki Chin, wliczając w to Jangcy i Huang Ho, niosą znacznie mniej wody - zbyt mało, by zapewnić jej wystarczające ilości dla rolnictwa, ludności, energetyki i przemysłu. Nawet metropolitalny Pekin dotknęły ograniczenia i racjonowanie wody. Pomimo pojawiających się protestów i zamieszek związanych z brakiem dostępu do wody i szerzącą się korupcją, rząd chiński, cytując źródła rządowe, "konsekwentnie egzekwuje porządek społeczny". Jednocześnie kończony właśnie projekt skierowania wód Brahmaputry na północ powoduje drastyczny wzrost napięcia pomiędzy Chinami a Indiami - dwoma lokalnymi mocarstwami i najludniejszymi krajami na świecie.
Z Pekinu, Jack Santo, CNN

Pożary pustoszą lasy Kanady

Ilość dwutlenku węgla, który został wyrzucony do atmosfery podczas tegorocznych pożarów, przekracza sumaryczną emisję z transportu i przemysłu Kanady.

Mieszkańcy krajów śródziemnomorskich migrują na północ kontynentu

Europę nawiedziły niespotykane wcześniej fale upałów, sięgające nawet 45 stopni, typowe dotychczas dla północnej Afryki. Spowodowały one dziesiątki tysięcy ofiar śmiertelnych tylko w tym roku, szczególnie wśród starszych osób. Sieci energetyczne są przeciążone przez powszechne stosowanie klimatyzacji. Dodatkowa emisja dwutlenku węgla ze spalania paliw zasilających klimatyzatory, dodatkowo napędza efekt cieplarniany i wzrost temperatur. Mieszkańcy rejonów śródziemnomorskich masowo przenoszą się na północ Europy, gdzie klimat jest łagodniejszy. Dotyczy to zarówno mieszkańców miast, jak i wsi, których szczególnie dotyka problem braku wody i spadających plonów.
Geraldine Sorkin, Euronews

Naukowcy prognozują szybki rozpad czapy lodowej Grenlandii, wzrost poziomu morza  o 5 metrów w ciągu kilkudziesięciu lat praktycznie nieunikniony.

Załamanie produkcji zbóż w Indiach
Wzrastająca moc monsunów i związany z tym wzrost opadów, połączone z coraz szybszym topnieniem lodowców Himalajów spowodował wystąpienie rekordowej liczby powodzi w Indiach, Nepalu i Bangladeszu. Miliony ludzi pozostały bez dachu nad głową, kiedy ich domy, często nie pierwszy raz, zostały zmyte przez falę powodziową. Katastrofa spowodowała znaczący spadek plonów zbóż i ryżu. I tak wysokie już ceny żywności, napędzane dodatkowo przez gwałtowny wzrost populacji i popyt na biopaliwa ze strony bogatych krajów, ustanowiły nowe rekordy. Najbardziej dotknięci katastrofą są mieszkańcy Bangladeszu. W Dhace, stolicy kraju, ludność plądruje sklepy. Magazyny z żywnością zostały obsadzone przez wojsko, rząd wprowadził racjonowanie żywności i surowe kary przeciw spekulantom. Przewiduje się wprowadzenie stanu wyjątkowego. Tymczasem służby meteorologiczne zapowiadają nadejście nad Bangladesz cyklonu najsilniejszej, piątej kategorii. Pomimo rozbudowy muru na granicy pomiędzy Indiami i Bangladeszem i obsadzenia granicy indyjskiej przez wzmocnione oddziały wojska upoważnionego do użycia ostrej broni, setki tysięcy mieszkańców Bangladeszu próbuje przedostać się do Indii.
Z Dhaki, John Randall, CNN

Arktyczna tundra zielenieje, lasy przesuwają się na północ

Z braku wody mieszkańcy Boliwii, Ekwadoru i Peru opuszczają miasta i przenoszą się na wieś.

susza-w-andach

Gwałtowny zanik lodowców Andów to prawdziwy dramat dla mieszkańców Limy i innych miast Peru, Ekwadoru i Boliwii, czerpiących z nich wodę. Przez większość czasu nie ma prądu, gdyż wody nie wystarcza do zapewnienia działania elektrowni wodnych. Są także olbrzymie problemy z dostarczeniem ludności miast wystarczających ilości wody pitnej. Brak wody najbardziej dotyka najbiedniejszych, z których wielu obecnie opuszcza miasta i powraca w rejony wiejskie. Tam jednak również wybuchają konflikty o wodę, o którą konkuruje oparta o hydroelektrownie energetyka, rolnictwo, przemysł i mieszkańcy miast. Rząd wprowadził stan wyjątkowy, wojsko przejęło kontrolę nad instalacjami oczyszczania wody, pompowniami, kanałami i resztą infrastruktury wodnej. Pomimo to dochodzi do drastycznych scen, kiedy ludzie lub wręcz sąsiednie wioski położone nad jednym strumieniem walczą o dostęp do wody.
Lima, Karen Johanssen, CNN

Zanik populacji dorsza przyczyną zakazu połowu na Morzu Północnym. Rybacy protestują.

Potężny huragan pustoszy Zatokę Meksykańską. Skala huraganów rozszerzona o nową, 6 kategorię.

Wzrost kwasowości oceanów.
zakwaszenie-oceanow

Oceany pochłaniają coraz więcej dwutlenku węgla z atmosfery, co z jednej strony spowalnia tempo wzrostu koncentracji tego gazu cieplarnianego, a z drugiej powoduje wzrost kwasowości oceanów. Cierpią na tym organizmy morskie, posiadające wapienne szkielety. Dotknięte tym zjawiskiem są m.in. kraby, jeżowce, małże, ostrygi i koralowce. Najbardziej jednak narażony jest plankton morski. Te maleńkie stworzenia są zarówno podstawą morskiego łańcucha pokarmowego, jak i mechanizmem uczestniczącym w usuwaniu dwutlenku węgla do osadów na dnie oceanów. Kwaśna woda dosłownie rozpuszcza ich cieniutkie skorupki powodując ich masowe wymieranie.

Wzrost temperatury o 3 stopnie Celsjusza

Kryzys żywnościowy w Pakistanie

Indus, ze stabilnego, najważniejszego źródła wody Pakistanu, stał się koszmarem tego kraju. Topnienie lodowców Tybetu jeszcze kilka lat temu powodowało występowanie potężnych powodzi. Dziś, kiedy lodowce, będące źródłem wody Indusu praktycznie zanikły, kraj dotknęła potworna susza. Brak wody dla rolnictwa w połączeniu z rosnącą populacją kraju skutkuje milionami zdesperowanych uchodźców uciekających przed śmiercią głodową. Wielu z nich próbuje przekroczyć granicę z Indiami. Nie mając wiele do stracenia podejmują ogromne ryzyko forsując granicę strzeżoną przez upoważnionych do użycia broni żołnierzy indyjskich. Liczba ofiar tylko w tym miesiącu szacowana jest już na kilka tysięcy. Narastające napięcie pomiędzy posiadającym broń jądrową krajami wraz z kryzysem żywnościowym grozi katastrofą całemu regionowi.
Z Lahore, Gina di Lonzo, CNN

Brak wody dręczy mieszkańców Kalifornii. Niekontrolowane pożary pustoszą stan.

kalifornia-kryzys-wodny

Olbrzymie tereny Stanów Zjednoczonych są dotknięte największą suszą w historii.

Trwającej już od lat suszy nie widać końca. Rzeka Kolorado przypomina wąski strumyk, a sztuczny zbiornik Lake Powell przypomina sadzawkę. Najbardziej ucierpiało rolnictwo, ale brakuje również wody dla przemysłu, a nawet dla ludzi. Okresowo całe dzielnice San Francisco czy Los Angeles są pozbawione wody w kranach. Budowane są nowe zakłady odsalania wody morskiej, ale wszystko to kropla w morzu potrzeb. Władze stanowe wprowadziły drakońskie przepisy dotyczące racjonowania wody - osoba przyłapana na podlewaniu przydomowego trawnika musi zapłacić karę 10000 USD. Wysuszona roślinność płonie, stanowiąc zagrożenie dla zabudowań. Kalifornia coraz bardziej przypomina pustynię, na której ludzie są w stanie przeżyć jedynie dzięki zaawansowanej i kosztownej technologii.
Z Los Angeles, Anna Svan, CNN

Potężny sztorm uderza w Nowy Jork. Metropolia pod wodą!

nowy-jork-pod-woda

Potężny sztorm nadciągający z północnego wschodu, spowodował podniesienie się poziomu wody w Nowym Jorku o cztery metry. Wały przeciwpowodziowe musiały się poddać i olbrzymie obszary miasta: Manhattan, Bronx, Brooklyn, Queens i Staten Island znalazły się pod wodą. Skala katastrofy zaskoczyła mieszkańców - szacuje się, że w samych tunelach metra zginęły tysiące nowojorczyków. Straty szacuje się już na ponad 200 miliardów dolarów. Olbrzymie fale i wiatr o prędkości sięgającej 160 km/h utrudniają akcję ratowniczą, prowadzoną przez oddziały gwardii narodowej. Profesor Henderson, meteorolog specjalizujący się w zmianach klimatu, zapytany, jak należy zabezpieczyć miasto na przyszłość, stwierdził krótko - To bez sensu, być może 10 metrowe bariery mogłyby zabezpieczyć miasto na kilkadziesiąt lat, ale podnoszący się poziom wody i wzrastająca moc sztormów oznaczają tylko jedno - ludzie muszą się stąd wyprowadzić.
Z Nowego Jorku, Martin Perry, CNN

Huragan pustoszy Francję, jutro dotrze do Hiszpanii

Upały w Afryce Południowej narastają. Tysiące ludzi giną z głodu.

Biegun północny wolny od lodu

Po raz pierwszy w historii pomiarów, w Arktyce nie ma pływającego lodu. Ma to poważne konsekwencje dla klimatu całej planety - pokrywający dotychczas Arktykę lód, jak olbrzymie zwierciadło odbijał padające na niego światło Słońca z powrotem w przestrzeń. Teraz, kiedy na jego miejscu jest woda, pochłania ona energię Słońca. Jak zauważa profesor Henderson, wybitny klimatolog, powoduje to nagrzewanie się planety w stopniu porównywalnym z wpływem gazów cieplarnianych i oznacza, że ludzkość spowodowała tak silną zmianę stanu Ziemi, że jej klimat przekroczył już punkt krytyczny i szybko nie powróci do stanu z XX wieku. Sytuacja się nie zmieni nawet gdyby wstrzymać całą emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. Ponadto, profesor Henderson przepowiada, że zmiana stanu Arktyki powoduje tak drastyczne podniesienie się jej temperatury, że topnienie lodów Grenlandii może teraz przybrać katastrofalnie szybkie tempo, grożąc podniesieniem poziomu światowych oceanów o kilka metrów.

Rzecznik ministerstwa gospodarki dostrzega jednak plusy tej sytuacji: wolna od lodu Arktyka pozwala na żeglugę z Europy na Daleki Wschód przez cieśninę Beringa, skracając odległość i czas podróży prawie o połowę, no i wolne od lodu są teraz dziewicze obszary, gdzie możemy poszukiwać tak cennej dziś ropy.

Lasy Amazonii giną w ogniu

Potężne pożary pustoszą lasy deszczowe Amazonii, zapewniające około 20% światowej produkcji tlenu. Trwająca od wielu lat i spowodowana zmianami klimatu susza doprowadziła wilgotne jeszcze kilkadziesiąt lat temu lasy do stanu, kiedy nawet najmniejsza iskra jest w stanie zapalić podszycie leśne. Za dnia dymy pożarów, a w nocy blask ognia są nawet widoczne gołym okiem ze stacji kosmicznych. Wiele ognisk pożarów ma przyczyny naturalne, ale sytuację pogarszają celowe wypalenia lasu pod plantacje biopaliw i pastwiska dla bydła. Miliardy ton dwutlenku węgla ze spalonych drzew i ściółki leśnej dodatkowo nasilają zmiany klimatu, co jednak nie stanowi szczególnej troski dla wypalających lasy w pogoni za profitami hodowców i plantatorów.
Naukowcy uważają, że nawet jeśli rządowi uda się powstrzymać podpalenia i pożary, to zmiana ilości opadów w ciągu najbliższych 20-30 lat doprowadzi do przemiany obecnych terenów lasów deszczowych w sawannę.
Z Belem, Mark Swidd, CNN

W obliczu kryzysu żywnościowego rolnicy bezskutecznie próbują uprawiać wolne od lodu tereny Arktyki

Susza w Ameryce  Środkowej. Miliony uchodźców.

Wzrost temperatury o 4 stopnie Celsiusza.

Lodowce Alpejskie to przeszłość, poniżej 2500 metrów opady śniegu sporadyczne
Aleksandria, wraz z całą deltą Nilu, powoli znika pod wodą

Międzynarodowa społeczność naukowa ostrzega przed fatalnymi perspektywami dla rolnictwa

W tym roku na wszystkich kontynentach ustanowione nowe rekordy temperatury.

Według najnowszych raportów światowych instytutów meteorologicznych, w tym roku odnotowano nowe rekordy średniej temperatury dla wszystkich kontynentów.
Badania dotyczące zmian temperatury na świecie pokazują, że od początku XX wieku średnia temperatura powierzchni Ziemi wzrosła o ponad 4,0 stopnie Celsjusza. Postępujące w ślad za tym zmiany klimatu spowodowały nieodwracalne zmiany w światowych ekosystemach i gospodarce. W rezultacie katastrof naturalnych, kryzysów żywnościowych, ekologicznych i surowcowych postępuje destabilizacja społeczna. Pesymistyczne prognozy na przyszłość powodują panikę wśród ludności.

Sceptycy zaprzeczają zmianom klimatu - to naturalny cykl, twierdzą.

Jednak nie wszyscy naukowcy nas straszą. Pomimo rosnących temperatur coraz częściej głosy zabierają sceptycy teorii globalnego ocieplenia.
Geofizyk i profesor University of Oklahoma Steave Deming, uważa globalne ocieplenie za pseudonaukową histerię wywołaną naturalną fluktuacją temperatury globu, pisze "The Washington Times". Według profesora Deminga, sprawcą fluktuacji temperatury na Ziemi jest aktywność słoneczna, która ma zasadnicze znaczenie dla ziemskiego "budżetu energetycznego". Profesor uspokaja, ze cykliczna zmiana aktywności Słońca może niebawem spowodować globalne ochłodzenie. Wystąpienia profesora Deminga cieszą się olbrzymią popularnością wśród spragnionych uspokajających wiadomości ludzi. 

Nieprzewidziany sztorm i potężne burze nawiedzają Anglię. Mieszkańcy w panice uciekają ze stref powodziowych.

Zamknięcie znacznej części kolei Transsyberyjskiej, tory uszkodzone przez roztopy

Globalne ocieplenie klimatu doprowadziło do sytuacji, w której większość naziemnych szlaków komunikacyjnych Syberii praktycznie przestała istnieć. Rozmarzająca na skutek wzrostu średniej temperatury wieczna zmarzlina, zajmująca dwie trzecie obszaru, pokryła tysiące kilometrów kwadratowych rozległymi bagnami. W wyniku tego linie kolejowe, kluczące pomiędzy Uralskimi pagórami, a mokradłami Niziny Zachodniosyberyjskiej w kierunku gór południowej Syberii, uległy poważnym uszkodzeniom. Rosja zdecydowała się na zaprzestanie remontów wielu odcinków kolei transsyberyjskiej, szczególnie w jej wschodniej części. Tempo niszczenia przekroczyło możliwości napraw i ich ekonomiczną opłacalność. Tym samym istnienie najdłuższego na świecie, liczącego blisko 9 tysięcy kilometrów długości traktu kolejowego, przeszło do historii. Zagubione w rejonach Jakucji wioski i kopalnie zostały praktycznie całkowicie odcięte od świata i dostaw żywności. Narastają napięcia pomiędzy lokalną ludnością rosyjską, a napływową, w większości nielegalną większością chińską.

Aspekty ekonomiczne i napięcia społeczne i etniczne to jedynie wierzchołek góry lodowej konsekwencji rozmarzania zamarzniętej od 3 milionów lat wiecznej zmarzliny. Jak wykazują badania, postępujące w ślad za ociepleniem klimatu rozmarzanie doprowadza do uwalniania olbrzymich ilości uwięzionego w bagnach Syberii metanu i dwutlenku węgla, które znacząco przyczyniają się do pogłębiania już i tak rozpędzonego efektu cieplarnianego.

Wojna Chińsko - Rosyjska

Najliczniejszy naród świata - Chiny, w wyniku zmian klimatu i klęsk ekologicznych, gnieździ się na pustynniejących terenach. Tymczasem za północną granicą rozkwita ocieplająca się Syberia. Tłumy Chińczyków uciekają przez granicę, przytłaczając nieliczną rosyjską populację. Napięcia etniczne prowadzą do użycia siły przez Rosję, która próbuje usunąć nielegalnych imigrantów ze swego terytorium. Liczba ofiar wśród chińskich imigrantów, w większości nielegalnych, sięga tysięcy. Rząd w Pekinie, biorąc pod uwagę beznadziejną sytuację w kraju, podjął decyzję o zajęciu Syberii. Wojska chińskie uderzyły przez Amur na północ. Rosja, nie będąc w stanie sprostać wojskom chińskim, zagroziła użyciem broni jądrowej. Chiny zagroziły odwetem. Rosjanie użyli taktycznej broni nuklearnej. Chińczycy również. Obie strony stoją nad granicą strategicznego konfliktu nuklearnego.

Indie, Japonia, Unia Europejska i Stany Zjednoczone wspólnie grożą Chinom interwencją. W wyniku mediacji na Obie i Irtyszu zostaje ustanowiona nowa granica Chińsko - Rosyjska. Dla Rosji to olbrzymi cios prestiżowy, ale jej populacja jest już tak nieliczna i przytłoczona napływem uchodźców z południa, że zmniejszenie kontrolowanego terytorium zostaje przez nią zaakceptowane.

Wzrost temperatury o 5 stopni Celsiusza.

Przesunięcie stref klimatycznych - mieszkańcy pustynnej Australii masowo uciekają na Nową Zelandię

Statystycy alarmują - spadek populacji ludzkości, konflikty i katastrofy klimatyczne główną przyczyną

Masowy napływ uchodźców do Kanady. Populacja kraju podwaja się co 20 lat!

Pas pustyń poszerza się

pustynnienie

Rozrastająca się pustynia pochłania Pekin

Wyludnione miasta. Pekin, Madryt, Nowy Jork, Londyn, Aleksandria, … Co je łączy? To, że już nikt tam nie mieszka.

Niektóre miasta pochłonęły pustynie, w innych nie można było zapewnić wody i żywności, jeszcze inne znikają pod wodą. Wiele kolejnych miast stoi na krawędzi przetrwania. Co będzie dalej? Przeczytaj raport w kolejnym numerze!

Kolonie na półwyspie Antarktycznym przyjmują kolejnych uchodźców

Zamieszki w Europie północnej, Nowej Zelandii, południowej Argentynie i Chile. Uchodźcy walczą o kurczące się zasoby z rdzennymi mieszkańcami terenów. Kryzysy polityczne, kulturowe i ekonomiczne stawiają te regiony na krawędzi destabilizacji. Aby powstrzymać zamieszki wywoływane przez biednych uchodźców z Europy południowej, władze w Sztokholmie wyprowadziły na ulice wojsko i przymusowo odsyłają ich do ogarniętej anarchią Polski.

Trzykrotny wzrost liczby konfliktów zbrojnych w ciągu ostatnich 20 lat. Państwa w kolejnych regionach świata w obliczu kurczących się zasobów w sporach coraz częściej o zasoby wybierają drogę konfrontacji. Badania wskazują ponadto, że dla wielu rządów rozpoczęcie konfliktu zbrojnego stanowi okazję do pozostania przy władzy i wzmocnienia ich władzy autorytarnej. W sytuacji zagrożenia ludzie wybierają silną władzę, na całym świecie demokracja jest w odwrocie.

Pamiętnik Anny Castello, meteorologa NOAA
Tego wrześniowego dnia byłam w centrum NOAA w Atlancie. To był rok zjawiska El Niña, kiedy osłabły prądy strumieniowe nad Atlantykiem, normalnie rozpraszające formujące się cyklony. Huragany miały więc doskonałe warunki do formowania się. W wybrzeża Ameryki Środkowej, Meksyku i Stanów praktycznie co tydzień uderzał huragan, zazwyczaj 5 lub 6 kategorii. Liczba ofiar śmiertelnych szła w tysiące, miliony ludzi straciły dach nad głową. Kilkadziesiąt lat temu byłoby to uznane za apokalipsę, teraz było już tylko codziennością, nie zasługującą nawet na poczesne miejsce w wiadomościach...

Od dwóch tygodni panował spokój, ale wszyscy wiedzieliśmy, że nie oznacza to nic dobrego - im więcej czasu od poprzedniego huraganu, tym większą moc z nagrzanej wody może osiągnąć następny. Wody Zatoki Meksykańskiej sięgnęły już rekordowych 42°C! Nigdy wcześniej jeszcze nie miało to miejsca, a modele przewidywały, że takie temperatury wody mogą okazać się wystarczające, aby uformowało się coś, czego jeszcze nikt nie widział... Hiperkan.

No i doczekaliśmy się... Komputer zakończył symulację zachowania cyklonu, który właśnie formował się na północ od Gujany. Spodziewałam się, że może być niedobrze, ale kiedy ujrzałam rezultat symulacji, po prostu zamurowało mnie. Jęknęłam cicho, a kubek z kawą wypadł mi z rąk. To był potwór. Potwór, który zmierzał wprost na Nowy Orlean. Nowy Orlean, zniszczony przez huragan Katrina na początku wieku, został odbudowany i był teraz najlepiej przygotowanym na huragan na świecie miastem. I rzeczywiście wiele już przetrwał, nawet huraganów nowej, szóstej kategorii. Ale to, co miało teraz uderzyć w miasto, było... czymś innym... Moje zachowanie zwróciło uwagę, za moimi plecami zebrała się cała obsada centrum. Wiedzieli to samo, co ja: w Nowy Orlean uderzy sięgający stratosfery olbrzymi wir o prędkości wiatru ponad 600 km/h, równając z ziemią wszystkie budynki, zrywając ziemię do gołej skały i wrzucając ja do oceanu... Hiperkan.

Nic gorszego nie mogło się zdarzyć.

Byłam w błędzie. Katastrofa była potworna, ewakuowano miliony ludzi, zginęły dziesiątki tysięcy, miasto zostało zalane przez kilkunastometrowe fale i zrównane przez wiatr o potwornej sile.
Ale to jeszcze nie był koniec. (...)

Alaska - w arktyczne wybrzeże Alaski uderza tsunami wywołane destabilizacją pokładów hydratu metanu. Naukowcy są przerażeni – mieliśmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, mówią... 

hydraty-metanu

Profesor Henderson wyjaśnia: hydraty metanu to krystaliczna forma wody i metanu, stabilna w wysokich ciśnieniach i niskich temperaturach. Na głębokości 1500 m hydraty są stabilne do +18°C, na 300 m do +2°C. Pod dnem oceanicznym, na stokach kontynentalnych są ich tysiące miliardów ton. Od milionów lat zbierały się tam jako produkt fermentacji bakterii beztlenowych. Złoża są w stanie stabilności (nasycenia), a ich destabilizacja jest możliwa już przy niewielkich zmianach ciśnień i temperatur. Problemem nie jest temperatura bezwzględna, lecz jej skokowy wzrost i destabilizacja budowanego przez dziesiątki milionów lat złoża. W wyniku ocieplania się klimatu to właśnie teraz ma miejsce. Szacuję, że przy wzroście temperatury o 3-5°C z tych złóż wyzwoli się 2-4 tysięcy miliardów ton metanu, w pierwszej kolejności z płytkich pokładów arktycznych. Co wtedy? Przy powolnym wydzielaniu się metan odtlenia wodę i powstaje dwutlenek węgla, przy szybkim wielkie bąble metanu mogą trafić do atmosfery, gdzie po rozproszeniu się w powietrzu do stężenia 5-15% wybuchają z mocą bomby wodorowej. Lub setek bomb wodorowych, zależnie od rozmiaru złoża.

Destabilizacja hydratów metanu miała już kilkukrotnie miejsce, w tym na przełomie triasu i permu (250 mln lat). A kończyło się to wielkim wymieraniem. Po erupcji wielkiej liczby wulkanów następowało ogrzanie atmosfery przez dwutlenek węgla o 4-5°C, wzrastała temperatura oceanów i oceany odtleniały się. Wyzwolenie takiej ilości metanu do atmosfery może nasilić efekt cieplarniany o dodatkowe 5-7°C. Kiedy ten cykl już raz się zacznie, nie można go już powstrzymać. A co dalej? Odtlenione oceany to śmierć życia tlenowego. Rozmnożą się bakterie siarkowe, które wyrzucą do oceanu i atmosfery wielkie ilości siarkowodoru. Ten scenariusz był na Ziemi przerabiany nie raz, i zawsze kończył się wymarciem kilkudziesięciu procent gatunków. Pyta się mnie Pani, czy to nastąpi? Prawdopodobnie nie wcześniej niż za kilkadziesiąt lub kilkaset lat, jeśli o to chodzi. Ale jest to już nieuniknione. Granica została przekroczona. Z NASA, Tamara Kozłowa, NBC

ziemia-siarkowodor

Wzrost temperatury o 6 stopni Celsiusza.

Załamanie cyklu węglowego

Pustynnienie, wymieranie roślin, a także wyzwalanie gazów z rozmarzającej wiecznej (dotychczas) zmarzliny, spowodowało, że ląd nie pochłania już emitowanych przez nas gazów cieplarnianych, lecz sam stał się ich źródłem. Zakwaszone i rozgrzane oceany również nie pochłaniają dwutlenku węgla. Rozpaczliwe próby utrzymania cywilizacji technicznej i poziomu życia wiążą się z rabunkową eksploatacją i spalaniem paliw kopalnych. Naukowcy uważają jednak, że nawet gdyby w ogóle zaprzestać ich spalania, to i tak jest już za późno, klimat Ziemi pozostanie zmieniony na setki tysięcy lat, a anoksja oceaniczna i wielkie wymieranie są już nieuniknione. Czas na działanie to był pod koniec XX i na początku XXI wieku. Teraz można już tylko czekać na najgorsze...

Załamanie się zorganizowanych społeczeństw na większości obszarów globu. 

Międzynarodowy system ostrzegawczy rozwiązany

W obliczu nadciągającej katastrofy, Kanada rozpoczyna projekt budowy Enklaw
Rok 2406, Kanada, ostatnia Enklawa, pamiętnik Martina Hendersona

"(...) Dwa dni temu dowiedzieliśmy się, że jesteśmy ostatnią żyjącą Enklawą. Pół roku temu zerwał się kontakt radiowy z ostatnią znaną nam inną Enklawą. Ostatnie połączenie było dramatem - wybuch metanu o mocy bomby nuklearnej zdarł instalacje powierzchniowe, zostawiając jedynie komory podziemne, grożąc odcięciem łączności, dostępu do powietrza i powierzchni w ogóle.

Mieszkańcy Enklawy nie byli w stanie tego powstrzymać. Potem w eterze nastała cisza...
Trzy dni temu warunki meteorologiczne umożliwiły nam start VerteXa dalekiego zasięgu. W zasadzie w ogóle nie powinniśmy tego próbować. Ogromne i bezsensowne ryzyko. Ale zdecydowaliśmy się, w końcu i tak nie mieliśmy nic do stracenia. Podjęliśmy decyzję, polecieli sami ochotnicy.
Byłem w załodze. Na miejscu spędziliśmy wiele godzin drążąc korytarz do wejścia. Na powierzchni nie było śladu instalacji. Gdyby nie system nawigacji, pozwalający na dokładną lokalizację miejsca, nie mielibyśmy żadnych szans na znalezienie szukanej Enklawy. Cóż za ironia - kiedy wszystkie dzieła naszych rąk na powierzchni - miasta, drogi i mosty, przestały istnieć, a w najlepszym razie stały się rozpadającymi się ruinami, nasze urządzenia w kosmosie wciąż działają bez zarzutu. Może, gdybyśmy mieli więcej czasu i osiedlili się na Księżycu lub Marsie, mielibyśmy jakąś szansę?
Kiedy po kilku godzinach wybiliśmy wreszcie korytarz do śluzy wejściowej, byliśmy w podłych nastrojach. I nie tylko dlatego, że praca w temperaturze 40°C i przy wietrze sięgającym 150 km/h była koszmarem. Nie, byliśmy na to przygotowani. Ale mieliśmy nadzieję, że w Enklawie są jeszcze żywi ludzie. Jednak nasze wezwania przez nadajniki krótkiego zasięgu, przez które próbowaliśmy połączyć się z wewnętrznym systemem komunikacyjnym Enklawy, pozostawały bez odpowiedzi.

Właściwie, już zanim weszliśmy do środka, wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Ludzie w środku mogli przeżyć, ukryte w Enklawie generatory geotermiczne pozwalały na produkowanie energii, tlenu i wody, ale już z produkcją żywności, bez dostępu do Słońca, było niedobrze. Nawet z dostępem do energii słonecznej, ludzie cierpieli na braki minerałów i witamin. Owszem - można było próbować przeżyć kilka miesięcy, ale przy skutkach dla zdrowia, które XVI-wieczni, cierpiący na najostrzejszy szkorbut marynarze uznaliby za przerażające... I bez jakiejkolwiek nadziei na ratunek, bez lądu, który mógłby pojawić się na horyzoncie i stać się bezpieczną przystanią i ratunkiem.
Kiedy weszliśmy do środka, spod słonecznego, sinego nieba, w sztucznie oświetlone słabym światłem korytarze, nie zauważyliśmy żadnego ruchu. Korytarze były puste. Kiedy dotarliśmy do części mieszkalnej, znaleźliśmy to, czego oczekiwaliśmy. Na łóżkach leżeli ludzie. Mieli spokojne twarze... W pierwszym pokoju znaleźliśmy mężczyznę, kobietę i dwójkę dzieci. Mężczyzna w mundurze oficera siedział, zwrócony w stronę dzieci, a obok niego leżała maska z butlą powietrza. Kobieta i dzieci leżeli normalnie w łóżkach, przykryci kołdrami. Nie żyli. Jack nie wytrzymał pierwszy, stał przed 7-8 letnią, jasnowłosą dziewczynką i wymiotował. Martin i Ben trzymali się lepiej - po prostu stali i patrzyli się szklistymi, niewidzącymi oczami. Ja też stałem, w żołądku czułem kamienną kulę, w oczach kręciły mi się łzy, a w głowie kołatała mi się myśl: „i tak to się wszystko kończy... Czemu, Jezu, czemu, do cholery, my, ludzie, byliśmy tacy durni???!!!”.

Wiedziałem, co się stało - bez nadziei na ocalenie, zdecydowali się skończyć ze sobą. Tata na pewno do ostatniej chwili zapewniał swoje dzieci, że wszystko będzie dobrze, że na pewno tata sobie ze wszystkim poradzi. To był gaz. Śpiący nawet nie wiedzieli, co się stało - spokojnie odeszli we śnie...

Koszmar tej wizji będzie mi towarzyszył do końca życia. Myślę zresztą, że już niezbyt długiego... Nie wiem, kiedy to nastąpi i czy dane mi będzie odejść przy zdrowych zmysłach... Cóż, u nas w Enklawie przynajmniej nie ma dzieci. Podjęliśmy tę decyzję już dawno, wiedząc, że nawet, jeśli udałoby nam się fizycznie przetrwać setki lat, to uwięziona pod ziemią, nieliczna populacja, w przeciągu kilku pokoleń stoczy się w otchłań barbarzyństwa i nie będzie w stanie zapewnić działania starzejących się urządzeń. A nic by nie dało nawet przetrwanie setek pokoleń. Ziemia, wcześniej nasza matka, będzie wrogiem człowieka przez dziesiątki tysięcy lat. A może i miliony. To zresztą i tak już bez znaczenia...

Najbardziej szokujące jest to, że zanim przekroczyliśmy punkt krytyczny, to już na wiele lat wcześniej wiedzieliśmy, jaka jest stawka. Przeglądałem materiały z 2008 roku, prezentowane przez dr James E. Hansena, kierującego NASA Goddard Institute for Space Studies – jednego z najwybitniejszych klimatologów tamtych czasów. Napisał on:

Zagrożenie, przed którym stoimy to scenariusz Wenus. Nasze modele przestają działać, zanim dochodzi do zagotowania się oceanów, ale sugerują, że warunki rozbuchanej szklarni mogą się pojawić jeśli naszymi działaniami zwiększymy wymuszanie radiacyjne o 10-20 W/m2.
To, co jest szczególne dla wywołanego przez ludzkość zaburzenia to jego gwałtowność, czas trwania na poziomie stulecia lub kilku. Nie pozwala to na skuteczne zadziałanie stabilizujących ujemnych sprzężeń zwrotnych, takich, jak wietrzenie skał. Istnieje ryzyko, że ludzkość może doprowadzić do wyzwolenia metanu z hydratów, być może bardziej gwałtownego, niż w geologicznej przeszłości.
Moim zdaniem, jeśli spalimy cały dostępny węgiel, istnieje możliwość, że zainicjujemy nieodwracalny już efekt rozbuchanej szklarni. Jeśli zaś spalimy piaski roponośne i łupki bitumiczne, to myślę, że mamy tego gwarancję. To byłby ostateczny faustowski pakt z szatanem. Za wspaniałe chwile i dobrobyt osiągnięty dzięki paliwom kopalnym, zapłacilibyśmy cenę najwyższą - nieodwracalnie niszcząc całe życie na Ziemi.

Wiedzieliśmy o tym, ale pomimo to wybraliśmy krótkoterminową wygodę nad dobro przyszłych pokoleń. Chyba jako pierwszy gatunek w historii z pełną świadomością popełniliśmy zbiorowe samobójstwo. Nasz świat się skończył, bo nasi ojcowie woleli żyć na kredyt. Teraz nam – ich dzieciom, za ich wygodę, konsumpcję, wakacje w tropikach i samochody przyszło zapłacić najwyższą cenę.
Może rzeczywiście przy takim podejściu nasz gatunek nie zasłużył na przetrwanie?

A Ty? Co byś zrobił, gdybyś żyjąc w XXII wieku, latach upadku cywilizacji i zagłady życia na Ziemi, mógł cofnąć się do początku XXI wieku, ostatnich lat, kiedy jeszcze była szansa, żeby zmienić przyszłość i ocalić planetę?

Co byś powiedział ludziom z tego okresu, jak byś ich przekonał do zmian?

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto